Nie zostawiaj linków !!!

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, dlatego nie spamuj i nie zostawiaj linków !!! Każdy taki komentarz nie będzie przeze mnie akceptowany.

środa, 25 lutego 2015

Projekt denko luty #2

Projekt denko luty #2
Witam was kochane serdecznie w kolejnym poście. Dzisiaj przyszedł czas na rozliczenie się z moimi pustakami skrzętnie zbieranymi przez miesiąc. I tym razem liczba jest całkiem przyzwoita bo aż całe 21.
Zaczynajmy więc nasz dzisiejszy denkowy przegląd.


1.Coconut Bath&shower gel- jedna wielka masakra tak samo jak jego odpowiednik w balsamie bo wysusza skóre, nic oprócz tego dobrego z niego nie ma, słabo się pienił, miał bardzo ale to bardzo gęstą aż glutowatą konsystencję. Pachniał bardzo chemicznie. Nie polecam i nie kupię ponownie. Zastąpiła go Isana wiśniowa z limitowanej edycji oraz o zapachu Marakuji.

2. Nivea Diamond Volume odżywka nadająca blask i objętość. Mój wielki ulubieniec, robi dokładnie to czego od niej oczekuję, pięknie pachnie i daje super objętość na moich krótkich włosach. Polecam serdecznie, kupiłam już ponownie.
Recenzja tutaj :)



3. Isana Deo Roll On-całkiem przyjemnie pachniał, był wydajny przez leistą konsystencję, faktycznie nie zostawiał ani żółtych ani białych plam, tyle że słabo chronił. 
Nie jest to bubel może, ale raczej nie kupię ponownie. 

4. Eveline Slim Extreme 3D-balsam cholernie wydajny, miałam do niego milion podjeść, aż w końcu data ważności się skończyła i nic mi po nim.  Ogólnie dobry ale za wydajny mimo wszystko, przy moim zapędzie do balsamowania. 



5. Hair up suchy szampon z biedronki-moim zdaniem bardzo dobry i możecie mówić co chcecie, że Batiste lepszy a to a tamto ja to przyjmę, bo macie prawo do własnego zdania, ale bądź co bądź ja ten szampon bardzo lubię, idealnie mi się sprawdził w każdej sytuacji i moje włosy zyskiwały dzięki niemu obiecany dodatkowy dzień świeżości. Teraz zakupiłam suchy szampon również z Biedronki, tylko w złotym opakowaniu w wersji z zielonymi napisami.
Recenzja tego przyjemniaczka tutaj :)


6. Facelle Intim Wasch Lotion -nawet się polubiliśmy, przeszkadzał mi tylko ten otwór w opakowaniu, który był zdecydowanie za duży. Postanowiłam więc, zmienić mu opakowanie na inne i teraz wydajność jest naprawdę dużo lepsza.
Recenzja tutaj:)

7. C-THRU Emerald Shine perfomowany żel pod prysznic. To moja ulubiona seria z C-THRU odkąd kupiłam dezodorant o tym zapachu zakochałam się w nim i planowałam mieć niedługo kolejne opakowanie, a tu wpadłą mi taka niespodzianka bo dostałam żel i perfumy w zestawie z tej linii. Zapach uwielbiam, jest cudowny, całkiem dobrze się utrzymuje na skórze. Dobrze oczyszcza skórę, nie wysusza jej.  Mogę wam serdecznie polecić ten zapach , szczególnie na wiosnę i lato jest super. Kupię na pewno ponownie :).



8. Carea płatki kosmetyczne-bardzo je lubię, nie rozwarstwiają się, są miękkie i tanie. Kupiłam ponownie :)

9.Be beauty płyn micelarny -mój ulubieniec, kilka opakowań już mi poszło.  Ładnie oczyszcza buzię, nie wysusza, nie szczypie mnie w oczy. Bardzo się lubimy i jest to miłość na długo. W zapasie mam dwa opakowania, z czego jedno już w użyciu :). Kupię jeszcze wiele razy :)


10. Garnier Fructis Citrus Detox-szampon super, bardzo mi podchodzi. Dobrze oczyszcza włosy, ładnie pachnie, działa jak trzeba na łupież. Polecam serdecznie. Kupię ponownie na pewno :)

11.Isana pianka o zapachu jabłkowym-cudeńko, pięknie pachniało, wydajność bardzo przyzwoita, żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Bardzo ją polubiłam i kupię ponownie na pewno jak tylko wykończę piankę Skino aloesową.
Recenzja tutaj :)




12. Bebeauty zmywacz do paznokci z lanoliną i gliceryną-ładnie zmywa każdy lakier jak dotąd, nie wysusza mi skórek ani w żaden negatywny sposób nie wpływa na moje paznokcie. Trzeba tylko uważać na pompkę, bo czasem się zacina.



13. Wkład do mojej walnetynkowej świeczki-nie pachniał generalnie i szybko się skończył. A na końcu pokazał się taki o to pan na dnie opakowania. Teraz mam kilka wkładów z Biedronki na próbę.

14. Micelarny żel do mycia twarzy z biedronki-mój drugi ulubieniec w kwestii zmywania makijażu, radzi sobie świetnie, nie wysusza mojej buzi bardziej, wszystko ładnie domywa, nie szczypie w oczy ani nie podrażnia. Kupiłam ponownie :). Recenzja tutaj :).

15. Garnier Fructis Vitamin Force Fresh-mój drugi szamponowy ulubieniec, dobrze oczyszcza włosy,  są miękkie, sypkie, pełne blasku i świeżo pachnące. Kupiłam ponownie kolejne opakowanie :).
Recenzja tutaj :).

16. C-THRU Lovely Garden-kolejny super pachnący żel z innej serii C-THRU.  Dobrze myje, nie wysusza, pięknie pachnie.Został zdenkowany przez moją sis, która naprawdę polubiła ten zapach. Jest taki słodki i dziewczęcy. Na pewno pojawi się jeszcze u nas ta linia zapachowa :).



17. Isana Sól do kąpieli- lawenda i wanilia-zapach bardzo przypadł mi do gustu. Ładnie barwiła wodę na fioletowy kolorek. Idealna na relaksującą kąpiel po ciężkim dniu. Kupię ponownie na pewno, tak samo jak mandarynkową wersję :)
18. Baby Dream Oliwka dla dzieci-u mnie znalazła zastosowanie do podrasowania maski do włosów, a konkretnie kremu oliwkowego Isana, którym kremuję włosy. Efekt jak najbardziej super, jestem bardzo zadowolona. Mam już kolejne opakowanie :).

19. Hean Natura owocowe spa peeling jagoda acai i wiśnia japońska- bohater ostatniej notki, pięknie pachnący i spełniający swoje zadanie naprawdę super.
Recenzja tutaj :)

20. be beauty orange and chocolate-płyn do kapieli. Bardzo się polubiliśmy, pięknie pachniał i robił fajną piankę.
Recenzja tutaj :).


21. Podkład Rimmel Stay Matt nr 103 True Ivory-mój wielki ulubieniec w kwestii makijażowej, bardzo wydajny, miałam go praktycznie przez rok. Sprawdza się w każdych warunkach, o każdej porze roku. Ma fajną kremową kosnsystencję i bardzo dobre krycie. Kupiłam już kolejne opakowanie :).
Recenzja tutaj :).


I tak oto prezentuje się moje zużycie z obecnego miesiąca. Jestem po raz kolejny zadowolona ze swoich zużyć bo moje zapasy stopniały znacznie a o to właśnie mi chodziło :).
A jak wasze zużycia z tego miesiąca? Miałyście może któryś z powyższych produktów?

Pozdrawiam was serdecznie do następnej notki. Buziaki :*:*:*:*:*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga jeśli tylko wam się tutaj spodoba :).




sobota, 21 lutego 2015

Owocowe Spa Hean Natura Jagoda Acai i Japońska Wiśnia

Owocowe Spa Hean Natura Jagoda Acai i Japońska Wiśnia
Witam was kochane w kolejnym poście, po dłużej przerwie. Wiem,że parę dni to trwało, ale postaram się o lepszą organizację swojego czasu po powrocie na uczelnię więc i czas na posty będzie :).
A teraz wracając do głównego tematu posta. Dzisiaj chciałam wam opowiedzieć o peelingu, który całkiem polubiłam. Pierwszy raz pokazałam go tutaj w styczniowych nowościach .
Dzisiaj będzie nieco więcej na jego temat. Czy się sprawdził? Jeśli jesteście zainteresowane zapraszam do dalszego czytania :).



Nazwa: Hean Natura  Slim No limit kuracja ujędrniająca peeling owocowe spa do ciała jagoda acai i wiśnia japońska.
Pojemność: 200ml
Cena: 5,99zł na promo, w regularnej cenie nie jest wiele droższy bo chyba kosztuje ok 7-8zł
Dostępność: Drogerie Natura, bądź Rossmann tam są tylko dwie wersje zapachowe zielona i niebieska.


 Obietnice producenta: 

Owocowy peeling ujędrniający
*preparat pod prysznic zawiera mieszankę mikrogranulek olejku jojoba i złuszczający drobinek
*oczyszcza i wygładza skórę
*złuszcza zrogowaciałe warstwy naskórka
*poprawia jędrność i elastyczność skóry
*pozostawia skórę nawilżoną i gładką
 *stosowany dwa razy w tygodniu w widoczny sposób przywraca skórze naturalny blask i sprężystość


Składniki aktywne:
Mieszanka mikrogranulek olejku jojoba i złuszczających drobinek intensywnie usuwa martwe komórki naskórka i odblokowuje pory. Masaż drobinkami pobudza ukrwienie i dotlenia skórę. Peeling owocowe spa wzbogacony ekologicznym ekstraktem z jagód acai (źródło witam i minerałów), wyciągiem z wiśni japońskiej pobudza zmysłowe oczyszczanie skóry, odżywia, ujędrnia i przeciwdziała starzeniu się skóry. D-panthenol skutecznie nawilża, zapobiega podrażnieniom i nadaje skórze wyjątkową miękkość.



Skład:



 Jedynym minusem w składzie jest cocamidopropyl betaine bo nie wszystkim to służy. Mnie krzywdy nie robi póki co.

Wygląd naszego przyjemniaczka:


 Dość rzadka fioletowa mazia z drobinkami, niektóre są większe , niebieskie a reszta to drobnica.





Moja opinia:
Peeling zamknięty jest w srebrno przezroczystej tubce ze srebrnymi elementami, o pojemności 200ml. 
Zamykana jest ona na standardowy klik,  całkiem szczelny. Można go postawić na głowie, nie ma problemu z wydobyciem do końca.
Kolor ma ciemno fioletowy.
Sam peeling jest dość rzadki bym powiedziała, zawiera w sobie mnóstwo małych niebieskich drobinek,(podejrzewam, że to te mikrogranulki olejku jojoba), reszta natomiast to taka drobnica przezroczysta.  Nigdzie nie migruje podczas używania, a tym bardziej nie klei się wszędzie naokoło np jak mój znienawidzony peeling z lirene z mango z serii youngy 20+.
Jeśli chodzi o jego działanie to jest całkiem w porządku, to znaczy spełnia swoją rolę czyli ściera martwy naskórek, a skóra jest po nim gładka,miękka  i nawet dobrze nawilżona tak można stwierdzić ponieważ nie mam palącej potrzeby użycia balsamu do ciała, a skóra nie jest w żadnym wypadku sucha czy z jakąś nieprzyjemną warstewką, którą mamy ochotę zmyć.
Zapach jest bardzo ładny, przyjemny i nienachalny, czuć w nim nutę jagód to fakt, z resztą ten zapach kojarzy mi się z jakimś zapachem z dzieciństwa, tylko nie pamiętam co to takiego w tym momencie. 
Utrzymuje się dłuższą chwilę na naszej skórze, uprzyjemniając wieczór po domowym spa. 
Jeśli chodzi o jego wydajność też jest całkiem w porządku. Oczywiście sama tuba na razie nie mieści się w moim koszyczku przy wannie, ale za to przelewam sobie peeling do takiego fajnego pudełeczka o pojemności 50ml i sobie zużywam. 
Nie zauważyłam po nim żadnego uczulenia, podrażnienia czy innych nie miłych konsekwencji, umila mi sobotnie domowe spa. 
Jeśli chodzi o obietnice ujędrnienia to raczej bez ćwiczeń możemy włożyć ją sobie między bajki. 
Cena też jest całkiem przyjemna więc, wiele nie tracimy jeśli się nie sprawdzi. 


Plusy:
*opakowanie
*cena
*dostępność
*opakowanie, które możemy postawić na głowie i wydobyć kosmetyk do samego końca
*spełnia swoją rolę dobrze, skóra po nim jest gładka, miękka i można powiedzieć dobrze nawilżona, 
*konsystencja dość rzadka, z mikrogranulkami, reszta to taka drobnica przezroczysta, trochę grubsza niż piasek
*nie zostawia żadnej nieprzyjemnej warstwy na skórze, którą mamy ochotę zmyć
*nie klei się wszędzie dookoła 
*zapach bardzo ładny jagodowy, nie męczący ani nie nużący, umila domowe spa
*zapach utrzymuje się parę chwil na naszej skórze
*ma fajny fioletowy kolorek
*wydajność jest na dobrym poziomie
*nie podrażnia i nie uczula


Minusy:
właściwie brak, za tą cenę nie ma się do czego przyczepić


Podsumowując jeśli będziecie miały okazję go zakupić to polecam, bardzo fajny peeling za małe pieniądze. 

A czy któraś z was go miała? Jakie były wasze wrażenia? 

Pozdrawiam was serdecznie do następnej notki. Buziaki :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*. 
Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga, jeśli tylko wam się tutaj spodoba. 
Zapraszam was również na stronę na fb :).

PS. Niedługo szykuję pierwszy poważny post o ulubieńcach :). 
Także oczekujcie go wkrótce :)

 



niedziela, 15 lutego 2015

Moje nowości na luty część druga

Moje nowości na luty część druga
Witam was kochane serdecznie w kolejnym poście zakupowym. Generalnie nie planowałam tego posta, ale przy zbieraniu zużytych opakowań okazało się, że skończyło mi się to i owo. Te z was które śledzą mnie na fb widziały już przedsmak tego co zamierzam tutaj pokazać, jednak nie było to wszystko jeszcze :). Witam też wszystkie moje nowe obserwatorki, mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej ze mną i będzie się wam tutaj podobało :)
A teraz jeśli jesteście zainteresowane co tam kupiłam  zapraszam was na dalszą część posta :)


Moje zdobycze razem. A teraz przyjrzyjmy się im bliżej :)



1.For Your Beauty Premium pędzelek do cieni i do smokey eyes cena 9,99zł Rossmann. Miałam już okazję go używać wczoraj do makijażu walentynkowego i spisuje się na razie super.
2. For Your Beauty Basic gąbeczka do nakładania podkładu w saszetce cena 8,49zł  Rossmann. Gąbki też już użyłam i jak na pierwsze wrażenie całkiem ładnie, zobaczymy jak się będzie sprawowała dalej :)

3.Isana Med krem z 5% mocznikiem do skóry suchej i bardzo suchej 5,99zł na promocji w cenie regularnej 8,50zł Rossmann. No przyznaję, że na razie wielki plus dla niego i będę z chęcią stosować dalej.

4. Eveline Cosmetics 6w1 Care&Colour odżywka do paznokci cena 8,49zł Rossmann. Poprzednia odżywka z simple beauty już nie działa tak super jak wcześniej. Postanowiłam kupić jedną z odżywek Eveline. Plusem jest, że nie zawiera formaldehydu w składzie, jednak nie chciałam ryzykować większymi problemami z paznokciami tym bardziej, że nie wiem czy nie jestem uczulona np na formaldehyd bądź nie będę miała z tej racji żadnych skutków ubocznych. Jak to się mówi, lepiej nie kusić losu.



5. Bebeauty Face Expertive chusteczki do demakijażu 25szt. 3,50zł Biedronka
6. Professional Line Dry Shampoo (dokładnie to samo co wersja poprzednia z biedronki tylko inne opakowanie i wybrałam zieloną wersję zapachową) 7,99zł Biedronka
7. Bebeauty Nail Expertive Zmywacz do paznokci z lanoliną  5,99zl Biedronka. Zużyłam już jedno opakowanie i przyznaję super się sprawdza za co duży plusy. Nie zauważyłam aby wysuszał skórki wokół paznokci jak dotąd.  Musicie tylko uważać na pompkę czasem się zacina.

 Ramka z Rossmanna 10x15 część mojego prezentu Walentynkowego dla TŻ :). Oczywiście włożyłam do niej moje zdjęcie. Cena to 7,99zł.



I tak oto prezentują się moje zdobycze w części drugiej. Miałyście coś z tych rzeczy, używałyście? Dobrze się sprawdziło?

Pozdrawiam was serdecznie do następnego posta. Buziaki :*:*:*:*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji mojego bloga, jeśli tylko wam się tutaj spodoba :).


Zapraszam was również na nowo założoną stronę na fb :)
Także lajkujcie misiaczki :)






środa, 11 lutego 2015

Evree Smooth Peeling do stóp

Evree Smooth Peeling do stóp
Witam was kochane w kolejnym poście :). Dzisiaj opowiem wam o produkcie na który długo się czaiłam. Moje stopy są wymagające niestety i w kwestii peelingu do stóp właśnie ostatnio ciężko mnie zadowolić, ale znalazłam coś co spełnia moje oczekiwania. Czy peeling jest równie dobry jak wersja w saszetce? Jeśli jesteście ciekawe odpowiedź na to pytanie znajdziecie poniżej :).

A teraz przedstawiam wam bohatera dzisiejszego posta:

Nazwa: Evree Smooth Scrub Wygładzający peeling do stóp 
Pojemność: 75ml 
Cena: 6,99zł, bez promocji 9,99zł 
Dostępność: Rossmann 


Obietnice producenta:
Wygładzający peeling do stóp do każdego rodzaju skóry z naturalnym lawendowym olejkiem eterycznym. 

Rezultat: Peeling skutecznie usuwa martwe komórki naskórka oraz zapobiega tworzeniu się stwardnień i zrogowaceń bez zbędnego wysuszania skóry. Zwiększa zdolność skóry do przyjmowania składników odżywczych. 

Formuła: Dzięki zawartości lanoliny i wosku pszczelego wspomaga odnowę i regenerację skóry. 
Urea nawilża i pozostawia stopy niezwykle miękkie oraz aksamitnie gładkie. Zawarty naturalny lawendowy olejek eteryczny ma działanie bakteriobójcze i grzybobójcze, łagodzi podrażnienia oraz działa odświeżająco. 

Sposób użycia:
Na umytą i wilgotną skórę nanieść niewielką ilość peelingu, masować kulistymi ruchami a następnie spłukać. 
Może być stosowany do peelingu kolan i łokci. 
Dla optymalnego efektu stosować regularnie 1-2 razy w tygodniu.

Zalecenia:
Osiągniesz jeszcze lepszy efekt  pielęgnacyjny stosując po każdym peelingu krem lub serum do stóp evree. 
Przebadany dermatologicznie. 



Skład: 


Skład całkiem przyzwoity moim zdaniem, może nie w pełni naturalny ale źle nie jest. 
  


Wygląd naszego peelingu:

Konsystencja delikatnie gęsta,ale nie leista. Dużo drobinek, które ładnie zdzierają naskórek. 
 Kolor lekko niebieski. 


Moja opinia:
Moja przygoda z tym produktem rozpoczęła się od saszetki kupionej kilka razy na domowe spa dla stóp. Sprawdziła się naprawdę super. Wtedy zapragnęłam zdobyć produkt pełnowymiarowy, ale nie bardzo mogłam go znaleźć, a tu pewnego dnia bach weszły do mojego  Rossmanna produkty Evree w szerszej ofercie i tam znalazłam ten peeling. Początkowo odstraszała mnie cena, ale kiedy zauważyłam promocję na niego nie wachałam się ani minuty. A teraz dość już opowiadań przejdźmy do samego produktu
Opakowanie to tubeczka w kolorze niebieskim zamykana na klik, jej pojemność to 75ml.
Otwór przez który wydobywamy kosmetyk jest odpowiedniej wielkości, nie za duży, nie za mały można śmiało powiedzieć w sam raz. 
Jeśli chodzi jego działanie to peeling spełnia moje wymagania to znaczy:  bardzo dobrze usuwa martwy, suchy naskórek na moich stopach, drobinki są odpowiedniej wielkości, jest ich dużo. Po aplikacji stopy są naprawdę gładkie, fajnie nawilżone(choć oczywiście stosuję kremik jeszcze, bądź maskę z saszetki i też jest to fajne rozwiązanie), suchy naskórek jest usunięty odpowiednio, a stopy  naprawdę ładnie pachną. 
Sam zapach jak dla mnie jest bardzo przyjemny i nie mam mu nic do zarzucenia, bardzo relaksuje podczas domowego spa.
Konsystencja jest delikatnie gęsta, ale nie leista z mnóstwem drobinek ścierających. 
Kolor samego peelingu jest lekko niebieski, z ciemniejszymi drobinkami. 
Kosmetyk nie podrażnia ani nie uczula. Znajdzie również  swoje zastosowanie dla suchej skóry. 
Chciałam jeszcze zaznaczyć,że używam go trochę dłużej, nie pamiętam dokładnie, tyle że pokazałam wam późno bo gapa przypomniałam sobie, że jeszcze go tutaj nie było. 
Wracając do tematu nie zauważyłam w nim żadnych minusów, swoją rolę spełnia równie świetnie jak peeling w saszetce. I moje stopy dzięki niemu są gładkie i zadbane. 


Podsumowując:

Plusy:
*opakowanie, w fajnej kolorystyce i całkiem zgrabne, nie wyślizguje się z rąk
*pojemność
*wydajność
*dostępność
*cena w promocji(regularna jest trochę za duża jak na tą pojemność, ale jestem mu tu w stanie wybaczyć)
*zapach bardzo przyjemny, relaksujący
*kosystencja, nie za gęsta taka w sam raz dobra, z dużą ilością drobinek ścierających
*bardzo dobrze usuwa suchy, martwy naskórek, zostawiając stopy gładkie, miękkie, całkiem fajnie nawilżone oraz ładnie pachnące
*nie podrażnia ani nie uczula
*nada się także dla suchej skóry


Minusy:
właściwie to brak nie mam się do czego przyczepić. 


A czy któraś z was miała ten peeling? Jak się sprawdził? 

Pozdrawiam was serdecznie do następnej notki. Buziaki :*:*:*:*:*. 
Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji moje bloga jeśli tylko wam się tutaj spodoba. 
Przypominam także o stronie na fb :). 
Także lajkujcie misiaczki :D 

PS. Czy podoba wam się mój pomysł z wprowadzeniem ulubieńców miesiąca z niekosmetycznymi kategoriami ? Dajcie znać co o tym myślicie :)
Pozdrawiam raz jeszcze i życzę wam miłego wieczoru :)





niedziela, 8 lutego 2015

Kokosowy balsam do ciała z zestawu Rossmannowego

Kokosowy balsam do ciała z zestawu Rossmannowego
Witam was serdecznie kochane w kolejnym poście. Dzisiaj będzie o czym co bardzo was ciekawiło swoją drogą kiedy wam to pokazałam. Pierwszy raz wspomniałam o tym w mikołajowych nowościach . Dzisiaj postaram wam się powiedzieć nieco więcej na temat balsamu z tego zestawu właśnie.
Czy się sprawdził? Zapraszam na dalszą część posta :).

A oto nasz bohater:



Nazwa: Balsam do ciała (nie ma konkretnej nazwy od producenta)
Pojemność: 160ml
Dostępność: raczej słaba, produkt sezonowy
Cena: za cały zestaw w gazetce było to 32,99zł




Co producent pisze na opakowaniu:
Balsam do ciała. Nie testowane na zwierzętach. 
Sposób użycia: 
Balsam równomiernie rozprowadzić na skórze do natychmiastowego efektu zmiękczającego. 
Ostrzeżenie: Jeśli wystąpi podrażnienie skóry zaprzestać stosowania. Unikać kontaktu z oczami. W przypadku kontaktu z oczami, przemyć duża ilością wody. 



Skład: 
 
Na moje laickie oko skład to jakaś masakra chyba. 


Wygląd balsamu:

Konsystencja dość gęsta, kolor biały.



Moja opinia:
Balsam dostajemy w zestawie razem z żelem pod prysznic, mydłem, sizalową rękawicą oraz pumeksem w bardzo fajnym rattanowym koszyczku, który zaadaptowałam do przechowywania również innych kosmetyków, co by się nie czuły odrzucone. 
Balsam zapakowany jest w tubkę o pojemności 160ml. 
Tubka przypomina mi trochę krem do rąk, bo jest tak samo zakręcana.
Jeśli idzie o działanie tego balsamu jest ono zerowe totalnie czyli ani nawilżenia, ani miękkości żadnej totalnie nic nie robi. Dla skóry jako takiej jest całkowicie neutralny jakbyście nic nie nałożyły na skórę zupełnie tylko po prostu wyszły z wanny czy z pod prysznica. 
Potrafi trochę wysuszyć skórę na łokciach tylko. Nic więcej.
Jeśli o sam zapach chodzi to jest to bardzo chemiczny kokos to znaczy jest jakiś kokos minimalny reszta to ni mniej ni więcej płyn do wc marki np. domestos czy inne ace. Po prostu masakra. 
Jeśli czepiać się jeszcze opakowania to zaczyna odrywać się od niego naklejka i ukazywać białą tubkę z podspodu. 
Konsystencję ma dosyć gęstą,  w kolorze białym o opisanym wyżej zapachu (kokosowego płynu do wc marki jakiej chcecie),ale jeśli niefortunnie się przechyli opakowanie to pacnie nam na podłogę z powodu gigantycznego otworu. 
Co jeszcze zauważyłam przy aplikacji to fakt, że balsam niemiłosiernie bieli. Początkowo myślałam, że to moja wina bo może niedokładnie się powycierałam przed aplikacją, ale sytuacja powtarza się za każdym razem i nie jest to wina moja tylko samego balsamu, co zauważyłam jeszcze i właśnie mi się to przypomniało to fakt, że po aplikacji jeśli zostanie na moich dłoniach to i je potrafić wysuszyć i muszę biec po krem do rąk czym prędzej bo susza. 
Wydajność będzie mam nadzieję, jak najmniejsza bo chcę ten  balsam zużyć i czym prędzej o nim zapomnieć jak i o całym zestawie.
Nie polecam wam ogólnie całego zestawu, bo i żel pod prysznic jest bardzo nieciekawy, pumeks taki sobie a rękawica tylko jest najbardziej ok. Mydła na wszelki wypadek używać nie będę, wolę zużyć na coś innego. 
Jeśli tylko pojawi się ten zestaw gdzieś w Rossie na przyszłe święta BN to odradzam wam zakup czy to sobie czy komuś bliskiemu.

Plusy:
*rattanowy koszyk dołączony do zestawu oraz rękawica sizalowa

Minusy:
-dostępność
-nie robi zupełnie nic
-wysusza delikatną skórę na łokciach i dłoniach
-niemiłosiernie bieli podczas aplikacji
-pachnie chemicznym kokosem
-gigantyczny otwór w tubce
-naklejka odkleja się od opakowania


Nie polecam wam go.  Bo niestety można się nieźle naciąć jak i na samym produkcie tak i na zestawie. 
Lepiej chyba wybierać te bardziej znane marki. 


Pozdrawiam was serdecznie do następnej notki. 
Buziaki:*:*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze.
Jeszcze raz zapraszam was na nowo założoną stronę na fb: 









czwartek, 5 lutego 2015

Garnier skin naturals mój zimowy krem do rąk :)

Garnier skin naturals mój zimowy krem do rąk :)
Witam was kochane serdecznie w nowym poście :). Za oknem najpierw całkiem ładny śnieżek a potem istna plucha, ale cóż nie można mieć wszystkiego widocznie. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć wam słów kilka o moim zimowym kremie do rąk. Jak same wiecie zimą dłonie potrzebują szczególnej pielęgnacji ponieważ są narażone na wiele czynników choćby taki mróz na zewnątrz, dlatego musimy je odpowiednio chronić. Ale dość już teorii teraz przejdźmy do praktyki, jeśli jesteście ciekawe co dalej, zapraszam na kolejną część posta.


Nazwa: Garnier Skin Naturals
Pojemność:100ml
Dostępność: drogerie 
Cena:10,96zł
Dostępna jest również wersja w czerwonym opakowaniu


Obietnice producenta:
Ochronny krem do rąk przeciw wysuszaniu skóry
Działanie kompleksu olejków roślinnych 
opatentowana formuła ochronnego kremu do rąk przeciw wysuszaniu skóry Garnier Intensywna Pielęgnacja Suchej Skóry łączy naturalny olejek z kolendry i glicerynę, aby chronić i odżywiać suchą skórę dłoni. 

Rezultat: Dzień po dniu Ochronny krem do rąk przeciw wysuszaniu skóry Garnier Intensywna Pielęgnacja Suchej skóry pielęgnuje młodość twoich rąk. Ochroniona, odżywiona, nawilżona skóra dłoni zachowuje swoją miękkość i elastyczność. 

Stosowanie:
Stosować codziennie, delikatnie masując. Dzięki lekkiej i nie klejącej konsystencji jego formuła łatwo się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. 

Garnier Skin Naturals to: 
*Pierwszeństwo dla naturalnych składników pozyskiwanych dzięki metodom, które pozwalają zachować jakość i czystość
*kosmetyki testowane dermatologicznie, aby zapewnić ich maksymalną skuteczność i tolerancję dla skóry. 


Skład i wygląd kremu:

Konsystencja kremowa, kolorek lekko różowy. 


Moja opinia:
Jak wiecie albo i nie wiecie bardzo lubię firmę Garnier na szampony z serii Fuctis bo naprawdę są świetne. 
A jak jest w przypadku tego kremu?
Krem zapakowany jest w wygodną tubkę o pojemności 100ml. Posiada również zakrętkę, co jest dość wygodnym rozwiązaniem. Tubka utrzymana jest w barwach różowo-białych, takie kobiece kolorki :). Tego kremu używam zawsze w okresie jesienno-zimowym, kiedy moje dłonie potrzebują ochrony bo jest co raz zimniej. 
Krem sprawdza się w swojej roli bardzo dobrze. Nawilża moje dłonie i to na dłużej , to przede wszystkim bo zimą są bardzo suche, szybko się wchłania nie zostawiając przy tym lepkiej ani tłustej  warstwy na dłoniach. 
Zapach jest naprawdę ładny, trochę mi się kojarzy z Geranium, choć może to zapach olejku z kolendry nie wiem nie wąchałam nigdy kolendry. 
Konsystencja jest kremowa, przyjemnie się rozsmarowuje na dłoniach i nie smuży. 
 Jest bardzo wydajny, ponieważ mam go już od roku i nadal w opakowaniu jest przyzwoita ilość kremu. 
Noszę go zimą zawsze przy sobie, w torebce choćby  nie jest to wielka tubka, (choć  ja tam miłośniczką wielkich torebek jestem) a bardzo potrzebna, szczególnie kiedy na zewnątrz wiatr, chłód , mróz i inne nieprzyjemne zjawiska pogodowe. Pomaga również bardzo suchej skórze za co go chwalę.
Minusem jest tylko cena dla mnie, jest troszkę przesadzona jak za 100ml, ale do przeżycia. 
 Polecam wam go serdecznie, jeśli szukacie dobre treściwego kremu na zimę, bo uważa, że jest naprawdę godny uwagi bo bardzo fajnie działa.
Podsumowując:

Plusy:
*dostępność
*pojemność
*wydajność
*opakowanie
*nawilża skórę na długi czas, nie pozostawia lepiej ani tłustej warstwy
*dobrze i szybko się wchłania
*bardzo przyjemnie i delikatnie pachnie
*dobrze chroni dłonie
*będzie dobry również dla suchej skóry 
*konsystencja kremowa, przyjemnie się rozsmarowuje na dłoniach


Minusy:
*/- cena 



A wy jakie macie odczucia dotyczące tego kremu? Któraś z was go miała? 
 Pozdrawiam was serdecznie do następnej notki. Buziaki:*:*:*:*:*:*
Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga, jeśli tylko wam się tutaj spodoba. 
Zostawiam również link do nowo założonej  strony na fb. Zostawcie małego like'a czasem :). 






wtorek, 3 lutego 2015

Moje nowości na luty :)

Moje nowości na luty :)
Witam was kochane serdecznie w kolejnym poście :). Dzisiaj pokażę wam parę smaczków, które sobie wyhaczyłam ostatnimi czasy.  Oczywiście są i moi stali bywalcy kosmetyczni, bez których nie mogę się już obejść :). Jeśli jesteście zainteresowane zapraszam was na dalszą część posta :).




 Pierwsza rzecz to organizer z biedronki. Zmieściło mi się do niego wszystko czego potrzebuję do codziennego makijażu tak naprawdę, wiele tego nie mam ale jest satysfakcja. Organizer posiada jakieś 5 przegródek plus całkiem elegancka pokrywka dla której nie znalazłam jeszcze zastosowania.
Kosztował mnie całe 9,99zł i była dobra inwestycja z której jestem zadowolona.


Kolejna trójka to :
1.Facelle płyn do higieny intymnej- to już drugie opakowanie. Tym razem zamierzam go wykorzystać też w innym celu niż jego podstawowy. Cena ok 5zł. Rossmann
2. Bebeauty  micelarny żel nawilżający do mycia i demakijażu. Mój wielki ulubieniec i stały bywalec mojej kosmetyczki. 
Cena : ok 5zł. Biedronka
3. Bebeauty płyn micelarny-mój kolejny ulubieniec i stały bywalec mojej kosmetyczki. 
Idealny do wstępnego demakijażu bądź tonizacji twarzy.
Cena:4,39zł Biedronka



4. Nivea Diamond volume-bardzo lubiana przeze mnie odżywka, nadaje fajnej objętości, nie obciąża włosów, nawilża i pięknie pachnie oraz nie plącze włosów. Kolejny stały bywalec mojej kosmetyczki.
Cena:9,99zł Rossmann.


5. Isana żel pod prysznic z limitowanej edycji o zapachu wiśni jak mniemam po rysunku na opakowaniu. Opakowanie od razu przykuło moją uwagę, bardzo przypomina mi to różowej o zapachu wiśniowo-truskawkowym z letniej limitki konkretnie chodzi mi alpejską rozkosz z tą różnicą, że tutaj opakowanie mamy czarne. Pachnie bardzo ładnie. Miałam wziąć jeszcze wersję aniołkową, ale zapach mi nie przypadł do gustu. Te żele to moje ewidentne uzależnienie :)

Cena:2,49zł (bo jest promocja)

6. Isana sól do kąpieli lawenda i wanilia. Przyznaje się nie wytrzymałam i już raz użyłam. Zapach przepiękny. Czuć i nutę słodyczy i lawendę.
Cena:2,19zł.






7. Marion olejki orientalne- migdały i dzika róża. Olejek do stylizacji włosów.
Bardzo ładnie pachnie i sprawdza się na razie super w swojej roli. Nakładam ok 2 kropli na włosy rozcierając w rękach i naprawdę są ujarzmione, nie puszą się, nie są obciążone tylko jak zawsze gładkie i ładnie pachnące olejkiem. To moja pierwsza przygoda z olejkiem do włosów i na razie jest pozytywnie.
Cena: 6,67zł.

8.Make up Revolution Iconic 3. Pokazywałam wam ją już w poście z denkiem, ale pokazuję raz jeszcze. Odkupiłam ją nie używaną praktycznie od koleżanki z roku za 10zł.
Kolory bardzo ładne i w moim guście. Ostatnio się z nią nie rozstaję :).

A teraz pokażę wam ją bliżej, konkretnie jak wyglądają kolorki.


 Cieni jest 12 w paletce, ponumerowałam je aby było wam łatwiej je oglądać na mojej ręce.



1,2,3,4,5-zdjęcie powyżej




6,7,8,9,10,11,12-zdjęcie powyżej.

Szkoda, że kolorki nie mają swoich nazw, ale to nic i tak są piękne moim zdaniem :). I nadają się zarówno na dzień jak i na wieczór. Więcej o paletce napiszę w osobnej recenzji :).


I tak oto prezentują się moje nowości, miałyście któryś z tych kosmetyków ? Jakie były wasze wrażenia?
Pozdrawiam was serdecznie do następnej notki. Buziaki:*:*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji mojego bloga, jeśli tylko wam się tutaj spodoba.

Ps. A co powiecie na wprowadzenie serii postów z ulubieńcami miesiąca?











niedziela, 1 lutego 2015

Facelle intim waschlotion

Facelle intim waschlotion
Witam was kochane w kolejnym poście :). Prawie zakończyłam sesję, biorąc pod uwagę,że zostało tylko dwie rzeczy to jestem naprawdę zadowolona uwierzcie mi :).
Dzisiaj chciałabym dzisiaj wtrącić swoje parę groszy na temat osławionego już w całej blogosferze płynu do higieny intymnej Facelle. Miało go wiele z was, każda używa na różne sposoby, ja postanowiłam,że będę używać go do tego do czego jest on przeznaczony.
Z góry przepraszam za jakość niektórych zdjęć, ale czasem mój aparat nie współpracuje ze mną.

A teraz przejdźmy do bohatera dnia: 

Nazwa: Facelle intim wasch-lotion mit Aloe Vera
Pojemność: 300ml
Cena: ok 5zł
Dostępność: Rossmann.



Obietnice producenta:

Facelle płyn do higieny intymnej z aloesem 
Wyjątkowo delikatny płyn do higieny intymnej. Nie zawiera mydła. 
Opracowany specjalnie do codziennego mycia i pielęgnacji strefy intymnej, optymalnie dostosowany do jej pH.
Płyn nadaje się również do delikatnego mycia ciała. 



Skład: 
Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Lactid Acid, Glycerin, Sodium Chloride, C12-13 Alkyl Lactate, Sorbitol, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Urea, Allantoin, Serine, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Sodium Lacitate, Parfum, Sodium Benzoate. 

Skład raczej krótki i jak na moje laickie ok całkiem w porządku. Nie żebym była przeciwnikiem SLS bo nie jestem, nawet gdyby znajdował się w składzie nie miałabym nic przeciwko. 



Konsystencja i wygląd: 

Kolor przezroczysty, zapach delikatny. Konsystencja  produktu jest dziwna taka  płynno-żelowa jakby. 


Otwór przez który wydobywamy produkt:

 
Opakowanie otwierane na standardowy klik, jak przy żelu pod prysznic z tą różnicą, że ten otwór jest za duży, przez co wylewając go na rękę za dużo wydobywa się ze środka, przez co się marnuje niestety i szybko zużywa. 



Moja opinia: 
Jak same wiecie na temat tego płynu popłyneło wiele ochów i achów jaki to on nie jest wspaniały. Postanowiłam przetestować i ja i zrozumieć jego fenomen. Wybrałam wersję aloesową bo wydawała mi się najbardziej odpowiednia dla mnie. 
Opakowanie białe, zamykane na klik zachowane w kolorystyce biało-niebiesko-zielonej. Bardzo prosta szata graficzna, przez co estetyczna. Pojemność to 300ml. 
Wydaje się całkiem dużo. 
Kosmetyk ma kolor przezroczysty zupełnie(mam nadzieję, że na zdjęciu go dostrzeżecie, to jest to co się tam błyszczy). Pachnie bardzo delikatnie,raczej neutralnie. Nie jest to żadna konkretna nuta zapachowa. 
Konsystencję ma płynno-żelową, trzeba uważać, aby nie uciekła z ręki jak się naleje za dużo. 
Przyznam, że jeśli chodzi o wydajność to marni, ponieważ wystarczył tylko na trzy tygodnie nie całe nawet i obecnie leci do lutowego projektu denko a dlaczego zapytacie? A no dlatego, że ten otwór przez który wydobywamy kosmetyk jest zdecydowanie za duży i nie idzie wylać sobie odpowiedniej ilości, przynajmniej ja mam z tym problem. Do pozytywnych rzeczy mogę zaliczyć to,że dobrze myje, oczyszcza strefę intymną.
Dobrze sprawdza się również podczas trudnych dni dając czystość i odświeżenie.
Nie uczula i nie podrażnia delikatnej strefy intymnej.  Co również ważne nie wysusza. 
Ogólnie się polubiliśmy bardzo, nie wiem na jak długo to będzie miłość, aczkolwiek zakupiłam kolejne opakowanie. 


Podsumowując: 
*opakowanie 
*pojemność
*cena
*dostępność bo jest w każdym Rossie 
*dobrze oczyszcza delikatną strefę
*daje sobie radę nawet podczas trudnych dni 
*daje czystość i odświeżenie
*delikatnie pachnie
*nie podrażnia
*nie uczula
*nie wysusza
*dobrze się pieni 

Minusy:
-wydajność
-otwór w opakowaniu, który jest zdecydowanie za duży, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że fajnie by było jak by miał pompkę bo dozowanie byłoby dużo wygodniejsze.


Ogólnie polecam wam ten płyn mimo tych dwóch minusów, bo swoją rolę podstawową spełnia bardzo fajnie i tutaj naprawdę nie można się przyczepić w żadnym przypadku. 
Do mycia włosów go nie stosowałam jak niektóre z was, ale może w przyszłości :). 

Pozdrawiam was serdecznie do następnej notki. Buziaki :*:*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga jeśli tylko wam się tutaj spodoba :). 



Dziękuję za wszystkie komentarze. Proszę nie zostawiać spamu. Sama was znajdę, to proste :). Obsługiwane przez usługę Blogger.
Copyright © 2016 Początkująco kosmetycznie , Blogger