Nie zostawiaj linków !!!

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, dlatego nie spamuj i nie zostawiaj linków !!! Każdy taki komentarz nie będzie przeze mnie akceptowany. Szanuj moją pracę! Uprasza się również o nie kopiowanie zamieszczonych tu tekstów oraz zdjęć. Wszystkie należą do mnie.

sobota, 27 czerwca 2015

Pielęgnacja moich włosów-aktualizacja


Witam was kochane serdecznie w kolejnym wpisie :) Postanowiłam,że dziś opowiem wam o mojej pielęgnacji włosów. Od czasu poprzedniego posta w którym wam opowiadałam czego używam minęło troszkę czasu a i sama pielęgnacja troszkę się zmieniła poza dwoma stałymi elementami. Jeśli jesteście ciekawe co tam w trawie piszczy w sprawie moich włosów zapraszam do dalszej części :)










1. Nivea Diamond Volume  odżywka do włosów-w tej kwestii nic się nie zmieniło, nadal bardzo ją lubię. Nadaje objętość włosom, odżywia je, nie puszą się po niej, są gładkie i miękkie w dotyku. Dla mnie na tak.
Recenzja tutaj
2. Szampon Garnier Fructis Citrus Detox - tutaj jeśli chodzi o szampon również na tak, ale obecnie wymienię go niedługo na wersję Vitamin Force Fresh bo kończę to opakowanie i już skończyłam walkę z łupieżem, używam również wersji trzeciej do wypadających włosów Fall Fight kiedy mam taką potrzebę.
Recenzja wersji Citrus Detox tutaj 






3. Marion olejki orientalne jojoba i słonecznik - tego przyjemniaczka używam do zabezpieczania końcówek i jestem jak na razie równie zadowolona z niego jak z wersji dzika róża i migdał bo: dobrze nawilża moje końcówki, są gładkie i zdrowo wyglądają oraz ładnie pachnie całkiem ale zapach to tak powiem drugorzędna sprawa. Używam tego olejku czasami do ujarzmienia fryzury :)

4. Isana kuracja olejowa maska do włosów powiem wam szykuje się hit, testuję ją pewien czas i powiem wam bardzo się lubimy, pięknie nawilża włosy, są naprawdę gładkie i mięciutkie w dotyku, lejące wręcz i naprawdę muszę się mocno powstrzymywać żeby ich nie dotykać, ale zobaczymy jak będzie dalej z nią. Mam nadzieję, że równie świetnie.



5. Baby Dream oliwka dla dzieci- próbka- od jakiegoś czasu służy mi do czynności olejowania włosów, zostawiam ją sobie na włosach na czas dłuższy zwykle, 30-40min bądź więcej w zależności ile mam czasu w danym momencie i ile potrzebują włosy. Powiem wam efekty daje naprawdę świetne, porównywalne do maski Isana a może nawet lepsze. Wypróbowałam już kilka takich opakowań i zamierzam kupić duże co by wystarczyło na dłużej :)



5. Lbiotica Biowax intensywnie regenerująca maseczka do włosów skłonnych do wypadania- tą maskę używam zwykle opcjonalnie kiedy zaczyna się okres wypadania moich włosów czyli  wiosną i początkiem jesieni. Odstawiam wtedy inne maski używam tylko tej plus szampon ograniczający wypadanie i odżywka ta co zwykle. I daje naprawdę bardzo dobre efekty, ograniczając wypadanie włosów.



A wy miałyście któryś z tych produktów? Jak wygląda wasza włosowa pielęgnacja ? Koniecznie dajcie znać :)

Pozdrawiam was serdecznie do następnego posta. Buziaki :*:*:*:*:* Zostawiajcie s:woje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej) jeśli tylko wam się tutaj spodoba :)
Miłego dnia kochane :)

środa, 24 czerwca 2015

Projekt denko czerwiec

Witam was kochane serdecznie w kolejnym wpisie :) Dzisiaj przyszedł czas na rozliczenie się z pustaków, które to skrzętnie zbierałam przez ostatni miesiąc. Jeśli jesteście ciekawe jak poszło mi tym razem zużywanie zapasów zapraszam do dalszej części :) 




1. C-THRU Lovely Garden- wielka szkoda, że się skończył. Pachniał naprawdę pięknie, był taki słodki, dziewczęcy i jednocześnie kwiatowy. Cudeńko. Nic dodać nic ująć. Czy kupię ponownie? Tak.
Zastąpił go C-THRU Emerlad Shine :)


2. Isana malina i trawa cytrynowa-zdecydowany ulubieniec wiosny. Zapach malin i cytryny w jednym, połączenie jak dla mnie iście cudowne. Zużyłam aż dwie buteleczki bo tak go uwielbiałam. Szkoda tylko, że to wersja limitowana. 
Recenzja tutaj . Zastąpiły go isana  melon i gruszka, letnia limitowanka o zapachu mango oraz żel Byphasse masło shea i miód.
3. Intimea rumiankowa emulsja do higieny intymnej -tania, dobra, moja ulubiona emulsja do higieny intymnej. Nic dodać nic ująć. Wszystko w niej jest na tak. Mój hit w tej kwestii. Obecnie zastąpił ją Aloesowy Facelle, ale opakowanie sobie zostawiłam bo tam go wlałam bo buteleczka od Facelle czyni go bardzo niewydajnym, co mnie trochę denerwowało. Do intimei na pewno jeszcze wrócę.
recenzja tutaj



4. L Biotica Biowax intensywnie regenerująca maseczka do włosów skłonnych do wypadania  - zdecydowanie moja ulubiona maseczka i na pewno kupię kolejne opakowanie :)  Bardzo pomaga moim włosom kiedy dopada je wiosenne wypadanie także warto ją mieć w swojej kosmetyczce :)



5. Donna La Rive Dezodorant- kolejny ulubiony zapach mojej mamy i mój. Świeży, cytrusowy, a zarazem delikatny, nienachalny. Idealny na wiosnę i lato. Po prostu kocham i kupię ponownie na pewno:)


6.My secret waterproof eyeliner w pisaku-całkiem przyzwoity, zakupiłam go za ok 10zł pierwszym razem, w cenie regularnej kosztuje ok 14zł. Także całkiem dobra cena, pisak jak mówię przyzwoity, nie odbija się na oku i trzyma się dobrze cały dzień. Czy jest wodoodporny nie mam zielonego pojęcia, ale dobrze się zmywa z oka bez problemów więc podejrzewam, że nie jest aż taki wodoodporny :)

7. BB zmywacz do paznokci z lanoliną i gliceryną-zmywacz naprawdę fajny, zmywa paznokcie jak trzeba, nie robi krzywdy skórkom, aczkolwiek ile razy go nie kupię w jakiś tajemniczy sposób zaczyna mi ciec z opakowania, może to zacinająca się pompka nie wiem, ale to trochę denerwujące bo muszę go wtedy wynieść do łazienki i nie ma pożytku w tej kwestii. Zastąpił go zmywacz Sensique o zapachu truskawki :)


8. Alterra chusteczki do demakijażu - jak dla mnie bardzo fajne, używałam zarówno do zmywania makijażowych bitew na rękach, jak i do zmywania makijażu z buzi. Ładnie pachniały, nie podrażniały, spełniały swoją rolę bardzo dobrze. Pewnie jeszcze do nich wrócę :)


9. Dove Beauty Cream Bar-mydełko jak najbardziej fajne, zapewne kupię ponownie kolejne :)

10. Garnier Fructis Vitamin Force Fresh z prowitaminą B5 - jak najbardziej mój ulubiony szampon. Super myje włosy, są po nim świeże, lekkie, pełne objętości. I ten zapach cytryna i mięta, no mega po prostu. Więcej ochów i achów na jego temat znajdziecie tutaj

11. Rival de Loop Clean&Care- żel z peelingiem do skóry suchej i wrażliwej-nie, nie, nie, i jeszcze raz nie. Nigdy więcej, to moja ostatnia przygoda z firmą RdL. U mnie kompletnie się nie sprawdza, podrażnia mi buzię, wysusza, efekt po nim jest bardzo krótkotrwały, bo trwa ledwie jeden dzień i potem wszystko wraca do stanu poprzedniego.
Niechlubna recenzja tego nieprzyjemnego kosmetyku tutaj

12. Nivea Aqua Sensation Cera sucha i bardzo sucha SPF 15- zdanie na temat jego działania mam bardzo dobre bo jak najbardziej nawilża, buzia jest po nim gładka, miękka, nie zapchał mnie co ważne i ma treściwą konsystencję co jest jak najbardziej porządane przeze mnie. Natomiast muszę stwierdzić, że pod makijaż on się nie nadaje niestety, początkowo było ok wszystko i to bardzo długo, ale czym dalej do końca opakowania to sprawiał, że mój makijaż po prostu sam schodził z twarzy, gdzie wcześniej mi się to nie zdarzało przy żadnym innym kremie. I niestety muszę go pożegnać, zastąpiła go Ziaja masło kakaowe.
Recenzja tutaj 





13. Isana kremowy żel pod prysznic witaminy i jogurt - muszę powiedzieć, że bardzo go lubiłam, pachniał pomarańczami. Fajnie się pienił i dobrze mył ciało. Nie wysuszał. Kupię ponownie na pewno :).
Zastąpiły go isana melon i gurszka, letnia limitowanka o zapachu mango oraz żel Byphasse masło shea i miód. Na pewno poświęcę osobny wpis.


14. Sensique XXL Volume color care mascara - bardzo lubiłam ten tusz. Ładnie podkreślał rzęsy, nie osypywał się, nie podrażniał oczu. Sama kupię go ponownie na pewno.
Recenzja tutaj :) 



I tak oto prezentuje się moje denko z tego miesiąca, nie jest może mega wielkie ale jestem naprawdę zadowolona bo zużyłam aż dwa produkty z kolorówki co rzadko się zdarza ponieważ tą sekcję akurat zużywa się  naprawdę wolno :) 
 A jak wasze denka z tego miesiąca? Skromnie czy raczej z rozmachem?

Pozdrawiam was serdecznie do następnego posta. Buziaki :*:*:*:*:* Zostawiajcie s:woje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej) jeśli tylko wam się tutaj spodoba :)
Miłego dnia kochane :)

Ps. Co myślicie o wpisie na temat mojej włosowej pielęgnacji? Od ostatniej aktualizacji na ten temat trochę się zmieniło :) Dajcie znać czy taki wpis to dobry pomysł :)

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Letni ulubieńcy czerwca :)

Witam was kochane serdecznie w kolejnym wpisie :) Ten miesiąc minął mi bardzo aktywnie pod względem studiów, przeszłam szczęśliwie przez całą sesję. Nie było to łatwe, ale udało się dzięki pracy i wysiłkowi mam spokojne wakacje, ale ja nie o tym. W dzisiejszym wpisie pokaże wam moje perełki kosmetyczne po które sięgałam w tym miesiącu zdecydowanie najczęściej plus jedna niekosmetyczna ale o tym dowiecie się na końcu. Jeśli jesteście ciekawe co zachwyciło mnie tym razem zapraszam do dalszej części posta :)



C-THRU Emerlad Shine-mój zdecydowanie ukochany zapach o tej porze roku, wiosna i lato bardzo mi się z nim kojarzą. Pachnie bardzo świeżo, przyjemnie, przypomina mi letnie wieczory nawet zimą :) Polecam wam go serdecznie, ja sama upolowałam go w tym miesiącu na promocji na zapachy w Naturze taniej więc tymbardziej jestem zadowolona ;)

Alterra nawilżający krem pod oczy winogrono i biała herbata bio - ten niepozorny maluszek w tym miesiącu zdecydowanie musiał dostać miano ulubieńca. Świetnie nawilża okolice pod oczami. Skóra jest gładka i mięciutka w tym miejscu. Dodam jeszcze, że przyjemnie pachnie. Najważniejsze jest to, że nie podrażnia oczu, gdzie miałam sytuację, że dostała się odrobina kremu do mojego oka i nic się nie stało żadnej reakcji typu pieczenie, łzawienie. Jestem na tak i na pewno w przyszłym miesiącu pojawi się recenzja tego maluszka :)



Essence eyeshadow nr 79 pink me up- kupiony na promo w Naturze za grosze. Pięknie napigmentowany, początkowo wydawało mi się, że nie będzie to nic specjalnego, ale jak tylko użyłam go po raz pierwszy zakochałam się w nim, prezentuje się naprawdę pięknie i ma bardzo dobrą pigmentację :) Więcej opowiem o nim w nowościach lipcowych.











Ta trójeczka jest tutaj nieprzypadkowo:) W tym miesiącu bardzo ich lubiłam. Są to odpowiednio:
-Miss Sporty nr 050 czarny i to naprawdę czarny lakier. Spokojnie wystarczy dwie warstwy. Ładnie się błyszczy i długo trzyma bo jakiś tydzień spokojnie z lekko startymi końcówkami. Sama jestem zdziwiona tym a robiłam w tych paznokciach naprawdę dużo rzeczy od zmywania do obierania truskawek.
-Golden Rose Rich Color nr 052 po prostu go uwielbiam i nie mogę przestać używać taki jest piękny i naprawdę trwały :)

-Golden Rose Jolly Jewels  nr 110 pierwsze podejście miałam lekko nieudane ale teraz jest dużo lepiej. To taki lakier nawierzchniowy idealny na biel czy inny jasny lakier. Długo się trzyma na paznokciach, ale strasznie ciężko go zmyć, choć naprawdę jestem mu w stanie to wybaczyć :)





W tym miesiącu zdecydowanie jeszcze bardziej kocham tą pomadkę, moją malinową czerwień z delikatnym złotym refleksem, znów trafia do ulubieńców miesiąca bo jest genialna ;)














Rzadko wam polecam jakiś serial czy muzykę, ale w tym miesiącu po prostu muszę to zrobić. A mam na myśli turecki serial Wspaniałe stulecie. 
Serial przedstawia obrazy z życia dworu osmańskiego za czasów panowania sułtana Sulejmana Wspaniałego. Serial naprawdę godny jest polecenia. Z wielką ciekawością oglądam każdy odcinek mimo, że moja przygoda z tym serialem rozpoczęła się od 110 (ja gapa pomyłeczka)  odcinka jeśli dobrze pamiętam. Jednak teraz nadrabiam i oglądam od początku. Polecam wam go bo jest naprawdę świetny, dużo się dzieje, panie mają piękne stroje fabuła jest ciekawa, dużo wątków miłosnych, intryg. Moim zdaniem świetnie są oddane tamte  czasy, bardzo realistycznie. Bardzo wciąga ten serial i z niecierpliwością zawsze czekam na kolejny odcinek, na to co się wydarzy.


I tak oto prezentują się moi ulubieńcy miesiąca, nie jest tego dużo, ale naprawdę same perełki. A jak wasi ulubieńcy w tym miesiącu? Zachwyciło was coś szczególnie? A może są tu jakieś fanki Wspaniałego Stulecia?


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej) jeśli tylko wam się tutaj spodoba. Zapraszam również na stronę na fb, którą znajdziecie po prawej stronie na pasku :)

piątek, 19 czerwca 2015

Garnier Fructis Citrus Detox mój ratunek numer dwa dla włosów :)

Witam was kochane serdecznie w nowym wpisie :) Od wtorku cieszę się już wakacjami aż 3,5 miesięcznymi także jest moc  :) Pogoda z lekka przestaje dopisywać, ale damy radę :)
Dzisiaj powracam do was z opinią na temat szamponu, którego zużyła już kilka opakowań, widzicie go często w projekcie denko. Przyszedł wreszcie czas, aby opowiedzieć wam na jego temat troszkę więcej :)
Jeśli jesteście ciekawe mojego zdania zapraszam do dalszej części. 


Nazwa: Garnier Fructis Citrus Detox
Pojemność: 400ml
Cena: ok 10zł
Dostępność: drogerie, supermarkety wszędzie gdzie znajdziecie markę Garnier



Obietnice producenta:




Skład:



Wygląd: 

Przezroczysta mazia o gęstej konsystencji. 



Moja opinia:

Szampon zamknięty jest w plastikowej butelce zamykanej na klik, mimo, że jest on solidny jak przy innych wersjach szamponu Garnier Fructis to otworzymy go bez połamania sobie paznokci. Otwór w opakowaniu jest idealny, nie wylewa się przez niego za duża ilość kosmetyku, a taka optymalna.
Pojemność całkiem duża bo aż 400ml. 
Kosmetyk ma gęstą konsystencję i przezroczysty kolor. Kolejnym ciekawym atutem jest zapach, bo pachnie gumą balonową trochę plus nutka owocowa. Bardzo przyjemny zapach. Podczas aplikacji wytwarza się gęsta piana. Szampon bardzo dobrze oczyszcza skórę głowy i likwiduje łupież, bo niestety czasem się u mnie pojawia, szczególnie walczę z nim teraz na wiosnę, po zrzuceniu zimowej czapki zawsze się pojawia na jakiś czas. I wtedy do akcji wkracza ten szampon, który pomaga moim włosom. 
I faktycznie mogę zauważyć, że włosy są po nim miękkie, dobrze oczyszczone, błyszczące i pełne objętości, ale to już sprawa odżywki zazwyczaj. 
Nie powoduje wysuszania ani szybszego przetłuszczania, do czego moje włosy mają skłonność.
 Jeśli chodzi o wydajność to jest bardzo przyzwoita, bo tym momencie mam go dwa miesiące spokojnie i dopiero się kończy powoli także nie mam na co narzekać. Wystarczy mi niewielka ilość do umycia włosów.
Samego szamponu zużyłam kilka opakowań i nigdy żadnych ubocznych skutków nie było, ani wysuszenia skóry głowy ani swędzenia czy innych nieprzyjemnych wrażeń.
Cena też nie jest wygórowana bo do 10zł możemy mieć całkiem dobry szampon, często też widuje go w promocjach. 
Podsumowując: jeśli szukacie dobrego szamponu w niskiej cenie, który pomoże z włosowymi problemami polecam was serdecznie ten. 



Plusy:
*opakowanie zamykane na solidny klik
*cena, aczkolwiek często też można znaleźć go w promocji
* wydajność, wystarczy niewielka ilość
*zapach, który trochę kojarzy się z owocową gumą balonową, aczkolwiek jest bardzo przyjemny 
*dobrze oczyszcza włosy, są błyszczące i miękkie
*skutecznie walczy z łupieżem
*nie powoduje wysuszania ani szybszego przetłuszczania włosów
*skutków ubocznych brak, a naprawdę żadnych nie odnotowałam


Minusy:
brak 

I tak oto prezentuje się moja opinia na jego temat. A wy co myślicie?



Pozdrawiam was serdecznie do następnego posta. Buziaki :*:*. 
Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej) jeśli tylko wam się u mnie spodoba :). 
Zapraszam was również na moją stronę na fb :) 
 Miłego dnia kochane :)






wtorek, 16 czerwca 2015

Rimmel Lasting Finish Korektor w kremie 010 porcelain

Witam was kochane serdecznie w kolejnym wpisie :) Jestem już po sesji także wracam na bloga i na fb już bardziej aktywnie :) Jeszcze dzisiaj również odpowiem na wasze komentarze pod ostatnim postem bo jeszcze nie ogarnęłam tego za co przepraszam. W tym poście  opowiem wam o pewnym korektorze z nowej serii Rimmela konkretnie Lasting Finish jak widzicie po tytule wpisu.
Trafił do mnie podczas promocji na kolorówkę w Rossie, jeśli jesteście ciekawe co o nim myślę, zapraszam do dalszej części :)




Nazwa: Rimmel Lasting Finish Concealer
Pojemność: 6g
Kolor: 010 porcelain
Cena: na promo 13,72zł w cenie regularnej ok 25zł więc nie mało
Dostępność: szafy Rimmel


Co obiecuje nam producent:

Korektor Lasting Finish Rimmel posiada lekką formułę, która pozwala oddychać skórze.
Ukrywa niedoskonałości cery, tuszuje cienie pod oczami, a nieskazitelny efekt utrzymuje się aż do 25 godzin. Korektor Rimmel jest odporny na ścieranie, pot, nie rozmazuje się na twarzy. Wystarczy rozprowadzić go palcami na skórze i cieszyć się długotrwałym działaniem. 



Co obiecuje nam producent:

Korektor Lasting Finish Rimmel posiada lekką formułę, która pozwala oddychać skórze.
Ukrywa niedoskonałości cery, tuszuje cienie pod oczami, a nieskazitelny efekt utrzymuje się aż do 25 godzin. Korektor Rimmel jest odporny na ścieranie, pot, nie rozmazuje się na twarzy. Wystarczy rozprowadzić go palcami na skórze i cieszyć się długotrwałym działaniem. 



Skład:
brak 


Jak wygląda  bliżej:



Moja opinia: 

Kosmetyk zamknięty jest w mały pudełeczku z odkręcanym wieczkiem. Samo wieczko nie jest przezroczyste w tym wypadku i nie widać co mamy w środku. Całość utrzymana jest w kolorze czerwonym. Jest całkiem dobrze wykonane, bo mimo upadku nie ucierpiało.
Konsystencję z wyglądu  bardzo zbitą jednak jest to bardzo mylne, bo gdy tylko przyłożymy palec nabiera nam się odpowiednia ilość kosmetyku, czuć miękkość jeśli można to tak nazwać. Kolor dla mnie w porządku, ładnie się stapia z podkładem i nie jest  widoczny na twarzy.

Postawiłam mu zatem punkty do spełnienia wg obietnic producenta: 
*ukrywanie niedoskonałości cery
*tuszowanie cieni pod oczami
*utrzymywanie się te podstawowe 8 godzin

Teraz zapytacie czy spełnił moje oczekiwania w 100%? 
Powiem, że tak ale nie do końca w jednym punkcie zupełnie się nie spisał. Spieszę z wyjaśnieniem dlaczego.
Mianowicie bardzo ładnie maskuje niedoskonałości maści wszelkiej, które mi się pojawią na twarzy, a dodam, że miewam je szczególnie raz w miesiącu.
Nie rozmazuje się,  ani nie migruje po twarzy przez cały dzień. Po prostu siedzi na swoim miejscu ponad 8 godzin.
Jeśli chodzi o tuszowanie cieni pod oczami to trzeba uważać z ilością, bo korektor jest faktycznie gęsty i dobrze kryjący,, więc w większej ilości może wchodzić w załamania. Można go również spokojnie pomieszać z płynnym korektorem. Staje się wtedy lżejszy, nadal dobrze kryje, ale nie wchodzi w zmarszczki.
Jeśli chodzi o cenę w promocji całkiem fajna, w regularna niekoniecznie. 
Nie można mu odmówić za to wydajności bo od początku użytkowania dopiero niedawno zobaczyłam denko i to bardzo niewielkie.

Podsumowując: 
Jeśli szukacie korektora na niedoskonałości, który nie będzie wam migrował po twarzy oraz zakrywał co tam trzeba polecam jak najbardziej jeśli  cena regularna wam  niestraszna, choć lepiej polować na promocję. Nie polecam wam tylko nakładania go w większej ilości solo pod oczy, bo będzie wchodził w załamania. Lepiej pomieszać go z płynnym korektorem, nie straci na kryciu i trwałości, a będzie miał lżejszą konsystencję, która sprawi, że nie będzie wchodził w załamania.









I tak oto prezentuje się moja opinia na temat tego korektora. A wy co o nim myślicie? 



Pozdrawiam was serdecznie do następnego posta. Buziaki :*:*. 
Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej) jeśli tylko wam się u mnie spodoba :). 
Zapraszam was również na moją stronę na fb :) 
 Miłego dnia kochane :)







sobota, 13 czerwca 2015

Bebeauty łagodzący płyn micelarny

Witam was kochane serdecznie wieczorową porą :) Trochę mnie tu znowu było mało, ale wiecie z jakiego powodu. Przede mną w pn ostatnia prosta i koniec sesji. Ale ja nie o tym. Dzisiaj chciałam wam opowiedzieć o kolejnej taniej perełce w moim zbiorku kosmetycznym. Pokazywałam ostatnio ten produkt w mojej pielęgnacji porannej, oczywiście używałam go jakiś czas wcześniej nim wam pokazałam i pomyślałam, że, juzż czas aby nieco bliżej o nim opowiedzieć. Mowa tutaj oczywiście o płynie micelarnym z BB tym razem w wersji łagodzącej.
Jeśli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawuje zapraszam was do dalszej części posta.








Nazwa: Bebeauty łagodzący płyn micelarny skóra wrażliwa
Pojemność: 200ml
Cena: 4,39zł
Dostępność: Biedronka




Obietnice producenta:




Skład:



Moja opinia:
Płyn zamknięty jest w przezroczystej buteleczce w kolorystyce białoróżowej z bardzo ładną i estetyczną grafiką a przede wszystkim prostą. 
Opakowanie zamyka się wahadłowo, co również jest plusem bo płyn wydobywa się bardzo bardzo dobrze, nie za dużo i nie za mało wypływa przez dozownik. 
Jeśli chodzi o wymagania które mu postawiłam było ich kilka, a mianowicie:
*dokładne oczyszczanie twarzy z makijażu
*nie podrażnianie
*nie wysuszanie
*odświeżenie buzi 

I teraz pytanie jak sobie poradził?

Poradził sobie świetnie. Bardzo dobrze zmywa z mojej twarzy każdy makijaż, jak również z oczu. Nie rozmazuje tuszu ani innych produktów wszystko zostaje na płatku kosmetycznym. Cera nie jest wysuszona ani podrażniona.
Jeśli dostanie się do oka  również nie podrażnia, nie powoduje łzawienia i szczypania, jest delikatny. 
Jeżeli chodzi o odświeżenie, tudzież tonizowanie buzi rano szczególnie jest bardzo fajny, przyjemnie odświeża i zmywa resztki produktów, których używałam wieczorem dnia poprzedniego.
Pozostawia delikatny film, ale nie jest on niekomfortowy. 
 Jest równie fajny jak jego brat, zmywa wszystko do końca. 
Pachnie bardzo ładnie i delikatnie, podoba mi się ten zapach. Utrzymuje się przez chwileczkę na twarzy, ale nie jest uciążliwy ani męczący bo potem znika. 
Podsumowując: kolejny super płyn z biedronki, w świetnej cenie i działaniu. 
Będzie moim kolejnym must have kosmetyczce tak jak jego niebieski brat, o którym to pisałam tutaj :)


Plusy:
*opakowanie
*zapach
*wydajność
*cena
*nie wysusza buzi i jej nie podrażnia 
*dobrze zmywa makijaż twarzy i oczu, kiedy dostanie się do oka jest delikatny i nie drażni powodując łzawienie czy szczypanie 
*nie wysusza buzi 
*przyjemnie odświeża twarz rano 



Minusy:
w tej cenie po prostu brak ;) 

A wy miałyście z nim już do czynienia? Jak się sprawował?


Pozdrawiam was serdecznie do następnego posta. Buziaki. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej), jeśli tylko wam się tutaj spodoba. Zapraszam was też na stronę na fb, którą znajdziecie po prawej stronie na pasku :)



środa, 10 czerwca 2015

Poranna pielęgnacja mojej twarzy aktualizacja

Witam was kochane serdecznie w nowym wpisie. Wiem, że ostatnio mniej jest jak i tutaj tak i na fb,ale mając wolną chwilę nadrabiam wpisy na waszych blogach i u nowego posta u siebie. Ale wracając do sedna. Dzisiaj opowiem wam o mojej pielęgnacji, na co stawiam obecnie i co wprowadziłam nowego 
 bo obecnie jest to bardziej dostosowane do mojej suchej cery czyli stawiam na nawilżanie :)
Jeśli jesteście ciekawe jak wygląda obecnie moja pielęgnacja zapraszam do dalszej części.







1.Płyn micelarny i delikatny żel krem BB
Oba produkty bardzo lubię. Płyn pretenduje do miana mojego nowego ulubieńca obok wersji niebieskiej bo sprawdza się naprawdę świetnie i jestem zadowolona z niego, a co najważniejsze nie szczypie w oczy.
Jeśli chodzi o żel również świetnie mi się sprawdza, ładnie zmywa makijaż a skóra nie jest potem ściągnięta. Wręcz przeciwnie jest miękka i gładka oraz delikatnie nawilżona.
Obydwa produkty nie kosztują wiele.




2. Drugą sprawą rano, po umyciu buzi i przetarciu jej płynem jest krem nawilżający. Tym razem po wielu testach, końcowych niepowodzeniach postawiłam na ziaję z serii masło kakaowe. Furorę u mnie zrobiła maseczka, której opowiem niżej, więc byłam też zachęcona do zakupienia kremu z tej serii.
I jestem z niego zadowolona bardzo jak dotąd, ładnie trzyma makijaż, nawilża buzię i najważniejsze, że wcale nie jest ciężki, a robi się co raz cieplej także na plus.Oczywiście mnie nie zapchał, co również ważne.




3. Kolejny równie ważny punkt który jest nowym w mojej pielęgnacji to krem pod oczy. Pomyślałam,że czas już zacząć dbać o tą okolicę, aby jak najdłużej ładnie wyglądała. I jak na razie powiem tyle, że kremik sprawia się bardzo fajnie. Zobaczymy jak będzie dalej.  Jest to nowości w mojej pielęgnacji.





4. Peeling do twarzy  w mojej kosmetyczce to podstawa i nie jest nowością. Natomiast akurat peeling kolastyna jest moją nowością, przetestowałam już trochę go i jestem zadowolona. Wystarczy, że zastosuje go raz w tygodniu i efekty są bardzo dobre. Na razie jestem zadowolona. Na pewno pojawi się osobna recenzja tego peelingu :)







5. Maseczka ziaja masło kakaowe-przetestowałam już raz i efekty naprawdę bardzo mi się podobają. Trzymałam ją na buzi całą noc, bo tak też można zrobić i był efekt wow rano bądź na dzień jak wolimy.  Buzia jest nawilżona,gładka, promienna. Nie było żadnych skutków ubocznych. Do tego piękny zapach. Nic dodać nic ująć.


I tak oto prezentuje się moja pielęgnacja poranna. Niektóre produkty są w fazie testów, aczkolwiek pretendują na moich ulubieńców i to wielkich.


A jak wygląda wasza pielęgnacja? Jakie produkty stosujecie ?



Pozdrawiam was serdecznie do następnego posta. Buziaki. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej), jeśli tylko wam się tutaj spodoba. Zapraszam was też na stronę na fb, którą znajdziecie po prawej stronie na pasku :)

Miłego dnia  kochane :)

















niedziela, 7 czerwca 2015

Puder Rimmel Stay Matte 05 silky beige

Witam was kochane po długim weekendzie w kolejnym wpisie :) Przepraszam, że jeszcze nie odpisałam na wasze komentarze pod poprzednimi dwoma wpisami, ale postaram się to nadrobić.
Dzisiaj chciałabym pokazać wam jak się sprawuje u mnie mój nowy  ulubieniec dla którego porzuciłam Synergena Rossmannowskiej marki. Jeśli jesteście ciekawe co o nim sądzę, zapraszam serdecznie do dalszej części posta :)



NAZWA: RIMMEL STAY MATTE LONG LASTING PRESSED POWDER
GRAMATURA: 14g
KOLOR: 05 SILKY BEIGE
CENA: regularna to ok 20-25zł ja zakupiłam go na promocji minus 49% na kolorówkę i zapłaciłam jakieś
12,47zł także przystępnie.
DOSTĘPNOŚĆ:  DROGERIE






Obietnice producenta:

Puder nowej generacji zawierający naturalne składniki.
- Bawełna - długotrwale i skutecznie kontroluje błyszczenie się skóry, eliminując nadmiar sebum.
- Rumianek - koi wszelkie podrażnienia i redukuje zaczerwienienia.
- Ogórek - delikatnie odświeża i pomaga zachować czystość porów.
Puder idealny do cery wrażliwej i skłonnej do alergii - nie zawiera tłuszczu, substancji zapachowych, talku ani parabenów.




Skład: 




Wygląd: (rok wcześniej)


Obecnie:



Efekt na twarzy: 

Efekt ocenicie same, ale mnie naprawdę bardzo się podoba to jak ten puder wygląda na buzi, jak ładnie się wtapia i chowa moje problematyczne ostatnio pory na twarzy. 



Moja opinia:
Opakowanie: Plastikowe, ze srebrnymi napisami, które już na samym początku się szybko starły, a teraz praktycznie ich nie widać. Gramatura pudru wynosi 14 g, więc całkiem sporo.  Sama trwałość opakowania jest taka sobie. Podczas upadku uszkodziłam przypadkowo tylko  wieczko, puder pozostał na szczęście w całości.

Działanie: Bardzo dobrze matuje na 4-5 godzin oraz świetnie minimalizuje pory na mojej mieszanej cerze, więc jestem w tym aspekcie zadowolona. Świetnie współpracuje z podkładem z tej samej linii Stay Matte, sprawdziłam to na kolorze 103 True Ivory, który był dla mnie ciut za różowy, ale puder,  jako że jest żółty właśnie,  fajnie go neutralizował. Jednak z jednym podkładem się nie polubił, mianowicie z Maybelline Affinitone, bo sprawiał, że podkład lekko ciemniał, a nie na takim efekcie mi zależało. Nie przesusza ani nie podkreśla suchych skórek, jeśli się zdarzą. Nie wchodzi też w pory ani załamania skóry. Wydajność po roku używania jest taka jak widzicie. Mnie wystarcza na długo, bo używam sama i maluje się tylko 3-4 razy w tygodniu, w zależności od potrzeb. 




Kolor: Żółty, dobrze dopasowuje się do cery oraz potrafi neutralizować różowe tony podkładu. Jednak nie z każdym podkładem chce dobrze współpracować, o czym pisałam wam wyżej.


Zapach: Delikatny i bardzo przyjemny, a byłam przekonana, że będzie pachniał typowo kosmetycznie. Na buzi jest niewyczuwalny, więc jeśli nie lubicie,  jak taki kosmetyk jakoś pachnie, to ten szybko się ulatnia.




Podsumowując: Bardzo fajny drogeryjny puder. Minimalizuje pory oraz utrzymuje mat  ok 4-5 godzin. Jeśli o mnie chodzi całkiem go lubię, w dni kiedy nie potrzebuję wielkiego utrwalenia i mam tylko lekki makijaż. Na pewno wrócę do niego w cieplejsze dni.


A wy miałyście już z nim do czynienia? Jakie są wasze opinie? 



Pozdrawiam was serdecznie do następnego posta. Buziaki

















Instagram