Nie zostawiaj linków !!!

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, dlatego nie spamuj i nie zostawiaj linków !!! Każdy taki komentarz nie będzie przeze mnie akceptowany. Szanuj moją pracę!

poniedziałek, 29 lutego 2016

2X NIE CZYLI KAUFLAND CARE I SMART GIRLS GET MORE


Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiejszy będzie nietypowy, ponieważ pierwszy raz w historii mojego blogowania pojawi się coś takiego. Mianowicie wpis z bublami i to dwoma na raz. Ponarzekamy sobie i to bardzo na działanie tych produktów. Jeśli jesteście ciekawe jakich kosmetyków lepiej się wystrzegać zapraszam dalej. 




1.NAZWA:Kaufland Care żel do mycia twarzy z bambusem i panthelonem.  
2. CENA:4,99zł
3.DOSTĘPNOŚĆ: KAUFLAND 



1.NAZWA: SMART GIRLS GET MORE STAY LONG CONCEALER 01
2.CENA: 6,99ZŁ
3.DOSTĘPNOŚĆ: DROGERIE NATURA

piątek, 26 lutego 2016

Projekt denko luty

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Jak zwykle pod koniec miesiąca przyszedł czas na projekt denko. Tym razem udało mi się zużyć 13 produktów. Głównie to pielęgnacja, jeśli jesteście ciekawe moich pustaków zapraszam do dalszej części wpisu :)




1 i 2.DONNA LA RIVE DEZODORANT I PERFUMY-to mój ulubiony zestaw całoroczny. Zapach trzyma się całkiem w porządku i jest naprawdę piękny. Cytrusowy. A to uwielbiam. Mam już kolejne opakowania.

3.SYNERGEN KOREKTOR ANTYBAKTERYJNY- mój ulubiony korektor na wypryski, pod oczy i jako baza pod cienie. Po prostu najlepszy i wielofunkcyjny. Mam już kolejne opakowanie :)
Recenzja tutaj

4.EVREE KREM DO RĄK GŁĘBOKO NAWILŻAJĄCY- bardzo lubiłam ten kremik, świetnie nawilżał, koił, pięknie pachniał i szybko się wchłaniał. Zużywałam go delikatnie ponad pół roku. Obecnie zastąpiła go Joanna Sensual z kozim mlekiem, o której słyszałyście na pewno w ulubieńcach :)
Recenzja tutaj


5.BB ŻEL PEELINGUJĄCY-ulubieniec mojej siostry, będzie kolejne opakowanie :)


6.GARNIER FRUCTIS  FRESH- mój trzeci ulubiony szampon Garniera, świetnie zwalcza wszelki łupież i dobrze oczyszcza skórę głowy. Jestem na tak i w razie potrzeby kupię kolejne opakowanie ;)




7.BB NAWILŻAJĄCY PŁYN MICELARNY-mój ulubiony płyn do demakijażu, sprawdzony i zawsze do niego wracam bez względu na okoliczności. Obecnie zastąpił go na chwilę płyn z Hean Boutiqe. Recenzja tutaj


8. ZIAJA ACTIV ANTYPERSPIRANT-bardzo dobry antyperspirant za małe pieniążki, faktycznie chroni jak należy każdego dnia. Jego zapach przywodzi mi na myśl cytrynowe landrynki :)

9.PŁATKI CAREA- dobre, tanie, ulubione. Mam kolejne opakowanie :)



10. ISANA ZIMOWY ŻEL POD PRYSZNIC-cudo, cudo i jeszcze raz cudo zapachowe. Iście cudowna krówka. Słodkie i nie tuczy, a na dodatek fajnie myje i nie wysusza.  Zastąpiła go wersja z pandą, kurczakiem, melon i gruszka oraz C-THRU Emerald shine.





11.GARNIER FRUCTIS FRESH-jak wyżej i na pewno kupię ponownie


12.NIVEA CREME SOFT KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC- faktycznie kremowy, cudownie się pieni, genialnie myje i delikatnie nawilża. Do tego ten ponadczasowy zapach nivea plus olejek migdałowy. Cudo.Na pewno jeszcze kiedyś do żeli Nivea powrócę :)


13.BB ŻEL KREM- mój wielki ulubieniec do mycia twarzy od dobrych kilku miesięcy. Super zmywa makijaż, nawet bez wstępnego demakijażu płynem micelarnym. Buzia jest delikatna i nawilżona. Cudo :)




I tak oto prezentują się moje wszystkie zużycia z tego miesiąca. Myślę,że 13 to bardzo zacna liczba.
A wy znacie któryś z tych produktów?




Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:* Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej), jeśli tylko wam się tutaj spodoba. Zapraszam was również na mojego fb i instagrama, które znajdziecie po prawej stronie na pasku. 


wtorek, 23 lutego 2016

Ulubieńcy lutego



Witajcie kochane w kolejnym wpisie.  Dziś jak co miesiąc przyszedł czas na małe kosmetyczne podsumowanie, czyli na produkty z którymi polubiłam się w tym miesiącu najbardziej i które towarzyszyły mi zdecydowanie najczęściej . Jedne dłużej, inne trochę krócej. Jeśli jesteście ciekawe co skradło moje serce w lutym zapraszam serdecznie do dalszej części :)












1.KOLOROWANKI DLA DOROSŁYCH SZTUKA KOLOROWANIA-odkąd postanowiłam sprawdzić  czym jest  to dstresowujące kolorowanie nie rozstaje się z tą książka. Samo kolorowanie jest naprawdę przyjemne, człowiek przypomina sobie trochę czas dzieciństwa, ale jednocześnie nie koloruje nic banalnego. I dlatego właśnie kolorowanie tak wciąga i człowiek wręcz nie chce się oderwać. Nie mogłam nie uczynić tej kolorowanki bohaterką miesiąca, a dodam jeszcze że na pewno kupię jakąś kolejną bo to wciąga.





2.ALTERRA TONIK Z KWASEM SALICYLOWYM KWIAT LOTOSU I OCZAR WIRGINIJSKI- ten tonik to zdecydowanie hit miesiąca. Zwalczył chyba najgorszy wysyp w moim życiu dosłownie w tydzień. Zbierałam szczękę z podłogi jak zobaczyłam moją twarz w normalnym stanie bez żadnych wyprysków właściwie. Teraz jak już coś się pojawia to raczej sporadycznie i tonik genialnie sobie z tym radzi 2 dni i już po wszystkim.  Dosłownie za każdym razem jestem w szoku jak przecieram nim buzię rano i wieczorem. Jestem pewna,że wejdzie on już na stałe do mojej pielęgnacji.



3.ISANA PEELING POD PRYSZNIC Z SOLĄ Z MORZA MARTWEGO- jeśli chodzi o ten kosmetyk to na samym początku kupiło mnie opakowanie, stwierdziłam pal licho.  I tak skończyły mi się wtedy wszelkie peelingi do ciała więc zaryzykowałam z tym. I nie żałuję.  Ma naprawdę fajne drobinki, które bardzo dobrze radzą sobie ze ścieraniem martwego naskórka mimo,że wcale nie są jakieś super grube.  A do tego jeszcze całkiem przyjemnie pachnie, także jestem kupiona na amen :)

4.JOANNA SENSUAL KREM DO RĄK Z KOZIM MLEKIEM- ten kremik trafił do mnie przypadkiem zupełnie i to całkiem niedawno po tym jak skończyłam ulubiony krem z Evree. I radzi sobie naprawdę świetnie. Szybko się wchłania i cudnie nawilża nawet bardzo suche dłonie po detergentach(tak jestem hardcorem sprzątam bez rękawiczek w łazience i na pewno kiedyś mnie za to pokarze jestem tego pewna :D) i przy okazji mrozów na zewnątrz. Dłonie zawsze są po nim miękkie i aksamitne. I wiem,że jak skończę to opakowanie do cna kupię jeszcze jeden bo jestem do niego uzależniona.

5. ISANA ZIMOWY ŻEL POD PRYSZNIC- idealnie wpisywał się w zimowy klimat kiedy jeszcze za oknem sypał śnieg i było mega zimno. Potem kiedy zrobiło się już ciut cieplej wcale nie przeszkadzał mi jego zapach, a wręcz przeciwnie. Przez to,że pachniał krówkami niesamowicie mi się podobał. No uwielbiam takie zapachy, słodkie ale nie tuczy :)
Recenzja tutaj




 6.ISANA YOUNG KOREKTOR W SZTYFCIE-JASNY-  ten przyjemniaczek to kolejne opakowanie słynnego wcześniej korektora z Synergen, który zmienił nazwę na Isana, ale nie zmieniły się jego właściwości. Cudnie kryje niedoskonałości na buzi, tak samo jak nadaje się świetnie jako baza pod cienie ukrywając przy tym moje żyłki na powiekach. Kolor jest jasny i ładnie się dopasowuje.


7.ESSENCE ALL ABOUTE NUDES PALETKA 8 CIENI- na tą paletkę skusiłam się po długich polowaniach w Naturze.  Kiedy udało mi się ją nareszcie dorwać muszę wam powiedzieć,że naprawdę bardzo mi się ona podoba. Te nudziaki są naprawdę idealne. Uwielbiam taki makijaż. Pigmentacją  i trwałością cieni również nie jestem na razie zawiedziona więc wszystko na plus. Pracuje się z nimi naprawdę bardzo fajnie, podczas rozcierania nic nie zanika więc to kolejna zaleta. Na pewno jak jeszcze bardziej ja przetestuję to pojawi się osobny wpis :)







8. PERFUMY LA RIVE CUTE-  ten zapach skradł moje serce w tym miesiącu.  Jest piękny. Taki wiosenny, kwiatowy. Idąc ulicą w słoneczny dzień czujemy ten cudowny oddech wiosny, delikatny zapach lata. Jestem tymi perfumami naprawdę oczarowana i myślę,że spokojnie będą mi towarzyszyły również latem.



Nuty zapachowe: 
 
Kategoria: kwiatowa

Nuty zapachowe:
nuta głowy: liczi, frezja, peonia
nuta serca: róża, magnolia, lilia
nuta bazy: ambra, drzewo cedrowe


źródło 




A ci w tym miesiącu skradło wasze serca w szczególny sposób? A może miałyście do czynienia z którymś z tych produktów o których dziś opowiedziałam?



Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej) jeśli tylko wam się tutaj spodoba. Zapraszam was również na mojego fb i instagrama, które znajdziecie po prawej stronie na pasku ;)

piątek, 19 lutego 2016

Ziaja Intima z kwasem askorbinowym


Witajcie :) W dzisiejszym wpisie chciałabym opowiedzieć wam o płynie do higieny intymnej. Nie ukrywajmy nie każdy lubi tego typu wpisy, ale ja jestem zdania,że to nie jest nic nienormalnego i każda z nas ma taki kosmetyk na swojej pielęgnacyjnej półce w łazience. Dzisiaj opowiem wam o całkiem fajnym kosmetyku z Ziaji. Do tej serii powróciłam po bardzo długim czasie używania Facelle, podpatrując Ziaję Intimę na blogu jednej z was(jeśli to czytasz to wiesz która :)). A zatem jeśli ciekawi was za co lubię ten płyn zapraszam do dalszej części :)





 Nazwa: Ziaja Intima kremowy płyn do higieny intymnej z kwasem askorbinowym przeciw podrażnieniom
Dostępność: Drogerie
Cena: Ok 8zł
Pojemność: 500ml 







 Obietnice producenta:








 Skład:







 Wygląd:







Moja opinia:
Płyn zamknięty jest w praktycznej butelce z pompką o pojemności 500ml. Szata graficzna jak zwykle w przypadku Ziaji prosta i estetyczna.
Jeśli chodzi jego konsystencję jest ona kremowa, nie spływa z rąk. Kolor jest lekko beżowy, jednak zdjęcie tego nie uchwyciło.
Jeśli chodzi o działanie to płyn dobrze oczyszcza strefę intymną dając uczucie świeżości na co dzień jak i w trudne dni również oraz chroni przed podrażnieniami o które wtedy naprawdę bardzo łatwo.
Sam zapach jest całkiem przyjemny, lekko mydlany. Nie kojarzy mi się z żadną konkretną nutą zapachową, ale nie jest też nieprzyjemny i drażniący nos.
Kosmetyk całkiem dobrze się pieni, więc nie jest konieczne aplikowanie go w dużej ilości.
Sama jego aplikacja jest oczywiście bezproblemowa, nie wylewa nam się za dużo, ponieważ mamy pompkę przy butelce jak pisałam na początku, co jest dużym ułatwieniem i wpływa znacząco na wydajność kosmetyku, bo nie jest to jak w przypadku Facelle(który swoją drogą też bardzo lubię, bo przydaje się nie tylko w swojej podstawowej roli, ale też przy oczyszczaniu włosów) wielgachna dziura jak w głowie.
Oczywiście nie zacina się ona ani nie wypluwa za dużo produktu.
Do plusów zaliczyć możemy również wydajność tego płynu bo zużyłam w tym momencie ciut mniej niż połowę opakowania.
Nie podrażnia, nie uczula ani nie wysusza delikatnej strefy.

Podsumowując: Ogólnie całkiem polubiłam ten płyn od Ziaji, szczególnie za lepszą wydajność niż Facelle. W przyszłości zapewne wrócę do obu płynów. A jeśli i wy lubicie serię Ziaja Intima to polecam wam ten płyn.


Plusy:
*cena
*dostępność
*wydajność
*pojemność, bo mamy tutaj aż 500ml
* wygodne opakowanie z pompką, która się nie zacina i zawsze aplikuje odpowiednią ilość produktu.
*całkiem przyjemny zapach, lekko mydlany bez wyczuwalnej konkretnej nuty
*dobrze się pieni, wystarczy niewielka ilość do umycia
*ma kremową konsystencję
*nie podrażnia
*nie uczula
*nie wysusza delikatnych okolic




Minusy:
właściwie to brak, produkt jest całkiem fajny


A wy miałyście okazje stosować serię Ziaja Intima? A może bardziej wolicie  sławny płyn Facelle?



Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej) jeśli tylko wam się tutaj spodoba. Zapraszam was również na mojego fb i instagrama, które znajdziecie po prawej stronie na pasku :)

wtorek, 16 lutego 2016

Pędzlowa aktualizacja - chińskie puchacze

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Po dwóch postach zakupowych schodzimy nareszcie na ziemię(przynajmniej ja w kwestii zakupowej :D) . Dzisiaj po ponad miesiącu używania chińskich puchaczy czas wydać opinię na ich temat. Oczywiście był to zakup w pełni przemyślany. A zatem jeśli jesteście ciekawe mojego zdania na temat tych pędzli, czy warto je mieć zapraszam do dalszej części wpisu.

1.NAZWA: PROFESJONALNE PĘDZLE DO MAKIJAŻU 10 SZT.(ja opowiem wam o 9 dokładnie, gdyż jednym egzemplarzem podzieliłam się z siostrą :))
2.DOSTĘPNOŚĆ: ALLEGRO, dokładniej mam je z tej aukcji  TUTAJ
3. CENA: 32,50ZŁ (bez przesyłki) z kurierem wyszło mi delikatnie ponad 50zł
4.DŁUGOŚĆ: 16-19CM










Teraz postaram się omówić wam pokrótce do czego służy mi każdy z pędzli i pokazać wam je bliżej.
Zaczniemy od tych małych.





1.PĘDZEL SKOŚNY PUCHATY ZAOKRĄGLONY- ten egzemplarz służy mi w dwojaki sposób: albo do szybkiego nałożenia cienia na powiekę albo do roztarcia granic cienia. W swojej funkcji sprawdza się naprawdę świetnie, jest mięciutki i przyjemny dla oka. Został już wyprany kilka razy jak każdy jeden jego brat i nie wypadło z niego żadne włosie. Pierze się również zupełnie do czysta.






2. PĘDZEL SKOŚNY- ten służy mi do przypudrowywania okolic pod oczami. Potrafi dotrzeć naprawdę precyzyjnie w to miejsce. Tak samo jak z jego poprzednika nie wyleciał z niego ani jeden włos ani podczas  użytkowania ani podczas prania.Pierze się również bardzo dobrze.



3.OKRĄGŁA KULKA- ten egzemplarz służy mi do rozcierania cieni w załamaniu powieki. Nadaje się do tego naprawdę wyśmienicie. Mogę się tak nim miziać w nieskończoność. Jest miękki jak chmurka tak samo jak jego bracia, również nie wypadł z niego ani jeden włos i pierze się świetnie.



4.PĘDZEL "TULIPAN"- ten pędzel służy mi do nakładania rozświetlacza w wewnętrzne kąciki oczu, do rozświetlania innych części twarzy, nadaje się też świetnie do rozcierania kreski czy malowania dolnej powieki. Włosie ma zbite, ale to właśnie przesądza o tym,że nadaje się właśnie do takich precyzyjnych czynności o których mówiłam wcześniej.  Tak jak jego bracia świetnie się pierze.







5.MINI FLAT TOP-służy mi do nakładania i rozcierania korektora, również tego kremowego. Sprawdza się w tej roli świetnie, zarówno pod oczami, jak i na powiece kiedy chcę skorygować moje żyłki na niej widoczne. (TAK MAM ŻYŁKI NA POWIECE I TO JEST STRASZNE.) Bardzo dobrze się pierze i nie gubi włosia co najważniejsze.



Podsumowując tą część: pędzelki dla mnie świetne, włosie ma odpowiednią długość do moich oczu, nie drapie, a jest naprawdę mięciutkie. Dają sobie radę z wykonaniem makijażu oka i twarzy.  Pierze się naprawdę szybko i dokładnie. Wystarczy mydło i woda. Schną pół dnia mniej więcej i/lub całą noc. Także całkiem nieźle.



 A teraz duże pędzle do twarzy. O tych również napiszę parę słów i pokażę wam je bliżej :)




1. DUŻY PUCHACZ- służy mi do nakładania pudru na twarz. Lubi się i z tym w kamieniu jak również z pudrem sypkim. Świetnie wbija się nim puder w twarz. I idzie to naprawdę sprawnie i szybko.
Dzięki tej technice mój makijaż przetrwa cały dzień w ładnym stanie. I jest trwalszy co ważne :)






2.DUŻY "TULIPAN"- ten pędzel służy mi do rozświetlacza całkowicie. Świetnie się sprawdza do tego, dzięki swojemu kształtowi i zbitemu włosiu, oczywiście nie na tyle,aby utrudniać nam pracę z nim. Potem wystarczy tylko delikatnie rozetrzeć granicę pędzelem do pudru i gotowe. Pierze się naprawdę fajnie i nie wypada z niego włosie co ważne.







3.SKOŚNY FLAT TOP-tego pędzla używam do nakładania podkładu. Idealnie się do tego nadaje. Pije mało podkładu, a obawiałam się,że może pić go na potęgę jednak nic takiego nie ma miejsca na szczęście. Włosie jest odpowiednio zbite co pozwala dobrze nałożyć podkład. Pierze się bardzo dobrze, nie zostają w nim resztki podkładu. Nie gubi również włosia.








4.PĘDZEL SKOŚNY- może służyć do nakładania różu na policzki, ja częściej wykorzystuje go jako drugi pędzel do podkładu kiedy zabrudzę flat topa. W tej roli sprawdza się tak samo dobrze. Dobrze się pierze i również nie wypada z niego włosie. Jest naprawdę mięciutki.




Podsumowanie: Pędzelki do twarzy sprawdzają się naprawdę świetnie. Jestem z nich bardzo zadowolona tak samo jak z tych małych do oczu. Każdy znalazł u mnie zastosowanie.




Moja krótka opinia:

Same pędzelki wypatrzyłam kiedyś na YT. I bardzo mi się spodobały, o tyle żeby prześledzić ich temat dłużej i przeczytać oraz pooglądać o nich wszystko co możliwe. Kiedy dowiedziałam się właściwie wszystkiego postanowiłam się skusić na własny zestaw. Trafiłam na nie na allegro, wybierając białe ze złotymi skuwkami. Moim zdaniem wyglądają naprawdę elegancko i nie widać,że są chińskie. To nie bije po oczach można powiedzieć. Każdy pędzel ma drewnianą rączkę, która w moim odczuciu jest dobrze wykonana i póki co nie zapowiada się na jej destrukcję jakąkolwiek. Włosie jest syntetyczne. Dodam,że naprawdę mięciutkie. Jak chmurka dosłownie. Nie mogłam się nadziwić od pierwszego ich dotknięcia.
Każdy pędzel w moim zestawie ma swoje zastosowanie, więc nie leżą bezczynnie kurząc się gdzieś. Z praniem również nie ma problemu, każdy kosmetyk który na nie nałożę, czy jest to podkład, czy kremowy korektor czy cienie do powiek przy praniu wychodzi idealnie z pędzla i  resztki nie zostają w środku ani nie są widoczne na pędzlu po wyschnięciu żadne zabrudzenia spowodowane niedokładnym praniem. Od samego początku ani jeden włosek z nich nie wypadł. Nawet przy pierwszym praniu, co myślałam,że może mieć miejsce, ale do dziś dnia nie wyleciał naprawdę nawet symboliczny włosek. Schną różnie. Jeśli chodzi o te małe to bardzo szybko wystarczy zaledwie pół dnia, jeśli chodzi o te do twarzy zajmuje to nieco dłużej, bo jeden cały dzień/noc przynajmniej.
Co równie ważne dostępność tych pędzli jest całkiem dobra, ponieważ jeśli wahacie się nad tym czy zamówić je z jakiejś chińskiej stronki obawiając się czy przesyłka na pewno dojdzie na czas. Tutaj przybywam z pomocą wszystkim niezdecydowanym, możemy znaleźć te pędzelki bez problemu na allegro. I to w całkiem fajnej cenie jak pisałam wcześniej.
Jestem z nich super zadowolona. I dzisiaj po ponad miesiącu użytkowania wiem,że jak na moje umiejętności makijażowe zakup tych pędzelków był dobrą decyzja bo nie tylko są ładne, ale i funkcjonalne.



PODSUMOWUJĄC: Jeśli szukacie tanich pędzli, które nie tylko ładnie wyglądają, ale również świetnie sprawdzają się przy codziennym makijażu to jak najbardziej polecam wam ten zestaw. Ja jestem w nich zakochana i wiem,że nie zamienię tych pędzli na żadne inne.




A wy macie już swój idealny pędzlowy zestaw? Używałyście już słynnych chińskich puchaczy, a może zamierzacie dopiero się na nie skusić?


 Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej) jeśli tylko wam się tutaj spodoba. Zapraszam was również na mojego fb i instagrama, które znajdziecie po prawej stronie na pasku.




sobota, 13 lutego 2016

Mini Haul zakupowy II-Natura

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Jako,że zaliczyłam sesję to będzie mnie tutaj nareszcie więcej. A i przy okazji za dobre wyniki postanowiłam sprawić sobie parę drobiazgów. Oczywiście nie szalałam jakoś bardzo moje drogie żeby nie było :) A teraz jeśli jesteście ciekawe co nowego do mnie wpadło zapraszam do dalszej części wpisu :)






środa, 10 lutego 2016

Marion Hair Anti-Age Serum do włosów

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Nareszcie przeszłam szczęśliwie przez sesję, więc wracam już na bloga, który został trochę zaniedbany jak same wiecie. Mam mnóstwo planów na wpisy, więc myślę,że ten miesiąc będzie ciekawy. Wracając do sedna. W dzisiejszym poście opowiem wam o produkcie, który bardzo polubiły moje włosy ostatnio, a jest on naprawdę wart uwagi. Jeśli jesteście ciekawe co to takiego zapraszam do dalszej części :)



Nazwa: Marion Hair-ANTI-AGE Monoi&olives serum odmładzające
Pojemność: 18ml
Cena:  5,99zł na przecenie, w regularnej 8,49zł
Dostępność: ja swoje serum dorwałam w Biedronce, aczkolwiek jest też dostępne w Naturze







Co obiecuje producent:








Skład:








Sposób użycia:







Co kryje pudełeczko w środku? 












Moja opinia:
Serum otrzymujemy zamknięte w kartonowym pudełeczku zawierającym wszystkie potrzebne informacje dotyczące  obietnic producenta, składu oraz stosowania. Grafika jest bardzo przyjemna dla oka, a i daje już nam pewien pogląd na to jak może wyglądać zawartość tegoż pudełeczka.
A kiedy już je otworzymy naszym oczom ukazuje się szklana buteleczka z pipetką. Moim zdaniem wygląda to naprawdę elegancko i można powiedzieć luksusowo. Jeśli chodzi o samą pipetkę używając serum przekonałam się,że jest to bardzo wygodna forma aplikacji produktu, ponieważ mogę spokojnie nabrać odpowiednią ilość produktu i "nakapać" sobie tyle kropel ile potrzebuję i nic się nie marnuje, a co więcej wpływa to na jego wydajność.
Jeśli chodzi o konsystencję jest ona delikatnie wodnista i lekka, a co za tym idzie nie obciąża włosów w żaden sposób. Kolor jest lekko słomkowy. Jeśli chodzi o sam sposób aplikacji nie jest on trudny. Wystarczy tylko "nakapać" sobie odpowiednią ilość serum i nanieść na włosy. Ja osobiście preferuję nakładać je na włosy, które jeszcze są wilgotne po umyciu, dzięki temu są zawsze miękkie, nawilżone i nie puszą się nigdzie. A najciekawsze w tym serum jest to,że możemy je naprawdę nakładać na całe włosy i nie powoduje to ich szybszego przetłuszczania się w żaden sposób. Byłam tym faktem bardzo zdziwiona, normalnie zbierałam szczękę z podłogi, ale ryzyko się opłaciło. I nic złego się nie stało. Moje włosy tak samo jak skalp nie ucierpiały.
Kolejną zaletą tego serum jest również śliczny owocowo-kwiatowy zapach. Naprawdę sama przyjemność, gdy wąchamy kosmetyk. Niestety nie utrzymuje się on zbyt długo na włosach, ale można mu to wybaczyć.
Zaletą kosmetyku jest również jego cena, bo nie kosztuje wiele a sprawdza się naprawdę bardzo dobrze. Co do regeneracji zniszczonych włosów tam również sobie radzi,ponieważ poprawia stan włosów.

Podsumowując: Jeśli poszukujecie produktu, który fajnie działa na włosy, nie przetłuszcza ani nie obciąża, a co najważniejsze poprawia stan włosów zniszczonych polecam wam go serdecznie.Kosztuje niewiele, a radzi sobie świetnie.



Plusy: 
*wydajność
*cena
*dostępność
*nawilża włosy oraz poprawia stan tych zniszczonych
*nie powoduje puszenia się
*nie obciąża ani nie sprawia,że włosy szybciej się przetłuszczają
*pięknie pachnie
*ma wygodne opakowanie z pipetką
* ma lekką konsystencję




Minusy:
brak



A wy miałyście już okazję testować to serum? Jakie są wasze wrażenia?




Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:*. Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej) jeśli tylko wam się tutaj spodoba. Zapraszam was również na mojego fb i instagrama.



PS. Niedługo pojawi się też druga część haulu zakupowego, ponieważ po sesji postanowiłam sobie sprawić parę drobiazgów :)




sobota, 6 lutego 2016

Isana zimowy żel pod prysznic

Witajcie :) Jak wiecie żele pod prysznic Isany to moje małe uzależnienie, a co więcej ilekroć wyjdzie nowa pięknie pachnąca wersja od razu do mnie trafia. I tak było tym razem. Urzekło mnie nie tylko opakowanie, ale i coś jeszcze. Jeśli jesteście ciekawe za co tak bardzo lubię tą limitowankę zapraszam do dalszej części :)



Nazwa: Isana zimowy żel pod prysznic
Pojemność: 200ml
Cena: 2,99zł
Dostępność: Rossmann








Co mówi producent:






Skład:






Wygląd:






Moja opinia: 
 Żel  jest w standardowej wielkości buteleczce żeli Isana o pojemności 200ml . Wyróżnia go bardzo ładna grafika w kolorze czerwieni i złota. Zamknięcie to płaski klik, oczywiście nie ma problemu z jego otwarciem nawet mokrymi rękami. Oczywiście jest szczelny również i nie zdarzyło się nigdy aby cokolwiek się z opakowania wydostało samoistnie.
Konsystencja kosmetyku jest  żelowa, delikatnie gęsta. Kolor to taka perłowa, jasna wanilia. Największym atutem tutaj jest zapach. Mnie osobiście ile razy go powącham i ile razy się myje nim kojarzy się jednoznacznie z krówkami. I uwierzcie mi ten zapach kupił mnie na dobre. Jest dosłownie idealny na zimę. I nie żałuję,że czekał tak długo na swoją kolej. Pierwsza w tej nucie wybija się wanilia, karmel jest gdzieś w tle ale przyjemnie dopełnia całości. Nie jest to oczywiście zapach,który przeszkadza i drażni, a wręcz przeciwnie.
Bardzo dobrze myje i zostawia nawet delikatny zapach na skórze. Nie zauważyłam aby wysuszał czy podrażniał skórę. Po kąpieli nie czuję palącej potrzeby posmarowania ciała, żel jest dla mojej skóry neutralny.
Nie powoduje również żadnych uczuleń czy innych niedogodności.


Podsumowując: Jeśli o mnie chodzi to kupiło mnie opakowanie i zapach. Dla mnie idealne na tą porę, a więc jeśli jesteście fankami krówek lub po prostu lubicie takie zapachy polecam wam serdecznie ten żel.



Plusy:
*dostępność
*cena
*konsystencja
*zapach, który przypomina mi osobiście krówki, oczywiście nie jest zbyt intensywny czy drażniący
* wygodne opakowanie zamykane na płaski klik, ułatwia to wydobycie żelu do samego końca bez żadnych problermów
*nie wysusza
*nie podrażnia
*dobrze myje,skóra delikatnie nim pachnie potem



Minusy:
W tej cenie naprawdę brak.


A wy miałyście już ten żel? Lubicie takie jedzeniowe zapachy w kosmetykach ?



Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:*:* Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej) jeśli tylko wam się tutaj spodoba. Zapraszam was również na mojego fb i instagrama,które znajdziecie po prawej stronie na pasku.
Miłego wieczoru kochane.


PS. Przepraszam,że jest mnie tu mniej ostatnio, ale sesja mnie goni. Jestem na ostatniej prostej żeby to wszystko ogarnąć i wrócić do regularnego pisania. I odpisywania na wasze komentarze i odwiedzania blogów bo słabo mi to idzie muszę przyznać szczerze.





Instagram