Nie zostawiaj linków !!!

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, dlatego nie spamuj i nie zostawiaj linków !!! Każdy taki komentarz nie będzie przeze mnie akceptowany.

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Piekiełko z Rival de Loop Hydro.

Witam was kochane :). Dzisiejszego posta piszę w zasadzie pod wpływem emocji związanych z użyciem maseczki nawilżającej Rival de Loop. Kupiłam ją ostatnio w Rossie w celu sprawdzenia na sobie. Czytałam wiele waszych opinii o niej. Co więcej praktycznie wszystkie były negatywne. I wcale się temu faktowi nie dziwię. Ale ja jak to ja musiała, sprawdzić na sobie. Chyba nie chciałam uwierzyć w to co ona tak naprawdę potrafi zrobić.  A oto nasz dzisiejszy negatywny bohater:

W dwóch częściach ponieważ te uszkodzona użyłam i się przekonałam co to za piekiełko. Na własnej skórze.


A teraz parę obietnic producenta: 

Kwas hialuronowy intensywnie nawilża skórę i w ten sposób łagodzi występujące w niej napięcie i wygładza suche fałdki. Kompleks minerałów powoduje, że skóra wygląda świeżo. 

Wynik: Cera sprawia wrażenie bardziej równomiernej i gładkiej. 

Zastosowanie: 
Równomiernie nałożyć obfitą (ok.2mm) warstwę na umytą skórę twarzy, szyi i dekoltu. Omijać przy tym wrażliwy obszar wokół oczu. Po 10-15min wmasować resztki produktu w skórę bądź usunąć je chusteczką kosmetyczną. Stosować regularnie 1-2 razy w tygodniu. 

Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie. 
Ph neutralne dla skóry.
Bez silikonów.
Bez barwników.
Bez parabenów.


                                 Skład:
 
Niby ten skład nie przerażający, ale nie mam pojęcia co tam jest takiego, że tak podrażnia. 


 Moja opinia: 
Na początku przejrzałam parę opinii na jej temat. Trochę mnie przestraszyły.  Jak to ja czasem chyba nie do końca skutecznie to podziałało bo postanowiłam spróbować tej piekielnej maseczki. I to pomimo ostrzeżeń z waszej strony.Powinnam się kajać naprawdę.
I tutaj zawód na całej linii. Oczywiście wszystko zgodnie z obietnicami producenta. Otworzyłam opakowanie, potem nałożyłam maseczkę. Jedna część na jedno użycie poszła. No i siedzę sobie z tą maseczką na twarzy i czuję, że coś jest nie w porządku bo zaczyna piec twarz. Ale nic jestem twarda stwierdziłam wytrzymam. No i wytrzymałam może 10minut. Dłużej nie szło. Co prawda piec przestało ale pomyślałam, że to coś może narobić większych szkód i zmyłam. Patrzę potem w lustro, skóra na twarzy zaczerwieniona, burak mi akurat nie wyszedł jak u niektórych z was, ale wesoło nie było też. Na czole zdążyła się małpa wchłonąć ale szału nie zrobiła i tak zmyłam.  Musiałam poratować moją cerę
mleczkiem nagietkowym z Ziaji żeby ukoić te zaczerwienienia paskudne.
Wszystkie obietnice producenta to pic na wodę fotomontaż rzecz jasna. A pachnie to coś strasznie. Nie umiem tego zapachu porównać za bardzo ale kojarzy mi się troszkę z farbą, ze świeżym malowaniem bleee kiedy zaczyna schnąć. Paskudna sprawa. 

Podsumowując: 

Plusy:brak

Minusy: 
-Nie nawilża
-paskudnie podrażnia pozostawiając zaczerwienienie
-Piecze podczas bytności na twarzy 
-nie wydajna 
-co z tego, że cena niska skoro ta maseczka nie nadaje się dla ludzi i ja już o tym wiem kolejna
- nie pomogła mojej cerze w żaden sposób, i podejrzewam nawet, że mnie zapchała z lekka 
-ohydny zapach, dobrze, że nie został na twarzy 

W przypadku tej maseczki jestem totalnie na nie. Drugą część wyrzucę, spalę a prochy rozsypie hen daleko od domu. 
Nigdy więcej. I nie polecam nikomu sprawdzać na własnej skórze jak ona działa. Kosztuje co prawda mało, ale i tak nie było warto. Teraz już wiem. 


Do następnej notki. Ppappa buziaki :*:*:*:*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. I po raz kolejny dziękuję za tak liczne wejścia :). Dzięki wam to ma sens :)



18 komentarzy:

  1. Szkoda, że narobiła więcej szkody niż pożytku :( Na pewno będą ją omijać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie omijać i to z daleka kochana

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj,no to wielki bubel,będę ją omijać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie używałam nigdy

    ps. a u mnie? CAUSALOWO I MODNIE :)

    OdpowiedzUsuń
  5. uuuu...czyli do dupki że tak powiem,będę unikać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tej wersji akurat nie używałam, ale jak widać całe szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zakupilam raz chusteczki do demakijazu i rowniez sie przejechalam, jestem z ta firma na nie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie lubię tych kosmetyków z Rival de Loop. Mają okropną nutę zapachową i podłą jakość.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj bardzo podła. Więcej nie użyje ich kosmetyków na sobie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana zlituj się nad swoimi czytelnikami i zmień czcionkę ; ) Bo ciężko czyta się taką czcionką - przynajmniej dla mnie :D
    A co do maseczki nie przepadam za rival deloop, jakoś nie robią one u mnie nic. Na szczęście też nie wyrządziły mi szkody takiej piekącej !! uf

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze znam litość spokojnie :) mnie podrażniło i uciekać będę od niej w Rossie jak najdalej.

    OdpowiedzUsuń
  12. przynajmniej wiadomo żeby omijać ten produkt;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kupiłam z tej firmy truskawkową, ale szczypała mnie strasznie...

    Zapraszam do zaobserwowania mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram