Nie zostawiaj linków !!!

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, dlatego nie spamuj i nie zostawiaj linków !!! Każdy taki komentarz nie będzie przeze mnie akceptowany.

czwartek, 22 czerwca 2017

Hity czerwca

Witam was kochane w kolejnym wpisie :)
Dzisiaj przyszedł czas na coś w rodzaju kosmetycznego podsumowania, czyli hitów, które niepodzielnie rządziły w tym miesiącu w mojej kosmetyczce. Będzie to głównie pielęgnacja, ale też nie byłabym sobą z drugiej strony, jakby nie pojawił się choć jeden produkt z kolorówki. Wszystkie produkty, które pokażę, są dla mnie odkryciami tego miesiąca i zasługują na miano ulubieńców z różnych powodów. A teraz nie przedłużając już, zapraszam na hity czerwca :)









VIANEK ODŻYWCZY KREM POD OCZY Z EKSTRAKTEM Z SZYSZEK CHMIELU- nie powiem, żebym wcześniej o marce Vianek i serii odżywczej nie słyszała choćby z blogów. Naczytałam się wiele naprawdę pozytywnych opinii o tych kosmetykach i w momencie, kiedy nadarzyła się promocja w Naturze na tę markę, spojrzałam przychylnie na krem pod oczy. Muszę powiedzieć, że się nie zawiodłam. Po pierwsze świetnie nawilża okolice pod oczami, otula je taką przyjemną kołderką, a jednocześnie nie jest tłusty i nadaje się świetnie pod makijaż. Co warte uwagi to również to fakt, że nawet delikatnie spłyciło mi takie dziwne załamanie pod oczami, troszkę rozjaśniło te okolicę. Same pozytywy widzę i mam nadzieję, że jak będę pisać dla was recenzję tego kremu za jakiś czas, to będzie jeszcze lepiej. Najmniej podoba mi się zapach tego kosmetyku, ale utrzymuje się tak krótko, że zwykle zdążę zapomnieć, że był, aczkolwiek najważniejsze jest działanie, które naprawdę mnie zachwyca.


ZIAJA LIŚCIE MANUKA PASTA DO GŁĘBOKIEGO OCZYSZCZANIA TWARZY- jak dobrze wiecie, z marką Ziaja mam relacje różne, aczkolwiek ostatnio nie zapeszając mamy dobrą passę i odkrywam wśród ich asortymentu perełki. Zaczęło się od kremu z bławatkiem, który bardzo polubiłam, po drodze zdarzył się tonik z witaminą C, którego mam już kolejne opakowanie, a na końcu właśnie ta pasta do oczyszczania. Traktuję ją jak swego rodzaju peeling i sprawdza się genialnie. Solidnie zdziera martwy naskórek i pozbywa się zanieczyszczeń. Cera jest potem bardzo przyjemna w dotyku, gładka, super miękka oraz odświeżona i dobrze oczyszczona. Jestem zachwycona tym kosmetykiem i mam nadzieję, że zostanie ze mną na dłużej.



BIELENDA MULTI ESSENCE 4W1 CERA MIESZANA- ta esencja to dla mnie zupełna nowość. Słyszałam o niej kilka razy na blogach. Podczas wizyty w Rossmannie złapałam ją zamiast ulubionego toniku od Alterry i w ten sposób esencja znalazła się w mojej wieczornej pielęgnacji. Muszę przyznać, że świetnie radzi sobie, jako tonik, ale też w roli delikatnego nawilżacza i produktu przygotowującego cerę do dalszej pielęgnacji, Fajne w tej esencji jest też to, że bardzo dobrze się wchłania i nie lepi. Cera po niej wcale nie jest lepiąca, tak samo, jak każdy kolejny produkt na nią nałożony. Jak dla mnie to petarda.




DOVE MLECZKO DO CIAŁA DEEP CARE COMPLEX SKÓRA SUCHA- to mleczko od jakiegoś czasu kupowałam w Biedronce, ale nie dla siebie akurat, tylko dla mamy i siostry, które je uwielbiają. Przyznam, że jakiś czas temu podkradłam trochę siostrze i się zakochałam w tym kosmetyku. Mleczko jest naprawdę lekkie i nietłuste, a jednocześnie świetnie nawilżające. Skóra nawet następnego dnia rano jest aksamitna w dotyku bez jakichkolwiek oznak suchości. A największą zaletą tego kosmetyku jest fakt, że wchłania się ekspresowo. Nie mija kilka chwil i można założyć ubranie. I na tym jednym opakowaniu, które zostało w obecnej chwili już zdenkowane, nie skończę na pewno.




GOLDEN ROSE MATTE LIPSTICK CRAYON NR 10- ta kredka to obok całej pielęgnacji w tym miesiącu, również mój wielki ulubieniec. Gościła na moich ustach w każdym makijażu, który robiłam. Zdecydowanie nie można jej odmówić trwałości oraz komfortu noszenia. Kompletnie jej nie czuć na ustach, a jednocześnie po kilku godzinach noszenia nie są one wysuszone, Na koniec nadmienię tylko, że uwielbiam jej kolor.


I tak prezentuje się  moje 5 hitów czerwca. Tym razem zdecydowanie królowała pielęgnacja, zsuwając kolorówkę praktycznie na dalszy plan, no może oprócz kredki Golden Rose, która w makijażu była na pierwszym planie :) 

A jak u was z ulubieńcami w czerwcu? Królowała pielęgnacja czy kolorówka? A może obie kategorie?Koniecznie dajcie znać :) 

wtorek, 20 czerwca 2017

Wieczorna pielęgnacja- Bielenda |Rival de Loop| Alterra| Bebeauty| - czego teraz używam

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiejszy post poświęcę na małą aktualizację mojej wieczornej pielęgnacji. Znalazły się w niej pewne nowości, więc postanowiłam pokazać wam, czego obecnie używam. Jeśli ciekawi was, co nowego zagościło w mojej wieczornej pielęgnacji i jak się sprawdzają te produkty, zapraszam do dalszej części wpisu. 





#DUET ŻEL I PŁYN MICELARNY


BEBEAUTY DELIKATNY ŻEL KREM&NAWILŻAJĄCY PŁYN MICELARNY- tego duetu używam zawsze na początku wieczornego rytuału. Jeśli mam na sobie makijaż używam ich razem, jeśli nie bohaterem wieczoru jest tylko żel, którym myje buzię z resztek porannej pielęgnacji oraz innych rzeczy, które nagromadziły się przez długi dzień. 

Bebeauty żel krem 

MOJE TOP3 płynów do demakijażu
# TONIK



BIELENDA MULTI ESSENCE 4W1 CERA MIESZANA- ta esencja gości u mnie od niedawna. Wcześniej znałam ją tylko z blogów. I bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie dość, że super przygotowuje skórę pod dalszą wieczorną pielęgnację, odświeżając i tonizując, to jeszcze się nie lepi i dodatkowo sprawia, że każdy kolejny nałożony na nią produkt, również nie ma takiej tendencji. 



#PEELING I SERUM




ALTERRA KREMOWY PEELING ŻURAWINA&KIWI, SERUM GRANAT BIO , ZIAJA LIŚCIE MANUKA PASTA DO GŁĘBOKIEGO OCZYSZCZANIA- jeżeli chodzi o peeling, mam aż dwie opcje. Alterry używam, kiedy nie mam ochoty na mocne zdzieranie i katowanie cery, natomiast pasta z Ziai wkracza do akcji, gdy chcę głębiej oczyścić i bardziej zetrzeć martwy naskórek, do czego mimo swojej konsystencji z niby delikatnymi drobinkami, sprawdza się rewelacyjnie. Serum to krok niezależny od peelingu i tutaj od kilku miesięcy gości właśnie produkt Alterry, który uwielbiam. I jeśli macie okazję kupić je w jakimś Rossmannie, serdecznie polecam. 

Alterra kremowy peeling

Alterra serum


#KREM NA NOC I POD OCZY







ALTERRA GRANAT BIO KREM NA DZIEŃ/NA NOC& RIVAL DE LOOP KREM POD OCZY Z Q10- to dwa ostatnie kroki. Okolica pod oczami jest ważnym krokiem w mojej pielęgnacji  od dwóch lat i nie wyobrażam sobie nie mieć nawilżającego i lekkiego przede wszystkim kremu, jakim jest obecnie Rival de Loop. Przyjemnie mi się go używa i zdecydowanie się lubimy, mimo moich niezbyt dobrych doświadczeń z marką. Ostatnim obowiązkowym krokiem jest krem na noc. Tego niby można używać na dzień, aczkolwiek nie pasuje mi on w dziennej pielęgnacji. W duecie z serum jest naprawdę idealny, choć solo też daje radę na mojej mieszanej cerze. 

Alterra granat bio krem

Krem pod oczy Rival de loop z Q10


#KROK DODATKOWY=MASKA




W tej kategorii mam do wyboru trzy opcje. Jeśli mam ochotę na porządną maskę glinkową zawsze sięgam po BABUSZKĘ AGAFIĘ W WERSJI DZIEGCIOWEJ, jeżeli jednak chcę mniejszego hardkoru na twarzy ląduje maska węglowa BEAUTY FORMULAS lub ta DOMOWO ROBIONA.

Babuszka Agafia

Beauty Formulas

Domowa maska węglowa



Podsumowując: Jak same widzicie i w wieczornej pielęgnacji przywędrowało parę nowości, choć są też stali ulubieńcy, których w wieczornym rytualne absolutnie zabraknąć nie może. 

A jak jest u was? Są elementy obowiązkowe, czy jednak lubicie całkowicie zmieniać pielęgnację i ciągle próbować nowych rzeczy? Koniecznie dajcie znać :) 

Pozdrawiam was serdecznie. Buziaki 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋


sobota, 17 czerwca 2017

Ulubione lakiery Semilac + dwie nowości

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj pokażę wam kilka moich ulubionych lakierów marki Semilac. Będą to kolory, które w mojej kolekcji najbardziej podbiły moje serce oraz dwie nowości, które posiadam od niedawna. Jeśli ciekawią was moi paznokciowi ulubieńcy, zapraszam do dalszej części :)





007 PINK ROCK



To pierwszy z moich ulubieńców. Był dołączony do zestawu startowego marki Semilac. Jest cudownym, nasyconym i bardzo nieoczywistym różem. Raz jest bardziej  fuksjowy, a raz  malinowy.
Teraz kiedy idzie lato, będzie idealny do różnych połączeń. Marzy mi się na przykład w duecie z miętą.


153 RED MAGNAT


Kolejnym ulubieńcem jest czerwień. Bardzo nietypowa. Niby zwykła, ale w słońcu mieni się cudownymi drobinkami, które mimo wszystko nie są nachalne. Świetnie komponuje się ze złotem w świątecznym manicure, ale solo też daje radę na przykład z kilkoma diamencikami na paznokciach. Istne cudo. Gościła na moich paznokciach w poprzednim miesiącu :)



130 SLEEPING BEAUTY



Sleeping Beauty bardzo często gościł na moich paznokciach, kiedy przyszła wiosna. Solo lub w połączeniu ze złotym Gold Disco. Tak samo, jak poprzednicy nie jest kolorem oczywistym. W świetle dziennym wpada  w pastelową pomarańcz, albo w pomarańcz z domieszką różu. Jest tak bardzo nieoczywisty, jak jego nazwa. Mimo to bardzo mi się spodobał i nie potrafiłam się z nim rozstać dłuższy czas.


032 BISCUIT



 Biscuit to już właściwie klasyka.  Uwielbiam ten kolor dosłownie i w przenośni. Miałam kiedyś bardzo podobny lakier  marki Golden Rose z serii Rich Color nr 052. Uwielbiałam go, tak samo, jak kocham Biscuit. Oczywiście lakier GR musiałam niestety wyrzucić po jakimś czasie, ponieważ zgęstniał, tak Biscuit jeszcze nie został przeze mnie zdenkowany i nadal mogę się cieszyć cudownym kolorem w delikatnej pudrowo-różowej tonacji. Pasuje świetnie właściwie do każdego innego koloru, nosiłam go już z Pink Rock, z Cinnamon Coffe, czy Gold Disco.




A na koniec dwa moje najnowsze kolory:




022 MINT oraz 031 BLACK DIAMOND. Mięta będzie idealna na lato, a klasyczna czerń bardzo się przyda w mojej kolekcji, którą zamierzam jeszcze powiększyć, skoro zbliża się lato :)


I tak prezentują się moi ulubieńcy, w na razie skromnej kolekcji lakierów, którą powoli powiększam o nowe kolory. Sądzę, że są to kolory naprawdę godne uwagi. Wielowymiarowe i nieoczywiste. Odkąd noszę hybrydy coraz częściej łapie się na tym, że zwracam uwagę na kolor na pazurkach, siedzę i patrzę na te małe cuda. 

A wy jakie kolory lubicie najbardziej? Koniecznie dajcie znać : )



Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋

czwartek, 15 czerwca 2017

Wibo Pro Contour Palette Cream & Powder Shades

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Temat konturowania jest, jak rzeka. Każdy lubi inne produkty, wykończenia, konsystencje. Obecnie na rynku mamy dostępne produkty kremowe oraz pudrowe. Dzisiaj pokażę wam połączenie tych dwóch formuł, w jednej palecie mojej ulubionej marki kosmetycznej. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii na jej temat, zapraszam do dalszej części wpisu :) 




#Co, gdzie i za ile? 


Paletę WIBO PRO CONTOUR PALETTE CREAM& POWDER SHADE w odcieniu LIGHT dostaniecie w Rossmannie. Cena za całość bez promocji wynosi 46,99 zł, aczkolwiek warto w jej przypadku polować na wszelkie promocje typu 55%.


Co mówi producent:

"Zestaw zawiera kremowe podkłady, które nadadzą skórze gładkości i zakryją niedoskonałości. Podkłady posiadają bardzo dobrą pigmentację i łatwo się blendują, dzięki temu konturowanie jest trwałe i wyraźne. Prasowany róż i bronzer, zawarty w palecie podkreśli i wykończy efekt kontouring, natomiast transparentny fikser utrwali i zmatowi cerę.
Przy pomocy palety Pro Contour stworzysz iluzje idealnych kości policzkowych, kształtu nosa, złagodzisz linię żuchwy, kierując się zasadą – ciemny odcień chowa i zmniejsza, natomiast jasny powiększa i uwypukla można nadać wyrazistych kształtów swoim rysom twarzy.
Modelowanie twarzy uwielbiane przez wielkie gwiazdy, może być wykorzystywane na wielkie wyjścia jak i również na co dzień.
Paleta dostępna w dwóch wariantach kolorystycznych light i dark."




I jak to wygląda w praktyce? Otóż w palecie, jak już widzicie powyżej, znajdziemy sześć kolorów, czyli trzy kolory kremowe oraz trzy pudrowe. Moim zdaniem można uznać tę paletę za wielofunkcyjną oraz przyjazną do podróżowania. Z racji jej wielkości, mamy wszystko w jednym i nie ma potrzeby zabierania osobno korektora, pudru, różu, brązera etc. W kwestii nakładania produktów nie mam jej też nic do zarzucenia. Kremowe są dosłownie jak masełko, ale nie można im odmówić tego, że naprawdę niewielka ilość wystarczy, aby cieszyć się ich świetną pigmentacją. Jeśli chodzi o, produkty pudrowe, tutaj sprawa wygląda tak, że możemy stopniować kolory, więc nie ma obaw, że zrobimy sobie krzywdę i nabierzemy zbyt dużo produktu na pędzel. Do trwałości również nie mogę się przyczepić. Paleta sprawdzi się zarówno do pełnego makijażu na przykład wieczorowego, jak i do lekkiego dziennego, kiedy np. mamy ochotę użyć tylko różu i brązera w małych ilościach.

#Skład

Odcienie Kremowe/ Cream Shades: Ethylhexyl Palmitate, Polyethylene, Mica, Polymethyl Methacrylate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Silica, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, [+/-]: CI 77891, CI 77499, CI 77492, CI 77491.
Odcienie prasowane/ Pressed Shades: Mica, Talc, Boron Nitride, Silica, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, [+/-]: CI 77891, CI 77491, CI 77499, CI 77492, CI 15850.




#Opakowanie:



Na samym początku dostajemy paletę zapakowaną w przezroczyste, sztywne pudełko. Po odpakowaniu naszym oczom ukazuje się kartonowa paletka (podobnie jak w przypadku palety cieni). W środku zabezpieczona jest folią. 


#Kolory/ Pigmentacja:

Odcienie kremowe:



Jak widzicie, na zdjęciu pigmentacja kremowych odcieni jest świetna. Wystarczy jedno pociągnięcie palca i mamy naprawdę nasycony kolor, więc warto nabierać małe ilości. Pierwsze dwa odcienie są dla mnie jak najbardziej na tak, aczkolwiek ten trzeci, jak dla mnie jest rudy po prostu i boję się go nałożyć na twarz, więc jako jedyny jest pominięty zawsze. 

Odcienie pudrowe:


Odcienie pudrowe to już trochę inna bajka. Łatwiej je obsługiwać, ponieważ pigmentację możemy stopniować, a co za tym idzie tutaj już łatwiej wszystko się rozciera i trudniej sobie zrobić krzywdę. Z tej trójki polubiłam zarówno róż, jak i fixer oraz brązer w przyjemnym neutralnym kolorze. Oczywiście z fixerem warto uważać, bo jest biały, więc wystarczy minimalna ilość, w końcu nie chcemy wyglądać jak córki młynarza. Produkty wytrzymują nawet w dość ciepłe dni, przez 8 godzin w dobrym stanie. 



Podsumowując: Ze swojej strony polecam wam tę paletę serdecznie. Nie jestem nią zawiedziona na żadnym etapie. Kolory i pigmentacja, jak dla mnie są bardzo na tak. Na plus jest także, to, iż paletka jest bardzo dobra do podróżowania, w końcu mamy w niej kilka produktów w jednym i nie musimy zabierać tego wszystkiego osobno. (czytaj korektor, puder, brązer, róż etc.). Jedyną wadą może być jej regularna cena, ale warto polować na wszelkiego rodzaju promocje i kupić ją taniej. Mnie udało się upolować to cudo na promocji -55% w Rossmannie, więc jak widać warto czasem się skusić, na coś, czego się nie zna. A przyznam się wam, że bardzo lubię markę Wibo i mam kilka jej kosmetyków, z których jestem naprawdę zadowolona, więc to również zdecydowało o zakupie :)

A wy znacie już tę paletę? A może skusicie się na nią w przyszłości? Koniecznie dajcie znać :) 


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Moja poranna pielęgnacja| Neutrogena| Vianek| Ziaja| Alterra| Czego aktualnie używam.

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Z racji tego, że w mojej pielęgnacji porannej ostatnio troszkę się pozmieniało, postanowiłam, iż zrobię aktualizację i opowiem troszkę o  nowościach, które się w niej pojawiły. Jeśli ciekawi was, jakich produktów obecnie używam rano, zapraszam do dalszej części wpisu :)




#ŻEL



NEUTROGENA VISIBLY CLEAR ŻEL DO CODZIENNEGO MYCIA TWARZY- o poranku to mój pierwszy krok właściwie od ponad miesiąca. Mimo że w składzie tego żelu znajdziemy SLS to muszę powiedzieć, że sprawdza się on świetnie na mojej mieszanej cerze. Przede wszystkim dobrze oczyszcza buzię z resztek kosmetyków nałożonych wieczorem, a dodatkowo jej nie wysusza. Jego orzeźwiający zapach mandarynki i limonki, daje kopa o poranku i pozwala miło zacząć dzień. Faktem jest też to, że jak obiecuje producent, delikatnie zwęża pory. 


#TONIK


ZIAJA LIŚCIE ZIELONEJ OLIWKI TONIK Z WITAMINĄ C- używam go niezmiennie od kilku miesięcy. Skończywszy pierwsze opakowanie tego piekielnie wydajnego toniku, sięgnęłam po kolejne. Sprawdza się nie tylko, jako tonik, który ma odświeżać cerę i przywracać jej odpowiednie pH, ale też jako swego rodzaju fixer do ściągania pudrowości z makijażu. Jak dla mnie bomba. Lubię go też psikać po prostu na buzię w ciągu dnia, nawet z makijażem, ponieważ świetnie chłodzi w gorący dzień. 

Ziaja tonik z witaminą C


#Olejek


ALTERRA OLEJEK  DO TWARZY GRANAT BIO- to kolejny pielęgnacyjny ulubieniec, który gości w mojej kosmetyczce niezmiennie. Na razie widzicie tutaj pierwsze opakowanie, ale zbliżam się z każdym dzień do dna tego świetnego kosmetyku. Używam go w bardzo prosty sposób. Nakładam na zwilżoną tonikiem buzię i pozostawiam do wchłonięcia. Świetnie nadaje się solo pod makijaż lub w połączeniu z odrobiną kremu z serii winogronowej. Nie zapycha ani nie podrażnia. Dodatkowo ma praktyczne opakowanie z pompką. Wystarczy tylko przekręcić i zaaplikować na dłoń, dzięki temu całe opakowanie nadal jest czyste, a etykieta się nie brudzi (taka ze mnie higienistka :D). Oczywiście można to na powrót przekręcić i nic nie jest ubrudzone nadal. 

Alterra olejek do twarzy granat bio


#KREM POD OCZY




VIANEK ODŻYWCZY KREM POD OCZY Z EKSTRAKTEM Z SZYSZEK CHMIELU-  ten krem to wielka nowości w mojej kosmetyczce. O samej marce naczytałam się mnóstwo pozytywnych głównie opinii, więc skuszona promocją na te kosmetyki w Naturze, zakupiłam krem pod oczy, którego akurat brakowało w mojej porannej pielęgnacji. Muszę przyznać, że naprawdę super nawilża i wygładza skórę pod oczami, Bardzo dobrze współgra też z makijażem. Jak na pierwsze wrażenia muszę powiedzieć, że podoba mi się działanie tego kremu. Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej. 



#KREM NA DZIEŃ


ALTERRA WINOGRONO & BIAŁA HERBATA KREM NA DZIEŃ- z tym kremem jestem tak nudna, jak najnudniejszy film w kinie, można powiedzieć, powtarzam się, jak zdarta płyta, ale naprawdę go lubię i nie wyobrażam sobie innego kremu pod makijaż. Od dwóch lat zmieniam tylko opakowania co jakiś czas. Po więcej informacji odsyłam do recenzji niżej :) 

Alterra winogrono&biała herbata krem na dzień


#FILTR




SUN OZON FILTR SPF 30 - skoro przyszło lato, w mojej pielęgnacji musiał się pojawić filtr. Wolę chuchać na zimne i nie opalać twarzy jednak, bo na pewno nie jest to dla niej dobre. Ten świetnie nadaje się pod makijaż. Na razie nie odnotowałam skutków ubocznych i mam nadzieję, że nadal tak będzie :) 


Podsumowując: Jak same widzicie, trochę się zmieniło w tej mojej porannej pielęgnacji. Pojawiły się nowe kosmetyki, ale są też stali ulubieńcy w tym repertuarze, którzy mimo upływu czasu nadal sprawdzają się świetnie. 


A jak u was to wygląda? Są obowiązkowe elementy w pielęgnacji, szczególnie teraz, gdy lato za pasem? Koniecznie dajcie znać :) 

sobota, 10 czerwca 2017

Mój letni niezbędnik| Ochrona przeciwsłoneczna i lekki makijaż|

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was mój mały letni niezbędnik. Obecnie robi się już coraz cieplej, patrzeć tylko, jak lato na dobre zagości na zewnątrz. Dlatego przygotowałam dla was wpis o moim  letnim niezbędniku, związanym z lekkim, letnim makijażem oraz z ochroną podczas plażowania. Jeśli jesteście ciekawe, co  się w nim znajduje, zapraszam serdecznie do dalszej części.



#FILTR NA TWARZ


Odkąd słoneczko zaczęło mocniej przygrzewać wróciłam do mojego ulubionego filtru  do twarzy z SUN OZON SPF 30. Stosuję go zawsze po porannej pielęgnacji, kiedy wiem, że na pewno wyjdę z domu i będę narażona na słońce. Filtr idealnie sprawdza się też pod makijaż.


#MAKIJAŻ



Jeżeli chodzi makijaż, to stawiam na całkowitą lekkość. Wybieram lekki podkład na przykład MYBELLINE AFFINITONE lub BIELENDA MAKE-UP ACADEMIE. Cienie do powiek to maltretowana znów przeze mnie ostatnio paletka WIBO NEUTRAL EYESHADOW PALETTE, którą da się wykonać ładny, lekki oraz szybki makijaż oka. A na sam koniec na buzię odrobina pudru. I ewentualnie tuszowanie rzęs, ale to już ostatni krok, którego tutaj nie ujęłam. A ze sobą zawsze do malutkiej torebki zabieram BIBUŁKI MATUJĄCE MARION, które świetnie sprawdzają się, kiedy muszę odcisnąć nadmiar sebum w gorący dzień. Ich atutem jest również to, że nie zbierają podkładu razem z sebum. Uwielbiam je :). Jakby was ciekawiło, gdzie można je dostać, szukajcie w Naturze lub mniejszych osiedlowych drogeriach. Oczywiście na plażowanie nie biegam w makijażu :) 

#MAYBELLINE AFFINITONE 03

#BIELENDA MAKE-UP ACADEMIE

#WIBO NEUTRAL EYESHADOW PALETTE

#Ochrona przed słońcem na plaży



Jeśli chodzi o słońce sama się przekonałam, że bez filtra na ciało nie ma, przebacz. I teraz gdy tylko przychodzi mi do głowy plażowanie, zabieram ze sobą dwóch ulubieńców. Pierwszy z nich to BIELENDA BIKINI NAWILŻAJĄCE MLECZKO DO OPALANIA, które świetnie sprawdza się przy aktywnym opalaniu, które osobiście bardzo lubię, bez leżenia plackiem. A jeśli po takiej kąpieli słonecznej potrzebuję odrobiny ukojenia, z pomocą przychodzi mi, ZIAJA SOPOT SUN CHŁODZĄCE MLECZKO PO OPALANIU Z WAPNIEM. Jest naprawdę super, przyniosło mi wielką ulgę po mocnym opalaniu. Przede wszystkim ukoiło czerwoną skórę oraz dało ochłodzenie i nawilżenie. Nawiasem mówiąc, sprawdza się też świetnie na podrażnienia po depilacji. 


Podsumowując: Jeśli chodzi o lato rządzi u mnie niepodzielnie delikatny makijaż oraz ochrona przeciwsłoneczna, która teraz latem jest niezastąpionym elementem. Kąpiele słoneczne pięknie opalają ciało, ale potrafią mocno zaczerwienić skórę, więc niezastąpione jest też jej ukojenie.


A jaki jest wasz letni niezbędnik? Koniecznie dajcie znać :)



Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*

czwartek, 8 czerwca 2017

Bell Lip Scrub

Witajcie w kolejnym wpisie. Jak wszystkie wiemy, zadbane usta to podstawa przy jakiejkolwiek pomadce, a jeśli do tego jesteście miłośniczkami matów tak jak ja, to tym bardziej jest ważne dla was dbanie o usta. Nie chodzi tylko o nawilżanie, ale też o regularne usuwanie martwego naskórka i suchych skórek, które ulubiona pomadka może nieestetycznie podkreślać. Jeżeli chcecie poznać mój sposób na zadbane usta, zapraszam do dalszej części wpisu.





Co, gdzie i za ile?


Bell Lip Scrub, czyli nasz peeling do ust możemy dostać w sieci sklepów Biedronka. Za opakowanie o pojemności 4,5 ml płacimy ok. 9 zł także całkiem przystępnie. 



Obietnice producenta:

Peeling do ust. Zawiera drobinki cukru ,olej z pestek moreli i emolienty . Usuwa martwy naskórek , wygładza usta. Posiada truskawkowy zapach.


W skrócie:
* usuwa martwy naskórek
* wygładza usta


I jak to wygląda w praktyce? Zacznijmy od tego, że bardzo lubię matowe pomadki oraz konturówki wszelkiego rodzaju, a te jak wiemy potrafią sprawić, że nasze usta mogą być wysuszone mniej lub bardziej, w zależności od sytuacji. Na wszelkie suche skórki stosuję właśnie ten peeling, za każdym razem, kiedy mam coś matowego na ustach. Ze wszystkimi  radzi sobie naprawdę świetnie za pomocą właśnie drobinek cukru oraz jakichś ziarenek (lub to brązowy cukier właśnie). Usta po takim zabiegu są naprawdę przyjemnie gładkie i mięciutkie. Sam peeling można zmyć po aplikacji lub jak ktoś woli pozostawić do wchłonięcia resztki, aczkolwiek ja go zmywam zawsze płatkiem nasączonym odrobiną wody. Potem pozostaje tylko nałożyć ulubioną pomadkę nawilżającą (w moim wypadku to Alterra rumiankowa) i cieszyć się wypielęgnowanymi ustami. 




Skład:



  • Octyldodecanol,
  •  
  • Parafinum Liquidum,
  • Sucrose,
  •  
  • Silica Dimethyl Silylate,
  • Cera Microcristallina,
  •  
  • Synthetic Wax,
  • Isopropyl Palmitate,
  • Caprylic/Capric Trigliceryde,
  • Prunus Cerasus Shell Powder,
  • Copernicia Cerifera Cera*,
  • Prumus Armeniaca Kernel Oil,
  • Bulytene/ethylene/styrene Copolymer,
  • Propylene Carbonate,
  •  
  • Glyceryl Caprylate,
  • BHT,
  •  
  • Pentaerythrityl Tetra-Di-1-Butyl,
  • Hydroxyhydrocinnamate,
  •  
  • Parfum Ci 15850,
  • CI 19140,
  •  
  • CI 77891.
źródło




Opakowanie:





Opakowanie to, jak widzicie sztyft z różową naklejką. Na niej znajdują się usta oraz nazwa produktu. 
Niestety nie znajdziemy na nim gramatury produktu ani obietnic producenta. Jest tylko skład. 




Wygląd:



Jak widać, nasz peeling to forma różowej pomadki z widocznymi brązowymi drobinkami. 


Konsystencja/Zapach/Kolor:



Jeżeli mowa o konsystencji produktu, to jest ona raczej miękka, łatwo rozprowadza się po ustach i zawiera drobinki peelingujące, jak wiadomo. Ma również bardzo ładny różowy kolor oraz całkiem przyjemny zapach truskawek. 




Z bliska:






Podsumowując: Peeling do ust marki Bell jest moim pierwszym tego typu kosmetykiem, ale jestem z niego bardzo zadowolona. Przede wszystkim świetnie ściera martwy naskórek z ust oraz wszelkie suche skórki. Po takim zabiegu usta są przyjemnie gładkie i mięciutkie. Dodatkowym atutem jest przyjemny truskawkowy zapach kosmetyku, Moim zdaniem jest godny polecenia. 




A wy znacie już ten peeling? A może znacie inne tego typu godne polecenia kosmetyki? Koniecznie dajcie znać :) 



Instagram