Nie zostawiaj linków !!!

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, dlatego nie spamuj i nie zostawiaj linków !!! Każdy taki komentarz nie będzie przeze mnie akceptowany.

piątek, 28 kwietnia 2017

W denkowym pudełku kwiecień

W denkowym pudełku kwiecień
Witam was kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj, jak na koniec każdego miesiąca mam dla was projekt denko, czyli to, co udało mi się zużyć w tym miesiącu lub akurat skończyło swój żywot w tym czasie. Jeśli jesteście ciekawe, co słychać w moim denkowym pudełku, zapraszam do dalszej części.









ALTERRA:

TONIK LOTOS I OCZAR WIRGINIJSKI ORAZ KREM NA DZIEŃ WINOGRONO& BIAŁA HERBATA- tych dwóch kosmetyków nie muszę wam przedstawiać, ponieważ świetnie wiecie o tym, że regularnie ich używam i wymieniam opakowania na kolejne. Jeśli jeszcze nie próbowałyście kosmetyków Alterra, polecam te dwa i kilka innych w osobnym wpisie, który podlinkuję niżej.

⏩⏩ALTERRA TONIK LOTOS& OCZAR
ALTERRA WINOGRONO I BIAŁA HERBATA KREM NA DZIEŃ

ZIAJA:

OLIWKOWY PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ- ten płyn najpierw polubiłam za to, że ma opakowanie z pompką, a potem za to, jak dobrze myje i oczyszcza delikatne okolice, nie powodując przy tym podrażnienia i dyskomfortu. Kolejne opakowanie mam już w użyciu.



CASHMERE:

BABY NAGIETKOWE CHUSTECZKI NAWILŻANE DLA DZIECI- te chusteczki pokazuję wam po raz pierwszy. Najczęściej używam ich do zmywania podkładu  i innych rzeczy z rąk podczas makijażu. Są dobrze nasączone, świetnie zmyją nawet bardzo trwały podkład, i całkiem przyjemnie pachną. Mam już kolejne opakowanie w użyciu.


NIVEA:

ODŻYWKA PIELĘGNUJĄCA VOLUME CARE- to moja druga ulubiona odżywka na objętość marki Nivea. Włosy są po niej wygładzone, przyjemne w dotyku, a przede wszystkim mają fajną objętość. Kupię ponownie na pewno.

NIVEA VOLUME CARE

GARNIER:

FRUCTIS VITAMIN FORCE FRESH-  ten szampon nie wymaga chyba już komentarza z mojej strony. Jest na stałe w mojej kosmetyczce, a ja używam tylko nowych opakowań.


SEMILAC:
NAIL CLEANER-  jak wiecie, od listopada używam hybryd, więc kolejne opakowanie odtłuszczacza zostało zdenkowane. To już chyba  drugie opakowanie tej wielkości w całej mojej hybrydowej karierze, a nowe jest już w użyciu.



FARMONA:

DERMISS KREMOWY OLEJEK DO DEMAKIJAŻU TWARZY I OCZU- tego olejku używałam od grudnia w sumie. I to regularnie, więc  świadczy to  o jego wielkiej wydajności. Mogłam zarówno używać go solo do zmywania makijażu po płynie micelarnym lub bezpośrednio po olejku używać żelu, gdy mojej skórze zaczęła troszkę przeszkadzać delikatna warstewka, którą zostawia. W ten sposób go wykończyłam. Nie mam po nim złych wspomnień, a co więcej moja ciekawość, co do tego kosmetyku została zaspokojona i muszę powiedzieć, że dobrze go będę wspominać. Teraz mam ochotę przetestować dla odmiany żel węglowy z Bielendy. Jestem go bardzo ciekawa :)
A co więcej myślę o tym olejku, przeczytacie w recenzji, którą podlinkuję niżej.
FARMONA DERMISS OLEJEK DO DEMAKIJAŻU

ESSENCE:
LIQUID LIPSTIC NR 01 COLOUR PARTY- lubiłam ten pomadko-błyszczyk. Dlaczego mówię pomadko błyszczyk? A no dlatego, że ma pigmentację jak pomadka, ale formę błyszczyka. Oczywiście pomadka nie lepiła się nigdzie, ale wiadomo, że jedzenie i picie, to nie byli jej sprzymierzeńcy. Pozbywam się jej, ponieważ coś w środku się zadziało i już nie jest tak przyjemna, jak na samym początku. Zmienił się przede wszystkim mocno zapach i konsystencja. Raczej nie kupię ponownie, ze względu na to, że teraz szaleję za matowymi ustami :)

MOJE ODCIENIE RÓŻU
FLOS-LEK:

ŻEL ZE ŚWIETLIKIEM LEKARSKIM I HERBATĄ DO POWIEK I POD OCZY- żel faktycznie był bardzo przyjemny, całkiem dobrze nawilżał skórę pod oczami oraz powieki, choć tam akurat używałam go najrzadziej. Miał zastąpić na stałe mój ulubiony krem pod oczy z Alterry, którego nie mogę kupić  na razie w Rossmannie, ale ja mam ochotę przetestować w tej kwestii coś nowego i mam nadzieję, że nie będę zawiedziona :)
Małe recenzje|Ziaja| Flos Lek| Cztery pory roku

BEBEAUTY:

ŁAGODZĄCY ŻEL KREM- tego żelu używam ostatnio nałogowo i bardzo go lubię. Świetnie oczyszcza twarz rano i wieczorem, jest delikatny dla cery i dla oczu, nie wysusza i przyjemnie pachnie. Kolejne opakowanie mam już w użyciu.


PŁATKI KOSMETYCZNE-z tymi płatkami historia jest taka, że raz trafię lepsze opakowanie, a raz gorsze. To było z kategorii tych gorszy, bo większość płatków dosłownie i w przenośni rwała mi się w rękach, mimo że mocno nie ciągnęłam i wcale nie chciałam ich rozdzielać. Postanowiłam zatem spróbować innych biedronkowych płatków i tu już jestem bardziej zadowolona, o czym będziecie mogły przeczytać we wpisie, który podlinkuję wam niżej.

LADY SPEED STICK:
 PRO 5IN1- to już kolejne wykończone opakowanie tego kosmetyku i nadal go lubię. Okazał się najlepszy wśród wszystkich żeli tej marki, które miałam okazję testować. Natomiast miałam ochotę na małą zmianę, więc teraz mam coś innego, ale to pokażę wam za jakiś czas.


MAYBELLINE:
SUPER STAY 24H PODKŁAD 05 LIGHT BEIGE-  Stało się.  Moje pierwsze opakowanie tego podkładu zostało oficjalnie wykończone. Do ostatniej kropli byłam zachwycona jego kryciem, trwałością oraz długim utrzymywaniem. Mogę na niego liczyć podczas długiego, 12 godzinnego dnia, kiedy wiem, że muszę wyglądać świeżo, a podkład ma być praktycznie nienaruszony. Ja jestem w naprawdę zakochana i na -49% pozwoliłam sobie na kolejną buteleczkę tego podkładu, bo wiem, że mogę mu zaufać całkowicie.

Maybelline Super Stay 24h

WIBO:
EYESHADOW BASE- tej bazy używałam dobre kilka miesięcy, niestety dotarłam już do końca, a resztki mi wyschły. Bardzo dobrze utrzymywałam moje cienie na miejscu przez cały dzień, kolory nie bladły i zawsze ładnie wyglądały. Maleńkim mankamentem było niestety to, że jest przezroczysta, a ja mam dość widoczne żyłki na powiekach, więc nie odpowiadała mi do końca pod tym względem. Nie mam jej nic innego do zarzucenia i sądzę, że jeśli będę chciała jeszcze kiedyś do niej wrócić, to na pewno to zrobię.

Wibo Eyeshadow base

EVELINE COSMETICS:
NEW HYALURON SKONCENTROWANE SERUM REDUKUJĄCE GŁĘBOKIE ZMARSZCZKI-  to serum nie sprawdziło się u mnie w swojej podstawowej roli. Nie oczekiwałam od niego cudów tak naprawdę. Chciałam, tylko aby dobrze nawilżało i ewentualnie trochę uelastyczniło skórę twarzy. W zamian nie dostałam ani jednego, ani drugiego, a co więcej nabawiłam się jeszcze porządnego wysypu na twarzy. Samo serum zużyłam w zupełnie inny sposób, o którym przeczytacie we wpisie podlinkowanym niżej. I przekonałam się tym razem o tym, że Eveline ma fajną kolorówkę, którą bardzo lubię swoją drogą, ale pielęgnacja tej marki, więcej u mnie nie zagości.

Nie polecane: Eveline Cosmetics New Hyaluron
Jak wykorzystałam bubel? Krem + serum
Lovely:
BALTIC SAND NR 1- bardzo ładny piaskowy lakier. Kolor był mieszanką pomarańczu, czerwieni i złota. Nieziemski muszę wam powiedzieć. Niestety jego koniec już nadszedł, bo mocno zgęstniał i nie nadaje się do użytku. Nie kupię ponownie raczej, gdyż teraz w kategorii lakierów, bardziej inwestuję w hybrydy. Nie mniej jednak, jeśli hybryd nie nosicie, polecam się zainteresować.

MISS SPORTY:

OH MY GEM- ten lakier też mocno męczyłam przy różnych okazjach, szczególnie w święta. Świetnie pasował mi do nudziaka z Lovely. Byłam nim naprawdę oczarowana. Niestety zgęstniał już bardzo mocno jak lakier wyżej, a ja nie kupię go więcej z tego samego powodu, o którym napisałam już.


GOLDEN ROSE:


COLOR EXPERT NR 13-  z tym lakierem historia jest taka,że strasznie się rozwarstwia. Owszem można go zmieszać, ale działa to tylko na chwilę, bo potem wszystko wraca do pierwotnego stanu rozdzielenia i na nic się nie da zrobić. Na paznokciach też nie wygląda to najlepiej przez to. Mimo że Golden Rose bardzo lubię, więcej po niego nie sięgnę, choć mają to wpływ też inne powody powyżej, które już znacie.


DOVE:

KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC- tego opakowania oczywiście nie zużyłam sama, ale pomogli mi też inni domownicy. A jeśli mowa o samym żelu to jest przyjemnie kremowy i pięknie pachnący. Niewielka ilość wystarcza, aby umyć ciało, ponieważ kosmetyk świetnie się pieni, ale jest delikatny dla skóry i nie wysusza jej praktycznie wcale. Mam już pod prysznicem kolejne opakowanie, przezornie kupiłam dwa :) 




I tak oto prezentuje się 20 zużytych przeze mnie produktów. Uważam, że jest to bardzo dobry wynik, jak na ostatni czas i jestem zadowolona z niego. A wy znacie, któryś produkt z wyżej pokazanych? Koniecznie dajcie znać. 


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋

środa, 26 kwietnia 2017

Wellness& beauty peeling solny do ciała

Wellness& beauty peeling solny do ciała
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Jak wiecie, w ostatnim czasie peelingi do ciała zmieniałam jak rękawiczki i przeszłam tak naprawdę przez kilka różnych, nie znajdując swojego ulubieńca na dłużej, co zaoowocowałoby zakupem nowego opakowania.  Jednak w tym miesiącu chyba znalazłam nareszcie swój peeling idealny. Jeśli jesteście go ciekawe, zapraszam do dalszej części :) 





NAZWA: WELLNESS& BEAUTY PEELING SOLNY OLEJEK Z PESTEK CYTRYN& WERBENA
POJEMNOŚĆ: 300G
DOSTĘPNOŚĆ: ROSSMANN
CENA: ok 15zł, ale można go dostać na promocji również


Co obiecuje producent:


W skrócie:
*łagodnie, ale dokładnie usuwa martwy naskórek
*poprawia mikrocyrkulację skóry
*skóra staje się wyczuwalnie miękka i elastyczna


I teraz zapytacie, jak to wygląda w praktyce? Pierwszej obietnicy producenta, jak najbardziej wierzyć można, ponieważ peeling faktycznie dokładnie usuwa martwy naskórek z ciała. Dla mnie to naprawdę świetny zdzierak, a dodam, że  osobiście lubię tego typu kosmetyki. Skóra bywa po takim zabiegu lekko zaczerwieniona, ale po chwili całkowicie to mija. Po samym peelingu zostaje bardzo przyjemna powłoka olejkowa, która nie jest tłusta i nie przeszkadza, a przyjemnie działa na ciało dając mu porządnego kopa nawilżającego. Do drugiej obietnicy się nie odniosę, bo raczej nic tego typu nie zanotowałam. Skóra natomiast zgodnie z prawdą staje się wyczuwalnie miękka i przyjemnie elastyczna. 


Skład:
W składzie peelingu znajdziemy sól morską, olejek ze słodkich migdałów, olej słonecznikowy, olejek cytrynowy i ekstrakt z werbeny, Także całkiem przyjemnie moim zdaniem. 


Zapach/kolor/wygląd:

Dla formalności wspomnę tylko, że peeling opakowany jest w praktyczny słoiczek z solidnym zamknięciem, które wcale nie tak łatwo wyrobić, a powiem, wam, że jest ono naprawdę mocne i szczelne. Idąc dalej, jeśli mowa o wyglądzie peelingu to jest olejek zmieszany z solą i innymi składnikami w kolorze ładnej zieleni. Niestety na zdjęciu jest ona dużo mniej żywa niż w rzeczywistości. Oczywiście peeling ma na tyle zwartą konsystencję, że nie ucieka z rąk, a dobrze przyczepia się do ciała.  Jeżeli chodzi, o zapach to muszę wam powiedzieć, że jest obłędny. Przede wszystkim jest świeży i cytrynowy, cytryna jest tutaj główną nutą, która się wybija. Na szczęście, jak na mój nos nie jest to zapach sztuczny i mocno męczący na dłuższą metę. Uważam, że jest wręcz przeciwnie. Nie można oderwać nosa od opakowania. Przynajmniej ja tak mam :D Nie wiem co, jest w nim tak przyciągającego :D 




Podsumowując: Uwielbiam ten peeling za to, że jest świetnym i dość mocnym zdzierakiem, a jednocześnie pozostawia na skórze przyjemną warstwę nawilżającą, która nie przeszkadza skórze i nie tłuści wszystkiego wokół, a wręcz przeciwnie, bo zostawia ją miękką i przyjemnie pachnącą. Jeśli o mnie chodzi, to ten peeling jest moim małym hitem tego miesiąca. Okazuje się, że wreszcie znalazłam swój ideał peelingowy ,który i wam polecam, jeśli uwielbiacie takie zdzieranie oraz przyjemne efekty dla ciała i dla ducha po nim. 


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Jak przemyciłam kolor w makijażu? Cz II

Jak przemyciłam kolor w makijażu? Cz II
Witajcie kochane w kolejnej części wpisu pt. Jak przemyciłam kolor w makijażu. Poprzednim razem pokazałam wam, co potrafi na oku mój ulubiony cień marki Kobo Professional o numerze 142. Dzisiaj pokażę  nieco żywszy kolorek. Na tapetę weźmiemy sobie matowy róż marki Sensique, który świetnie nadaje się nie tylko na policzki :) Kto jest ciekawy, co zmalowałam na oku za pomocą tego różu, zapraszam do dalszej części bez zbędnego przedłużania.




Bohaterem tego wpisu, jak mówiłam wyżej będzie matowy róż marki SENSIQUE. Jest to numer 404.  Można go oczywiście wykorzystywać jedynie jako róż, ale ja postanowiłam też nałożyć go na powiekę, Kolor kosmetyku jest całkiem przyjemny, bo to mieszanka, samego różu właśnie plus odrobina pomarańczu, takiej brzoskwinki. Bardzo przyjemna wizualnie mieszanka.


 Wspomniany róż dostaniecie w Drogerii Natura w bardzo niskiej cenie, jak za przyjemną jakość i fakt, że kosmetyk dobrze utrzymuje się na policzkach i ładnie wygląda.


A tak z bliska prezentuje się sam kolor i jak same widzicie, nie jest on do końca oczywisty, ale bardzo ładny i świeży, przez co dodaje też świeżości samej cerze.


A sam makijaż oka z tym cieniem w roli głównej prezentuje się tak:
Do makijażu użyłam:
OCZY: baza Wibo Eyshadow Base, Sensique Matt Rouge, paleta Makeup Revolution Beyond Flawless cień Cocoa, Miss Sporty Studio Lash Designer żelowa kredka nr 001 Lash Designer, korektor Eveline Cosmetics 04, w kąciku rozświetlacz w z trio Eveline Cosmetics Contour Sensation, tusz Miss Sporty Pump Up Booster 100% Rock.
TWARZ: Podkład Maybelline Affinitone 03, Sensique Matt Rouge, Brązer z Trio Eveline Cosmetics.
USTA: Eveline Cosmetics Color Edition 703 Candy Angel.


I tak oto prezentuje się mój makijaż w roli głównej z różem, który stał się cieniem do powiek. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu, tak jak ten poprzedni, co bardzo mnie cieszy.


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄

sobota, 22 kwietnia 2017

Hity kwietnia

Hity kwietnia
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was 5 kosmetyków, które w tym miesiącu najczęściej były przeze mnie zużywane i warte są wspomnienia na blogu. Ten miesiąc pełen jest dla mnie przygotowań do licencjatu, ale znajduję również czas na to, aby pisać posty na blogu oraz testować nowe kosmetyki, które przyniosłam ze sobą z zakupów. Jeśli ciekawi was, jakie produkty polubiłam w kwietniu, zapraszam do dalszej części. 







ISANA STYLE 2 CREATE SUCHY SZAMPON BERRY MANIA- jak dobrze wiecie, z suchych szamponów najbardziej lubię słynny Batiste, ale czasem zdarzają się małe odstępstwa. W tym wypadku odstępstwo wyszło bardziej pozytywnie, niż myślałam. Otóż ten suchy szampon faktycznie świetnie odświeża fryzurę i nadaje włosom objętości. Nie wyglądają już jak przyklapnięte i oblizane przez krowę. Dodatkowym atutem według mnie jest jego zapach, bardzo przyjemny i owocowy. Najdłużej zostaje on na włosach, z atmosfery ulatnia się po kilku sekundach. Jak dla mnie ekstra.



MISS SPORTY STUDIO LASH DESIGNER NR 001 BLACK DESIGNER- o tej żelowej kredce zdążyłam wam już nieco wspomnieć we wpisie na temat tego, co warto kupić podczas promocji -49% w Rossmannie. Powtórzę tylko dla przypomnienia, że jest bardzo trwała, nie odbija się nigdzie, ma super czarny kolor oraz jest odpowiednio miękka podczas malowania kreski na oku.  W tym miesiącu zdecydowanie królowała w KAŻDYM moim makijażu, nie ważne czy bardziej skomplikowanym, czy minimalistycznym.




ALTERRA KREMOWY PEELING DO TWARZY KIWI& ŻURAWINA- ten peeling to mój kolejny kosmetyk marki Alterra pochodzący z ich nowej serii. Muszę powiedzieć, że jestem z niego naprawdę zadowolona. Świetnie radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka z twarzy, a sama buzia jest potem gładka i bardzo przyjemna w dotyku. Bardzo się cieszę, że udało mi się go odkryć przy okazji zakupów w Rossmannie, bo dołączył do reszty kosmetyków wspomnianej marki, które posiadam i stale używam.



WELLNES& BEAUTY PEELING SOLNY Z OLEJEM Z PESTEK CYTRYN I WERBENĄ- dobrze wiecie, że w kwestii peelingów do ciała  brak mi stałości. Zmieniam je jak rękawiczki, ale w tym wypadku kompletnie nie mam ochoty tego czynić. Ten peeling rozkochał mnie w sobie totalnie. Cudownie zdziera martwy naskórek z całego ciała, pozostawiając na skórze przyjemną olejową otoczkę, która kompletnie nie przeszkadza i cudownie pachnie, a to wszystko z korzyścią dla ciała i dla nosa, bo ten zapach naprawdę się nie nudzi. I sądzę, że tym razem chyba znalazłam swój peelingowy ideał, którego nie zamierzam porzucać na rzecz innych.
.




CIEN SÓL DO KĄPIELI JAŚMIN I POMARAŃCZA- o tych solach przeczytałam wcześniej na blogu Chocolate i już wtedy zapragnęłam posiadać jakąś. Podczas wizyty w Lidlu padło na wersję z jaśminem i pomarańczą. I to również była miłość od pierwszego wejrzenia, tak samo,  jak w przypadku peelingu W&B. Zakochałam się w cudownym, relaksującym zapachu tej soli. No majstersztyk muszę wam powiedzieć, a co więcej mam ochotę dosypywać ją do swojej kąpieli codziennie, ale tego nie robię, bo nie zawsze mam czas się relaksować w wannie. Oczywiście oprócz przyjemnego zapachu są też przyjemne korzyści dla skóry. A kosztowała naprawdę grosze. 




I tak właśnie prezentują się moi ulubieńcy tego miesiąca. Przyznam, że przez cały miesiąc namiętnie testowałam te produkty, a to, że się znalazły w ulubieńcach, potwierdza moją sympatię do nich. 
A wy znacie jakiś produkt, który pokazałam? Koniecznie dajcie znać. 


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋





środa, 19 kwietnia 2017

Moja Alterra -kosmetyki, które lubię i polecam

Moja Alterra -kosmetyki, które lubię i polecam
Witam was kochane serdecznie w kolejnym wpisie. Jeśli śledzicie mnie od dłuższego czasu, to wiecie, że moją ulubioną marką w kwestii pielęgnacji twarzy, właściwie na każdym poziomie jest Alterra. O wielu kosmetykach już tutaj wspomniałam, bo cenię markę za przyjazne składy oraz fakt, że którego kosmetyku nie dotknę, to jest z tego miłość. A nie powiem, żeby moja cera nie była w przeszłości wybredna, tylko ja nie umiałam się  dostosować do jej potrzeb, ale obecnie nie mam zastrzeżeń i moja cera też nie. Dzisiaj przypomnę wam kilka kosmetyków, które lubię oraz napiszę trochę więcej o tych, które swojej recenzji tutaj nie mają. Bez zbędnego przedłużania, zapraszam do dalszej części wpisu.




Pierwszy kosmetyk na pewno bardzo dobrze znacie, ponieważ to mój ulubiony krem, który stosuję w wieczornej pielęgnacji mianowicie KREM Z GRANATEM BIO, kolejny obok kremu jest peeling z KIWI& ŻURAWINĄ. Peelingu używam od czasu zakupu i muszę powiedzieć, że jestem z niego zadowolona. Bardzo fajnie ściera martwy naskórek z buzi, pozostawiając ją gładką i przyjemnie nawilżoną, dzięki dużej ilości drobinek zatopionych w kremie. Ostatni kosmetyk to mój niezastąpiony krem z WINOGRONOWEJ SERII, który sprawdza się zarówno pod makijaż, jak i w codziennej pielęgnacji.



Jak pamiętacie, kiedyś nie byłam zwolenniczką używania toniku, powiem więcej, był ignorowany w mojej pielęgnacji. Wszystko zmieniło się w momencie, gdy ponad rok temu potrzebowałam czegoś na niedoskonałości i na mojej drodze pojawił się TONIK Z KWIATEM LOTOSU& OCZAREM WIRGINIJSKIM. Zaczęło się od jednego opakowania, a skończyło na wielu kolejnych, bo sam kosmetyk świetnie odświeża, delikatnie oczyszcza i działa na niedoskonałości. Stosunkową nowością jest u mnie OLEJEK Z GRANATEM. Początkowo używałam go zamiast serum w wieczornej pielęgnacji, jednak teraz jest odwrotnie, odkąd kupiłam kolejne opakowanie serum. Wracając jednak do olejku, świetnie używa się go w porannej pielęgnacji w połączeniu z kremem. Taka mieszanka świetnie nawilża cerę, a co równie ważne świetnie utrzymuje makijaż i nic dodatkowo się nie świeci na twarzy. Jak wspomniałam przed chwilą znów wróciłam do SERUM Z SERII Z GRANATEM BIO, które przez chwilę nie było dostępne w Rossmannie. Oczywiście sprawdziłam skład i właściwie zmiana jest symboliczna, a serum nadal sprawdza się świetnie w wieczornym nawilżaniu mojej mieszanej cery, której taka pielęgnacja, jak widać, mocno odpowiada.
Olejek granat bio
Alterra Serum do intensywnej pielęgnacji granat bio

Kolejna dwójka w tym wpisie to duet włosowy, czyli olejek oraz odżywka. OLEJEK Z PESTEK MORELI, najczęściej lądował na końcówkach moich włosów i nadal tak czynię, choć lubię go też mieszać z ODŻYWKĄ Z GRANATEM i używać tego duetu jak maski. Solo są świetne, a razem idealne dla moich włosów. Po takiej masce są sypkie, gładkie, leiste oraz nieobciążone, co najważniejsze. Mają również bardzo przyjemny zapach po takim zabiegu.
Alterra olejek z pestek moreli
Alterra odżywka aloes& granat
Ostatnim kosmetykiem marki Alterra w mojej kosmetyczce jest KREM DO CIAŁA Z MASŁEM SHEA& GRANATEM. Używam go do smarowania całego ciała i jestem bardzo zadowolona z tego, jak działa ten balsam. Przede wszystkim jest lekki, dobrze nawilża, skóra następnego dnia, nawet jeśli go nie użyję, nie woła o nawilżenie, a co najprzyjemniejsze cudownie pachnie granatem, tak samo, jak krem do twarzy, olejek oraz serum, o których przeczytałyście wyżej.


A wy macie jakąś ulubioną markę pielęgnacyjną? A może tak, jak ja jesteście maniaczkami Alterry? (bo u mnie to już chyba tak wygląda 😎) Chyba,że skusiłam was na jakiś kosmetyk z wyżej wymienionych? Koniecznie dajcie znać 😁




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dziękuję za wszystkie komentarze. Proszę nie zostawiać spamu. Sama was znajdę, to proste :). Obsługiwane przez usługę Blogger.
Copyright © 2016 Początkująco kosmetycznie , Blogger