Nie zostawiaj linków !!!

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, dlatego nie spamuj i nie zostawiaj linków !!! Każdy taki komentarz nie będzie przeze mnie akceptowany. Szanuj moją pracę!

piątek, 22 września 2017

Moje ulubione pędzle do oczu- zestaw niezbędny

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj przygotowałam dla was wpis na temat mojego ulubionego zestawu pędzli do malowania oczu. Każda z nas ma na pewno taki niezastąpiony zestaw, który zabiera ze sobą choćby w podróże lub taki, który pozwala na wykonanie codziennego makijażu mniej albo bardziej skomplikowanego. Jeśli ciekawi was, jakie pędzle pojawiają się u mnie w takich sytuacjach, zapraszam do dalszej części wpisu.





Na początek, zanim opowiem, jakiego pędzla używam, do jakich czynności w makijażu krótko przypomnę, skąd mam pędzelki, które widzicie wyżej. Aby nie przedłużać tego opisu jakoś bardzo,  powiem tak: wszystkie białe pędzelki są chińskie.  Pędzle JR oraz Fake Face Professional zakupiłam w chińczyku, chińskiego puchacza ze złotą skuwką mam z Allegro i pochodzi on z mojego pierwszego zestawu. Czarny pędzel to Hakuro H77, który kupiłam sobie na urodziny w małej drogerii niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Po wstępie zapewne nudnym, jak flaki z olejem ( musiałam to napisać, bo może ktoś nie śledzi wpisów regularnie i wpadnie tu przypadkowo, aczkolwiek zachęcam do regularnego odwiedzania bloga) przejdźmy dalej.







Te dwa płaskie pędzle, które widzicie na zdjęciu, świetnie sprawdzają się do szybkiego nakładania cieni do powiek na całą powiekę. Duży płaski egzemplarz to pędzel JR. Idealnie nakłada bazowy cień na powiekę, podobnie jak inne kolory. Po prostu cienie jakoś dobrze się do niego przyczepiają, pozwalając na szybką aplikację pożądanej ilości kosmetyku. Muszę wam powiedzieć, że odkąd go mam uważam, go za swój idealny płaski pędzelek do nakładania cienia na całą powiekę. I tylko z niego korzystam w takich sytuacjach. Drugi mniejszy egzemplarz to pędzel marki Fake Face
Professional nr 17. U mnie sprawdza się do super szybkiego rozcierania i nakładania cienia na dolną powiekę, gdy liczy się czas oraz precyzja.




Tutaj na zdjęciu widzicie dwa różne pędzle. Jeden to Hakuro H77 służący do blendowania. Obok mamy chińskiego puchacza, również do tego samego celu. Pędzel H77 jak dobrze pamiętacie na pewno, sprawiłam sobie pod koniec maja w prezencie urodzinowym ode mnie dla mnie. Moje początkowe nastawienie do niego było dosyć sceptyczne, ale w miarę czasu, czyli testowania i używania go stwierdzam, że bardzo się lubimy, mimo że jest on wykonany z włosia naturalnego, które w pędzlach nie do końca lubię, bo czasami mnie drapie. W tym wypadku nie ma to miejsca aż tak często, chyba że za długo pracuję nim w jednym miejscu, a na domiar złego zapomnę zaaplikować na włosie odżywkę. Mimo tej małej wady, która tak naprawdę wadą nie jest pędzel super blenduje cienie w załamaniu tworząc śliczną chmurkę, a ja jestem wtedy bardziej zadowolona z tego, co na moim oku powstaje i jak to wygląda, mimo że mistrz makijażu ze mnie żaden. Chiński puchacz również lubię do docierania całości już na czysto, do rozcierania granic w makijażu lub
cienia na dolnej powiece, kiedy dłużej bawię się makijażem.



Ostatni pędzel to marka JR. Niestety nie ma żadnego konkretnego numeru, jak jego brat wyżej. Muszę powiedzieć, że bardzo go lubię do pakowania ciemnego cienia w zewnętrzny kącik w makijażu oka. Zwykle jest to ten moment, kiedy stwierdzam, że jest za jasno i należałoby coś z tym faktem zrobić. Da się nim również zacierać granicę między cieniami, bo jest precyzyjny, a więc świetnie się do tego celu sprawdza. A całość wygląda dzięki temu zabiegowi ładniej i bardziej estetycznie. Przynajmniej się staram, aby tak było i żeby makijaże, które wam pokazuje na blogu były do zaakceptowania. Oczywiście zapomniałam o pokazaniu wam razem z tym pędzlem małej, bardzo precyzyjnej kuleczki do wewnętrznego kącika, ale sądzę, że każda z was ma taki pędzel na podorędziu, więc na pewno wiecie, o co mi chodzi.





Zanim skończę ten wpis, chciałam się z wami podzielić pewną sprawą. Otóż wczoraj rano dostałam maila od pewnej osoby, w którym zostałam poinformowana, że ktoś skopiował sobie jedną z moich recenzji, konkretnie dotyczącą kremu marki Ziaja z masłem kakaowym i podpisał jako swój tekst na Instagramie, nieco zmieniając pewne rzeczy. Czujnej czytelniczce bardzo dziękuję za informację i jednocześnie jestem szczęśliwa, że mam tak życzliwe czytelniczki, które dają mi znać, kiedy dzieje się coś takiego. Oczywiście dostałam też w mailu odpowiednie linki, aby sprawdzić, kto zabawił się w złodzieja. Dla dobra tej osoby, nie powiem wam, kto to aczkolwiek napisałam pod tym wpisem stosowny komentarz, że tekst należy do mnie i że został perfidnie skopiowany z mojego bloga bez pytania. Nie wiem, czy minęła godzina, a sama złodziejka oraz jej konto Instagramowe zniknęły razem ze skopiowaną recenzją. Podejrzewam, że się przestraszyła faktu, iż o wszystkim wiem, więc postanowiła zniknąć. Nie mam pojęcia, dlaczego ludzie robią takie rzeczy, ale postaram się jeszcze lepiej zabezpieczać, to co tutaj dla was umieszczam, aby w przyszłości nie mieć takich sytuacji lub jeszcze bardziej utrudnić komuś kopiowanie tego, co tutaj napisałam. Cieszy mnie jednak, że wpis tej osoby nie widnieje już w sieci. I jak widać, ciemna strona fejmu i mnie znalazła :D



I tak właśnie wygląda mój must have, jeżeli mowa o pędzlach do makijażu oka. Nie wyobrażam sobie bez nich już makijażu od dobrych kilku miesięcy. A wy macie taki swój zestaw niezbędny, który gdyby świat się walił, zawsze się sprawdza? Koniecznie dajcie znać :)






środa, 20 września 2017

Bourjois 123 perfect Podkład lekki jak piórko recenzja+ makijaż

Witajcie w kolejnym wpisie. Dzisiaj ma dla was recenzje podkładu, który gościł w moim makijażu właściwie całe lato, stając się moim ulubieńcem, co nie jest łatwe, zważywszy, że miał też konkurencję w postaci podkładów z Maybelline. Jeśli ciekawi was, dlaczego Bourjois 123 Perfect mnie zachwycił, zapraszam do dalszej części wpisu. Oczywiście wspomniałam o nim tutaj przy okazji ulubieńców, ale uważam, że zasługuje też na swoje pięć minut w postaci osobnej recenzji :) 




#Co, jak, gdzie i za ile?


Podkład Bourjois 123 Perfect kupiłam w małej drogerii osiedlowej, aczkolwiek znajdziecie go na pewno w Rossmannie oraz innych drogeriach, internetowych na przykład. Za swój egzemplarz zapłaciłam ok. 40 zł. Mój kolor to 052 Vanilla. 



poniedziałek, 18 września 2017

Moje gadżety z chińczyka- co wartego uwagi można tam znaleźć?

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was wpis na temat kilku gadżetów z Chin, które w ostatnich miesiącach się u mnie sprawdziły i są godne polecenia, a do tego tanie. Najwięcej mam ich z kategorii manicure, ale nie byłabym sobą, gdybym nie dorzuciła czegoś jeszcze. A teraz, jeśli ciekawi was, co moim zdaniem godnego uwagi można znaleźć w chińskim sklepie, zapraszam do dalszej części wpisu. 









KLIPSY DO ŚCIĄGANIA HYBRYD 


Przyznam, że ten gadżet był mi obcy, dopóki nie wkręciłam się na dobre w robienie paznokci hybrydowych i oczekiwanie na rozpuszczenie się lakieru, aby go zdjąć. Klipsy działają bardzo prosto. Wystarczy nasączyć wacik, włożyć go do klipsa, następnie zaaplikować na paznokcie i właściwie gotowe. Ma to oczywiście swoją małą wadę, jaką jest fakt, że przez klipsy trochę szybciej wyparowuje produkt do ściągania hybryd, ale jak dotąd lubię tę metodę. A w tej kwestii chciałabym jeszcze spróbować gumeczek na paznokcie, które wydają mi się równie ciekawym rozwiązaniem. 





OZDOBY DO PAZNOKCI. NAKLEJKI I KOKARDKI 


Naklejki do paznokci to jest temat rzeka. Każda z nas lubi inne, nie mniej jednak za 2,50 zł kupiłam całkiem przyjemne sticki. Miałam okazję już je nosić i przyznam, że przynajmniej przez półtora tygodnia wyglądają fajnie wtopione w hybrydę, jednak później powoli zaczynają się ścierać. To i tak całkiem dobry wynik, jak na tak tanie naklejki. Wzorów i kolorów jest dużo do wyboru. Jak widzicie, u mnie zagościły serca, kwiatki, koronki i kokardki. Naprawdę urocze. 




SZABLONY DO PRZEDŁUŻANIA


W podręcznym zestawie każdej hybrydomaniaczki szablony to niezbędny punkt. Jeśli tylko złamiemy paznokieć, potrafią uratować sytuację w mig. Te złapałam kiedyś w chińskim markecie niedaleko mojego miejsca zamieszkania i muszę powiedzieć, że jestem zadowolona. Szablony spełniają swoje zadanie i nie raz uratowały mi złamany paznokieć. Dobrze się je przykleja, ściąganie również nie przysparza kłopotów. A zapłaciłam za nie jakieś 4, 50 zł. 






Patyczki bambusowe


Jeśli  dbacie o skórki wokół paznokci i usuwacie je za pomocą żelu oraz patyczka świetnie wiecie, jakie są one praktyczne. Podczas robienia manicure, kiedy lakier wylał nam się niechcący na skórki, również taki patyczek jest bardzo pomocny. Ja zawsze mam w zapasie opakowanie. Zwykle kupuję je za ok. 3 zł. 




BLOCZEK POLERSKI



Przydaje się bardzo do zmatowienia płytki paznokcia przed wykonaniem manicure. Mój kosztował niewielkie pieniążki, sprawdza się super, a do tego jest w truskawki. Uważam, że jakością nie odbiega od mojego pierwszego bloczka z Semilaca, a jest tańszy. Zdecydowanie godny polecenia. Ponad całkiem dobrze się ma biorąc pod uwagę fakt, że jest użytkowany przeze mnie już 3 miesiące. 







WZORNIK 


Mój był podwójny, jak zapewne pamiętacie, aczkolwiek trochę się rozdzielił. Wcale mnie to nie przeszkadza, biorąc pod uwagę, że był tani, a nic innego się z nim nie stało.Wszystkie paznokcie nadal na miejscu gotowe do robienia wzorków i swatchy lakierów. Tak czy inaczej, jestem z niego zadowolona i nie mam zastrzeżeń żadnych tak naprawdę. 


 

Pędzle do makijażu


Jak doskonale wiecie, jestem maniakiem chińskich pędzelków od kilku miesięcy i namiętnie je kupuję, więc nie byłabym sobą, gdyby nie znalazły się tutaj, jako godne polecenia i zakupu.  Oczywiście te kilka tutaj to tylko ułamek mojej kolekcji. Są tanie, miękkie, dobrze się piorą, włosie nie wypada i nadal jest w dobrej kondycji, mimo że choćby pędzle ze złotymi skuwkami mam u siebie już prawie dwa lata. Ze swojej strony polecam wam je serdecznie. Ja ciągle dokupuje jakieś egzemplarze do swojej kolekcji i nadal nie trafiłam jeszcze na pędzel, który by mi nie odpowiadał. 




Zalotka

To narzędzie przez kilka lat malowania rzęs było mi totalnie obce. Właściwie go nie potrzebowałam, a z drugiej strony myślałam, jakby to się u mnie sprawdziło i w końcu zdecydowałam się na swoją pierwszą zalotkę i przyzna szczerze, że nawet moje proste, jak druty rzęsy prezentują się przyjemniej dzięki niej. Każdy tusz wygląda fajniej na rzęsach, które zostały podkręcone zalotką. Także jak na razie całkiem mi się ten gadżet podoba. 



I tak prezentują się wszystkie gadżety z chińskiego marketu, które godne są uwagi. Większa część rzeczy to kategoria paznokci, która się u mnie mocno rozwinęła w ostatnich miesiącach. Oczywiście dorzuciłam coś makijażowego, więc dla każdego coś dobrego. A wy macie jakieś chińskie gadżety godne polecenia? Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach :) 

Jeśli szanujesz moją pracę, nie zostawiaj linków. To nie jest miejsce na twoją reklamę !

sobota, 16 września 2017

Aktualizacja kolorówki 2017, czyli co nowego przybyło w mojej kosmetyczce.

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj ma dla was aktualizację kosmetyków kolorowych, które u siebie posiadam obecnie. Postaram się wam pokazać, co przybyło mi w każdej kategorii oraz opowiedzieć o tym,  czego już nie mam u siebie aktualnie. Jeśli ciekawi was, jak teraz wygląda mój zbiór kolorówkowy zapraszam do czytania :)



Cienie do powiek: palety oraz pojedyncze egzemplarze.





Na pierwszy ogień wybrałam właśnie tę kategorię, ponieważ jest ona u mnie największa, jak same widzicie na zdjęciu wyżej. W swoich zbiorach posiadam mniejsze palety, takie jak Wibo Neutral Eyeshadow Palette, Live Love London Live Mattes czy Imitację paletki Kylie Jenner Kyshadow, która jest jednym z nowych nabytków, tak jak maty My Secret.. W pojedynczych egzemplarzach rządzi zdecydowanie My Secret i matowe cienie, mała paletka tej samej marki oraz jeden cień marki Kobo, który polubiłam kilka miesięcy temu.  Największa paleta w całym moim zbiorku to Makeup Revolution Beyond Flawless zawierająca w sobie aż 32 cienie. Powiecie, że to szaleństwo totalne, ale jednak się na nią skusiłam i jestem mega zadowolona. 





Podkłady i bazy pod makijaż




W tej kategorii na ten moment rządzi kilka kosmetyków. Zaczynając od największego mojego ulubieńca, czyli Maybelline Super Stay 24h, przez podkłady Affinitone, Bielenda Make -up Academie,  a kończąc na bazie Rimmel Lasting Finish, którą uwielbiam oraz podkładzie Bourjois 123 Perfect, który jest stosunkową nowością u mnie, a gościł na mojej buzi praktycznie całe lato. 




Konturowanie




Tutaj największą nowością jest paletka do konturowania  Wibo, którą bardzo polubiłam. Właściwie może ona spokojnie zastąpić kilka kosmetyków, kiedy podróżujemy. Kolejnym produktem do konturowania, który bardzo lubię jest trio marki Eveline Cosmetics. Mam je od dobrych kilku miesięcy i jestem zadowolona. Dzięki niemu przekonałam się też do  używania różowego rozświetlacza. Ostatni kosmetyk, który łapie się do tej kategorii to Lovely Gold Highlighter, który pokruszyłam niestety niedawno. ( upadek z wysokości nad wyraz mu nie posłużył) Nie mniej jednak bardzo lubię ten rozświetlacz, gdyż daje boską taflę na policzku, bez żadnych dziwnych drobinek.  I chyba po tym niefortunnym wypadku trzeba będzie zakupić nowy egzemplarz.



 Korektory





Tutaj tak naprawdę pokażę wam swoich trzech ulubieńców. Co mogłam, to puściłam w świat lub zużyłam dawno. A ta trójka, która mi została,  idealnie się wpisuje w moje potrzeby. Najstarszym ulubieńcem jest korektor Rimmel Lasting Finish 010 Porcelain, mam go już dość długo i świetnie sprawdza się w sytuacjach kryzysowych, kiedy moja cera się buntuje i na przykład mnie wysypie w jakimś miejscu. Korektor świetnie to ukrywa i na szczęście nie trzeba się martwić. Kolejna dwójka to mój duet z Catrice, którego używam pod oczy. Obydwa dobrze znacie na pewno, ponieważ wspomniałam już o tym duecie.



Utrwalanie makijażu 





W tej kategorii jedyną nowością jest mój ulubieniec ostatnich miesięcy, czyli Wibo Rice Powder, który pokochałam za to, że potrafi świetnie ujarzmić moją mieszaną cerę i utrzymać mat przez kilka godzin. Dwa produkty, czyli puder fiksujący oraz mgiełka utrwalająca z Bielendy, to zaufane kosmetyki, które mam u siebie od dawna.





Tusze do rzęs



Tutaj właściwie wszystkie tusze są nowe pod względem tego, że nie ma tutaj mojego stałego ulubieńca, którego mam ente opakowanie już. Jak dobrze wiecie, jestem miłośniczką mascar Miss Sporty, więc nie mogło zabraknąć w moim zbiorze dwóch z serii Pump Up Booster, czyli 100% Rock oraz wodoodpornej. Świeżynką natomiast jest tusz Avon True Color Supershock Volume, który ma spory potencjał i zapowiada się z niego mój giga ulubieniec. 





Usta, usta



W tej kategorii mam u siebie kompletny misz masz. Są kredki, konturówki, płynne pomadki, oczywiście wszystko w macie. Znajdzie się też typowa nawilżająca pomadka, która daje kolor i widać po niej o dziwo spore zużycie, jak na mnie, która mam wielki sentyment do matu na ustach, nie ważne, jaka jest pora roku.



Eyelinery i produkty do brwi oraz bazy pod cienie





W tej kategorii niewiele się zmieniło. Nadal nie znalazłam idealnego produktu do brwi, ciągle poszukuję. Jeśli chodzi o eyelinery w kredce, nadal uwielbiam kredki Miss Sporty. Bazy pod cienie na chwilę obecną mam dwie. Pierwsza z nich to moja samoróbka złożona z pudru, kremu do twarzy i podkładu, a druga to baza z Eveline Cosmetics również bardzo przeze mnie lubiana :) 




I tak wygląda w chwili obecnej całość. Przygotowanie wpisu zajęło mi parę chwil, ale jestem zadowolona, że wreszcie udało mi się opublikować ten post. Nie wiem, czy mój zbiór jest duży, czy mały, ale to ocenicie same. Ja przyznaję się tylko do tego, że mam słabość do wszelkich cieni do powiek :) 



Jeśli szanujesz moją pracę, nie zostawiaj linków. To nie jest miejsce na twoją reklamę !

wtorek, 12 września 2017

Najlepsze kosmetyki za +/- 10 zł XVI

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj zapraszam was, jak co miesiąc, na zestawienie najlepszych kosmetyków w kategorii cenowej +/- 10 zł, które są tanie i godne polecenia. W tym zestawieniu będzie gościć coś z pielęgnacji oraz z kolorówki. Jeśli ciekawi was, co wartego uwagi tym razem wyszukałam w swojej kosmetyczce, czytajcie dalej.



Pierwszym kosmetykiem godnym uwagi jest tonik Evree Pure Neroli, który pojawił się tutaj już kilka razy w ostatnim czasie przy okazji zakupów, ulubieńców oraz osobnej recenzji. Muszę przyznać, że bardzo go polubiłam. Pięknie pachnie, pomaga niedoskonałościom znikać, nie wysusza cery oraz przywraca jej odpowiednie pH po umyciu żelem.  Muszę powiedzieć, że chyba skutecznie wyparł mój ulubiony wcześniej tonik z Alterry z lotosem& oczarem wirginijskim. W drogerii znajdziecie go w cenie ok. 15 zł, warto też polować na promocje.


Kolejny godny uwagi kosmetyk to matowa pomadka Lovely Extra Lasting w odcieniu nr 2. Przyznam, że lubię ją równie mocno, jak wersję nr 1. Ma piękny, nasycony kolor, świetną trwałość oraz przyjemny, owocowy zapach. Oczywiście, jeśli nie lubicie takich mocnych kolorów, co jest z wielu względu zrozumiałe, w gamie kolorystycznej znajdziecie też coś spokojniejszego w tonacji nude. Pomadka w drogerii kosztuje ok. 10 zł. Moim zdaniem w tej cenie, naprawdę warto się na nią skusić.


Trzeci produkt warty zainteresowania w tym zestawieniu to płynny kamuflaż marki Catrice w kolorze 005 Light Natural. Mam go kilku miesięcy i muszę powiedzieć, że jest naprawdę godzien uwagi. Przede wszystkim dobrze kryje zasinienia pod oczami, ładnie rozświetla i nie wchodzi w zmarszczki. Ja używam go obecnie w duecie z  różowym korektorem wake up  effect tej samej marki i jest to mój duet idealny zdecydowanie. Świetnie się uzupełniają i sprawiają przez długie godziny, że jestem w tej okolicy wypoczęta. Kolor nie ciemnieje ani nie sprawia innych problemów, jak pisałam wyżej. W drogerii znajdziecie go za ok. 16 zł, aczkolwiek w Naturze są często promocje, więc warto polować.





Na koniec mały umilacz kąpielowy, czyli Energetyzujący płyn do kąpieli Babuszki Agafii. Kupiłam jakiś czas temu po rekomendacjach Cherry Belle i nie żałuję. Płyn pięknie pachnie i wytwarza mnóóóstwo cudownej piany, która umila relaks w wannie. Dla ciała jest bardzo przyjemny, jakby je troszkę nawilżał i sprawiał, że skóra jest miękka. Kupiłam go za ok. 7 zł w mojej osiedlowej drogerii, ale sądzę, że znajdziecie go także w internecie. Mnie kupił od razu, więc i wam polecam serdecznie, jeśli lubicie od czasu do czasu pozwolić sobie na relaks w wannie po ciężkim dniu. 





I tak prezentuje się najlepsza czwórka w kategorii +/- 10 zł z tego miesiąca. Tym razem wyszło pół na pół, czyli dwa produkty do pielęgnacji i dwa do makijażu.
Znacie może jakiś kosmetyk z tego zestawienia? Macie go w swojej kosmetyczce? Koniecznie dajcie znać :)


Jeśli szanujesz moją pracę, nie zostawiaj linków. To nie jest miejsce na twoją reklamę. 

niedziela, 10 września 2017

TOP 4 moich ulubionych palet cieni do powiek

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was małe zestawienie moich ulubionych palet cieni do powiek. Nie oznacza to, oczywiście, że innych, które polubię, nie będzie, ale te na chwilę obecną są moimi najczęściej używanymi w ostatnich miesiącach paletami. Jeśli ciekawi was, jakie palety umieściłam w tym zestawieniu i dlaczego, zapraszam do dalszej części wpisu. 

#4 MAKEUP REVOLUTION BEYOND FLAWLESS



Jeśli chodzi o tę paletę, jest jedną moich ulubionych pod względem kolorystyki, szczególnie jesienią i zimą, kiedy mam ochotę  na chłodniejsze makijaże lub coś w odcieniach różu. Nie mam z nią najmniejszych problemów. Trwałość oraz pigmentacja kolorów są rewelacyjne i dlatego paleta jest w częstym użyciu w chłodniejszych miesiącach. Poniżej pokażę wam,  kilka  kolorów, które najbardziej przypadły mi do gustu z całej paletki oraz podlinkuję wpis, gdzie opowiadam o niej szczegółowo. Małym minusem może być fakt, że niestety złote napisy na czarnym opakowaniu palety szybko się ścierają, mimo że trzymam ją w kartonowym pudełeczku, z myślą,  aby ją przed tym uchronić. Niestety nie udało mi się to, dlatego wstawiłam wam ładniejsze zdjęcie, aby nie straszyć jej wyglądem. 


MUR Beyond Flawless




#3 My Secret Natural Beauty Morning Dew






Ta paletka świetnie sprawdza mi się wtedy, kiedy podróżuję. Jest mała, zmieści się do każdej kosmetyczki, a co najważniejsze zawiera trzy kolory, które w makijażu lubię najbardziej i co równie ważne są one idealne na każdą okazję. Pigmentacja oraz trwałość i pigmentacja cieni są świetne, co bliżej zobaczycie we wpisie na jej temat, który podlinkuję niżej, abyście mogły w praktyce zobaczyć, jak daje radę na oku. W naturze kosztowała mnie niewielkie pieniądze, a z tego,  co widzę, obecnie dostępne są jesienne wersje tych paletek, więc jeśli kogoś kusi, ja z czystym sumieniem polecam, ponieważ to już moja druga paletka tego typu z My Secret( pierwszą niestety rozwaliłam w drobny mak:( ) i nie narzekam. 



My Secret Natural Beauty Morning Dew paletka trzech cieni



#2 IMITACJA PALETKI KYLIE JENNER THE BRONZING PALETTE 



Ten egzemplarz mam od dość niedawna, ale powiem, że lubię tę paletkę i czasem, gdy się nudzę,  kombinuję z różnymi kolorami. Przyznam się szczerze, że będzie idealna też jesienią, choć nie będzie jedyną jesienną paletką w mojej kolekcji, ale  co mam na  myśli, bliżej dowiecie się, kiedy przyjdzie czas. Wracając jednak do samych cieni, jak pamiętacie ze wpisu o palecie, pigmentacja i trwałość są bardzo dobre, jak na fakt, że nie jest to oryginał. Mam ochotę wykombinować dla was coś jesiennego z jej użyciem, więc wyczekujcie. Oczywiście, jak w przypadku wszystkich poprzednich palet poniżej podlinkuję wam, szczegółową recenzję oraz pokażę kolory, które najbardziej przypadły mi do gustu. 



Imitacja paletki Kylie Jenner


#1 WIBO NEUTRAL EYESHADOW PALETTE



Neutralna paletka z Wibo to mój numer jeden podczas letnich miesięcy. Jak zobaczycie poniżej, jest naprawdę mocno skatowana, a ja nadal bardzo ją lubię. Po ponad roku użytkowania opakowanie nadal wygląda ładnie i nic się nie starło. Oczywiście ważne jest też to, że nie zostało ono uszkodzone w żaden sposób, a magnesy zamykające paletę nadal działają świetnie. Do kolorów i pigmentacji nie mogę się przyczepić podobnie, jak w przypadku pozostałych moich palet, które się tutaj znalazły. A w małej tajemnicy powiem wam, że czaję się na wersję modern tej paletki, która ma wejść do sprzedaży w październiku, bo w tej neutralnej jestem zakochana po uszy i nie wyobrażam sobie swojego letniego, szybkiego makijażu bez niej, oczywiście, bardziej złożony makijaż też można zrobić, ale to już wymaga czasu. Ulubione cienie oraz bliższą recenzję podlinkuję niżej :) 



Wibo Neutral Eyeshadow Palette



I tak właśnie prezentują się wszystkie moje ulubione palety z ostatnich miesięcy. Taka moja top czwórka, która przewija się w moich makijażach nie tylko solo, ale w duetach z innymi paletami. Z każdej palety jestem naprawdę zadowolona i bardzo ją lubię, aczkolwiek nie wykluczam kolejnych palet w najbliższym czasie, mając tu na myśli choćby wersję modern palety marki Wibo, która można powiedzieć, że jest moim idealnym odzwierciedleniem jesiennej palety, w modnych ostatnio kolorach, które nota bene bardzo mi się podobają. 

A wy macie taką swoją top 4?  A może znajduje się też na niej coś z mojej listy? Koniecznie dajcie znać :)

Jeśli szanujesz moją pracę, nie zostawiaj linków. To nie jest miejsce na twoją reklamę.

piątek, 8 września 2017

Jedna marka- Eveline Cosmetics- kosmetyki, które polecam.

Witajcie kochane w  kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was post z cyklu jedna marka. Tym razem zajmiemy się kosmetykami marki Eveline Cosmetics, którą na pewno dobrze znacie i kojarzycie. Znalazłam w swojej kosmetyczce, kilka perełek, które są godne uwagi i warto o nich przypomnieć. Jeśli ciekawi was, jakie to produkty, zapraszam do dalszej części wpisu.

Jedna marka-Eveline  Cosmetics-kosmetyki, które polecam


#TRIO DO KONTUROWANIA



EVELINE COSMETICS CONTOUR SENSATION 3in1 BRONZER, HIGHLIGHTER, BLUSHER- ten zestaw do konturowania pojawił się u mnie prawie rok temu upolowany podczas promocji -49% w Rossmannie na kolorówkę. Muszę przyznać, co zobaczycie z resztą niżej, że sporo zużyłam od tego czasu. Najbardziej z całej trójki lubię brązer oraz rozświetlacz. Nawiasem mówiąc, dzięki tej trójce udało mi się przekonać, do różowego rozświetlenia na kościach policzkowych, które uwielbiam zimą i jesienią. Oczywiście kolory są ładne i nie wpadają w żadne dziwne tony. Najmniej lubię róż z tego zestawu, ale nie narzekam. Warto polować na ten kosmetyk podczas promocji, wtedy wychodzi w rozsądniejszej cenie.


POMADKA, CZYLI USTA



EVELINE COLOR EDITION 703 CANDY ANGEL POMADKA- ta pomadka jest wam z mojego bloga na pewno świetnie znana i jestem pewna, że dosłownie macie jej już dość przeze mnie. A wracając do samych walorów pomadki, przede wszystkim ma ładny, zgaszony, różowy kolor. Można ją nałożyć, nawet nie posiadając przy sobie lusterka, jest na tyle miękka i przyjemnie sunie po ustach, że jest to czysta przyjemność. A dodatkowym jej atutem jest fakt, że przyjemnie nawilża usta podczas noszenia oraz łatwo ją poprawić dokładając kolejną warstwę i nadal wszystko wygląda ładnie. Nie mogę się też przyczepić do opakowania, które po ponad roku użytkowania i noszenia w różnych torebkach nadal wygląda ładnie.




BAZA POD CIENIE



EVELINE ALL DAY IDEAL STAY BAZA POD CIENIE- baza pod cienie to podstawowy kosmetyk każdej maniaczki cieni do powiek, w tym mój. Tę bazę udało mi się kupić podczas wiosennej promocji na kolorówkę w Rossmannie. Przyznam, że bardzo się z tym kosmetykiem polubiłam. Używam jej zamiennie z korektorem, kiedy robię makijaż oka. Bardzo ładnie podbija kolory cieni oraz sprawia, że pod koniec dnia makijaż nadal wygląda ładnie. Jej kolor też ma dla mnie kluczowe znaczenie, ponieważ zależy mi na tym, aby ukryć żyłki na powiekach, a dzięki temu kosmetykowi jest to możliwe. Jedynym zastrzeżeń może być fakt, że trzeba uważać przy wydobywaniu produktu, który jest  bardzo leisty w swojej konsystencji. Po prostu nie można zbyt mocno naciskać tubki, bo ubrudzenie ubrania murowane. W drogerii kosztuje niewiele, a na promocji również będą to grosze. 



Wszystkie trzy kosmetyki bardzo lubię i polecam wam serdecznie, jeśli jeszcze nie miałyście okazji ich testować. A może je macie już w swoich kosmetyczkach i lubicie? Koniecznie dajcie znać :)


Jeśli szanujesz moją pracę, nie zostawiaj linków. To nie miejsce na twoją reklamę. 

Instagram