Nie zostawiaj linków !!!

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, dlatego nie spamuj i nie zostawiaj linków !!! Każdy taki komentarz nie będzie przeze mnie akceptowany.

poniedziałek, 30 marca 2015

Roczne podsumowanie tego co działo się na blogu

Roczne podsumowanie tego co działo się na blogu
Witam was kochane serdecznie.  Dzisiaj będzie post inny niż zwykle, bo chciałabym podziękować wam przede wszystkim bo bez was mój blog by nie istniał i nie miałabym motywacji ani chęci do tworzenia mojego małego miejsca w sieci.
Może zdjęcia do postów czasem nie są idealne, ale nie zawsze aura sprzyja robieniu zdjęć choć staram się mocno aby były jak najbardziej wiarygodne.
W samej blogosferze na razie czuję się miło przyjęta tutaj i nie spotkałam się jak dotąd z hejtem co do mojej osoby aczkolwiek nigdy nie mów nigdy.
Mam też nadzieję, że wszystko będzie układało się nadal tak świetnie jak teraz i będzie mi was tutaj powoli i sukcesywnie przybywać i że będzie wam się podobało to co piszę dla was.

Obecna statystyka po roku blogowania przedstawia się bardzo przyjemnie co mnie cieszy, małymi kroczkami do sukcesu:

Mianowicie
Statystyka główna:
było was tutaj aż 15 786 dla mnie to wielki sukces w rok bo spodziewałam się dużo mniej
miesięcznie odwiedza mnie 2 213 osób
najwięcej wyświetleń mają posty :
Hair up suchy szampon z biedronki -831 wyświetleń i praktycznie ciągle wyszukiwana fraza na moim blogu
Urodowe DYI -475 wyświelteń plasuje się na miejscu drugim jako kolejna często wyszukiwana fraza
Wszystkich postów pojawiło się 121 (łącznie z tym )
Na Google+ obserwuje mnie 102 osoby co jest dla mnie bardzo miłe i oby was było jeszcze więcej plus 128 343 wyświetlenia.
Obserwatorów na bloggerze mam już 77.
Na fb jest was obecnie 17 ale ta liczba mam nadzieję urośnie powolutku.

Jeśli chodzi o mnie uwierzcie mi albo nie ale naprawdę nie spodziewałam się, że w rok tyle osiągnę. Pisząc pierwszą notkę na bloga bałam się jak to przyjmiecie i czy będzie jakikolwiek odzew. Wiadomo wyświetlenia były na początku małe, ale dzisiaj widzę jak z dnia na dzień rosną, powoli i sukcesywnie, jak zostawiacie mi komentarze na które staram się odpisywać kiedy mam tylko wolną chwilę i jak z chęcią zostajecie na dłużej.


I tak oto prezentuje się rok mojej pracy tutaj. Mam nadzieję po raz kolejny, że mój blog będzie się rozwijał w jak najlepszym kierunku czego i wam życzę :)
Pozdrawiam serdecznie do następnej notki :) Buziaki :*:*:*:*:*
Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki niezmiennie zapraszam do subskrypcji bloga jeśli tylko wam się tutaj spodoba.
Miłego dnia, choć nie jest słoneczny dzisiaj niestety.


piątek, 27 marca 2015

Projekt denko marzec

Projekt denko marzec
Witam was kochane serdecznie. W powietrzu tak czuć już wiosnę,że aż nie można się oprzeć wrażeniu,że tak cudownie mogłoby być calutki czas :) Ach chwilo trwaj :)

Dzisiaj bierzemy się za rozliczenie z pustakami z tego miesiąca. Nazbierało się raczej skromnie w  tym miesiącu, ale to nie oznacza, że nie zużywam sukcesywnie tego co posiadam :)

A więc zobaczmy co się zużyło w tym miesiącu i czy znalazły się jakieś buble.


1. Miss Sporty Pump up Booster Mascara-bardzo fajny tusz, wydłuża ładnie, pogrubia, nie osypuje się chyba, że już przy końcu opakowania delikatnie tak. Mój wielki ulubieniec. Kupiłam ponownie już :)

2. Puder Antybakteryjny Synergen w kompakcie nr 04 natural- bardzo go lubię, świetnie się sprawdza, matuje na kilka godzin. Cena również bardzo przyjemna. Wydajność na plus miałam go prawie rok bez dwóch miesięcy.  Kupiłam ponownie kolejne opakowanie :)



3. Fresh Coconut Hand and body lotion - ten balsam to jakaś pomyłka. Ochydnie pachniał, wysusza moją skórę szczególnie na łokciach. Jestem na nie. Dla mnie to bubel. Więcej się nie skuszę na jakiś Rossmannowy zestaw świąteczny nieznanej firmy produkowany w Chinach niestety w jakiejś podrzędnej fabryce. Recenzja tutaj. Zastąpił go balsam z Garniera do skóry normalnej.


4. Isana żel pod prysznic-kolejny przyjemniaczek z limitowanej edycji isany. Pachniał i mył bardzo fajnie. Na pewno jeszcze wiele razy kupię żele isana bo jestem od nich chyba uzależniona, a za tą cenę można je kupować na pączki, pęczki, metry, litry, kilogramy czy co tam chcecie :) Zastąpił go żel isana passion fruit oraz isana melon i gruszka.
Kusząca wisienka na torcie od isany :)   



5. Mydełko Dove bardzo przyjemne, do ciała czasem. Raczej nie używam do twarzy bo nie wiem jakby to się mogło skończyć. Uwielbiane przez moją mamę. Na pewno pojawi się jeszcze nie raz.


6. Be beauty micelarny żel do mycia twarzy - mój wielki ulubieniec. Nie ma sobie równych w zmywaniu mojego makijażu do samego czysta. Nie podrażnia mnie, ani nie uczula. Skóra po umyciu tym żelem jest naprawdę czysta i miękka. Recenzja tutaj . Pojawi się ponownie na pewno.


7. Garnier intensywna pielęgnacja. Regenerujące mleczko do ciała. Ulubiony balsam do ciała mojej mamy, świetnie się sprawdza w swojej roli. Nic mu dodać nic ująć. Pojawi się ponownie na pewno.Zastąpił go ten sam.

8.  Professional Dry Shampoo suchy szampon z biedronki-tani i dobry jak jego poprzednik. Robił dokładnie to czego od niego oczekiwałam plus całkiem przyjemnie brzoskwiniowo pachniał.  Zastąpił go na razie Batiste w wersji original.

9. Facelle intim wasch lotion przelany do butelki po żelu pod prysznic czekolada i pomarańcza. O dziwo zrobił się dzięki temu dużo wydajniejszy, tamto opakowanie moim zdaniem jest nieprzemyślane. Ogólnie sprawdzał się bardzo dobrze jak i w swojej roli pierwotnej tak i w roli szamponu do włosów bez sls.
Na razie zastąpiła go Intimea emulsja rumiankowa do higieny intymnej, ale zapewne do niego wrócę jeszcze :).
Recenzja tutaj

10. Baby dream żel do mycia dla dzieci bardzo fajnie pachniał.Wzięłam go omyłkowo, ale mimo wszystko jestem zadowolona z niego bo ładnie pachniał, nie wysuszał skóry, miał fajny skład. Cud, miód i orzeszki. A oliwka z tej serii fajnie sprawdza się na włosy :). Muszę ją kupić do tego celu bo efekty są naprawdę przyjemne.


11. Adidas for woman fresh cool&care- antyperspirant bomba. Działa naprawdę działa. Moje pachy są suche calutki dzień po nim. Ładnie pachnie, na promocji można go dorwać w dobrej cenie. Jestem na tak i  na pewno kupię go sobie ponownie :)


12. Isana oliwkowy krem do ciała ma szereg zastosowań. U mnie sprawdził się do ciała, jako krem do stóp, ba nawet jako maska na włosy w połączeniu z oliwką baby dream. Włosy super nawilżone, błyszczące, sypkie. Nic dodać nic ująć. Jedyną jego wadą jest fakt, że jest pieruńsko wydajny.
Recenzja tutaj  Zastąpił go balsam z Garniera.


13. Lilibe patyczki bardzo je lubiłam Wystarczyły na bardzo długo używane głównie do poprawek w makijażu oka.  Obecnie mam patyczki z biedronki.


14. Nivea soft krem do twarzy mój ulubiony na dzień  pod makijać. Spełnia swoją rolę idealnie.
Kupię ponownie na pewno jeszcze wiele razy.



I tak oto prezentuje się moje denko marcowe. Uzbierało się tylko 14 produktów.  I tak całkiem niezła liczba jak na mnie.
A jak wasze zużycia w tym miesiącu ?

Pozdrawiam was serdecznie do następnej notki. Buziaki. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze.
Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga jeśli tylko wam się tutaj spodoba.
Zapraszam was również na moją stronę na fb. Znajdziecie ją na pasku po prawej stronie :)

wtorek, 24 marca 2015

Ulubieńcy marca :)

Ulubieńcy marca :)
Witam was kochane serdecznie w kolejnym poście :) Za oknem pogoda znów piękna i mam nadzieję, że nie będzie bardzo kaprysić w ciągu najbliższych dni :)
A dzisiaj chciałam przedstawić wam ulubieńców mijającego miesiąca :) Może to i wczesna pora na to, ale uznałam ,że nie ma na co czekać z tym :) Jeżeli jesteście zainteresowane co mnie zachwyciło w tym miesiącu zapraszam na dalszą część posta :)

Pierwszym ulubieńcem tego miesiąca są moje nowe butki :). Ich fason coś mi przypomina, ale nie jestem w tym momencie w stanie skojarzyć co takiego. Jeśli tylko mi się przypomni to wam powiem. Same buty mają ładny kolor, fajny fason i są bardzo wygodne. Obtarły mnie bardzo lekko, ale od tamtego czasu zupełnie nic się nie dzieje i wygodnie mi się w nich chodzi. Jak dotąd nie doznały żadnych uszkodzeń z czego jestem zadowolona.


 Drugi ulubieniec to herbatka, jak poprzedniego miesiąca. Tym razem jest to Twinings Earl Gray prawdziwa angielska herbata, którą dostałam w prezencie. Jeśli o earl greya chodzi to uwielbiam aromat i smak tej herbaty. Piłam ją namiętnie w tym miesiącu. Jest dość mocna, ale taką lubię najbardziej :)



Trzeci ulubieniec tego miesiąca to katowana przeze mnie niemiłosiernie gąbka do podkładu FYB. Bardzo się lubimy bo wiele zmieniła w moim makijażu. Po pierwsze nakładanie podkładu idzie mi dużo szybciej niż palcami i nie powstają żadne maziaje na buzi, a po drugie efekt jaki daje bardzo mi się podoba. Wszystko jest ładnie nałożone i gładkie. Nie zauważyłam, aby w wielkich ilościach piła podkład.  Ładnie się dopiera i nie mam z nią żadnych problemów :) Polecam wam jeśli szukacie fajnego, taniego rozwiązania do nakładania podkładu :)


 Kolejna dwójka to tusz do rzęs Sensique XXL Volume mascara Color Care oraz Lovely Magic Pen.
Jeśli o tusz chodzi to daje bardzo fajny efekt, pogrubia, wydłuża i nadaje objętości rzęsom. Nie zauważyłam jak dotąd żadnego osypywania i innych wad. Zobaczymy jak będzie dalej :)
Jeśli chodzi o Lovely Magic Pen w kolorze nr 2  to tutaj początkowo historia nie była taka kolorowa, ponieważ kiedy tylko próbowałam nałożyć go pod oczy i na niedoskonałości pojawiały się problemy, bo wchodził mi pod oczami w załamania i bardzo brzydko to wyglądało, a na niedoskonałościach tworzył ochydne ciastko, wpadł wtedy w głębokie zakamarki mojej kosmetyczki bo nie chciałam na niego patrzeć nawet.
A ostatnio go znalazłam i postanowiłam dać mu drugą szansę. Obecnie wszystko jest w porządku, nie jest już wodnisty, a odpowiednio gęsty i ładnie kryje pod oczami oczywiście trzeba go delikatnie utrwalić pudrem ale nie jest wielki problem. Na niedoskonałości nadal nie jest dobry, przynajmniej nie na moje.
Przygoda z tym korektorem jest trudna, nie wiem czy w przyszłości kupię go ponownie bo to trochę bez sensu czekać aż on dojrzeje więc pewnie zdecyduje się na coś innego. Na razie jak mówię lubimy się mimo ciężkich początków :)


\
Lakier Miss Sporty Long Lasting 10 days- no może z tymi 10 dniami nie przesadzajmy, ale 4-5 to jest fajny wynik. Kolorek taki nie wiosenny, ale bardzo ładny :) Lubię ten lakier w tym miesiącu szczególnie. Jego numer to 371 jeśli, któraś z was jest zainteresowana :)


Isana Hair pianka do włosów extra strong-bardzo fajnie robi się na niej loki, dodatkowo ładnie pachnie i mamy włosy z głowy na kilka godzin. Nie odczuwam uczucia sklejenia włosów tylko fajnego utrwalenia, co jeszcze zauważyłam ładnie się wyczesuje z włosów, ale ich nie wysusza czego się obawiałam. Bardzo ją polubiłam w tym miesiącu i gorąco wam polecam. Jest tania, dobra i nie robi krzywdy. Oczywiście napiszę o niej osobno parę słów, aby lepiej ją wam przybliżyć :) 
 
Garnier Body Nawilżenie dni mleczko ochronne skóra normalna z L-Bifidusem i aloesem. 
Mleczko to zakupiłam ostatnio w biedronce, oczywiście pojawi się w kwietniowych nowościach. Jeśli chodzi o moje ciało mam skórę normalną i nie potrzebuje ona wybitnego nawilżenia, ale przesuszeń też nie lubi co zafundował mi balsam kokosowy o czym już wiecie z posta o nim. Jeśli chodzi o to mleczko jest bardzo przyjemne, daje mi to czego od niego oczekuje czyli nawilżenie i wprowadza rytuał codziennego nawilżania ciała choć odrobinkę bo ono jednak tego potrzebuje szczególnie na wiosnę. Pachnie bardzo ładnie i super działa. Nic tylko się lubić z nim :) 


I tak prezentują się moi ulubieńcy z tego miesiąca :) A co was zachwyciło w tym miesiącu? 
Były jakieś ochy i achy czy jednak nie? 

Pozdrawiam was serdecznie do następnego posta. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. 
Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga jeśli tylko wam się tutaj spodoba :) 
Zapraszam was również ma moją stronę na fb :) Możecie ją znaleźć na pasku po prawej stronie :)
Miłego dzionka :)

niedziela, 22 marca 2015

Isana Passion Fruit

Isana Passion Fruit
Witam was kochane serdecznie w kolejnym poście :) Pogoda nam się zrobiła paskudna, a taki piękny był tydzień ostatnio, mam jednak nadzieję, że wiosna nas nie opuści już.
Dzisiaj post o kolejnym isanowym ulubieńcu w moim małym zbiorku kosmetycznym.

A oto przedstawiam wam bohatera dzisiejszego posta:

 Nazwa: Isana żel pod prysznic marakuja
Cena: 2,99zł
Pojemność: 300mlb
Dostępność: każdy Rossmann

Co mówi nam producent:
Isana żel pod prysznic z owocami marakui oferuje optymalną pielęgnację dla delikatnej skóry. 
Substancje pielęgnacyjne wyjątkowo delikatnie myją i troszczą się o jedwabistą skórę. Kompleks pielęgnacyjny pomaga utrzymać wilgotność skóry i chroni ją przed przesuszeniem. Przyjemny egzotyczny zapach owoców marakui sprawia,że codzienny prysznic staje się wyjątkowym przeżyciem. 

Skład:

Skład jest przeciętny raczej nie powala jak w każdym isanowym żelu, ale za tą cenę to można się nie przejmować tym faktem i kupować na pęczki. 

Wygląd:

Moja opinia:
 Żel zamknięty jest w standardowym opakowaniu zamykanym na klik o pojemności 300ml. 
Opakowanie jest oczywiście przezroczyste częściowo, co pozwala nam kontrolować zużycie. Grafika bardzo prosta, ale ładna, utrzymana w barwach fioletu :)
Otwór w opakowaniu jest odpowiedniej wielkości, co pozwala nam wydobyć kosmetyk bez żadnych problemów. 
Konsystencja jest lekko galaretkowata, ale nie ucieka z rąk i nie spływa nam ze skóry. 
Kolor jest taki jasny, fioletowy z perłową poświatką. 
Zapach jest naprawdę cudowny, przypomina mi dokładnie Frugo z marakują, może czasem czuć w nim lekko mydlaną nutkę aczkolwiek nie przeszkadza mi to zupełnie. Nie jest mdły ani duszący, więc nawet dla wybrednego nosa będzie fajnym zapaszkiem. Pozostaje na skórze, jeszcze przez chwilę po kąpieli.
Pieni się bardzo fajnie podczas mycia i zapachem umila nam ten rytuał. 
Jeśli chodzi o jego właściwości pielęgnacyjne to jest neutralny dla skóry ani nie nawilża ani jej nie wysusza. Nie mam po nim palącej potrzeby użycia balsamu do ciała, aczkolwiek i tak to robię bo próbuję się przyzwyczaić do samego balsamowania, ale o tym będzie w innym poście, za czas jakiś bo wiem, że powinnam to robić tak czy inaczej. 
Wracając do sedna sprawy, po tym żelu nie zauważyłam również żadnych skutków nieprzyjemnych dla mnie typu uczulenia czy podrażnienia. 
Bardzo dobrze oczyszcza skórę i pieni się przyzwoicie nie za dużo ani nie za mało. 
Wydajność na dwie osoby jest całkiem w porządku, zużycie to pół opakowania w tym momencie więc całkiem przyzwoicie. 
Cena nie jest wygórowana, a dostajemy naprawdę fajny produkt. 
W końcu żele Isana to moje małe uzależnienie :D. 
Polecam wam je serdecznie, jeśli jeszcze nie próbowałyście. 


Plusy:
*opakowanie, wygodne, otwór odpowiedniej wielkości
*cena
*dostępność
*nie wysusza ani nie podrażnia skóry
*super pachnie, podobnie do Frugo z Marakują, nie jest mdły ani duszący
*fioletowy kolorek z perłową poświatą
*wydajność na przyzwoitym poziomie
*dobrze się pieni i ładnie oczyszcza skórę
*konsystencja


Minusy:
w tej cenie brak, można kupować je naprawdę na pęczki

Pozdrawiam was serdecznie do następnej notki. 
Buziaki :*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze.
Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga jeśli tylko wam się tutaj spodoba :)
Zapraszam was również na stronę na fb :) Tam pojawiają się zdjęcia i nowe posty :) 
Link jest po prawej stronie na pasku :)
Miłego dzionka wam życzę :)

środa, 18 marca 2015

Pianka do golenia Skino do skóry wrażliwej . Czy kolejny hit biedronkowy?

Pianka do golenia Skino do skóry wrażliwej . Czy kolejny hit biedronkowy?
Witam was kochane serdecznie :). Pogoda dzisiaj cudowna, aż chce się żyć i wyjść na zewnątrz zażyć spacerku wiosennego, co zapewne uczynię później :).
Dzisiaj porozmawiamy sobie na temat pianki do golenia marki Skino z Biedronki, którą to podkradłam w działu męskiego właśnie. Jak się sprawdziła i czy jest kolejnym hitem biedronkowym? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie poniżej :)

A oto nasza bohaterka: 

Nazwa: Skino Pianka do golenia dla skóry wrażliwej łagodna
Pojemność:300ml 
Cena:3,59zł
Dostępność: każda Biedronka

Co mówi o niej producent: 
Wyjątkowo kremowa pianka dzięki starannie opracowanej formule doskonale zmiękcza zarost i umożliwia dokładne golenie. Nie powoduje zaczerwienień. Zawarte w piance składniki nawilżają skórę,regenerują i utrzymują ją  w dobrej kondycji,a delikatny zapach zapewnia uczucie świeżości i komfortu. 

*wyciąg z rumianku łagodzi ewentualne podrażnienia
*składniki nawilżające przeciwdziałają wysuszaniu skóry
*olej sojowy i olej z awokado odbudowują naturalną barierę ochronną skóry 
*wyciąg z bawełny działa zmiękczająco i utrzymuje skórę w dobrej kondycji 


Sposób użycia:
Przed użyciem energicznie wstrząsnąć pojemnikiem, a następnie ustawić opakowanie pionowo w górę, wycisnąć odpowiednią ilość na dłoń i rozprowadzić na zwilżoną skórę. 


Skład:
 

Skład nie jest wybitny. Obiecane 3 olejki są, czego się nie spodziewałam początkowo i jest to pozytywne zaskoczenie. 

Wygląd pianki i aplikator:
 Aplikator jest standardowy, bardzo podobny do tego jaki znajdziemy np. w piankach Venus ale tutaj kiedy naciśniemy aplikator wychodzi taka kula wielka
Tak się prezentuje nasza pianka. Jest właśnie taka kremowa, całkiem elastyczna, ale dobrze trzyma się trzyma skóry i nie spływa podczas podczas depilacji bo to tego właśnie ją używam. 




Moja opinia:

O tej piance miałam napisać już dawno. Trafiłam na nią przypadkowo w Biedronce, będąc na dziale męskich kosmetyków, a że akurat usilnie potrzebowałam pianki to porwałam ją ze sobą podczas zakupów. 
Kosmetyk przeznaczony pierwotnie dla panów, ja używam w zastosowaniu dla pań czyli do depilacji nóg, pach i czasem okolic bikini czyli standardowo jak każda kobieta. 
Kosmetyk opakowany jest w puszkę o pojemności 300ml, w kolorystyce szarości i zieleni. 
Jeśli chodzi o moje własne jej zastosowanie to u mnie ma dokładnie trzy jak wcześniej wspomniałam czyli nogi, pachy i czasem okolice bikini. 
Sprawdza się w swojej roli super.
Podczas aplikacji najpierw wstrząsamy puszką, bo jeśli tego nie zrobimy pianka wychodzi bardzo rzadka, więc na nic nasze starania. Po prawidłowym wstrząśnięciu opakowania i naciśnięciu klika naszym oczom ukazuje się taka duża kula pianki. Konsystencję ma kremową, ale zawartą. Bardzo dobrze rozprowadza się na powierzchni skóry, podczas depilacji maszynka bardzo ładnie po niej sunie usuwając zbędne owłosienie. Jeśli chodzi o jej zapach to bardzo mi się podoba, jest to nutka zdecydowanie aloes z nutką świeżego prania (czytaj bawełny) bardzo fajne połączenie świeże i takie męskie równocześnie. Ten zapach bardzo przypadł mi do gustu. Nie jest on w żadnym wypadku sztucznym ani chemiczny. Nie męczy nosa.
Jeśli chodzi o wydajność to jest naprawdę świetna, używam tej pianki od stycznia czyli jakieś 2, 5 miesiąca i nadal pełno jej w opakowaniu, początkowo była ze mną na zmianę z pianką Isana, ale kiedy tamta się skończyła przeszłam definitywnie na tą i jestem z niej tak samo zadowolona jak z Isany.
Aplikator nie zacina się i nie sprawia żadnych problemów podczas czynności aplikacji. 
 Kosmetyk nie podrażnia ani nie powoduje zaczerwienień. Nie zauważyłam również aby mnie uczulała, bądź wysuszała moją skórę po aplikacji. 
Podsumowując jest to kolejna fajna pianka w bardzo przystępnej cenie. 

Plusy:
*cena
*wydajność
*dostępność
*zapach, bardzo ciekawy aloes z nutką świeżego prania, taki męski bardziej nie jest chemiczny i nie drażni nosa
*opakowanie i aplikator, który się nie zacina
*konsystencja, kremowa, ale zwarta 
*bardzo dobrze rozprowadza się po skórze a, maszynka podczas depilacji bardzo ładnie sunie po skórze, usuwając zbędne owłosienie
*nie podrażnia ani nie powoduje zaczerwienień 
*nie uczula 
*nie wysusza skóry po aplikacji 
*nie spływa podczas aplikacji, nie ucieka nam z rąk 


Minusy:
właściwie, w tej cenie to brak minusów bo nie ma się do czego przyczepić. 


Któraś z was ją miała? używała? Jak się sprawowała?

Pozdrawiam was serdecznie do następnej notki. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze.
Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji mojego bloga, jeśli tylko wam się tutaj spodoba. 
Zapraszam was również na stronę na fb, którą znajdziecie na pasku po prawej stronie. 
Miłego dnia :)

niedziela, 15 marca 2015

Isana Med krem na noc skóra sucha- mój hit w pielęgnacji

Isana Med krem na noc skóra sucha- mój hit w pielęgnacji
Witam was kochane serdecznie w kolejnym poście :). Ostatnio znowu marnie idzie mi systematyczność za co chcę was przeprosić, ale czasami się nie da pewnych rzeczy przeskoczyć , ale idźmy do sedna sprawy.
Dzisiaj opowiem wam o moim nowym hicie w kwestii pielęgnacji twarzy, szukanie dobrego kremu zajmuje trochę czasu i to jest prawda. A wiadomo moja cera będąc suchą potrzebuje nawilżania, i o tyle o ile krem Nivea na wszelkie me suchoty działa za dnia, tak na noc jest już trochę za słaby, a ten z tołpy aloesowy znów za słaby ostatnimi czasy.Postanowiłam więc coś zmienić w tej kwestii, bo ta suchość na buzi była już bardziej uciążliwa niż zwykle.
I tak oto wyhaczyłam na promocji Rossmannowej jakiś czas temu taki oto kremik(oczywiście wcześniej poczytałam o nim to i owo na wizażu a opinie ma przyzwoitą):

Nazwa: Isana Med Urea Nachtcreme 5% Urea
Pojemność:50ml
Cena: 5,99zł na promocji, w cenie regularnej 8,49zł czyli źle nie jest
Dostępność: Rossmann




Obietnice producenta:
Isana Med Urea krem do bardzo suchej skóry na noc. 
Niweluje uczucie napięcia. Jest doskonale tolerowany, został opracowany specjalnie dla potrzeb wyjątkowo suchej i wrażliwej skóry. Wysoce skuteczna formuła  pielęgnacyjna dostarcza zestresowanej skórze dobroczynnego relaksu w nocy i przywraca jej sprawność na cały dzień. 
Naturalne substancje czynne w postaci mocznika (urea 5%) i lanoliny intensywnie nawilżają i w sposób trwały wiążą wodę w skórze. Alantoina łagodzi podrażnienia i wspomaga odnowę skóry, która staje się wyraźnie zregenerowana i wypoczęta. Isana MED Urea krem na noc nie zawiera barwników,wygładza skórę,redukuje podrażnienia,wspomaga regenerację,dobra tolerancja przez skórę potwierdzona w testach dermatologicznych. 

Stosowanie: 
Wieczorem po oczyszczeniu twarzy wmasować skórę twarzy, dekoltu i szyi.
Bogaty krem pielęgnacyjny szybko się wchłonie. 


Skład i wygląd tego co kryje nasze małe pudełeczko:
Skład całkiem przyzwoity i faktycznie działający jak trzeba, ale o tym będzie niżej :)



Nasz kremik to bardzo, ale to bardzo gęsta maź, która nie spływa wcale ani z twarzy ani z ręki. Pod wpływem ciepła ładnie się rozsmarowywuje na buzi.
Dodatkowo krem zabezpieczonym jest sreberkiem po otwarciu pudełeczka, więc mamy pewność, że nikt niepowołany wcześniej go nie dotykał. 

Moja opinia
Kremik jak wiecie udało dorwać mi się na fajnej promocji. Wcześniej o nim nie słyszałam, ba nawet nie wiedziałam, że z linii Isana MED jest krem do twarzy.
Pierwsze co zwróciło moją uwagę to kartonowe pudełeczko w które zapakowany jest nasz kosmetyk, spodziewałam się raczej słoiczka tylko z informacją, ale to dobrze bo jestem pewna, że nikt nie dotykał wcześniej kosmetyku. Na kartoniku znajdziemy wszystkie potrzebne informacje o obiecywanym działaniu kremu oraz jego skład.
Sam kremik mieści się w estetycznie wykonanym szklanym słoiczku o pojemności 50ml. 
Po otwarciu słoiczka naszym oczom ukazuje się sreberko, które jak pisałam wcześniej zabezpiecza nasz krem. 
Po oderwaniu sreberka widzimy bardzo gęstą maź, tak to nazwijmy. 
Krem aplikuję zawsze po wieczornym oczyszczeniu buzi z makijażu bądź innych zanieczyszczeń, które się nazbierały w ciągu dnia, a nie są widoczne gołym okiem. 
Następnym krokiem jest aplikacja kremu na wszystkie suche miejsca na mojej twarzy to znaczy czoło, nos, broda, a odrobinka na policzki i szyję. 
Kosmetyk wysycha do matu , nie świeci się na naszej twarzy jak latarnia. 
Wchłania się troszkę wolniej, ale wieczorem zupełnie mi to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, ma czas się dobrze wchłonąć ponieważ nie od razu kładę się do łóżka, a więc siłą rzeczy pościel czy poduszka nie są nic nim usmarowane. 
Nie ma po nim wielkiego uczucia ściągnięcia na twarzy, na początku przez chwilę miałam takie wrażenie ale potem ono zanikło zupełnie. 
A jego działanie to tutaj naprawdę będę się rozpływać. 
Rano po aplikacji kremu buzia jest SUPER, miękka, nawilżona jak trzeba (i czuć naprawdę czuć to nawilżenie na twarzy),  gładka, wygląda na wypoczętą i delikatnie rozświetloną takim zdrowym przyjemnym dla oka blaskiem. 
Nawet po przemyciu wacikiem z płynem micelarnym rano krem nie zostaje zmyty, nadal mam to cudowne uczcie nawilżonej, gładkiej, miękkiej i bardzo przyjemnej w dotyku buzi, więc jestem pewna, że naprawdę działa. Teraz nawet mój makijaż dużo ładniej się prezentuje, nie żeby wcześniej było jakoś źle, ale teraz podoba mi się jeszcze bardziej. 
Sama konsystencja kremu jest bardzo, ale to bardzo gęsta nie spływa nam z dłoni czy z twarzy.
Przy kontakcie ze buzią, przyjemnie po niej sunie i ładnie się rozsmarowuje, nie bieli przy tym, ani brzydko się nie rozmazuje. 
Jeśli chodzi o zapach to dla mnie jest on całkiem przyjemny, delikatny, nie przeszkadza w żaden sposób, a wręcz umila nam wieczorną pielęgnację. Nie jest bardzo intensywny co ważne, więc jeśli nie przypadnie komuś do gustu to nie czuć go bardzo na buzi i nie będzie drażnił nosa. 
 Nie zauważyłam po nim żadnego zapychania, uczulenia czy innych złych konsekwencji, a wręcz przeciwnie bardzo pozytywnie działa na moją cerę. Nie spowodował też żadnych podrażnień na buzi co najważniejsze.
Jest też bardzo wydajny, a ja używając go przez równo miesiąc bo właśnie miesiąc temu równo zaczęłam go używać, odkąd wam go pokazałam w poście zakupowym. I nie ubyło z niego więcej niż widać na zdjęciu.

I jeśli tylko któraś z was ma suchą cerę, mogę go wam serdecznie polecić bo naprawdę spełni swoją rolę idealnie i na długo.


Plusy:
*cena
*dostępność
*wydajność
*konsystencja gęsta, kremowa
*bardzo ładny, delikatny zapach, nie będzie drażnił nawet wybrednego nosa
*działanie czyli długotrwałe nawilżenie,miękkość, gładkość, buzia wygląda po nim na wypoczętą i rozświetloną przyjemnym,zdrowym blaskiem
*nie znika nawet po przetarciu twarzy wacikiem z płynem micelarnym, jego działanie nadal jest widoczne i wyczuwalne jak wcześniej
*wysycha do matu, nie świecimy się po nim jak latarnia nocą
*wchłania się trochę wolno, ale dla mnie nie jest to przeszkoda jak napisałam wcześniej
*nie powoduje uczucia ściągniecia
*nie podrażnia 
*nie uczula
*nie zapycha 
* dobrze się rozsmarowuje nie bieli i rozmazuje się brzydko na twarzy
*buzia nie jest po nim tempa w dotyku 

Minusy:
BRAK.


Podsumowując mogę powiedzieć, że znalazłam dla siebie idealnym krem na noc. Działa tak cudownie, że mogłabym się naprawdę nad nim rozpływać i rozpływać, ale już dość. Polecam go również i wam :)
Któraś z was go miała? Jak się sprawdził? Czekam na wieści :) 
Pozdrawiam was serdecznie do następnej notki. Buziaki:*:*:*:*. 
Zostawiajcie swoje opinie i komentarze, na które postaram się trochę szybciej odpowiadać, bo ostatnio trochę słabo mi to wychodzi, za co przepraszam was. 
Nowe czytelniczki zapraszam do subskrybowania bloga jeśli tylko wam się tutaj spodoba i przypominam raz jeszcze, że nie bawię się w obserwację za obserwację. 
Zapraszam was również na nowo powstałą stronę na fb. Link jest po prawej stronie na pasku :)
Miłego dzionka :) 







wtorek, 10 marca 2015

Essence Colour&Go Nr 187 Juicy Love

Essence Colour&Go  Nr 187 Juicy Love
Witam was kochane wiosennie :). Taka piękna pogoda, aż chce się żyć :).  A dzisiaj chciałabym wam napisać parę słów o lakierze,który bardzo lubię. Nie mówię, że jest bez wad ale są one do przeżycia całkowicie :)
A teraz przedstawiam wam pewnego fajnego maluszka :)

Nazwa: Essence Colour&Go 

Numer:187 Juicy Love
Pojemność: 8ml 
Dostępność: Drogerie Natura
Cena: 6,99zł 

Co obiecuje producent:

Eksplozja kolorów! Szeroka gama odcieni z uwielbianym żelowym wykończeniem oraz intensywnym połyskiem. Lakier bardzo szybko schnie, dzięki czemu malowanie paznokci trwa dosłownie chwilę!. 
Opatentowany płaski pędzelek zapewnia szybką i łatwą aplikację. Buteleczka lakieru ma modny kształt i mieści w sobie 8ml koloru. 
Nakrętka podpowiada jaki odcień znajdziecie w środku. (Nie wiem w jaki sposób nakrętka ma nam to podpowiedzieć. Może wy wiecie?) 



Skład: 

BUTYL ACETATE, ETHYL ACETATE, NITROCELLULOSE, PHTHALIC ANHYDRIDE/TRIMELLITIC ANHYDRIDE/GLYCOLS COPOLYMER, ACETYL TRIBUTYL CITRATE, ISOPROPYL ALCOHOL, STEARALKONIUM HECTORITE, ACRYLATES COPOLYMER, ADIPIC ACID/FUMARIC ACID/PHTHALIC ACID/TRICYCLODECANE DIMETHANOL COPOLYMER, CITRIC ACID, PHOSPHORIC ACID, CI 15850 (RED 6 LAKE/RED 7 LAKE), CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE).


(Obietnice producenta i skład pochodzą ze strony: Essence



Jak się prezentuje na pazurkach:



Lakier jak widzicie same faktycznie błyszczy i prezentuje się naprawdę bardzo przyjemnie :). 
Kolorek intensywny :). 







Moja opinia: 
Lakier zamknięty jest w bardzo przyjemnej buteleczce o pojemności 8ml.
Zakrętka jest w tym samym kolorze co lakier.
Spośród dużej gamy kolorystycznej tych lakierów ja wybrałam soczystą ale ciepła czerwień o numer 187 i nazwie Juicy Love. 
Lakier ma bardzo fajne gładkie i błyszczące wykończenie. Nie sprawia problemów przy aplikacji, posiada płaski pędzelek, co zapomniałam uchwycić w zdjęciach. 
Całkiem szybko schnie i nie trzeba czekać całe wieki aby coś zrobić. 
Z  nabłyszczaczem i utrwalaczem w jednym z bebeauty prezentuje się bardzo ładnie. 
Jedna warstwa wystarczy aby ładnie pokryć płytkę paznokcia bez prześwitów. Można pod niego nałożyć bazę zupełnie spokojnie, tyle, że trzeba uważać przy zmywaniu bo można się łatwo dorobić czerwonych palców jak po jakiejś zbrodni. 
Zmywa się go dość łatwo oczywiście z zachowaniem małej ostrożności. 
Jedyną wadą jaką w nim znajduje jest fakt, że na moich pazurkach wytrzymuje ledwie dwa dni a potem jakimś dziwnym sposobem odchodzi takimi małymi płatkami. 
Podsumowując za taką przyjemną cenę, mam ochotę wypróbować jeszcze inne kolorki tych lakierów mimo tego jednego minusika. 


Plusy:
*cena 
*dostępność
*wydajność 
*duża gama kolorystyczna
*kolor który posiadam jest bardzo ładny, intesywny i pięknie się błyszczy 
*gładkie wykończenie
*płaski pędzelek, który nie sprawia problemów przy aplikacji lakieru
*całkiem szybko schnie, nie trzeba czekać wieki aby coś zrobić
*jedna warstwa wystarczy aby pokryć płytkę
*zmywa się go łatwo 


Minusy:
-trwałość, bo na moich pazurkach wytrzymuje niestety ledwie dwa dni 
-nie odpryskuje jak każdy lakier, tylko odchodzi płatami 






Pozdrawiam was serdecznie do następnej notki. Buziaki :*:*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. 
Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga, jeśli tylko wam się tutaj spodoba. 


Zapraszam także na nowo utworzoną stronę na FB :) 


 

czwartek, 5 marca 2015

Kusząca" wisienka na torcie" od Isany :)

Kusząca" wisienka na torcie" od Isany :)
Witam was kochane w kolejnym poście :) . Pogoda ostatnio w ogóle nie przypomina mi wiosny, ale cóż w marcu jak w garncu i mam nadzieję,że do meteorologicznej wiosny skończą się te przeplatanki pogodowe słoneczno-śnieżno-deszczowe, ale my nie o pogodzie :).
Dzisiaj porozmawiamy sobie o moim kolejnym żelowym ulubieńcu z isanowej limitowanki o zapachu wiśni.
 Nie wiem czy to jest uzależnienie czy moja słabość wielka do tych żeli, ale naprawdę uwielbiam testować
nowe i wracać do starych ulubieńców :).

A oto bohater dzisiejszego posta :



Isana Owocowy żel pod prysznic o uwodzicielskim zapachu
Pojemność: 300ml
Cena:2,99zł lub 2,49zł jeśli jest w promocji akurat.
Dostępność: Rossmann


Obietnice producenta:

Działanie pielęgnacyjne:
Owocowa pokusa 
Isana żel pod prysznic uwodzi ciało i zmysły, swoim słodkim owocowym zapachem. 
Specjalnie opracowana, wzbogacona o ekstraktem z czereśni formuła pielęgnacyjna pomaga chronić skórę przed wysuszeniem. 

Tolerancja przez skórę ph przyjazne dla skóry-potwierdzone dermatologicznie.

Dalsze wskazówki do pielęgnacji
Warto wypróbować też balsam lub mleczko do pielęgnacji Isana dla delikatnej i pięknej skóry. 



Skład: 

Wygląd naszego delikwenta: 



Moja opinia:
Wiadomo nie od dziś i wy zapewne to zauważyłyście, że fanką żeli Isana to ja jestem wielkąi to wszelkiej maści. W tym wypadku jest to kolejna miłość, taka wisienka a właściwie powinnam powiedzieć fajna czereśnia na torcie.
Opakowanie ma typowe dla każdego żelu Isana, o pojemności 300ml zamykane na klik.
To ma taki fajny gorsecik czarny w białe kropeczki  z rysuneczkiem czereśni czy tam wisienki takiej ładnej czerwonej.
Jest to oczywiście kolejna edycja limitowana, na dwie poprzednie się nie mogłam załapać, ponieważ miałam w kwestii żeli dość duże zapasy kosmetyczne i nijak nie potrzebowałam nowych, ale wracając do tematu.
Żel ma konsystencję bardzo przyjemna, taka nie zbyt leistą, ale też nie bardzo gęsta.
Kolorek i zapach naprawdę mnie uwiodły. Kolor piękny czerwony, zapach wiśniowy całkiem przyjemny delikatny, nie jest mdły ani zbyt nachalny.
Jeśli idzie o jego działanie to super myje, oczyszcza skórę, nie wysusza jej i zostawia przyjemny delikatny zapach. Nie ucieka z moich rąk podczas mycia, nie migruje na wszystkie strony.
Całkiem dobrze się pieni podczas aplikacji, opakowanie nie wyślizguje się z rąk, nic z niego nie odchodzi oprócz tego papieru przyklejonego z tyłu butelki, ale to normalne kiedy trzyma się go w łazience.
Nie zauważyłam żeby mnie uczulał, wysuszał moją skórę, a wręcz przeciwnie po myciu tym żelem jest ona całkiem przyjemna w dotyku i gładka.
Jest również całkiem wydajny jeśli o mnie chodzi, nie potrzebuję go wiele zaaplikować do umycia się.
Polecam wam serdecznie te żele jeśli jeszcze nie próbowałyście bo za tą cenę można zaleźć perełki i kupować naprawdę na pęczki.

Plusy:
* ładne opakowanie
*cena
*niezła wydajność
*konsystencja dla mnie w sam raz, nigdzie nie migruje z moich rąk
*pięknie pachnie, delikatnie, nienachalnie
* dobrze się pieni
*spełnia swoje zadanie oczyszczania skóry, która jest potem całkiem przyjemna i gładka w dotyku
*nie uczula skóry
*nie wysusza


Minusy:
za tą cenę brak.

Myślę, że te żele to  takie moje małe uzależnienie. Powinnam chyba stworzyć o nich osobną serię na blogu :D.
Pozdrawiam was serdecznie do następnej notki. Buziaki :*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze.
Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga, jeśli tylko wam się tutaj spodoba :)


wtorek, 3 marca 2015

Marcowe nowości :)

Marcowe nowości :)
Witam was kochane serdecznie w kolejnym poście:). Dzisiaj pokaże wam moją dawkę nowości na marzec :). Jeśli jesteście zainteresowane co tam upolowałam zapraszam na dalszą część posta :).







1.Be beauty płyn micelarny z biedronki-4,39zł. Tani, dobry i mój ulubiony. Nie mogło go zabraknąć w mojej kosmetyczce :)-Biedronka
2. Żel pod prysznic Isana Passions-Frucht-2,99zł. Te żele to moje małe uzależnienie, ciągle lubię testować nowe i wracać do ulubieńców :). Za tą cenę są naprawdę świetne, jeśli któraś z was jeszcze nie próbowała to zachęcam :)-Rossmann
3. Isana Hair  Pianka do włosów Extra Mocna-3,99zł. Bardzo przyjemna w zapachu i działaniu. Na razie jestem z niej bardzo zadowolona, zobaczymy jak będzie dalej układać się nasza współpraca:)-Rossmann


4.Miss Sporty Pump Up Booster -12,39zł na promo w cenie regularnej 15,49zł -bardzo fajna maskara. Polubiłam się z nią jeszcze bardziej w ostatnim miesiącu, więc z racji tego, że dobiła końca zakupiłam kolejny egzemplarz :)-Rossmann
5. Pomadka Sensique Volume&Shine nr 311 róż.-kosztowała ok 8zł. Bardzo przyjemna, zobaczymy jak spisze się dalej :)-Drogerie Natura







6. Rimmel Stay Matt Liquide Mousse Foundation nr. 103 True Ivory-22,99zł.
Mój wielki ulubieniec, pięknie kryje, długo się utrzymuje, nie wysusza. Cud, miód i orzeszki :).-Rossmann


7. Buty w kolorze Khaki - sklep no name. Cena zawrotna 39,99zł. Po pierwszym noszeniu całkiem wygodne i na razie mnie nie obgryzły co bardzo mnie cieszy.


I tak oto przedstawiają się moje nowości na kolejny miesiąc. A wy upolowałyście już coś dobrego? Znacie bliżej któryś z moich łupów?
 Koniecznie dajcie znać :).

Pozdrawiam was serdecznie do następnej notki. Buziaki :*:*:*:*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga, jeśli tylko wam się tutaj spodoba :).


Zapraszam was również na stronę mojego bloga na fb :) Początkująco Kosmetycznie :)



niedziela, 1 marca 2015

Ulubieńcy lutego :)

Ulubieńcy lutego :)
Witam was kochane w kolejnym poście :). Dzisiaj pokażę wam moich ulubieńców, których katowałam w tym miesiącu bardzo bo się polubiliśmy:). Jeśli jesteście zainteresowane co mnie zachwyciło to zapraszam na dalszą część posta.

 

Dwie paletki cieni. Jedna to znany wam  na pewno MUR Iconic 3. Druga to Sensique Creative Eyeshadows palette nr 3-119. Katowałam obie paletki kawałek stycznia i cały luty. Obie uwielbiam i jak dotąd sprawdzają się fajnie, tyle że cienie Sensique trochę za bardzo się osypują, ale można im to wybaczyć.






Kolejna trójka to dwa nowe odkrycia i jeden ulubieniec którego mam już długo. Lakier Sensique Trendy Nails o numerze 144 katowałam cały luty praktycznie, zakochałam się w tej czerwieni na maksa.
Jest piękna, taka soczysta i pięknie błyszczy na pazurkach.
Kolejne odkrycie to krem na noc do twarzy Isana Med z 5% mocznikiem do skóry suchej i bardzo suchej. Dla mojej skóry to REWELACJA. Pięknie ją nawilża, jest gładka, miękka no po prostu moje marzenie od dawna, i nareszcie nie czuję suchych miejsc na twarzy, a szczególnie na brodzie. Polecam wam go serdecznie jeśli borykacie się z suchą skórą :).
Tusz do rzęs Miss Sporty Pump Up Booster. Tusz idealny, wiele mnie nie kosztował. Szczoteczkę ma standardowej wielkości szczotę. Osobiście bardzo takie lubię, bo mnie nie łaskoczą jak te silikonowe. Bardzo ładnie wydłuża rzęsy i pogrubia. Cud, miód i orzeszki. Katuję go bo długo oszczędzałam, bo naprawdę jest świetny. Polecam i wam go, wiele nie kosztuje a efekt jest piękny :)



Kolejna dwójka ulubieńców to perfimy. Nie potrafię za bardzo opisywać zapachów, ale te oba po prostu uwielbiam. Pierwszy z nich to C-THRU Emerlad Shine świeży, kojarzący się z wiosną i latem. Drugi to Perceive od Avonu,który katuję dosłownie na zmianę z C-THR. Jest taki kobiecy bardzo, ale nie ciężki, utrzymuję się dosyć długo i nie nudzi mi się przyznam szczerze :).





Ci dwaj kolejni ulubieńcy niekosmetyczni  bardzo przypadli mi do gustu w tym miesiącu. Bardzo miło się czytało książkę z ulubioną herbatką z nutką cytryny w zimowe wieczory. Książkę wam polecam bo jest wciągająca, początkowo jest przynudnawo trochę, ale potem akcja się rozkręca. Fabuła książki opowiada historię rodzeństwa, które po śmierci rodziców, trafia do szkoły usytuowanej na szczycie góry, gdzie zaczynają się dziać dziwne rzeczy, więcej nie będę zdradzać. Polecam przeczytać, ja będę polować na drugą część :)

Piosenką tego miesiąca będzie coś co prawdopodobnie wszyscy już słyszeli z powodu promocji pewnego filmu, wszyscy wiemy o który film chodzi. Sam film jako taki bardzo mnie nie interesuje, za to podoba mi się jedna z piosenek które wchodzą w skład ścieżki dźwiękowej, a mianowicie jest to:

Ellie Goulding-Love Me Like You Do
Słuchałam jej bardzo często w minionym miesiącu, bardzo wpadła mi w ucho :). Uważam, że jest godna polecenia.

I tak oto prezentują się moi  ulubieńcy lutego. A wam co najbardziej przypadło do gustu w minionym miesiącu? Coś szczególnie was zachwyciło?


Pozdrawiam was serdecznie kochane do następnej notki. Buziaki :*:*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komenatrze, a nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji mojego bloga jeśli tylko wam się spodoba :)


Zapraszam was również na nowo założoną stronę na fb :).









Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dziękuję za wszystkie komentarze. Proszę nie zostawiać spamu. Sama was znajdę, to proste :). Obsługiwane przez usługę Blogger.
Copyright © 2016 Początkująco kosmetycznie , Blogger