Jestem na

Nie zostawiaj linków !!!

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, więc nie zostawiaj linków do swojego bloga. Nie zawsze następuje to od razu, ale się staram. Sama Cię znajdę, to proste. Nie wyrażam również zgody na kopiowanie moich zdjęć i tekstów bez pytania.

TOP 4 ulubione jesienne akcenty makijażowe

niedziela, 19 listopada 2017

Witajcie w kolejnym wpisie :) Dzisiaj poświęcę chwilę na omówienie kilku moich ulubionych jesiennych akcentów  na powieki. Wiecie, że mam na tym punkcie lekkiego świra i jak coś mi się spodoba i nie znudzi po jakimś czasie, to postanawiam zakupić. Powiem szczerze, że przez ostatni rok eksperymentowałam z makijażem na różne sposoby, co pokazywałam wam we wpisach makijażowych raz w miesiącu. Stawiając głównie na akcent na oku, ale usta też się zdarzyły, choć ostatnio mała liczba z was czyta moje wpisy. 

PS. Mam troszkę mini kryzys z tego powodu, ale piszę nadal, ponieważ to uwielbiam i nie mogłabym porzucić bloga albo go usunąć, ponieważ jestem związana z nim, a przede wszystkim z wami moimi czytelniczkami. A teraz przestaję się rozwodzić i przechodzimy do konkretów :)








IMITACJA PALETKI KYLIE JENNER THE BRONZING PALETTE





Ta paleta znajduje się na pierwszym miejscu, w tym zestawieniu, bo można spokojnie wykorzystać ją  w roli akcentu kolorystycznego lub połączyć cienie w jakąś fajną kompozycję w brązach, rudościach i czerwieniach. A same cienie, mimo że są suchawe, jak pisałam wam w recenzji na jej temat, mają zadziwiająco świetną pigmentację i trwałość. Oczywiście nie kupiłam tej palety z powodu tego, że jest to podróbka znanej marki, ale dlatego, że podobają mi się kolory w niej. Niżej podlinkuję recenzję, w której opowiadam szczegółowo o tej jesiennej palecie oraz pokazuję swatche i kilka makijaży.







MUR BEYOND FLAWLESS


Paleta Flawless to moja druga zdobycz tej marki po palecie ICONIC 3  zachowanej w kolorystyce róży, którą bardzo lubiłam i namiętnie używałam, póki nie musiałam się jej pozbyć. Wersję  Beyond Flawless również mocno pokochałam, bo znajdują się w niej właśnie różne odcienie róży, brązów, jesiennych rudości, czyli to, co tygryski lubią najbardziej i ja też. Czaję się obecnie na wersję Flawless tej palety, bo też mi się podoba i trafia w mój gust kolorystyczny. Bardzo lubię te błyszczące cienie nakładać na mokro, wtedy są prawdziwą petardą. Więcej na jej temat przeczytacie w osobnym wpisie, który podlinkuję niżej. Tam też zobaczycie swatche cieni oraz kilka makijaży, które udało mi się nią stworzyć :) 






MY SECRET MATTE 516| KOBO PROFESSIONAL NR 142 RUSSET



Ta dwójka to kompletne przeciwieństwa i nadają się do zupełnie różnych makijaży, bo razem sobie ich kompletnie nie wyobrażam, a jednak nie umniejsza im to wcale. O obu tych cieniach miałyście okazję już czytać na blogu w ostatnich miesiącach i dobrze wiecie, że są moimi ulubieńcami. Zmalowałam nimi kilka makijaży i nadal je lubię. Obydwa, mimo że są nieco suche, mają zaskakująco świetną pigmentację na oku i na swatchach. Więcej o nich przeczytacie w dwóch wpisach, które podlinkuję niżej. Zobaczycie również, jakie makijaże powstały z tymi cieniami. 








Tak prezentują się moi jesienni ulubieńcy, jeżeli chodzi o cienie do powiek. Jakoś w tym roku ciągnie  mnie do rudości, brązów i różnych odcieni różu oraz czerwieni. Nie wiem, czy to okresowe, czy po prostu lubię takie kolory na swoim oku, mimo że teoretycznie nie powinny mi pasować, a jednak się podobają. Planuję podobny wpis o pomadkach, ciekawi was ten temat? Dajcie znać :) 



Czytaj dalej »

Jedna marka- Babuszka Agafia-3 Kosmetyki, które polecam

piątek, 17 listopada 2017

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was wpis z jedną marką. Tym razem na tapetę bierzemy trzy produkty znanej wam na pewno bardzo dobrze Babuszki Agafii. W tym poście przypomnę wam w paru słowach o trzech kosmetykach tej marki, które warto mieć w swojej łazience. Jeśli was ciekawią, zapraszam do dalszej części wpisu. 















TRADYCYJNY SZAMPON SYBERYJSKI NR 3 NA ŁOPIANOWYM PROPOLISIE





Szampon nabyłam jakiś rok temu, borykając się z letnim wypadaniem włosów. Prawdopodobnie był to ich słabszy moment i potrzebowały ratunku. Kosmetyk kupiłam całkowicie w ciemno, ale zakup okazał się trafiony, ponieważ przy regularnym używaniu szamponu przy każdym myciu włosów problem wypadania  najpierw został mocno zredukowany, a potem zwyczajnie zniknął i sytuacja wróciła do normy. Kosmetyk ma jak dla mnie przyjemny miodowy zapach, który zostaje na włosach. Po użyciu warto nałożyć maskę lub odżywkę na kosmyki, ponieważ szampon świetnie oczyszcza, co sprawia, że są po prostu szorstkie i skrzypiące, a maska lub odżywka właśnie załatwiają ten problem. 




Tradycyjny Szampon Syberyjski nr 3





BANIA AGAFII vel BABUSZKA AGAFIA DZIEGCIOWA  MASKA OCZYSZCZAJĄCA 


Ta maseczka na pewno jest wam dobrze znana choćby z blogosfery, nawet jeśli same jeszcze jej nie testowałyście. U mnie zagościła ponad rok temu i zdążyłam nawet skończyć już jedno opakowanie tego kosmetyku. Muszę powiedzieć, że maseczka oczyszcza buzię , jak żadna inna, sprawia, że pory są ściągnięte, buzia jest skrzypiąca i gotowa na dalsze kroki pielęgnacyjne. Przyznam, że żadna inna maseczka oczyszczająca nie umywa się do tej, każda ma jakieś wady, a w tej jakoś totalnie ich nie widzę. Więcej o samej maseczce i efektach przeczytacie w recenzji podlinkowanej niżej. 

Bania Agafii Maseczka Dziegciowa







 BABUSZKA AGAFIA  ENERGETYZUJACY PŁYN DO KĄPIELI 


Każda z nas ma czasem ciężki i męczący dzień, który niesamowicie się dłuży, a jedyne, na co macie ochotę po takich przeżyciach to relaksująca kąpiel w wannie pełnej piany. Sama też miewam takie dni, więc doceniam moment, kiedy mam czas się zrelaksować w wannie z tym płynem, choć przez chwilę. Zapach unosi się w całej łazience tak naprawdę i umila dodatkowo cały rytuał. A kiedy wdycham ten aromat czuje w nim nutkę wiśni, która jest bardzo przyjemna. I jeśli jeszcze nie próbowałyście tego płynu, a od czasu do czasu lubicie taki relaks w wannie, polecam serdecznie. Oczywiście są jeszcze pozytywne skutki po takiej kąpieli jak na przykład gładkie i przyjemnie nawilżone ciało. 




I tak prezentują się moje trzy hity Babuszki Agafii. A wy znacie te kosmetyki? A może dołożyłybyście coś od siebie do tej listy? Koniecznie dajcie znać :) 




PS. Na blogu zmienił się szablon. Jakoś tak naszło mnie na kolejną zmianę. Oczywiście jeszcze drobne detale są do dopracowania, ale mam nadzieję, że będzie wam się podobało :) 
Czytaj dalej »

Mój codzienny makijaż jesienią

środa, 15 listopada 2017

Witajcie w kolejnym wpisie. Ostatni wpis z moim codziennym makijażem pojawił się dobre kilka miesięcy temu. Postanowiłam więc, że zrobię małą aktualizację i pokażę wam, po jakie kosmetyki z mojego zbiorku sięgam teraz najczęściej przy wykonywaniu szybkiego makijażu. Jeśli was to ciekawi, zapraszam do czytania z herbatką, kawką lub soczkiem :)





PODKŁAD




Po wykonaniu standardowej porannej pielęgnacji pierwszy krok to podkład. W ostatnim czasie stawiam na super lekki makijaż twarzy, który dodaje cerze blasku. Wybieram do tego  celu  fluid Bielenda Make-up Academie Cover  w najjaśniejszym odcieniu, który nałożony mokrą gąbką wygląda na skórze przepięknie, daje lekkość, kryje to, co potrzeba, a jednocześnie jest ze mną cały dzień, nie schodząc z twarzy w jakiś dziwny sposób. Bardzo mi się podoba,  też to jak dogaduje się z moimi ulubionymi pudrami marki Wibo.





KOREKTOR



Kiedy już moja cera jest ładnie ujednolicona i ma ten przyjemny efekt naturalnego blasku, jaki daje jej podkład, przychodzi czas na korektor. Obecnie pod moim okiem gości duet korektorów z Catrice. Pierwszy z nich to różowy wake up effect, który ma za zadanie ukryć sińce i spowodować, że spojrzenie będzie wyglądało na bardziej wypoczęte. Drugi w tym duecie jest płynny kamuflaż w kolorze 05 light natural, który okazał się moim idealnym kolorem w to miejsce. Świetnie stapia się z cerą i podkładem, nie roluje się, nie znika w ciągu dnia, nie wchodzi w załamania skóry, a co najważniejsze nie ciemnieje na mojej skórze, co bardzo sobie cenię, a wręcz daje mi fajny efekt rozświetlonego spojrzenia.


PUDER


Jak dobrze wiecie, od jakiegoś czasu wielbie sypańce marki Wibo. Mam dwie wersje w swojej kosmetyczce ryżową oraz fiksującą. Na chwilę obecną wróciłam znów do wersji fiksującej, która jest lżejsza od pudru ryżowego, a też świetnie utrwala makijaż, nie ciastkuje się, nie włazi w pory ani nigdzie indziej. Jest dla mnie idealna o tej porze roku, zważywszy, że moja cera teraz mniej się przetłuszcza w strefie T, jak latem, więc mat utrzymuje się długo.Super dogaduje się  też z fluidem marki Bielenda, który teraz często gości na mojej twarzy.



BAZA POD CIENIE


Wielokrotnie zdarzyło mi się używać do tego celu korektora, ale mam również typową bazę pod cienie. Kiedyś mocno lubiłam bazę marki Wibo i to się nie zmieniło, ale w ramach testów wiosną zakupiłam bazę pod cienie marki Eveline Cosmetics. Baza ma za zadanie podbijać pigmentację cieni oraz sprawiać, że będą przez cały dzień wyglądać bardzo dobrze i nie stracą na kolorze. I faktycznie to właśnie ten kosmetyk mi daje. Przetestowałam ją na każdych cieniach, które mam i nie zawiodła. A dodatkowym jej atutem jest fakt, że jest kryjąca i udaje jej się, tak ujednolicić moją powiekę, że żadne żyłki, które na niej mam nie są widoczne.





WIBO NEUTRAL EYESHADOW PALETTE& MUR BEYOND FLAWLESS


Kiedy krok z bazą mam za sobą warto nałożyć cienie do powiek. W ostatnich miesiącach na moich oczach goszczą dwie palety, bywa, że łączę je sobą, albo używam zupełnie solo. Moim zdaniem to najlepsze typy na tę porę roku, a szczególnie paleta Makeup Revolution, która jest świetna do jesiennego makijażu w rudościach, brązach i różach. Wibo sprawdzi się przy dziennym makijażu w odcieniach nude, choć razem też są niczego sobie. 




TUSZ DO RZĘS




Nawet najlepszy makijaż bez tuszu do rzęs to klapa, więc i mój nie może się obyć bez takiego produktu. Po wykończeniu maskary Miss Sporty 100% Rock moim nowym ulubieńcem został tusz Avon True Colors Supershock Volume. Przyznam, że uwielbiam efekt, jaki daje ten tusz. Rzęsy są wyraźnie pogrubione, rozdzielone i lekko wydłużone. Mogę mu zaufać cały dzień, ponieważ jest trwały i nie osypuje się, a jednocześnie nie sprawia żadnych problemów przy zmywaniu.







KONTUROWANIE





Z konturem w moim codziennym makijażu bywa różnie. Czasem mam na to czas, a czasem nie, aczkolwiek, jeśli mam sięgnąć po jakiś produkt, to wybieram paletę do konturowania marki Wibo. Bardzo mi przypasowała do tego celu. Nabieram na pędzel, nakładam na twarz, rozcieram i mogę podbijać świat. Zero problemów, a przy tym wybitnie trafiłam z kolorem, bo mam odcień light tej palety, a jest jeszcze dark, który jest zupełnie ciemny, jak dla mnie na przykład.








USTA USTA





W tej kwestii bywa różnie, choć nadal nie zobaczycie na moich ustach błysku, tylko mat. Taka kropka nad i w całym makijażu i uwierzcie mi, że bardzo rzadko wychodzę bez pomadki na ustach.  Na chwile obecną  nadal wybieram brudne róże, ale również fuksje, nie wiem czemu o tej porze roku jakoś, też mam ochotę na taki kolor wyrazisty, co zobaczycie niżej. Opiszę wam oczywiście, jakich kosmetyków użyłam w tym makijażu. A pomadka, którą widzicie wyżej to ala Huda Beauty w kolorze Gossip Girl ( w oryginalne to Video Star prawdopodobnie). I uprzedzam wszelkie pytania, zrobiłam próbę uczuleniową i żyje, spokojnie mogę nosić tę pomadkę, która swoją drogą bardzo przypomina mi Lovely Extra Lasting w odcieniu nr 2. 






Efekt końcowy




OCZY- baza - korektor catrice 05 light natural, cienie wibo neutral eyeshadow palette, tusz Avon Supershock Volume

TWARZ- podkład Bielenda Make-up Academie kolor 0, puder Wibo Fixing Powder

USTA: podróbka pomadki Huda Beauty w kolorze gossip girl ( w oryginalne to prawdopodobnie video star)





Mam nadzieję, że wpis przypadnie wam do gustu. Po wielu miesiącach taka mała aktualizacja pokazuje ile się w moim makijażu zmieniło w tym czasie i jaka jest rotacja kosmetyków, w końcu kobieta lubi sobie urozmaicać, a szczególnie blogerka nieprawdaż? :)




Czytaj dalej »

Mani miesiąca- listopad| Lakiery Hybrydowe Claresa| Top Mat i Red Crocodile

poniedziałek, 13 listopada 2017

Witajcie :) Dzisiejszy wpis prawdopodobnie zapoczątkuje pewną serię, która mam nadzieję, że będzie pojawiać się tutaj regularnie tak jak na przykład najlepsze kosmetyki za +/- 10 zł, czy wpis z jedną marką. Tym razem to mani miesiąca, czyli pokazanie wam i opowiedzenie paru słów o danym kolorze, który akurat mam na paznokciach. A teraz bez zbędnego przedłużania zapraszam do dalszej części wpisu.











Ten zestaw marki Claresa, czyli matowy top oraz lakier udało mi się dostać w drogerii Natura oba za ok. 21 zł,  za sztukę, czyli bardzo przystępnie. Na matowy top miałam ochotę od bardzo dawna, bo tak, jak matowe usta, uwielbiam też matowe paznokcie. Co do drugiego lakieru bordowy odcień chodził za mną od poprzedniej jesieni i chyba w końcu znalazłam dokładnie, to o czym myślałam wtedy. A teraz zapraszam was na krótkie omówienie tej dwójki. Pokażę wam również, jak to wygląda na paznokciach oraz na wzorniku.






Robiąc mani zaczęłam tradycyjnie od bazy Semilac, którą kładę na wszystkie pazurki. Potem nałożyłam 3 warstwy lakieru hybrydowego Claresa nr 404 Red Crocodile. Te trzy wspomniane warstwy wystarczyły do uzyskania pełnego krycia paznokci. Podejrzewam, że to z racji formuły lakieru, która jest dużo rzadszy, niż lakiery Semilac, choć i w nich zdarzają się kolory, które wymagają dwóch lub trzech warstw do pełnego krycia. Oczywiście sam kolor dzięki nałożonym warstwom stał się głębszy i ładniejszy. Jak na niego patrzę w dziennym świetle, wydaje mi się odrobinę śliwkowy, a po chwili bardziej  bordowy. Bardzo ciekawy odcień i nie do końca oczywisty muszę przyznać, co mnie w nim zaintrygowało. Wspominając jeszcze kilka słów o matowym topie, podobnie jak lakier ma rzadszą formułę i jest lekko białawy. Formuła ta sprzyja na jego korzyść, bo wydaje się, że będzie dzięki temu wydajniejszy podczas użytkowania. Sam efekt jest bardzo ładny, to taki Velvet mate trochę, bo nie jest suchy  ani kredowy na paznokciu, jeśli taki efekt jest możliwy w ogóle.  Nie wypowiem się w tym momencie jeszcze, co do trwałości, ale mam nadzieję, że uda mi się to zrobić przy innej okazji i opowiedzieć wam nieco więcej o tym, jak sprawują się te dwa gagatki.  


Efekt końcowy na paznokciach oraz kolor na wzorniku 









I tak prezentuje się lakier mam nadzieję, że w całej okazałości. Osobiście bardzo spodobał mi się efekt, w szczególności, że to mat. Choć podejrzewam, że z błyskiem całość prezentowałaby się równie efektownie i elegancko, racząc oczy przyjemny głębokim kolorem podobnie, jak przy matowym wykończeniu. 




Mam nadzieję, że ten wpis wam się spodobał i że chętnie przeczytacie coś takiego raz w miesiącu. A wy macie jakieś doświadczenia z hybrydami Claresa? Macie wśród nich swoich ulubieńców? Koniecznie dajcie znać :) 



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia