wtorek, 21 lutego 2017

❤Hity lutego❤

❤Hity lutego❤
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was post z hitami lutego. Tym razem obok pielęgnacji, trafiła się również kolorówka oraz gadżet do makijażu. Jeśli jesteście ciekawe, jakie produkty towarzyszyły mi w tym miesiącu najczęściej i dlaczego tak chętnie po nie sięgałam, zapraszam do dalszej części.





 PĘDZEL FAKE FACE PROFESSIONAL- zacznę może nietypowo, bo od pędzla do makijażu. W tym pędzlu zakochałam się w tym miesiącu i to bardzo. Jest super mięciutki przede wszystkim i to dla całej twarzy. Najbardziej lubię go używać do pudrowania okolic pod oczami oraz całej buzi podczas makijażu. Pierze się bardzo dobrze i nie wypada z niego żadne włosie, zarówno w czasie użytkowania, jak i wtedy kiedy go piorę. I mam ochotę na posiadanie większej liczby egzemplarzy tych pędzli.

BEAUTY FORMULAS MASKA Z AKTYWNYM WĘGLEM- tę maskę bardzo polubiłam za to, że super oczyszcza buzię, a szczególnie pory, które dzięki niej są również mniej widoczne. Jestem ostatnio miłośniczką tego typu masek, więc z chęcią używam i widzę bardzo dobre efekty na cerze, właśnie w postaci zmniejszonych i oczyszczonych porów oraz gładszej buzi.


SORAYA CLINIC CLEAN PEELING POTRÓJNIE ZŁUSZCZAJĄCY- ten peeling to jest dopiero petarda muszę wam powiedzieć. Genialnie ściera martwy naskórek z buzi w mig właściwie. Wystarczy dwie minutki masażu i po wszystkim. Dzięki niemu twarz jest dużo przyjemniejsza, a w duecie z maską węglową z BF, o której wspomniałam wyżej, sprawia, że buzia wygląda naprawdę świetnie. 


ALTERRA OLEJEK DO TWARZY Z GRANATEM- ten olejek to mój nowy nabytek, w zamian za serum z tej samej linii, które niestety zostało wycofane oraz za serum Eveline, które wyrządziło mojej buzi nie małą krzywdę. Ma bardzo ciekawą konsystencję, ponieważ jest to suchy olejek tak naprawdę, a nie taki typowy, tłusty. Używam go wieczorem na jeszcze wilgotną buzię po toniku Ziaji i muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona. Kosmetyk dość szybko się wchłania, buzia się nie świeci jakoś bardzo, a jest świetnie nawilżona. I na wszelki wypadek mam już nawet w zapasie kolejne opakowanie :)


LOVELY EXTRA LASTING  MATOWY BŁYSZCZYK NR 1- ten kosmetyk traktuję właściwie jak matową pomadkę do ust. Jak już na nich zastygnie, jest nie do ruszenia. Nie transferuje się nigdzie. Najmniej przeszkadza jej picie, a tłustsze jedzenie też nie jest wielkim problemem, ponieważ równomiernie ściera się od wewnątrz. I nie wygląda to nieestetycznie później. Owszem może troszkę wysuszać usta, ale staram się regularnie o nie dbać i nie mam na razie większych problemów. A poza tym pomadka ma piękny kolorek. Idealny na co dzień.


I tak właśnie prezentują się najlepsze kosmetyki z tego miesiąca. To całkiem niezła gromadka ulubieńców,którzy zostaną ze mną na dłużej.
Pozdrawiam was serdecznie do następnego😘😘😘😘💄😘😘😘 wpisu 😘

niedziela, 19 lutego 2017

Alterra granat i aloes odżywka nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych

Alterra granat i aloes  odżywka nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych
Witam was kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was  odświeżony wpis na temat pewnej odżywki. Jak wiecie ostatnim czasie przewija się przez moją kosmetyczkę wiele produktów marki Alterra. Najczęściej królują one w pielęgnacji mojej twarzy, jak dobrze pamiętacie. Jednak trafiła do mnie też odżywka do włosów tej marki, którą kiedyś miałam okazję przetestować w mini wersji, zużywając kilka opakowań. Jeśli jesteście ciekawe, jak sprawdziła się po raz kolejny po ponad trzyletniej przerwie, zapraszam do dalszej części wpisu.
 
NAZWA: ALTERRA GRANAT BIO & ALOES ODŻYWKA DO WŁOSÓW SUCHYCH I ŁAMLIWYCH
POJEMNOŚĆ: 200ML
CENA: 9,99ZŁ
DOSTĘPNOŚĆ: ROSSMANN

Co mówi producent : 

Co obiecuje producent:
*delikatnie pielęgnuje i dostarcza włosom intensywnego nawilżenia.


Jest to konkretna i krótka obietnica producenta. I jak najbardziej trafiona, ponieważ kosmetyk świetnie spełnia to zadanie. Genialnie nawilża włosy, nawet suche końcówki, z którymi ostatnio mam problem i nawilżanie ich jest dla mnie niezbędnym krokiem w pielęgnacji. Dzięki niej są bardzo gładkie, mięciutkie i przyjemne w dotyku. Nie powoduje obciążania włosów ani puszenia. Co równie ważne nie przyczynia się do szybszego przetłuszczania kosmyków, mimo że odżywka jest nawilżająca i to mocno.


Skład: 
W składzie znajdziemy m.in. olejek z nasion granatu, olejek rycynowy,ekstrakt z owocu granatu, sok z aloesu, ekstrakt z kwiatu akacji, olejek ze słonecznika, olejek z nasion krokosza barwierskiego.

Opakowanie:
To plastikowa tuba zamykana na płaski klik na którym z powodzeniem możemy ją postawić, aby kosmetyk mógł cały czas ściekać w dół  opakowania. Otwór, przez który wydobywany kosmetyk jest odpowiedniej wielkości, a odżywka mimo że jest, gęsta nie ma problemu z wyjściem z opakowania.


Kolor/Konsystencja/Zapach:
Kosmetyk jak widzicie, jest bardzo gęsty i kremowy w białym kolorze. Nie spływa ani z rąk, ani z włosów podczas aplikacji. Bardzo przyjemnie słodko pachnie podczas nakładania, tak samo, jak wszystkie kosmetyki z tej serii zaczynając od kremu, poprzez serum do twarzy (niestety już wycofane) po balsam do ciała, który na razie czeka u mnie na użycie. 



Podsumowując: Jestem naprawdę zachwycona tą odżywką. Świetnie nawilża włosy, nawet suche końcówki, nie obciąża ani nie przyspiesza przetłuszczania mimo swojej treściwej konsystencji oraz mocno nawilżającego działania. Dzięki niej włosy są miękkie i gładkie. Dodatkowo cudownie słodko pachnie. 
Cieszę się, że po długiej nieobecności w mojej kosmetyczce, nadal tak świetnie się sprawdza. 



A wy miałyście już tę odżywkę?


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu 👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄

piątek, 17 lutego 2017

Ziaja liście zielonej oliwki tonik z witaminą C

Ziaja liście zielonej oliwki tonik z witaminą C
Witajcie kochane kolejnym wpisie. Jak wiecie, marka Ziaja rzadko gości w mojej kosmetyczce. Jakoś nie po drodze mi z ich kosmetykami z wielu względów. Jak dotąd polubiłam się tylko z trzema produktami. Był to krem na noc z serii kozie mleko, krem pod oczy z bławatkiem oraz tonik, który będzie bohaterem dzisiejszego wpisu. Jeśli jesteście ciekawe,  jak się u mnie sprawdził, zapraszam do dalszej części. 




NAZWA: ZIAJA LIŚCIE ZIELONEJ OLIWKI TONIK Z WITAMINĄ C
POJEMNOŚĆ: 200ML
CENA: OK. 8-9ZŁ
DOSTĘPNOŚĆ: DROGERIE NATURA I INNE




Co mówi producent:
Producent obiecuje, że :
*tonik odświeża i jest idealny do każdego rodzaju skóry
* wzmacnia skórę i redukuje transepidermalną utratę wody
*skutecznie i szybko nawilża
* działa łagodząco na kondycję skóry


Jak to się ma do rzeczywistości? Otóż całkiem nieźle muszę powiedzieć. Pierwsza obietnica producenta została jak najbardziej spełniona, ponieważ tonik faktycznie dobrze odświeża cerę i nie mam mu tutaj nic do zarzucenia. Do drugiego punktu raczej się nie odniosę, ponieważ nie wiem, co producent ma tutaj na myśli. Jeśli chodzi, o nawilżenie to jest ono całkiem przyjemne, buzia nie jest ściągnięta ani wysuszona po aplikacji, czuć komfort. Działanie łagodzące również miałam okazję sprawdzić z racji tego, że często zdarzało się, iż cały dzień nosiłam makijaż i faktycznie tonik przynosił ukojenie zmęczonej cerze. I stwierdzam, że większość obietnic producenta została spełniona. Choć ja jeszcze znalazłam jedno zastosowanie dla tego kosmetyku, mianowicie gdy chcę ściągnąć z makijażu nadmiar pudrowości kosmetyk świetnie się do tego sprawdza, nie psując misternie wykonanej całości. Wystarczy spryskać i gotowe.

Skład:


Aplikacja/Konsystencja/Zapach:
Jeśli chodzi, o konsystencję to jest ona wodnista w kolorze przezroczystym,  nic specjalnego. Zapach kosmetyku jest całkiem przyjemny, charakterystyczny dla tej serii Ziai. Nie potrafię wam go opisać, ale bardzo mi się on podoba. Sama aplikacja kosmetyku przebiega bezproblemowo, wystarczy z odpowiedniej odległości (nie zbyt blisko i nie zbyt daleko) spryskać buzię i gotowe, tonik szybciutko się wchłania i można wykonywać dalsze czynności pielęgnacyjne. Ostatnio lubię nakładać na niego olejek z Alterry, kiedy buzia jest jeszcze delikatnie wilgotna i daje mi to fajnego kopa nawilżającego, głównie za sprawą olejku. Uważam ten aplikator za wygodne rozwiązanie i bardzo higieniczne. Próbowałam też nakładać kosmetyk, pryskając go na wacik, ale on większość wypił, więc wolę bezpośrednie nakładanie. 



Podsumowując: Jeśli o mnie chodzi, uwielbiam ten kosmetyk i bardzo przyjemnie mi się go używa podczas wieczornej pielęgnacji. Świetnie odświeża cerę, delikatnie nawilża oraz szybciutko się wchłania. Dodatkowym atutem dla mnie osobiście jest też sposób aplikacji,ponieważ wystarczy spryskać buzię i gotowe. Jeżeli jeszcze go nie próbowałyście, ze swojej strony polecam serdecznie. 



Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄

środa, 15 lutego 2017

Pielęgnacja włosów-aktualizacja-4 proste kroki.

Pielęgnacja włosów-aktualizacja-4 proste kroki.
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj postanowiłam, że zrobię aktualizację mojej pielęgnacji włosów. Ostatni taki wpis pojawił się tutaj dwa lata temu i troszkę się zmieniło od tego czasu. Obecnie stawiam na 4 proste kroki, które się sprawdzają.  Jeśli jesteście ciekawe, jakie kosmetyki teraz królują w pielęgnacji moich włosów, zapraszam do dalszej części. 



⏩ OCZYSZCZANIE


Przy pielęgnacji włosów pierwszym podstawowym i najważniejszym dla mnie krokiem jest oczyszczanie i to bardzo dokładne. W tym celu  używam szamponów Garnier Fructis. Najczęściej był to szampon Vitamin Force Fresh, obecnie zmieniłam go na chwilę na kosmetyk z serii Gęste i Zachwycające, który nadaje moim włosom fajnej objętość, bez obciążania ich. Drugim szamponem, który pokochałam w kwestii oczyszczania i nie tylko jest Tradycyjny Szampon Syberyjski nr 3 na łopianowym propolisie od Babuszki Agafii. Wiem, że są zwolenniczki tego szamponu tak jak ja, jak i jego przeciwniczki. Osobiście nie widzę nic złego w jego działaniu na moich włosach, a wręcz przeciwnie. Świetnie je oczyszcza, sprawia, że są takie mięsiste w dotyku, a przede wszystkim spełnia swoją podstawową rolę, czyli mocno ogranicza wypadanie włosów.

Garnier Fructis Gęste i Zachwycające
Receptury Babuszki Agafii Tradycyjny Szampon Syberyjski nr 3 na łopianowym propolisie
⏩ MASKA

Kolejnym krokiem jest maska na włosy. Nie wyobrażam sobie nie zastosować jej dwa razy w tygodniu, aby włosy dogłębnie nawilżyć. Obecnie do tego celu świetnie sprawdza mi się maska Kallos Omega. Włosy nie narzekają, a dostają porządną dawkę nawilżenia i odżywienia. Mam ochotę spróbować innych wariantów tej maski.
Kallos Omega

⏩ ODŻYWKA

Odżywka to nie mniej ważny następny krok, jeśli chodzi o moje włosy, szczególnie kiedy używam mocno oczyszczającego szamponu. Królują tutaj dwie odżywki. Znana wam już na pewno od długiego czasu Nivea Volume Care zwiększająca objętość. I faktycznie dodaje włosom objętości, szczególnie u nasady. Wyglądają fajnie i lekko. Świetnie sprawdza się przy mocno oczyszczających szamponach wszelkiej maści, które potrafią wysuszyć włosy. Odżywka przywraca im fajne nawilżenie. Nie mniej ważna jest tutaj odżywka marki Alterra, do której powróciłam po prawie 3 letniej przerwie. Powiem wam, że jak wtedy sprawdzała się super na moich włosach, tak i teraz nic się w tej kwestii nie zmieniło. Mimo że jest gęsta i mocno nawilżająca, to nie powoduje obciążenia i przyklapu na głowie, a dobrze nawilża, szczególnie suche partie włosów.

 →Nivea Volume Care


⏩ SERUM/OLEJEK NA KOŃCÓWKI

W kategorii przeszłam przez kilka produktów i nawet po drodze znalazłam ideał, którym było serum na końcówki z Mariona (chyba anti-age, jeśli dobrze pamiętam). Moje włosy naprawdę lubiły to cudo, jednak od bardzo długiego czasu jest ono już nie do kupienia. Potem eksperymentowałam w tej kwestii, aż trafiłam w Rossmannie na olejek do włosów z Alterry. Przede wszystkim ma bardzo wygodny aplikator, który się nie zacina i nie powoduje, że wszystko jest produktem uwalone, również dzięki zatyczce. Jeśli chodzi o działanie na włosach, a konkretnie o moje suche końcówki, to olejek nałożony w niewielkiej ilości (to ważne, bo inaczej możemy sobie zrobić kuku) świetnie je nawilża i sprawia, że są gładkie i przyjemne w dotyku. Co prawda to dopiero początek mojej przygody z tym olejkiem, ale muszę powiedzieć, że bardzo pozytywny. 



I tak właśnie wygląda obecnie pielęgnacja moich włosów. Większa część kosmetyków to stałe elementy, których używam już długi czas i jestem spokojna o ich działanie. Najnowszym produktem jest olejek do włosów z Alterry, który mam nadzieję, że dalej będzie sprawiał się tak dobrze, jak obecnie. 



Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄



poniedziałek, 13 lutego 2017

Nie polecane: Eveline Cosmetcis New Hyaluron Skoncentrowane Serum

 Nie polecane: Eveline Cosmetcis New Hyaluron Skoncentrowane Serum
Witam was kochane w kolejnym wpisie. Nie będzie on wcale przyjemny, a wręcz przeciwnie. Ponarzekamy sobie i to bardzo. Jakiś czas temu, jak pamiętacie byłam zmuszona wymienić ukochane serum z Granatem BIO z Alterry na inny kosmetyk, który miałam nadzieję, że godnie je zastąpi. Pomyliłam się. Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego serum się nie sprawdziło, czytajcie dalej.

NAZWA: EVELINE COSMETICS  SKONCENTROWANE SERUM SILNIE REDUKUJĄCE ZMARSZCZKI
POJEMNOŚĆ:18ML
CENA: OK 17ZŁ W PROMOCJI, OK 20ZŁ W CENIE REGULARNEJ.
DOSTĘPNOŚĆ: ROSSMANN I INNE DROGERIE



Co mówi producent:
Producent obiecuje:
*silną odnowę komórkową
*wypełnia zmarszczki i linie mimiczne
*przywraca gładkość
*intensywnie nawilża
*przywraca elastyczność
Jeżeli chodzi, o dwa pierwsze punkty to nie odniosę się do nich, ponieważ zmarszczek nie posiadam, aczkolwiek nie przywiązywałabym wagi do tych obietnic osobiście. 
 Gładkość i nawilżenie są takie sobie, a przywrócenia elastyczności skóry jakoś nie odnotowałam. Natomiast serum ma poważną wadę. Strasznie mnie zapycha. Niby skład krótki, ale trzy ostatnie pozycje to katastrofa i nie miałam pojęcia, że w takiej kombinacji mogą zaszkodzić mojej cerze i ją zapchać. Produkt mnie nie powalił, mimo że miał być taki świetny. Ani to nie nawilża cudownie, ani nic innego dobrego też nie robi. Wytrwałam z nim niestety tylko półtora tygodnia, bo nie chciałam bardziej pogłębiać tej katastrofy.


Skład:
Jak widać nie jest wybitny, ale też nie na tyle świetny, aby spełniać swoją funkcję. Na redukcję zmarszczek to bym nie liczyła.


Opakowanie:

Kiedy otworzymy kartonik, naszym oczom ukazuje się mała buteleczka w ciemnym kolorze. Zawiera nazwę kosmetyku oraz sposób zużycia. Buteleczka posiada pipetę, która teoretycznie ma nam ułatwiać aplikację produktu, ale wcale tak nie jest, ponieważ serum ma tak galaretowatą konsystencję,że pipeta z bólem wciąga substancję z buteleczki, a nie mówiąc o tym, że ciężko też wycisnąć ową substancję na dłonie, aby zaaplikować na twarz to "cudo".


Konsystencja/ Wygląd:
Jak widzicie na zdjęciu, serum jest naprawdę gęste, takie galaretowate wręcz, co bardziej można dostrzec w opakowaniu. I niestety utrudnia to mocno jego aplikację, bo trzeba znaleźć na to sposób. Musiałam się nieźle nagimnastykować, ale się udało. Tylko mankamentem może być fakt, że nijak moja cera nie polubiła tej przezroczystej substancji. Zaletą jest też brak zapachu. 




Podsumowując: Serum nie sprawdziło się na mojej cerze i mocno mnie to irytuje, ponieważ nie mogę zdzierżyć faktu, że kupiłam taki bubel, bo wycofali moje ukochane serum z granatem prawdopodobnie. Dodatkową wadą jest fakt, że nie nawilża zbytnio, a cera jest średnio gładka. Kosmetyk zużyje w jakiś inny sposób i to bd najlepsze rozwiązanie, bo na twarzy więcej go nie zdzierżę. I nie polecam wam tego kosmetyku. 


Dziękuję za wszystkie komentarze. Proszę nie zostawiać spamu. Sama was znajdę, to proste :). Obsługiwane przez usługę Blogger.

Nie zostawiaj linków !!!

Proszę również o nie zostawianie adresów do blogów. Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, dlatego zostawianie linków do blogów nie jest konieczne. Każdy taki komentarz nie będzie przeze mnie akceptowany. Dziękuję i życzę miłego czytania :))
Copyright © 2016 Początkująco kosmetycznie , Blogger