Nie zostawiaj linków !!!

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, dlatego nie spamuj i nie zostawiaj linków !!! Każdy taki komentarz nie będzie przeze mnie akceptowany.

czwartek, 20 lipca 2017

Ziaja Liście Manuka pasta oczyszczająca

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was recenzję słynnej już pasty oczyszczającej marki Ziaja z serii liście manuka. Kosmetyk jest słynny dzięki swojemu działaniu oczyszczającemu,  tak jak wskazuje nazwa. I jestem chyba ostatnią osobą, która miała okazję używać twego kultowego już kosmetyku. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii na temat tej pasty, zapraszam serdecznie do dalszej części wpisu :)






#Co, gdzie, jak i za ile





Pastę do głębokiego oczyszczania z serii liście manuka marki Ziaja dostaniecie w drogeriach z ok. 8 zł. W internecie również nie powinno być z tym problemu. Marka Ziaja jest tania i łatwo dostępna. 



#Co mówi producent?



W skrócie:
*odblokowuje pory z nadmiaru sebum
*ma delikatne właściwości złuszczające i ściągające
*zapobiega powstawaniu zaskórników
*przeciwdziała tworzeniu niedoskonałości 
*przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych


I jak to się ma w praktyce? Uważam, że całkiem nieźle, tym bardziej, że trzy na pięć obietnic zostało spełnionych. Pasta przede wszystkim dobrze oczyszcza pory z zaskórników, a widzę to choćby na swoim własnym nosie, który dzięki paście i jej działaniu wygląda dużo lepiej. Jeśli chodzi o właściwości złuszczające oraz ściągające, to wcale nie są one takie delikatne, jak mówi producent. Ja bardzo lubię to w tej paście, że działa po prostu, jak porządny peeling, który złuszcza martwy naskórek i widocznie ściąga pory. Ostatnia na liście obietnica producenta, czyli fakt, że pasta dobrze przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych, również jest prawdą, bo po takim oczyszczaniu cera jest przyjemnie gładka oraz miękka, a samo oczyszczenie jest naprawdę odczuwalne. 



#Skład





#Opakowanie


Opakowanie to miękka tubka zamykana na klik. Klik jest dobrze wykonany i nie został przeze mnie uszkodzony. Sama tubka nie utrudnia wydobycia kosmetyku, dziurka jest odpowiedniej wielkości i 
daje nam możliwość wyciśnięcia tyle kosmetyku, ile potrzebujemy. 

#Kolor/Konsystencja/Zapach



Jak widzicie, pasta ma biały kolor z dość dobrze widocznymi niebieskimi drobinkami. Konsystencja pasty nie jest bardzo gęsta, jak można by było się tego spodziewać, ale nie jest ona też wodnista. Po prostu dobrze aplikuje się ją na skórę, a co za tym idzie nie spływa ona z niej i dobrze się trzyma. 
Sam zapach pasty jest przyjemny i taki świeży, jest idealną odmianą po peelingach o zapachu moreli, które trochę mi się znudziły. 




Podsumowując: Uwielbiam tę pastę. Naprawdę świetnie oczyszcza cerę i wbrew obietnicom producenta nie jest delikatna, a działa jak porządny peeling, który nie tylko właśnie oczyszcza, ale też ściąga cerę i przygotowuje ją do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych pozwalając jej lepiej przyjmować kolejne nałożone kosmetyki. Osobiście jestem zakochana w tej paście i używam jej regularnie. Dla mnie jest idealna przy mojej mieszanej cerze, więc jeśli jeszcze jej nie próbowałyście, polecam serdecznie, kosztuje niewiele, a jest świetna. 

A wy znacie już tę pastę? Lubicie? A może jeszcze się nie skusiłyście? Koniecznie dajcie znać  :) 


poniedziałek, 17 lipca 2017

Hakuro H77 moje wrażenia plus makijaż

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was swoje pierwsze wrażenia z użytkowania pewnego pędzla, który zagościł u mnie pod koniec maja z racji urodzin. Chciałam sprawdzić, czy pewne kultowe pędzle są tak dobre, jak o nich mówią, wybrałam więc na początek jeden do blendowania cieni. Jeśli ciekawi was, czy polubiłam się z Hakuro H77 zapraszam do dalszej części posta.

#Co, gdzie i za ile?  



Pędzel do blendowania Hakuro H77 udało mi się zakupić w moim mieście stacjonarnie w Drogerii Sekret Urody, gdyż tam można te pędzle znaleźć. Jeśli nie znacie tej drogerii lub nie macie jej nigdzie w swojej okolicy pędzel bez problemu znajdziemy w internetowych drogeriach lub bezpośrednio na stronie dystrybutora. Za swój egzemplarz zapłaciłam ok. 17 zł.

#Z bliska




Jak widzicie, włosie pędzla ścięte jest na okrągło. Jakieś pojedyncze włoski odstają z boku, ale tak jest od początku. Dodam jeszcze, że pędzel prałam i suszyłam już wiele razy, odkąd go posiadam, a żadnego wypadania ani odkształceń nie uświadczyłam. Warto zaznaczyć, że włosie z którego wykonany jest pędzel, jest naturalne, a mimo to nie drapie powieki, czego bardzo nie lubię, więc jakieś 98%  moich pędzli  jest syntetycznych, nie licząc H77 oraz pędzelka z Ann Co, ale to taka mała dygresja. Do wykonania pędzla pod względem trzonka oraz skuwki nie mam żadnych zastrzeżeń. Wszystko jest estetyczne. Jak dotąd nie starł się również napis z pędzla i mam nadzieję, że jeszcze długo będzie widoczny.



I jak same widzicie, napis na pędzlu wygląda naprawdę świetnie i mam szczerą nadzieję, że nadal tak to będzie wyglądało i że napis się nie wytrze jakoś szybko.


#Pędzel w akcji (zdjęcia poglądowe)





Te zdjęcia, jak najlepiej w całej mojej kolekcji zdjęć własnej twarzy oddają to, co udaje mi się zmalować H77 na oczach. Wiele jest też kwestią doświadczenia, które ciągle zbieram, ale uważam, że zrobienie chmurki cienia w załamaniu powieki, to dla niego żaden problem. I bardzo podoba mi się efekt.


Podsumowując: Bardzo polubiłam się z tym pędzlem i przyznaję, że jest w nim moc. Często pomaga mi w wykonaniu całego makijażu oka, gdyż można nim swobodnie nabrać jasny cień i nałożyć go na powiekę, po czym dobrać ciemniejszy, rozetrzeć całość i makijaż jest gotowy. Uważam też, że naprawdę jest wart każdej wydanej na niego złotówki, bo wbrew mojemu początkowego sceptycznemu nastawieniu spisuje się świetnie, a do tego nie drapie mi powiek, czego jak już na pewno wiecie, bardzo nie lubię w naturalnych pędzlach. 



A wy znacie już te pędzle? Lubicie? A może coś was kusi i zastanawiacie się nad zakupem? Koniecznie dajcie znać :) 

sobota, 15 lipca 2017

Jak przemyciłam kolor w makijażu-matowe cienie My Secret 501, 506, 516.

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Przyznaję, że dość dawno nie było na łamach bloga posta makijażowego z przemyceniem odrobiny koloru. W dzisiejszym artykule pokażę wam, jak radzą sobie matowe cienie My Secret. Jeśli jesteście ciekawe, jak wyglądają w akcji, zapraszam serdecznie do dalszej części wpisu.




#Co, gdzie i za ile?



Matowe cienie My Secret dostaniecie w Drogerii Natura za ok. 9 zł, aczkolwiek warto też przeszukać internet, może gdzieś traficie na tę tanią markę, jeśli w pobliżu nie macie tej drogerii. Każdy cień ma 3 g pojemności. 



Konsystencja/ Kolory/ Napigmentowanie/Swatche



Ja wybrałam dla siebie z całej gamy trzy kolory: 501, czyli podstawowy beżowy, cielisty kolor, potem kolejno 506, czyli neutralny brąz idealny do duetu w codziennym makijażu z beżem oraz akcent kolorystyczny, czyli 516 pomieszanie różu i fioletu. Wszystkie trzy kolory są jak najbardziej w moim typie. Wspominając jeszcze o konsystencji to dwa z cienie z całej trójki, są przyjemnie mięciutkie i kremowe (mam na myśli 501 oraz 506), natomiast ostatni cień 516  jest najbardziej suchy z całej trójki, dość trudno nabiera się go na palec, ale o dziwo pędzel łapie go super podobnie, jak dwa bardziej miękkie cienie. 



Swatche


Od góry: 501, 506 oraz 516. 

Jak widzicie, pigmentacja cieni jest świetna. Jedno pociągnięcie i mamy piękny kolor. Zresztą jeśli chodzi o cienie My Secret, to mają one świetną pigmentację, przykładem może być choćby posiadana przeze mnie paletka trzech cieni tej marki, która również pigmentację ma genialną tak jak wyżej pokazana trójka. 


Makijaż


A teraz najważniejsze, czyli makijaż i to jak cienie prezentują się na oku :) 



Czego użyłam: 
OCZY- baza-kamuflaż z Catrice 005, cienie My Secret, kredka żelowa Miss Sporty Studio Lash Designer 001 Black
TWARZ-  Korektor Catrice 005 Light Natural, podkład Bourjois 123 Perfect 052 Vanilla,  puder Wibo Rice Powder( na całą twarz), puder Rimmel Stay Matte (pod oczy), rozświetlacz Lovely Gold Highlighter, 
USTA -Golden Rose Matte Lipstick Crayon 010.



I tak prezentują się w makijażu matowe cudeńka z My Secret. Dajcie znać czy macie i lubicie te cienie :) 

czwartek, 13 lipca 2017

Vianek odżywczy krem pod oczy

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Nie myślcie, że porzuciłam blogowanie, bo nie było mnie tutaj przez chwilkę. Po prostu tak się złożyło. Dzisiaj za to powracam do was z recenzją kremu pod oczy i to nie byle jakiego, bo słynnego już wszędzie odżywczego kosmetyku marki Vianek. Jeśli ciekawi was, co o myślę o tym maluchu, zapraszam do dalszej części wpisu :) 






#Co, gdzie i za ile? 




Vianek odżywczy krem pod oczy z ekstraktem z szyszek chmielu kupiłam w Drogerii Natura za ok. 15 zł na promocji.  Aczkolwiek możecie dostać go jeszcze na pewno w internecie i mniejszych drogeriach, które mają te kosmetyki. Podobno też w Rossmannie są te kosmetyki, ale nie sprawdzałam jeszcze. 


#Co obiecuje producent? 


W skrócie:

* zawiera składniki o działaniu odżywczym olej sojowy, z pestek moreli oraz rokitnikowy
*w/w oleje bogate w witaminy wykazują właściwości antyoksydacyjne i wzmacniające
*ekstrakt z szyszek chmielu zapobiega przedwczesnemu starzeniu skóry
*krem może być stosowany pod makijaż



I jak to wygląda w praktyce?  Otóż krem sprawdza się świetnie w moim odczuciu. Używam go codziennie w porannej pielęgnacji oraz pod makijaż. Faktycznie świetnie nawilża okolice pod oczami i delikatnie wygładza małe załamania. Przynajmniej ja mam takie wrażenie, jak patrzę na skórę w tym miejscu. Dodatkowo krem otula skórę delikatną kołderką i super nadaje się pod makijaż. Nic się nie waży, nie roluje się w ciągu dnia i nie jest przesuszone. Krem w moim odczuciu genialny. 



#Opakowanie




Opakowanie kremu stanowi buteleczka z pompką o pojemności 15 ml. Pompka od początku użytkowania działa sprawnie i nie zacina się, aczkolwiek mam jedno małe, ale do tego opakowania. Nie mam pojęcia, dlaczego tak się dzieje, ale za każdym razem po aplikacji kremu na palec i dokładnym zebraniu jego resztek z dozownika jakimś dziwnym trafem zakrętka od kremu brudzi się w środku, a robię to naprawdę skrupulatnie. Może mam jakieś felerne opakowanie? Dajcie znać, czy miałyście podobny problem z tym kremem. Jeżeli chodzi  o wizualną stronę opakowania, to bardzo mi się ona podoba. Jest minimalistyczna, a jednocześnie strasznie przemawia do mnie ten motyw folkowy, który zdobi buteleczkę. 


#Skład




#Konsystencja/Kolor/Zapach


Konsystencja kremu jest bardzo gęsta, ale podejrzanie lekka i dość szybko wchłaniająca się w skórę.  Kolor kosmetyku jest lekko żółty, może nawet beżowy troszkę, jak tak na niego spojrzeć bliżej. Jeżeli chodzi o zapach, tutaj mam mieszane uczucia, z jednej strony mi się nie podoba, ale ulatnia się na tyle szybko, że później go nie czuję już. A co do samej nuty, to jest to chyba marcepan, ale głowy sobie obciąć nie dam. 



Podsumowując: Bardzo polubiłam ten krem pod oczy. Jest świetny w codziennej pielęgnacji. Super nawilża i nadaje się pod makijaż, utrzymując nawilżenie przez cały dzień. Delikatnie wygładza pewne malutkie załamania skóry pod oczami, ale czy da radę głębszym problemom w tym miejscu, nie wiem. Natomiast polecam wam ten krem serdecznie, a sama mam ochotę na więcej kosmetyków Vianka, choćby tych z zielonej serii do mieszanej cery :) 


A wy znacie już ten krem? Lubicie? Koniecznie dajcie znać :) 

niedziela, 9 lipca 2017

Mały haul z chińczyka i biedronki

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was mały haul zakupowy. Napadłam trochę na chińczyka oraz biedronkę i zakupiłam kilka fajnych rzeczy. Uznałam więc, że mimo tego, iż jest ich mało i tak warto wam je pokazać. Jeśli ciekawi was, co udało mi się upolować, zapraszam do dalszej części wpisu.






ORGANIC SHOP PEELING CUKROWY TRAWA CYTRYNOWA Z PROWANSJI ok. 8 zł drogeria osiedlowa- na ten peeling skusiłam się po wielu pozytywnych recenzjach, które przeczytałam. Po pierwszym użyciu mam naprawdę dobre wrażenia. Przede wszystkim porządnie ściera martwy naskórek, cudownie pachnie (zupełnie, jak mój poprzedni peeling z W&B z Rossmanna) oraz całkiem ok nawilża to ciało, aczkolwiek ta warstwa nie jest taka fajna, jak przy poprzedniku, mimo że ciało o balsam nie woła.



WHITE SWAN MGIEŁKA DO CIAŁA JUICY MELON- 14,99 ZŁ BIEDRONKA- zaraziłam się miłością do tych mgiełek, zaczynając od tej o zapachu mango, która w ciepłe dni świetnie zastępuje mi perfumy cudownym, owocowym zapachem. Z racji, że byłam zadowolona z wersji Mango, w moje łapki wpadł soczysty melon. I ten zapach również uwielbiam, dlatego, jeśli macie możliwość zakupić te mgiełkę w swojej Biedronce i nie była ona przez nikogo tknięta, to polecam serdecznie. Zapachy są obłędne i łatwo się zakochać :)



ZALOTKA DANS' CHIŃSKI MARKET 5, 50 ZŁ- to moja pierwsza tego typu zabawka. Wcześniej zalotki nie miałam, a rzęsy mam proste jak druty telegraficzne. Postanowiłam więc sprawdzić, jak sobie poradzę z obsługą tego narzędzia oraz czy mi się spodoba efekt, którego jestem bardzo ciekawa.




BE BEAUTY PŁATKI KOSMETYCZNE OWALNE 2, 99 ZŁ PROMO BIEDRONKA- te płatki od jakiegoś czasu na stałe goszczą w mojej kosmetyczce. Do całego demakijażu potrzebuję zaledwie dwóch, więc to duża oszczędność w porównaniu do czterech małych płatków. Ich atutem jest również  fakt, że są miękkie, dobrze zszyte na brzegach i nigdy mi się nie rozdwoiły. Uwielbiam również te płatki w kwadratowej wersji.



A na koniec smaczek...




IMITACJA PALETKI KYLIE KYSHADOW -25, 90 ZŁ - o podróbach słynnych palet sądzę tyle, że to ohydne z czyjejś strony, że postępuje w ten sposób. Takie jest moje zdanie. Nie będę się rozwijała. W tej paletce nie zgadza się nawet nazwa, gdyż w teorii ma to być paleta w brązach, a jest w burgundach i brązach. Natomiast mi nie chodziło o żadne nazwy, już pomińmy fakt, że w tej palecie kompletnie się nic nie zgadza. Mnie kupiły kolory, które zobaczycie poniżej. Naprawdę bardzo mi się spodobały, więc postanowiłam, że kupię paletkę i przetestuję, chcąc sprawdzić, czy obecne chińskie cienie są lepsze od tych, które miałam kiedyś bardzo dawno, szczególnie jeśli chodzi o pigmentację. Na koniec powiem tyle, że coś już próbowałam zmalować tymi cieniami i jest lepiej niż nieźle, ale to pokażę przy innej okazji. Teraz zobaczcie kolory :)



Moim zdaniem kolory cudo, ale to na pewno też widziałyście na instagramie bliżej, kto mnie obserwuje ten wie :)


I tak prezentują się moje małe nowości z chińczyka i biedronki. Dajcie znać, czy coś macie i czy jakiś produkt z wyżej pokazanych, szczególnie was zainteresował :)



czwartek, 6 lipca 2017

5 najlepszych kosmetyków za+/- 10 zł cz. XIV

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was 5 najlepszych kosmetyków, w kategorii +/- 10 zł, czyli mojej i waszej ulubionej. Będą to tanie perełki pielęgnacyjne i jedna kolorówkowa. Jeśli ciekawi was, na jakie kosmetyki tym razem warto rzucić okiem będąc w drogerii, zapraszam do dalszej części wpisu :)



#Peeling


BELL LIP SCRUB

Jak powszechnie wiadomo, każdy, kto lubi matowe pomadki, musi liczyć się z tym, że usta bywają po nich wysuszone i to mocno. Tutaj z pomocą przychodzi dobry peeling do ust, który w mig załatwia problem. I tak też działa lip scrub marki Bell, który posiadam od jakiegoś czasu  w swojej kosmetyczce i kiedy tylko widzę suche skórki na ustach, sięgam po niego. Idealnie ściera martwy naskórek, a usta po zabiegu są miękkie i gładkie. Potem pozostaje tylko nałożenie pomadki nawilżającej i gotowe. Peeling można dostać w Biedronce za ok. 8-9 zł.


#MATOWA POMADKA W KREDCE


GOLDEN ROSE MATTE LIPSTICK CRAYON NR 10

Pozostając jeszcze przez chwilę w wątku ust, to chcę wam serdecznie polecić matową kredkę z Golden Rose, jeśli nawet nie lubicie akurat odcienia brudnego różu, tak bardzo, jak ja, sądzę, że w gamie kolorystycznej znajdziecie coś dla siebie. Warto się nią zainteresować, ponieważ pomadka ma przyjemną konsystencje, a dzięki temu bardzo dobrze rozprowadza się po ustach i jest komfortowa w noszeniu oraz całkowicie nie wyczuwalna tak naprawdę. Kredkę dostaniecie na wyspach Golden Rose, w internecie lub mniejszych drogeriach za ok. 12 zł.



#TONIK/ESENCJA

 BIELENDA MULTI ESSENCE 4W1 CERA MIESZANA

Tę esencję na pewno dobrze znacie z ulubieńców oraz osobnej recenzji na jej temat. Szybko przypomnę tylko, że świetnie sprawdza mi się ona w wieczornej pielęgnacji. Świetnie przygotowuje cerę pod dalszą pielęgnację, dając jej ukojenie, tonizując oraz delikatnie nawilżając. Fajne jest w niej również to, że się nie lepi i podobnie jest z każdym kolejnym produktem, który na nią nałożymy. Dostaniecie ją w drogerii za ok. 15 zł. 


#ANTYPERSPIRANT


GARNIER MINERAL INVISICLEAR


Antyperspiranty w osobnych recenzjach, czy tego typu zestawieniach pokazuję wam bardzo rzadko, najczęściej pojawiają się one w projektach denko. Jednak ten gagatek ze zdjęcia jest godzien uwagi. Same wiecie, że długo przyjaźniłam się z Lady Speed Stick 5in1, a skoro na dworze robi się już gorąco, potrzebuję lepszej ochrony. I ten cudak mi to zapewnia. Nie brudzi również moich jasnych bluzek oraz chroni przed nieprzyjemnym zapachem w ciągu dnia. Jak dla mnie ekstra. Swoje egzemplarz dorwała w Biedronce, ale widziałam tę kulkę na przykład w Naturze i podejrzewam, że w Rossmannie pewnie też ją znajdziecie w cenie 10-11 zł. 


#ŻEL ANTYBAKTERYJNY



NIVELAZIONE ŻEL ANTYBAKTERYJNY DO RĄK 


Tego maluszka udało mi się kupić za ok. 6 zł w małej drogerii niedaleko mnie.  I okazuje się, że jest naprawdę przydatny. Kiedy nie mam dostępu do wody i mydła, aby umyć ręce " na już" jest niezastąpiony, a także w naprawdę zabiegane dni, kiedy nie ma się chwili wytchnienia.  Dobrze odkaża oraz ładnie pachnie chyba zieloną herbatą. Obecnie to mój must have w torebce. A tak, nawiasem mówiąc, jest to mój pierwszy tego typu kosmetyk, a co w nim najbardziej praktyczne to pompka, która dozuje odpowiednią ilość produktu, nie plując nim nigdzie wokół. 



I tak prezentuje się 5 najlepszych kosmetyków z XIV już zestawienia. Mam nadzieję, że wpadnie wam coś w oko i podczas zakupów w drogerii spojrzycie w stronę któregoś gagatka przychylniejszym okiem. A może znacie już któryś kosmetyk? Koniecznie dajcie znać :)

poniedziałek, 3 lipca 2017

Natura -40% na makijaż- Co warto kupić? | Moje ulubione kosmetyki

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Zdaje sobie sprawę, że jest on troszkę spóźniony, z powodów niezależnych ode mnie, aczkolwiek może wam się jeszcze przyda i skorzystacie na tej promocji, która trwa jeszcze dwa dni, czyli do 5 lipca. Jeśli ciekawi was,  na jakie kosmetyki warto zwrócić uwagę w Naturze, zapraszam do dalszej części wpisu :)




#CIENIE DO POWIEK- ESSENCE | MY SECRET| KOBO




MY SECRET 505, 506, 516| KOBO 142 RUSSET

Trzy matowe cienie, które tu widzicie z my secret, co prawda od niedawna goszczą w mojej kosmetyczce, ale zdecydowanie nie odbiegają jakością, od tych, które mam w paletce. Pigmentacja jest zabójcza, słuchajcie dosłownie jedno dotknięcie pędzla i mamy sporo koloru na powiece. Z trwałością również nie ma najmniejszego problemu. Jeżeli chodzi o cień Kobo, ten również ma świetną pigmentację oraz jakość. Na promocji będą kosztowały grosze.


PALETA ESSENCE MORNING DEW ORAZ ESSENCE ALL ABOUT NUDES

Obydwie paletki bardzo lubię. Jeżeli chodzi o my secret, to podobnie jak jej bracia wyżej paleta ma świetną pigmentację oraz trwałość. Co prawda akurat tej wersji nie ma już w sprzedaży, aczkolwiek może spodoba wam się coś z letniej kolekcji tych paletek.  Natomiast paletka  Essence jest całkiem w porządku, może nie są to najlepsze cienie świata, ale na dobrej bazie mają ładne kolory i przyjemną trwałość. 

#\PODKŁADY I BAZA- MAYBELLINE I RIMMEL


MAYBELLINE SUPER STAY| MAYBELLINE AFFINITONE| RIMMEL LASTING FINISH PRIMER


Podkłady Maybelline, jak dobrze wiecie, bardzo lubię. Super Stay cenię za świetną trwałość, nawet kiedy mam długi i męczący dzień. Affinitone to król lekkości i przyjemnego glow, którego szukam w podkładach latem. 
Natomiast baza Rimmel sprawdza się świetnie nie tylko na ważnych sytuacjach, ale również na co dzień, kiedy potrzebuję przedłużyć trwałość makijażu. Świetnie dogaduje się z obydwoma podkładami Maybelline. 


#KOREKTORY- CATRICE



CATRICE CAMOUFLAGE CREAM WAKE UP EFFECT| CATRICE LIQUID CAMOUFLAGE   020 LIGHT BEIGE I 005 LIGHT NATURAL

Kremowy korektor Catrice wake up effect jest stosunkową nowością w mojej kosmetyczce, ale już zdążyłam się w nim zakochać. Jedno dotknięcie palcem masełkowatej konsystencji załatwia sprawę z fioletowymi śladami pod okiem. Potem można dodać odrobinkę korektora, którego używacie na co dzień i wszystko jest pięknie ukryte, choć solo również pięknie wtapia się w skórę, stając się dosłownie niewidocznym. Kamuflaże w płynie 020 oraz 005 również serdecznie polecam, bo świetnie kryją, bardzo dobrze się utrzymują , zarówno pod okiem, jak i na drobnych niedoskonałościach i zaczerwienieniach. Obecnie moim faworytem jest co prawda kolor light natural, ale uważam, że obydwa godne są uwagi. 


#PUDER I RÓŻ


SENSIQUE MATTE ROUGE 204| RIMMEL STAY MATTE PUDER


Skoro jesteśmy jeszcze w kategorii produktów do twarzy to warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Mianowicie róż do policzków marki Sensique, który naprawdę lubię, choć zużycia nie widać niestety.  Ma przyjemną pigmentację, bardzo ładny brzoskwiniowo- różowy kolorek oraz fajną trwałość. 
Produkt obok to zmaltretowany przeze mnie mocno jakiś czas temu puder Rimmel Stay Matte. Ogólnie przy makijażu sprawia się średnio, w sensie utrwalania, ponieważ szybko się wyświeca na buzi, natomiast, jako puder do strefy pod oczami sprawdza się rewelacyjnie. Wszystko jest świetnie utrwalone bez żadnych niespodzianek w postaci zbierania się kosmetyku w załamaniach. Warto też w jego wypadku wybierać odcień transparentny. 

USTA-MY SECRET| ESSENCE| SENSIQUE- KONTURÓWKI I KREDKA




MY SECRET I LOVE MY STYLE 02 NUDE LIPS| ESSENCE 06 SATIN MAUVE| 012 WISH ME A ROSE| 07 CUTE PINK| 14 FAMME FATALE| SENSIQUE MATTE FITS PERFECTLY 404

Jeśli śledzicie mnie od dłuższego czasu, to wiecie, że mam fioła na punkcie konturówek  Essence, widać to też po ich zużyciu. Mają bardzo ładne kolory, świetnie się utrzymują oraz wygodnie się nimi maluje zarówno obrys ust, jak i całość, bo tak ich najczęściej używam. Moim hitem jest również matowa kredka z Sensique, która swoje przeżyła ( czytaj: zużyła się), najbardziej cierpi zakrętka, ale na szczęście mimo pęknięć nie otwiera się w torebce. Natomiast sama kredka ma piękny kolor, bardzo fajnie się utrzymuje. Nieźle daje radę podczas jedzenia i picia. Likwiduje ją właściwie tylko coś tłustszego. Warto więc spojrzeć zarówno na konturówki, jak i na kredkę. W promocji kupicie je za grosze, mimo że w regularnej cenie też wiele nie kosztują, a warto się skusić. 


I tak prezentuje się kilka kosmetyków, na które warto zwrócić uwagę podczas trwającej jeszcze do środy promocji -40 % na kosmetyki do makijażu. Mam nadzieję, że post się przyda i zdążycie jeszcze skorzystać z promocji wyhaczając fajne kosmetyki. 

A może znacie jakieś z pokazanych przeze mnie kosmetyków i lubicie je? Koniecznie dajcie znać :) 

Instagram