Nie zostawiaj linków !!!

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, dlatego nie spamuj i nie zostawiaj linków !!! Każdy taki komentarz nie będzie przeze mnie akceptowany. Szanuj moją pracę! Uprasza się również o nie kopiowanie zamieszczonych tu tekstów oraz zdjęć. Wszystkie należą do mnie.

poniedziałek, 29 września 2014

Projekt denko wrzesień.

Witam was kochane po 4 dniach przerwy:). Śpieszę już z wytłumaczeniem dlaczego. Mianowicie wybrałam się jeszcze na ostatni weekend wakacji moich (z racji bycia studentka) do mojego TŻ :). Weekend był całkiem przyjemny tylko pogoda ciut nas nie rozpieszczała ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :).
A dzisiaj powracam do was z projektem denko z września. No właśnie i przyszedł czas na przegląd tego co nam się zużyło w tym miesiącu bądź akurat skończyło swoje życie we wrześniu. No to czas na przegląd :)

A oto nasi bohaterowie: [PUFF] 


1. Garnier Fructis Przeciwłupieżowy - szampon świetny, dobrze oczyszczający, zwalczający moją zmorę łupieżową która się pojawia już co raz rzadziej. Czy kupię ponownie? TAK . Właściwie to już kupiłam.
2. Garnier Fructis Fresh- również świetny szampon, ładnie pachnący, fajnie chłodzący skórę głowy, dobrze oczyszczający włosy. Czy kupię ponownie? TAK
3. Rexona Deo Fresh. Z początku nie powalał zapachem ale okazało się, po czasie że jest całkiem przyjemny. Bardzo wydajny. Chroni przed poceniem. Czy kupię ponownie? TAK. Obecnie na zastępstwo posiadam Garniera z minerałem.
 4. Isana krem do golenia. Bubel. Wylądował tutaj bo mama mi nie wierzyła, że ten krem nie działa naprawdę i ona postanowiła go wypróbować kilka razy. Niestety i ona stwierdza na końcu, że nawet siłą woli ten krem nie ruszy włosków z nogi. I jeszcze okropnie śmierdzi siarą. Czy kupię ponownie? NIGDY WIĘCEJ. Recenzja tutaj. Zastąpiła go najpierw pianka Venus, potem Isana a na końcu mój ulubiony żel Tanita z którym zostanę już na długo.

5. Nivea krem soft. Używane do twarzy i rąk. Jako jedno z niewielu mydeł nie wysusza mi twarzy. Dobrze myje. Czy kupię ponownie? TAK.
6. Ziaja krem do rąk z d-panthenolem.  Opakowanie badziewne szybko się oderwał ten otwór z którego wydobywa się krem z opakowania i ciężko go było potem zakręcić. Zapach bardzo ładny owszem jak mydło z serii oliwkowej ziaji. Słabo nawilża i szybko się zmywa. Nie polecam. Bubel. Czy kupię ponownie? NIE. Zastąpił
7. Tanita żel do golenia dla kobiet z ekstraktem z aloesu. Skóra delikatna i wrażliwa. Mój KWC. Czy kupię ponownie? TAK. A właściwie już został kupiony :) . Recenzja tutaj :)
8. Isana Alpen Gluck. Żel super.  Zapach piękny. Jak lizak chupa chups śmietankowo-truskawkowy. I jeśli będzie okazja kupię ponownie. Recenzja tutaj.





 9. Fa żel pod prysznic z Jagodą Acai. Zapach przyjemny, żelkowy. Bardzo wydajny, z powodu kremowej konsystencji.  Nie przepadam za żelami Fa generalnie. Wolę Isanę. Czy kupię ponownie? Może kiedyś. 
Zastąpiły go Isana olejek pod prysznic melon i gruszka oraz Isana Violet Passion. 
10. Isana Dusch peeling. Przeciętniaczek. Lepszy dla wrażliwców ale może w innej wersji zapachowej bo ta przypomina mi przychodnię lekarską. Recenzja tutaj. Czy kupię ponownie? NIE. Zastąpił go Eveline Cosmetics Peeling-Masaż pod prysznic.
11. Donna La Rive dezodorant. CUDO, CUDO i jeszcze raz CUDO. Zapach cytruskowy, świeży, na każdą porę roku. Przypomina słoneczne lato. Czy kupię ponownie? Na Pewno. Zużyłam już z X opakowań. Posiadam jeszcze perfumy z tej serii niebieskiej La Rive. Można je dostać w Drogerii Natura jeśli nie przerażają was te panie, które chodzą za człowiekiem i pytają czy mogą w czymś pomóc. 
12. Miami Hills Dezodrant. Nic wybitnego jak perfumy z tej serii. Czy kupię ponownie? NIGDY WIĘCEJ.


13. Tusz do rzęs L ambre. Całkiem przyzwoity nie osypuje się i nie kseruje na powiekach, ładnie wydłuża i rozdziela rzęsy, aczkolwiek jego wrogiem jest mocny deszcz jak człowiek nie ma parasola, ale nie jest to takie groźne bardzo. Kupiony w sklepie wszystko po 4,50. Na zastępstwo mam Celię Woman i Miss Sporty Pump Up Booster.
14. Essence Multi Action Blackest Black. Tusz który zużyła moja mama. Bardzo jej przypadł do gustu. Zapewne kupi ponownie, choć lubi eksperymentować w tej kwestii. 



I dotarliśmy do samego końca :). Zużyło nam się w tym miesiącu 14 produktów. Jak na mnie jest to standardowe denko. Wiem, że poprzednie było gigantyczne, ale przynajmniej jest miejsce na nowe kosmetyki kupowane na bierząco :) 


Pozdrawiam was kochane do następnej notki :). Buziaki :*:*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze.





piątek, 26 września 2014

Ziaja stopy krem głęboko nawilżający do stóp

Witam was kochane :). Jesiennie nam się zrobiło na dobre i słonecznie jak na razie co bardzo lubię jesienią :). Ze studiami jednak nie taki diabeł straszny wszystko wyszło pomyślnie :).
A dzisiaj historia będzie o kremie do stóp Ziaji. Generalnie dorwałam go jakiś czas temu w Naturze. A czy się sprawdził dowiecie się poniżej :).
Wspomniałam o nim w tym poście zakupowym z maja tutaj.
 A oto nasz bohater : [PUFF]



Nazwa: Ziaja krem do stóp głęboko nawilżający
Pojemność: 80ml
Cena: 7.99zł
Dostępność: Drogerie Natura, zapewne też Rossmann jak i sklepy Ziai.



 Obietnice producenta:  


Sposób użycia: 


1-2 razy dziennie nanieść krem na czyste i suche stopy oraz przestrzenie między palcami. Pozostawić do wchłonięcia. 


Kuracja nawilżająca: 
-ekstrakt z owoców drzewa Tara 
-stabilizowany mocznik 
-prowitamina B5 (D-panthenol) 
-oligosacharydy  i oligopepetydy z ekstraktu z białego łubinu 



Jak działa? 
-Intensywnie nawilża skórę 
-Skutecznie zapobiega przesuszaniu 
-Chroni przed nadmiernym rogowaceniem naskórka
-Doskonale zmiękcza, przywraca skórze gładkość i elastyczność 


Polecany również dla diabetyków. 


Skład:






Wygląd naszego delikwenta :




Moja opinia:
Krem kupiłam w przyzwoitej cenie nie powiem,więc zachęcała, marka z resztą też bo lubię produkty Ziai nawiasem mówiąc (szczególnie płyny do higieny intymnej i toniki).
Produkt zamknięty jest w pomarańczowej tubce z zamknięciem na klik. Ze wspomnianej tubki łatwo wydobyć kosmetyk bo jest miękka i wypływa odpowiednia ilość produktu. 
Konsystencja jest taka gęsta, ale mokra dość. 
Jeśli chodzi o wydajność to nienarzekam. 
Krem jeśli chodzi o swoje działanie nawilża tylko powierzchniowo szczególnie pięty, które zawsze mam najbardziej suche. 
Z resztą stopy typu palce i powyżej pięty jest w bardzo dobrze, choć przesadzonym jest stwierdzenie, że krem głęboko nawilża, ale dzięki niemu faktycznie skóra jest trochę gładsza, miększa i ciut bardziej elastyczna. Nie walczy z nadmiernym rogowaceniem czy powstawaniem suchych skórek po pęcherzach na stopach. Przy regularnym stosowaniu nawet nie ma większego wrażenia nawilżenia jest normalnie ale nie wybitnie cudownie. 
Jeśli chodzi o część, że nadaje się dla diabetyków musiałabym oddać go mojemu TŻ, aby sprawdził czy to wgl działa. 
Zapach kremu jest bardzo przyjemny cytrynowy, ale nie jak kostka do WC jak ktoś się zarzekał kiedyś, a uwierzcie mi wiem jak pachnie kostka do WC. 
Krem zwykle nanoszę wieczorem na czyste, suche stopy na zmianę z Oliwkową Isaną, która daje lepsze efekty jak zauważyłam niż owy krem.
Nie jest to może życiowa tragedia ale bardziej nada się dla normalnych stóp, przy suchej skórze nie dałby rady zbytnio. A najciekawsze jest to, że produkt dużo lepiej działa na dłonie, choć nie jest im dedykowany. A dlaczego? A no dlatego, że ręce faktycznie są po nim fajnie nawilżone i wygładzone. Nie zmywa się tak szybko przy myciu rąk, więc nie jest źle. 





Plusy:
-Cena
-Wydajność
-nawilża stopy ale nie wybitnie, pozostawia gładszą i odorobinę elastyczniejszą skórę stóp 
-przy regularnym stosowaniu jest w porządku ale nie wybitnie
-przyjemnie pachnie
-nadaje się dużo lepiej do stosowania na ręce
- nie zmywa się szybko z rąk
-opakowanie praktyczne na klik, wydobywa się z niego odpowiednia ilość produktu


Minusy:
-nie nawilża wybitnie
-nie zapobiega suchym skórkom na stopach po pęcherzach, nic z nimi nie robi 
-nie walczy z nadmiernym rogowaceniem
-z suchą skóra mógłby sobie nie dać rady
 

wtorek, 23 września 2014

Biedronkowa Intimea łagodząca

Witam was kochane wieczorną porą w pierwszym dniu jesieni :). Tak kochane przyszła do nas jesień wielkimi krokami. Wietrzna, deszczowa ,z ostatnimi podrygami słońca i gigantyczną ilością kolorowych liści :), ale nie o tym dzisiaj rzecz będzie.
Mianowicie chcę wam pokazać jak spisał się u mnie osławiony już blogosferze płyn do higieny intymnej Intimea z Biedronki właśnie. I postanowiłam go przetestować i wrzucić parę zdań mojej opinii o nim :) Pojawił się wcześniej w tym poście z wakacyjnymi zdobyczami.
 A oto nasz bohater : 


Nazwa: Intimea łagodzący żel do higieny intymnej
Pojemność: 400ml
Cena: 3,95zł




Co tam obiecuje nam nasz producent: 

Łagodny żel przeznaczony do codziennej pielęgnacji intymnych części ciała. Delikatne substancje myjące oraz naturalny ekstrakt roślinny chronią sferę intymną kobiety. Subtelny zapach żelu zapewnia uczucie świeżości i komfortu. Polecany dla kobiet ze skłonnością do podrażnień. Ekstrakt z białej herbaty-łagodzi podrażnienia, nawilża, działa przeciwzapalnie. Kwas mlekowy-utrzymuje odpowiedni dla skóry naturalny poziom pH, wzmacniając naturalną barierę ochronną miejsc intymnych. 


-delikatnie myje i pielęgnuje
-łagodzi podrażnienia i wspomaga gojenie
-zapewnia naturalny poziom nawilżenia
-przywraca i utrzymuje naturalną równowagę flory bakteryjnej 
-wzmacnia barierę ochronną miejsc intymnych

Sposób użycia: 

Niewielką ilość preparatu rozcieńczyć z wodą a następnie umyć miejsca intymne i dokładnie spłukać wodą. Produkt można stosować nawet kilkakrotnie w ciągu dnia, w zależności od potrzeb. 



Skład:


Nie jestem ekspertem ale skład mnie nie przeraża szczególnie. 



Moja opinia:

Płyn(bo nie jest to dla mnie żel ze względu na swoją płynną konsystencję nie żelową. Producentowi coś się pomyliło w tej kwestii) zamknięty jest w buteleczce z pompką i za to wielki plus bo nie trzeba się męczyć z żadnymi odkręcanymi buteleczkami ani łamać paznokci przy otwarciu dozownika na klik jeśli jest wykonany z np twardego plastiku.  Dozownik posiada funkcję open and close czyli w praktyce oznacza to, że jednym przekręceniem otwieramy dozownik a drugim zamykamy. Z początku mnie wnerwiała ta funkcja open and close bo nie mogłam się obsłużyć tym w normalny sposób, ale się przyzwyczaiłam ostatecznie.  Pojemność jest duża jak dla mnie bo otrzymujemy aż 400ml. Produkt jest również wydajny. Używam go mniej więcej od końca sierpnia do dziś do mycia miejsc intymnych i prania moich nowo zakupionych pędzli do czego też świetnie się nadaje jeśli wam nie podpasuje coś w nim. Do umycia się wystarczy jedno maksymalnie dwa naciśnięcia pompki . Zużycie mam obecnie co widać na zdj trochę ponad połowę więc jest nieźle bo wystarczy jeszcze na długo.  Kolor płynu jest błękitny. Konsystencja płynna, leista nie ma nic wspólnego z żelem Nie mam pojęcia co producent sobie ubzdurał w kwestii takiej że, jest to żel. Produkt bardzo dobrze się pieni, super oczyszcza i pozostawia uczucie świeżości i czystości. Co do właściwości łagodzących nie mogę się wypowiedzieć ponieważ nie zdarzyła mi się żadna nieprzyjemna infekcja intymna ani nic z tym związanego. Kwestia nawilżenia jest jak najbardziej w porządku. Płyn nie podrażnia mi delikatnej strefy intymnej, nie powoduje pieczenia, swędzenia czy wysuszenia. Zapach jest delikatny, ale bardzo przyjemny, nie jest duszący ani nachalny. Utrzymuje się na skórze parę chwil. A wiem to stąd, że często ten zapach zostaje na moich dłoniach po umyciu. Stosuje go każdego dnia ok 2 razy. Używam także tego płynu jako delikatnego środka do prania pędzli i je również dobrze oczyszcza i zmiękcza włośnie, a i przyjemniej pachną po takim praniu.  Cena jest również przystępna. I jak najbardziej zachęca do zakupu :). Ten przyjemniaczek jak na razie zdetronizował używaną przeze mnie bardzo namiętnie z resztą Ziaję Intima. Posiadam jeszcze emulsję Intimea z rumiankiem ale o tej zapewne będzie osobna historia :). Produkt jak najbardziej mogę wam polecić. 



Plusy:
-cena 
-wydajność
-praktyczne opakowanie z pompką open and close
-świetnie myje, pozostawiając uczucie świeżości i czystości
-bardzo dobrze się pieni
-pachnie bardzo przyjemnie, delikatnie aczkolwiek nie dusząco i nie nachalnie
-konsystencja płynna(kochany Panie Producencie jeśli to czytasz wiedz, że nie jest to żel tylko PŁYN)
-zapach zostaje na skórze parę chwil
-nie powoduje wysuszenia, pieczenia , swędzenia i innych negatywnych skutków
-dostępność bo jest w każdej Biedronce, póki co 
-do umycia wystarczy jedna maksymalnie dwie pompki produktu
-nadaje się do prania pędzli do makijażu, włosie jest po nim super miękkie i pachnące



Minusów-brak

Czy kupię ponownie? Tak, jak tylko zużyje ten i zapasową emulsję.

Pozdrawiam was kochane jesiennie do następnej notki :*:*:*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze :)


niedziela, 21 września 2014

Isana Alpen Gluck

Witam was kochane :). Mam nadzieję, że pogoda wam dziś dopisuje. U mnie póki co jest ładna a po wczorajszych deszczach to mam dość wręcz mokrego jesiennego klimatu. Dziękuję wam za wszystkie słowa pocieszenia pod poprzednim postem. Jesteście wspaniałe :) :) :) :)!
Zmierzając dalej dzisiejszy post będzie o całkiem fajnym żelu z Isany z limitowanej edycji Rossmanna.
Mianowicie o truskawce i kwiecie wiśni.

A oto nasz bohater [PUFF]

 
Nazwa: Isana żel pod prysznic Alpen Gluck(kwiat wiśni i truskawka) 
Pojemność : 300ml
Cena: 2,49zł na promocji (obecnie też trwa promocja na żele więc pobiegnę na pewno:)) 
Edycja limitowana



 Obietnice producenta: (zagadka dla studentów germanistyki, ponieważ odkleiła mi się nalepka po polsku) 

Główny sens mniej więcej jest taki:
Żel z limitowanej edycji Isana Alpengluck odżywia i utrzymuje zmysłową woń Cassis, truskawki i kwiatu wiśni. Zawarty w nim kompleks Soft Care pomaga chronić skórę przed wysuszeniem i nadaje blasku. 
 -Ph przyjazne dla skóry
-przebadany dermatologicznie


Skład: 

 

Nie jestem ekspertem. SLES czy inny SLS jest ale jak mówię nie robi mi krzywdy żadnej a ja też nie jestem maniakiem który się boi tego.



 Otwór wygląda tak. Nie jest ani za duży ani za mały.



Moja opinia: 
 Żel zamknięty jest w buteleczce o pojemności 300ml. Opakowanie utrzymane jest w tonacji różowo-białej takiej słodkiej i dziewczęcej co przyciąga nasz wzrok. Buetelczka zamykana jest na klik, więc nic się bez naszej wiedzy z niej nie wydostanie. Jest miękka więc bez problemu wydobędziemy kosmetyk do końca. Napisy się nie ścierają, ale trzeba uważać żeby polska etykietka nam nie odpadła jak mi gdy się zmoczyła kilka razy gdyż żele pod prysznic trzymam w koszyczku metalowym obok wanny aby mieć dobry dostęp do nich. Otwór w buteleczce jest odpowiedniej wielkości więc wydostaje się odpowiednia ilość żelu.
Jak wiecie żele Isana bardzo lubię. A za tym po prostu przepadam. Jak tylko wprowadzili tą limitkę kupiłam go. Już w drogerii zapach bardzo mi się podobał.  A pachnie jak dla mnie cudnie. Można spokojnie pokusić się o porównanie do lizaka Chupa-Chups truskawkowo-śmietankowego. Pycha.  Jak dla mnie nie jest to woń za cukierkowa, ani za słodka. Nie jest też duszący, a wręcz przeciwnie umilał mi bardzo kąpiele. 
 Wydajność to jakieś 2-3 tygodnie bo siostra mi podkradała :). Cena kusząca promocyjna bo aż całe 2,49zł więc jak najbardziej tak. Konsystencja jest rzadka ale nie leista więc jak najbardziej w porządku. Pieni się całkiem przyzwoicie ale niezbyt intensywnie i jak dla mnie jest ok. Spełnia również swoje podstawowe zadanie czyli myje i nie wysusza skóry. Nawet powoduje, że jest ciut miększa i gładsza. Nie ma po nim palącej potrzeby posmarowania się balsamem.  Zapach zostaje delikatnie na skórze przez jakiś czas. Szkoda,że to edycja limitowana bo kupiłabym więcej. 


Podsumowując: 


Plusy: 
-cena
-wydajność
-zapach umilający kąpiel, nie duszący ani nie cukierkowy
-nie wysusza ani nie podrażnia
- wygodne opakowanie zamykane na klik
-zapach zostaje delikatnie na skórze przez jakiś czas
-spełnia podstawowe zadanie mycia i nie wysusza skóry, zostawia ją nawet ciut bardziej miękką i  gładką
-nie ma po nim palącej potrzeby posmarowania balsamem
-dobrze się pieni, niezbyt intensywnie ale dla mnie to jest ok 


Minusy: 
-fakt, że to limitowana edycja bo chciałabym więcej


Czy kupię ponownie? Jeśli znów na niego trafię to jak najbardziej TAK. 


Pozdrawiam serdecznie do następnej notki. Buziaki :*:*:*:*:*.  Zostawiajcie swoje opinie i komentarze :)


-













piątek, 19 września 2014

Soraya Świat Natury - Hiszpania

Witam was kochane :) Ostatnio wiele się zmieniło w moim życiu. Szczególnie jeśli chodzi o sprawy uczelniane. Musiałam zamknąć pewien problematyczny rozdział związany ze studiami na anglistyce. Przeliczyłam swoje możliwości, że sobie poradzę. I klapa generalnie. Musiałam skończyć tą przygodę. Szkoda mi bardzo tego ale nie miałam wyjścia. Teraz rozpoczynam od nowa. Tyle, że na polonistyce. I tym razem mam nadzieję, że się uda. I będę miała dużo mniej nerwów .

Ale ja tu gadam o sobie a rzecz ma być o moim drugim ulubionym peelingu do twarzy  Soraya z serii Świat natury. Wspomniałam o nim w sierpniowym poście zakupowym :).

A oto nasz bohater: [PUFF] 



Nazwa : Soraya świat natury peeling morelowy z kompleksem antybakteryjnym 
Pojemność: 150ml 
Cena: 6,29zł [chyba na promocji ale nie jestem pewna] 


A teraz sprawdzimy co obiecuje nam producent: 
Świat natury to linia kosmetyków oparta na najcenniejszych roślinnych esencjach z różnych stron świata. 
Regularne złuszczanie naskórka pobudza odnowę komórkową, odświeża cerę i odmładza jej wygląd. Peeling doskonale przygotuje skórę na przyjęcie składników aktywnych w dalszych etapach pielęgnacji. 

Wyjątkowa formuła peelingu zawiera ekstrakt z białej wierzby o działaniu oczyszczającym i ściągającym, oraz antybakteryjny kwas salicylowy. Za doskonałe właściwości ścierające preparatu odpowiadają rozdrobnione łupinki orzecha królewskiego, które efektywnie usuwają martwy naskórek.

Rezultat: 
-czysta i gładka skóra
-mniej wągrów i zaskórników
-mniej widoczne pory
-rozjaśniona i promienna cera

Sposób użycia:

Rozprowadź peeling na wilgotnej skórze twarzy, szyi i dekoltu. Masuj okrężnymi ruchami przez ok 3 minuty. Następnie dokładnie spłucz wodą i osusz twarz ręcznikiem. Unikaj kontaktu z oczami. Stosuj 1-2 razy w tygodniu. 


Skład:



                                                     

                                                  Wygląd naszego peelingu :



Wygląda prawie jak na zdj tyle że w rzeczywistości widać więcej drobinek peelingujących. 

Rozsmarowałam go ciut żeby było widać choć odrobinę tych drobinek.



Moja opinia:

Produkt opakowany jest w białozieloną tubę o pojemności 150ml więc wystarcza na naprawdę długo. Nie możemy kontrolować ilości zużycia kosmetyku. Używam go dwa razy w tygodniu od ponad miesiąca i jestem nim naprawdę zachwycona ponieważ ładnie oczyszcza mi skórę, nie mam wągrów i zaskórników  obecnie do czego moja skóra jest skłonna. A to dlatego że mam  i cerę tłustą i suchą która ma swoje wymagania niestety ale jest co raz mniej problematyczna jak na razie. Za czasów trądziku było gorzej.
Peeling bardzo dobrze ściera martwy naskórek dzięki czemu wygładza skórę, likwiduje moje suche miejsca na twarzy, oczyszcza ją ładnie, pozostawia miękką i leciutko rozświetloną. 
Drobinki są odpowiednio zmielone nie jest to piaseczek, ani też za grube ziarenka. Takie po środku ale jest ich wiele.  Na moja twarz używam dokładnie tej ilości co na zdjęciu powyżej i jestem zadowolona, ponieważ przy użytkowaniu te dwa razy w tygodniu jest wydajny jak jego poprzednik z serii So Pretty pomimo , że opakowanie miał mniejsze.
Zapach peelingu jest również cudny. Pachnie morelami dokładnie, a te bardzo lubię.  Nie ma w tym zapachu sztuczności ani chemii.  Umilam nam bardzo rytuał peelingu twarzy. Sama tuba jest bardzo wygodna i zamykana na klik więc nie ma obaw, że coś wyjdzie z niej bez naszej wiedzy. Jest dość szczelna i rzadko kiedy dostaje mi się tam woda podczas kąpieli kiedy go użytkuje. 
Produkt ma konsystencję gęstą, nic nie spływa ani z rąk ani z twarzy w trakcie użytkowania. 
Zmywa się go bezproblemowo . 
 Co więcej na szyi i dekolcie sprawdza się równie świetnie jak na twarzy bo i tam go używam. Nie zapchał mnie ani  nie spowodował podrażnień nigdzie. 
Świetnie przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. 


Plusy: 
-cena
-wydajność
-wygładza skórę, likwiduje suche miejsca i skórki 
-po aplikacji skóra jest miękka i lekko rozświetlona
-drobinki są odpowiedniej wielkości i jest ich dużo
-produkt ma konsystencję gęstą, zwarta
-nie spływa z twarzy ani z rąk podczas nakładania
-cudowny zapach moreli, nie ma w nim sztuczności
-zmywa się bezproblemowo
-nie podraża i nie zapycha
-świetnie przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych
-wygodne opakowanie na klik  i nawet szczelne
-sprawdza się na twarzy, szyi i dekolcie tak jak obiecuje producent


Minusów brak. 


Czy kupię ponownie? TAK. 


Pozdrawiam was kochane do następnej notki dziękując za liczne odwiedziny. Buziaki:*:*:*:**
Zostawiajcie swoje opinie i komentarze :)
 
 
 
 




wtorek, 16 września 2014

W owocowym raju z Alterrą

Witam was kochane :) Troszkę z wieczora :) Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o kolejnym cudzie firmy Alterra, który stał się moim ulubieńcem jednocześnie robiąc coś bardzo dobrego dla moich włosów. Produkt jest znany i lubiany przez większość z was, więc i ja jestem dumna posiadaczką .
Wspomniałam o nim w  sierpniowym poście zakupowym. Używam ponad miesiąc maski do włosów bo niej mowa ponad miesiąc już więc myślę, że czas podzielić się z wami moimi wrażeniami.

A oto nasza bohaterka: 


Nazwa: Alterra maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych aloes i granat
Pojemność: tuba 150ml 
Cena: 5,99zł na promocji, w cenie regularnej ok 10zł 


A teraz sprawdźmy co nam obiecuje nasz producent:

Każde włosy zasługują na indywidualną pielęgnację. Do produkcji maski nawilżającej do włosów Alterra zastosowaliśmy specjalnie dobrane składniki najwyższej jakości: wartościowa kompozycja pielęgnacyjna z wyciągami z aloesu*,granatu* i kwiatów akacji*,dodatkowo pielęgnuje włosy, nawilża je i dostarcza włosom zniszczonym nowej energii. 
* z kontrolowanej biologicznie uprawy.

Stosowanie:
1x w tygodniu wmasowywać w mokre włosy , pozostawiać na czas odpowiedni do ich  potrzeb i spłukać dostateczną ilością wody. Wypróbuj również nasz szampon nawilżający Alterra z granatem i aloesem. 


Gwarantowane cechy produktu: 
-nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących 
-bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych 
-dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie
-produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego  



Skład: 



Skład bardzo bogaty i naturalny czyli w pełni wegański jak widać po naszym znaczku :)


Wygląd maski: 


Moja opinia:
Maska zamknięta jest w białej, miękkiej  tubie z bordową zakrętką. Zamykana na klik który jest szczelny, nie zacina się i nie psuje. Produktu używam ponad miesiąc już.
Produktu używam raz w tygodniu na czyste włosy po umyciu tzn, standardowo myję włosy,  nakładam odżywkę i potem maskę na 15-30min z ręcznikiem na głowie. I efekt jest genialny od pierwszego użycia.  Włosy chłoną maskę więc niewiele jej spłukuje. Po użyciu są miękkie, lejące, nawilżone, błyszczące, zdrowe, gładkie. Przy regularnym używaniu mam ten cudowny efekt calutki czas i jestem naprawdę zadowolona. Nie puszą się  Moje włosy wręcz kochają tą maskę.  Bardzo je ratuje po przesuszeniu szamponem Joanna z biosiarką i bursztynem, co mnie bardzo satysfakcjonuje. Bo ten szampon po zmianie składu nie jest najfajniejszy dla włosów. Co więcej zapach maski jest tak samo nieziemski jak odżywki. Czuć słodki granat, który uwielbiam. Zapach nie jest nurzący ani duszący. Wręcz przeciwnie. Umila nam oczekiwanie na wchłonięcie maski :). 
Na włosach zostaje przez dłuższą chwilę, więc nie jest źle. Konsystencja jest gęsta i kremowa. Łatwo rozprowadza się na włosach i nie spływa z nich co najważniejsze. Nie zaburza działania mojej odżywki na objętość, a wręcz je uzupełnia i tutaj kolejny plus. Kolor maski jest biały. 
Atutem jest również cena, ponieważ jak i na promocji tak i w cenie regularnej nie płacimy wiele, a dostajemy produkt świetny i z dużą ilością naturalnych składników. 
Z tej serii posiadam również taką małą odżywkę 50ml i też jestem z niej zadowolona bo bywa że nakładam ją na same końcówki włosów z efektem bardzo dobrym . 
Produkt nie podrażnia skóry głowy w żaden sposób. Nie powoduje wysuszania ani żadnych innych złych efektów.

Podsumowując: 

Plusy: 
-cena
-konsystencja gęsta i kremowa
-pozostawia włosy nawilżone, gładkie, miękkie, zdrowo wyglądające, błyszczące i lejące 
-ratuje moje włosy po myciu szamponem z Joanny 
-zapach jest nienurzący, słodki, nie dusi i nie nudzi się po czasie, pozostaje na włosach przez dłuższą chwilę
-dobrze rozprowadza się na włosach i nie spływa z nich
-kolor ma biały
-używana na spółkę z odżywką daje równie dobre efekty jak solo 
-nie podrażnia skóry głowy
-nie powoduje wysuszenia 
-dobrze współpracuje z innymi produktami, które używam do włosów.
-jest wydajna

Minusów brak. 

Czy kupię ponownie? Tak, na pewno. 


Z produktu jestem w pełni zadowolona. 
I polecam go wam z czystym sumieniem . Pozdrawiam was kochane do następnej notki. Buziaki:*:*:*:*:*. 
Zostawiajcie swoje opinie i komentarze :)






sobota, 13 września 2014

Joanna Naturia Szampon z biosiarką i bursztynem.

Witam was kochane:). Tym razem z wieczora bardziej :).
Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o moim szamponie, który używam w sytuacjach wyjazdowych bo jest mały i świetnie mieści się w plecaku.  Używam go tylko na takie wypady właśnie gdy np jadę do chłopaka na krótki czas a wiem, że będę potrzebowała umyć włosy dajmy na to, co zdarza mi się często :)


A o to nasz bohater i dalsze informacje o nim:



Nazwa: Joanna Naturia szmapon z biosiarką i bursztynem. Do włosów przetłuszczających się i ze skłonnością do łupieżu. 
 Pojemność: 200ml 
 Cena: ok 5zł za 200ml 

Obietnice producenta: 

Szampon został opracowany specjalnie z myślą o pielęgnacji włosów przetłuszczających się i ze skłonnością do łupieżu. Ulepszona receptura wzbogacona o specjalnie dobrane składniki aktywne zapewnia włosom i skórze głowy zdrowy i piękny wygląd. 

Biosiarka- aktywny składnik o działaniu przeciwłojotokowym. Zapobiega nadmiernemu przetłuszczaniu się włosów i powstawaniu łupieżu. 

 Bursztyn-posiada znane z medycyny naturalnej właściwości energizujące, korzystnie wpływa na stan włosów i skóry głowy.  

Wspaniałe rezultaty: 
-dokładnie oczyszczone włosy i skóra głowy 
-włosy zdrowe, zadbane i bez łupieżu 
-mniej się przetłuszczają, są puszyste i miłe w dotyku 
   

Sposób użycia: 
Niewielką ilość szamponu rozprowadzić na włosach, delikatnie masować do uzyskania piany, a następnie obficie spłukać. W razie potrzeby powtórzyć czynność. 


Skład:



 Nasz delikwent wygląda tak: 



Jak widzicie kolor nie jest specjalnie bursztynowy. Ja bym powiedziała, że jest taki złoty lekko.



Moja opinia:
 Kupiłam sobie ten szampon aby właśnie uczyć go podróżnym. W wersji poprzedniej bez napisu nowa receptura spisywał się super.  Dobrze oczyszczał włosy,ładnie się pienił, walczył z łupieżem, włosy były takie błyszczące i miłe w dotyku. Normalnie och i ach. Teraz jest ciut gorzej, bo niestety czasem bywa tak, że producent jak coś polepszy tzn skład bo mu się wydaje, że robi dobrze to po drodze czasem coś zepsuje. Szampon dobrze myje włosy. Łupież zwalcza średnio. Lepszy jest w tej roli szampon Garniera zdecydowanie. Po umyciu włosy od skóry głowy do połowy długości przynajmniej moje krótkie jednak są takie jak trzeba czyli dobrze  oczyszczone tylko, że po tym szamponie wręcz obowiązkiem jest użycie odżywki bo moje włosy na końcówkach przesusza masakrycznie. Pieni się nie za bardzo,  zawsze muszę dołożyć żeby cokolwiek poczuć jakąś pianę. Podczas mycia czuć, że włosy są takie szorstkie. I plącze co najciekawsze lekko moje włosy. Gdyby były dłuższe to podejrzewam, że mogło by być gorzej. Kupiłam go  bo jest tani, a wcześniej naprawdę mnie nie zawiódł. Nie mam pojęcia co ten producent tam sknocił. 
Przy mojej częstotliwości używania go jest nawet wydajny. Ładnie pachnie, tak delikatnie. Nie czuć żadnej nutki siarki jakbyście się mogły spodziewać. Zapach utrzymuje się na włosach 1-2 dni po umyciu. 
Konsystencja jest rzadka, taka leista. Trzeba uważnie manewrować podczas mycia włosów aby nam gdzieś w bok nie uciekł. Opakowanie utrzymane jest w tonacji przezroczysto-złotej. 
Generalnie jest to szampon po którym obowiązkiem jest użycie odżywki bo solo przesuszy włosy. Używam go tylko wtedy gdy wyjeżdżam do mojego chłopaka a nie mogę targać wielkiej butli Garniera. 
Smuteczek. Ale co poradzić. Wam mogę powiedzieć tyle, że każda z nas jest inna i wam może przypasować 
 bardziej niż mnie w tym momencie. Nie demonizuje od razu, że jak ja nie lubię to wy też musicie.

Podsumowując: 

Plusy:
-dobrze myje włosy
-średnio zwalcza łupież
-włosy są świeże po nim ok 3 dni standardowo
-ładnie  delikatnie pachnie
-praktyczne opakowanie, któro nadaje się w podróż małą
-cena
-wydajność 
-zapach szamponu utrzymuje się na włosach 1-2 dni

Minusy:
-leista konsystencja
-potrafi przesuszyć włosy trochę, więc odżywka nawilżająca to obowiązek


Generalnie w kryzysowej sytuacji kupię znów, aczkolwiek postaram się znaleźć sobie jakiś zamiennik.

Pozdrawiam was serdecznie. Do następnej notki. Buziaki :*:*:*:*:*:*:*
Zostawiajcie swoje opinie i komentarze :)

czwartek, 11 września 2014

Isana oliwkowy krem do ciała.

Witam was kochane :) Pogodę mamy ohydną i deszczową niestety przynajmniej u mnie. Patrzeć za okno nie można. Totalna masakra ale dzisiaj nie tym będziemy się zajmować :).  Wspomniałam o nim oczywiście w poście zakupowym z maja a znajdziecie go tutaj http://poczatkujaco-kosmetycznie.blogspot.com/2014/05/mae-zakupowe-szalenstwo.html

Nasz bohater którego bierzemy pod lupę dzisiaj wygląda tak: 



Nazwa: Isana Body Creme Olive  mit shea butter

Pojemność: 200ml
Cena: w promocji 7,99zł , regularna jakieś 9zł z tego co pamiętam. 
Pojemność: 500ml 
Dostępne warianty: o zapachu granatu, masła kakaowego i właśnie oliwki. 


Obietnice producenta: 

Isana krem do ciała z oliwą z oliwek 
-Intensywna pielęgnacja  suchej skóry z oliwą z oliwek i masłem shea 
-witamina E i gliceryna zachowują właściwe nawilżenie skóry 
- ph przyjazne dla skóry, testowany dermatologicznie


Skład: 




 Nie widzę tutaj nic niebezpiecznego. Ale nie jestem ekspertem oczywiście. 


Wygląd naszego kremiku: 





Moja opinia:

Kremik (choć to za małe słowo w tym wypadku) jest zamknięty w fajnym pudełeczku o pojemności 500ml więc wystarczy na całe wieki. Mam go obecnie od maja czyli jakieś 4 miesiące więc, myślę, że mogę się wypowiedzieć.  Konsystencję ma taką budyniową, nie spływa z ciała a dzięki temu jest bardzo wydajny. 
Używam go co drugi dzień na zmianę z serum Eveline teraz. Kiedyś używałam samego. I powiem szczerze, że bardzo mi przypasował. Pozostawia moją skórę nawilżoną, miękką i super gładką w dotyku. Co więcej fajnie załagodził mi swędzenie po nie udanych próbach użycia kompresu z Bielendy po tym jak już ciut te nogi zdrapałam niestety bo to było silniejsze ode mnie.
Czytałam, że ma również inne ciekawe zastosowanie niż smarowanie ciała. Podobno można nim olejować włosy. Nie próbowałam jeszcze ale może kiedyś. 
Producent ciut się zagalopował pisząc, że trzeba zużyć w ciągu pół roku a jest to przy tej wydajności niemożliwe. Podejrzewam, że rok zajmie spokojnie. Zapach kremu też bardzo mi przypadł do gustu. Jest to taki zapach pudrowo-oliwkowy.  Podobny do takiego jednego body lotionu z pompką z Kauflanda. Zostaje na skórze na dłuższy czas. Po zastosowaniu aż chce się tej skóry dotykać taka jest fajna.
W składzie producent umieścił nawet masło shea, silnie odżywcze. Tylko ciut daleko.  Nie potrzeba go wiele na ciało aby wykonał swoje zadanie, aczkolwiek nawet jak sobie nie żałujemy to opakowanie wystarcza na długo. Wchłania się też bardzo szybko więc, zaraz po aplikacji możemy się ubrać nie brudząc nic przy tym.
Cena na promocji jest bardzo przystępna, aczkolwiek i regularnej cenie też bym go kupiła bo jest wart uwagi. 
Mam ochotę wypróbować też inne warianty. Bo ten kremik mnie zachwycił. Muszę tylko go zużyć co nie wiem kiedy nastąpi przy jego mega wydajności.


Plusy:
-wydajność, nie potrzeba go wiele aby nawilżyć ciało, aczkolwiek nawet jak sobie go nie żałujemy to wystarczy na długo
-cena promocyjna i regularna
-super nawilża i pozostawia skórę miękką i gładką w dotyku 
-konsystencja  gęsta budyniowa, nie spływa z ciała
-zapach nienurzący, a bardzo przyjemny, lekki 
-dostępny w każdym Rossmannie i często w promocji 
- zapach zostaje na skórze dłuższy czas
-szybko się wchłania więc zaraz po aplikacji można się ubrać nie brudząc nic przy tym 
-szybko się wchłania
-opakowany w bardzo praktyczne pudełeczko w środku zabezpieczony sreberkiem więc mamy pewność, że nikt nam go nie zmacał wcześniej a żeby powąchać i inne rzeczy 


Minusów brak. 


Pozdrawiam was kochane do następnej notki. Buziaki:*:*:*:*. 
Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. 


PS. Chciałam tutaj jeszcze powiedzieć jedną bardzo istotną rzecz dla mnie. Ten apel kieruje szczególnie do nowych czytelniczek które zostawiają mi komentarze typu "może obserwacja za obserwację, tylko zaobserwuj pierwsza" bądź "poklikaj w linki, wiesz jakie ważne jest rzetelne klikanie w linki" itd. Dokładnie nie przytaczam.  Otóż moje panie nie bawię się w takie coś. Jeśli macie ochotę zaobserwować mojego bloga to zróbcie to będzie mi bardzo miło, aczkolwiek nie przyjmuje absolutnie tego typu ofert jak opisałam wyżej i będę się tego trzymała.  Reklamę jeszcze toleruję dosyć dobrze.

Życzę miłego dnia. Mam nadzieję, że bardziej słonecznego niż u mnie :)

wtorek, 9 września 2014

Synergen puder antybakteryjny mój Rossmannowy przyjaciel.

Witam was kochane serdecznie:). W dzisiejszym poście chciałabym wam opowiedzieć o produkcie, który ja bardzo lubię. Konkretnie sprawa idzie o puder rossmannowskiej marki Synergen. Jedne go kochają drugie nienawidzą. Czytając wiele waszych recenzji o nim mam świadomość, że każda z nas jest inna i nie każdej on podpasuje. Natomiast ja zaliczam się do grupy drugiej, która go bardzo lubi :).  Jak się sprawdza dowiemy się dalej.


A oto nasz bohater którego bierzemy pod lupę : 





Nazwa: Synergen Compact Powder
kolor: 04 Natur. Dostępne jest jeszcze ok 4 wariantów z tego co wiem.
Cena: kupiony na promocji : 6.49zł , w cenie regularnej możemy go dostać za 8,99zł  więc cena jak najbardziej zachęcająca.


Obietnice producenta:
Synergen  antybakteryjny puder kompaktowy naturalny 04-  antybakteryjny puder kompaktowy niezawodnie zakrywa zaczerwienienia i wypryski, nie zapychając porów. Nadaje cerze naturalny i piękny matowy wygląd. 

Zastosowanie:
Nałożyć gąbką na skórę twarzy.



Skład:


Skład nie wiem czy jest przerażający. Nie jestem specjalistą.



Wygląd puszka a właściwie naszego grzybka(po przejściach niestety). Ucierpiał bo niestety jest nietrwały i dlatego zdecydowałam, że będzie lepiej nakładać puder pędzlem.
 Po

Przed 


















Obecne zużycie:




Moja opinia: 


Kupiłam ten puder na promocji w Rossmannie jakieś 5 miesięcy temu. W sumie często jest na niego promocja.
Na początku nie obiecywałam sobie po nim wiele, ale ale ale...
No właśnie. I tutaj moje zaskoczenie nie miało końca. 

Wiadomo użyłam zgodnie z przeznaczeniem. Kiedyś nanosząc go na twarz tym grzybkiem ala puszek na podkład żeby go utrwalić, teraz używam pędzla bo puszek się zdegradował.  I okazuje się, że puder jest super. 
Nie zatyka porów. Świetnie współpracuje z korektorem również z tej serii Synergen (w kolorze 06 beige bo taki mam właśnie) ponieważ ładnie go utrwala jak się stopi ze skórą i trzyma dobre 7 godzin mniej więcej w nefralgicznych miejscach na mojej twarzy. 
Bardzo dobrze matuje bo na samej twarzy siedzi mi cały dzień nie wymagając wielkich poprawek. Poprawiam raz dziennie na nosie i to szczególnie jak dopadnie mnie jakieś katarzysko wstrętne i muszę siłą rzeczy używać chusteczek higienicznych a co za tym idzie ściera się. W normalnej sytuacji potrafi się trzymać naprawdę długo.  Nie waży się, nie robi ciasta na twarzy nawet w największy upał twarz miałam matową cały dzień i nie musiałam się martwić. Wypróbowałam go nawet w ekstremalnej sytuacji będąc z Tż na wycieczce w górach i dalej się wszystko pięknie trzymało na twarzy. 
Puder stapia się super z moją cerą. Nie wysusza mi twarzy, w taki sposób żeby mi się robiły suche skórki od niego, podsusza mi tylko trochę nieprzyjaciół których tępię również maścią raz w miesiącu.
Jednym minusem w nim jest fakt, że ten puszek tudzież grzybek który do niego dołącza producent jest do niczego. W sumie nie jest nam zupełnie potrzebny jak się zepsuje.
Opakowanie jest przezroczysto-białe . Takie małe i estetyczne. Zmieści się w każdej damskiej torebce. 
I całkiem trwałe, ponieważ puder zaliczył upadek i żyje nadal. A bałam się, że będzie z niego miazga.
Dostępne jest z tego co wiem bodajrze 5 wiariantów kolorystycznych. Więc źle nie jest. 
Kolor jest bardzo naturalny. Nie ciemnieje na twarzy. 
Wydajność moim zdaniem jest naprawdę w porządku ponieważ w ciągu 5 miesięcy owszem zobaczyłam denko niedawno, ale z drugiej strony nie trzeba wiele aby zmatowił moją twarz. 
I kupię go na pewno ponownie, ponieważ spełnia moje oczekiwania aż nadto. 

Plusy: 
- niska cena promocyjna jak i regularna
-ładnie stapia się z cerą, nie ciemnieje
-długo się trzyma
-rzadko wymaga poprawek 
-nie wysusza mojej cery, podsusza tylko nieprzyjaciół
-nie zatyka porów
-jest wydajny
-nie trzeba go wiele aby ładnie utrzymał mat na parę godzin
-ładnie utrwala podkład Rimmel i korektor Synergen
-sprawdza się nawet w ekstremalnych sytuacjach, czego się po nim nie spodziewałam
-bardzo kompaktowy, zmieści się w każdej damskiej torebce
- opakowanie jest trwałe, mimo zaliczonego upadku


Minusy:
-Nie udany grzybek puszek do nakładania
ponieważ się zepsuł. Smuteczek. 

Czy kupię ponownie: TAK, na pewno. 




Pozdrawiam was kochane do następnej notki. Buziaki :*:*:*:*:*:*:*:*. 
Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. 


niedziela, 7 września 2014

Uzupełnienia zapasów czyli moi ulubieńcy

Witam was kochane :). Wiem, że to już drugi post zakupowy w tym miesiącu ale tym razem będzie trochę inaczej.  Mianowicie będą to moi ulubieńcy których kupiłam znowu.

                                                     A to nasi bohaterowie:




Lista:

1. Tanita żel do golenia dla kobiet z ekstraktem z aloesu 10,90zł cena regularna (to jest ale za takie cudo naprawdę warto ) Drogerie Sekret Urody. Ten żel uwielbiam i polecam wam serdecznie bo nie podrażnia i świetnie sprawdza się w każdej strefie, którą my kobiety depilować musimy.

2. Top Choice pędzelek do nakładania cieni 4,90zł Również Drogerie Sekret Urody
3. Ados zmywacz do paznokci zielone jabłuszko 2,60zł zmywacz całkiem w porządku aczkolwiek śmierdzi jak inne butleczce a na paznokciach jak zielone jabłuszko właśnie.Drogerie Sekret Urody.

4. Delia żel odświeżający do mycia i demakijażu 8,99zł (Drogerie Natura) w cenie regularnej doprawdy nie jest to majątek a produkt świetny i mogę polecić z czystym sumieniem :) 



A teraz moi bohaterowie w zdjęciach:
 Żel Tanita 


 Zmywacz Ados zielone jabłuszko

 Pędzelek do nakładania cieni Top Choice

Delia żel odświeżający do mycia i demakijażu


Tak oto przedstawia się to co nabyłam drogą kupna. Na zdj przewija nam się też Kasia Cichopek na okładce najnowszego Skarbu Rossmanna który namiętnie czytuje :).


Pozdrawiam was serdecznie do następnej notki. Buziaki :*:*:*:*:*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze :)



czwartek, 4 września 2014

Isana peeling pod prysznic dla wrażliwców.

Witam was kochane :). Dzisiejszy post będzie kosmetyczny. Nie uciekamy od głównej tematyki bloga już:).

Chciałam wam opowiedzieć o peelingu firmy Isana zakupionym z powodu redukcji funduszy. A czy się sprawdził zaraz się dowiemy. Wspomniałam o nim oczywiście w czerwcowych zakupach kosmetycznych co znajdziecie tutaj . 

Oto nasz bohater: 




Nazwa: Isana Dusch Peeling fur zarte Haut mit panthenol
Pojemność: 200ml
Cena: 3,99zł w promocji, w cenie regularnej ok 5zł jeśli dobrze pamiętam



Przejdźmy teraz do tego co tam obiecuje nam producent:

Isana Peeling pod prysznic
-drobne mikroziarenka peelingu delikatnie usuwają zanieczyszczenia oraz martwy naskórek
-prowitamina B5 oraz witamina E pielęgnują twoją skórę 
-nanieść na nawilżoną skórę, lekko wmasować i dobrze spłukać wodą
-ph neutralne dla skóry, testowane dermatologiczne


Skład:


Jak widać jeden SLS i brak parabenów. Skład myślę, że nie straszny. 



Moja opinia: 

Peeling jest zamknięty w białej tubie z jasno niebieskimi napisami zamykanej na klik. Sama tuba jest bardzo miękka i peeling bardzo łatwo się wydobywa. Jego konsystencja jest dość leista, a kolor zwyczajnie biały. 
Działanie mogę opisać jako dobre ponieważ ściera martwy naskórek, a co za tym idzie skóra jest potem gładka i wypielęgnowana.  Ziarenka peelingu niestety są drobne jak piaseczek albo sól kuchenna jodowana co mnie w nim przeszkadzało, ponieważ lubię jak ziarenka w peelingu są grube i czuć je na skórze. To bym powiedziała, że jest żel pod prysznic z drobinami peelingującymi przynajmniej dla mnie. Po nałożeniu na skórę nawet dobrze się pieni co najciekawsze, bo nie liczyłam na efekt spektakularny w tej kwestii.  Myślę, że świetnie by się nadał dla kogoś kto ma skórę wrażliwą a potrzebuje peelingu. Z tego co wiem dostępna jest jeszcze wersja z kokosem, i dwie limitki czyli limionka i kwiat jabłoni oraz vanilia i czekolada bodajrze dla miłośniczek słodkości. Zapach jest straszliwy a już mówię dlaczego. Pachnie zapachem jeśli tak można to nazwać  jak w przychodni dosłownie i niezaprzeczalnie. Długo się zastanawiałam do czego ten zapach porównać i potem znalazłam. Nie wiem kto go wybrał na zapach ale uwierzcie mi, że wybrał najgorszą możliwą opcję. 
Klik od opakowania jest mocno nieszczelny ponieważ woda się wlewa do środka jeśli trzymamy peeling gdzieś blisko wanny czy prysznica. 
I muszę przyznać, że mimo swojej leistej konsystencji miałam go jakieś dwa i pół miesiąca nie wiem jakim sposobem ale jednak. 
Do zakupu skłoniła mnie pojemność oraz cena, jako że była niska nie wąchając zabrałam go ze sobą uznając, że nie będzie pachniał jakoś strasznie. 
  Nie oceniam go w konsekwencji źle, tylko jako produkt dobry ale bez zachwytów. 


Plusy: 
-wydajność
-cena
-dobrze ściera naskórek pozostawiając skórę gładką
-konsystencja leista, co idzie przeżyć
-dobrze współgra z gąbka do mycia 
-nadaje się dla skóry wrażliwej, choć ja tak owej nie posiadam, ale podejrzewam, że wrażliwcy nie zrobią sobie nim krzywdy
-dość dobrze się pieni


Minusy: 
-małe ziarenka wielkości drobno zmielonego piaseczku
-zapach jak z przychodni ohyda
-nieszczelne opakowanie, bo jeśli trzymamy je gdzieś blisko prysznica bądź wanny woda wlewa się do środka


Podsumowując jest to produkt dobry, ale bez szału. Nie zachwyca jakoś spektakularnie. Robi co musi. 
Czy kupię go ponownie? Raczej nie.  Choćby ze względu na zapach. 


Pozdrawiam was kochane do następnej notki :). Buziaki :*:*:*:*:*:*:*. 
Zostawiajcie swoje opinie i komentarze.












środa, 3 września 2014

Liebster Blog Award nominacja :)

Witam was kochane :). Dzisiejszy post będzie nietypowy.Odbiegniemy troszkę od głównej tematyki bloga ale tylko dziś :).  Biegnę z wyjaśnieniem dlaczego. Mianowicie ostatnio otrzymałam od Natalii K. z bloga na dziewiątym piętrze nominację do Liebster Blog Award. Bardzo Ci za to dziękuję i czuję się wyróżniona bardzo.  Początkowo przyznam byłam zaskoczona na maksa bo po pierwsze nie wiedziałam w sumie tak do końca o co chodzi w temacie a dwa , że nie miałam pojęcia iż wykonuję aż  tak dobry kawał roboty aby tą nominację otrzymać. Oczywiście wkładam w to co robię całe serce i wysiłek aby przyjemnie wam się czytało moje posty.

 A teraz pokrótce opowiem wam czy jest Libester Blog Award.

Taką nominację najczęściej otrzymujemy od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Z tego co wyczytałam na blogu Natalii jest ona przyznawana blogom o mniejszej liczbie obserwatorów i daje możliwość rozpowszechniania tychże blogów. Po odebraniu takiej nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań, które otrzymujemy od osoby która nas nominowała i wybieramy kolejne 11 osób, które my chcemy nominować do takiej nagrody.  Oczywiście nie wolno nam nominować bloga, który nominował nas do tak owej nagrody.

Więcej szczegółów, pytań i innych możecie znaleźć na blogu  Natalii K.

 Teraz odpowiadam na pytania otrzymane od Natalii.

1. Co sprawia, że czujesz się szczęśliwa?
Miłośc. Bo jak masz obok osobę, która cię kocha i wspiera w każdym działaniu to dodaje skrzydeł. Dzięki mojemu  Tż mam więcej odwagi do realizowania swoich marzeń i innych zamierzeń.


2. Czy szklanka jest do połowy pusta czy pełna?
Do połowy pełna.

3. Gdzie znajdujesz inspiracje do kolejnych wpisów?
\
Inspiracje siedzą w mojej głowie. Przychodzą same.


4. Czy lubisz powietrze po deszczu?
Uwielbiam :).


5. Czy ktoś mi w końcu odpowie co było pierwsze jajko czy kura?

Moim zdaniem jajko, bo bez tego nie było by kury rzecz jasna.

Osoby które postanowiłam nominować:

1. Mstrzal z bloga :http:// testujeiopiniuje.blogspot.com
2. Sarę z bloga:  http://sarahbedroom.blogspot.com
3.Beatę z bloga: http://swiatwedlugchudzinki.blogspot.com
4.rudy włos z bloga: http://rudywlos.blogspot.com
5. Charlotte940417 z bloga: http://charlotte940417.blogspot.com
6. DaaisyK z bloga: http://http://daaisyk.blogspot.com
7.Gótkę z bloga: http://gotkabloguje.blogspot.com
8.Roxanę z bloga: http://goldxcherriex.blogspot.com
9. Emm z bloga : http:// kosmetyki-emm.blogspot.com
10. Martynę Ewę z bloga: http://sztukapielegnacji.blogspot.com
11.SensesAngel z bloga: http:// sensesangel.blogspot.com


Znalazłam was 11 i się nie wyłamałam.

A teraz pytania dla was:

1.Wybierz słowo, które najlepiej cię oddaje.
2. Najlepsza książka jaką do tej pory przeczytałaś?
3. Twój ulubiony kosmetyk to?
4. Pisanie bloga to dla ciebie obowiązek czy przyjemność?
5. Ulubiona polska komedia to?
6.Film, który najbardziej cię wzruszył?
7. Pora roku, która  cię charakteryzuje?
8. Jaki zapach lubisz najbardziej?

Tutaj już się wyłamałam jeśli chodzi o liczbę pytań. Wiem, moja kreatywność upada :).

 Pozdrawiam was kochane do następnej notki. Jeszcze raz dziękuję Natalii za nominację do Liebster Blog Award. Buziaki papapapa :*:*:*:*:*.
Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Mam nadzieję, że przyjmiecie wyzwanie :)




Instagram