Nie zostawiaj linków !!!

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, dlatego nie spamuj i nie zostawiaj linków !!! Każdy taki komentarz nie będzie przeze mnie akceptowany. Szanuj moją pracę!

sobota, 28 maja 2016

Projekt denko maj

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj jak co miesiąc o tej porze przychodzę do was z projektem denko.Opowiem o kosmetykach, które mi się sprawdziły, jak również o tych które polubiłam mniej i więcej do nich nie wrócę. Jeśli ciekawi was ile zużyłam w tym miesiącu oraz czy znalazłam jakieś buble zapraszam do dalszej części wpisu.




1.ZIAJA KOZIE MLEKO KREM NR 2 - ten krem bardzo lubiłam i skończyłam to opakowanie z przyjemnością, jednak teraz kiedy jest dużo cieplej mam wrażenie,że moja buzia nie potrzebuje na razie aż tak tłustego kremu i zamieniłam go na Alterrę winogoro i biała herbata na noc.  Więcej o nim znajdziecie TUTAJ


2.SYNERGEN PEELING FRUITY FLIRT- ten peeling jak wiecie bardzo lubiłam. Mimo nieprzesadnej ilości drobinek bardzo dobrze radził sobie z suchymi skórkami na mojej twarzy. I dodatkowo bardzo ładnie pachniał. Obecnie mam na pod ręką inny peeling, aczkolwiek jeśli mi się nie sprawdzi z podkulonym ogonem wrócę do tego przyjemniaczka.Więcej o nim TUTAJ


3.DELIA DERMOSYSTEM ŻEL DO MYCIA TWARZY- jak wiecie to ostatnio mój ulubiony żel do mycia twarzy, co zaowocowało posiadaniem kolejnego opakowania. Więcej o nim TUTAJ







4.GARNIER FRUTIC VITAMIN FORCE FRESH- to mój ulubiony szampon, dobrze oczyszcza, nadaje fajnej objętości fryzurze, a włosy są dłużej świeże dzięki niemu.

5.INTIMELLE ALOESOWY PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ-  tani, dobry i skuteczny w tym co miał robić. Dodatkowo nie podrażniał wrażliwych okolic, jedynym minusem jest zapach. Nie chodzi o to,że pachnie brzydko, tylko jakoś tak prawie niewyczuwalnie,ale nie aloesem w każdym razie. Obecnie mam niebieską wersję tego płynu do skóry bardzo wrażliwej i jest równie fajny.



 6. ISANA ŻEL POD PRYSZNIC MELON & GRUSZKA- mój ukochany olejek pod prysznic o każdej porze roku. I z chęcią do niego wracam. Mam w zapasie kolejne opakowanie.


7. LADY SPEED STICK PRO 5 IN 1- ten antyperspirant w żelu całkiem lubię, radzi sobie z ochrona przez kilka godzin normalnego funkcjonowania. Bardzo opłaca się polować na niego podczas promocji.




 8.PŁATKI KOSMETYCZNE ISANA- dla mnie ostatnio są bezkonkurencyjne, nie rozwarstwiają się, są miękkie i tanie.



9.LA LUXE PARIS LIP TINT NR 117 DEEP PUPRPLE- całkiem lubiłam ten kolor, ale niestety czas przydatności jej się skończył, zanim ja zdążyłam ją zużyć. Raczej nie będę miała okazji więcej zakupić tintów z tej serii, a trochę szkoda.


10.LOVELY CURLING PUMP UP MASCARA- moja ukochana mascara od lata poprzedniego roku, a ja mam już nie wiem które jej opakowanie :)


11. RIMMEL 60SEC SHINE NR 405 ROSE LIBERTINE- pierwszy lakier, który tak wykończyłam,że mi zgęstniał i muszę się go pozbyć. Na szczęście mam już kolejne opakowani tego cudaka.


 12. MAYBELLINE AFFINITONE 03 LIGHT SAND BEIGE- bardzo lubiłam ten podkład i nasza współpraca układała się naprawdę bardzo owocnie. Jednak znalazłam mu lepsze zastępstwo co wiecie na pewno z ulubieńców maja.



I tak  prezentuje się  lista kosmetyków, które zużyłam w tym miesiącu. Uważam,że całkiem nieźle mi poszło.
A wy znacie któryś z moich wyrzutków?




 Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:* Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej), jeśli tylko wam się tutaj spodoba. Zapraszam was również na mojego fb i instagrama, które znajdziecie po prawej stronie na pasku

środa, 25 maja 2016

Ulubieńcy maja

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Jak widzicie koniec maja już zapasem, a ja sama nie wiem kiedy to tak zleciało. Nawiasem mówiąc sesja już bliżej niż dalej i znów mnie to przeraża, ale mam nadzieję,że diabeł nie będzie tak straszny jakim go malują.. A teraz do rzeczy. Przyszedł czas na kosmetyczne podsumowanie miesiąca, które tym razem będzie obfitowało w wiele naprawdę przyjemnych nowości, które sprawdziły mi się świetnie w tym miesiącu. Jeśli chcecie przeczytać jakie to perełki zapraszam serdecznie do dalszej części wpisu :))







1.LAZELL PERFUMS NIGHT FRAGRANCE- te perfumy zdecydowanie pokochałam tego miesiąca podczas cieplejszych dni. Idealnie wpisują się w klimat wiosny, której blisko już do lata. Jestem zakochana w tym zapachu. Nuty są bardzo podobne do jabłuszka z DKNY.  Dla mnie zapach jest idealny. I będę do niego na pewno często wracać, tak jak do Cute od La Rive.


2.WIBO EYESHADOW BASE- tą bazę kupiłam jak wiecie na słynnej rossmannowskiej promocji i nie żałuję muszę wam powiedzieć. Pięknie utrzymuje cienie na powiece przez cały dzień. Nie rolują się i nie przemieszczają. Fajnie podbija również pigmentację kolorów. Ja jestem bardzo na tak i wiem,że baza zostanie ze mną na długo. Co prawda ten słoiczek nie jest do końca wygodną formą opakowania, ale miejmy nadzieję,że może kiedyś producenci to zmienią.


3.MY SECRET WATERPROOF EYELINER W KOLORZE GRANATOWYM- jak dla mnie pisak jest świetny. Na insta jak pamiętacie pokazywałam wam jego kolor. Na powiece prezentuje się równie przyjemnie, nałożony na cień nie odbija się na powiece i ładnie wygląda przez cały dzień. Podobnie jest kiedy używam go w duecie z ulubioną kredką do oczu. Jak dla mnie jest to bardzo fajny eyeliner wart uwagi.





4.DWA WIOSENNE LAKIERY OD ESSENCE Z SERII THE GEL NAILS 40 PLAY WITH MY MINT & 20 WHISPER OF SPRING- ten duet również sprawił mi się w tym miesiącu zacnie. Te lakiery szczerze wam polecam. Kolory i utrzymywanie naprawdę super, w przeciwieństwie do ich brata z serii colour&go. I tym właśnie te lakiery przekonały mnie do siebie. A jak wyglądają na pazurkach na pewno widziałyście na insta.





5. RIMMEL RITA ORA 806 GIVE IT SOME WELLY& MISS SPORTY LASTING COLOUR GEL SHINE- te dwa lakiery również mnie nie zwiodły. Miałam je na paznokciach w duecie i przyznam szczerze,że wyglądały naprawdę pięknie razem. I bardzo ładnie również się utrzymały, ponieważ dopiero po 5 dniach zobaczyłam większe uszkodzenia, także jestem z nich bardzo zadowolona i na pewno będę używać ich często.


6. EVELINE COLOR EDITION NR 703 CANDY ANGEL- ta pomadka początkowo urzekła mnie opakowaniem, a potem kolorem. Jeśli o ten chodzi to jest dokładnie taki jak na zdjęciu, na ustach jest ciut delikatniejszy, ale nadal ładnie wygląda. I pasuje do dziennego makijażu. Szminka delikatnie pachnie arbuzem co ciekawe, ale do tej kwestii nie przywiązuję większej uwagi. Ściera się równomiernie podczas jedzenia i picia. Mówienie specjalnie jej nie przeszkadza. Nie zauważyłam aby wysuszała i ściągała usta, a wręcz przeciwnie bo ja czuję nawet nawilżenie po jej nałożeniu, a nie jest ona  bardzo błyszcząca, co to to nie.



7.MAYBELLINE SUPER STAY 24 05 LIGHT BEIGE- ten podkład to moja najnowsza zdobycz, ale mam o nim już parę przemyśleń i to naprawdę pozytywnych. Po pierwsze utrzymuje się na twarzy dosłownie przez cały dzień, jak zostanie nałożony rano tak potem ani trochę nawet się nie ściera, ani nie zostaje na chusteczce lub bibułce podczas delikatnego odciskania sebum. Dodatkowo jeszcze nawet deszcz mu nie jest straszny, co miałam nieprzyjemność sprawdzić na własnej skórze po tym jak pewnego razu zapomniałam parasola i miałam całą twarz mokrą, a podkład nadal tam siedział i miał się bardzo dobrze. Zero uszczerbku. Straszne mu jest tylko wycieranie nosa, ale dzieje się to w tak delikatny sposób,że z daleka bardzo ciężko to dostrzec, trzeba dopiero przyjrzeć się buzi z bardzo bliska żeby to w ogóle dostrzec. A co najciekawsze nie mam żadnego problemu ze zmywaniem go , początkowo bałam się ,iż mój płyn rumiankowy nie da sobie z nim rady, ale tutaj też czekało mnie bardzo pozytywne zaskoczenie bo świetnie daje sobie z nim radę każdego dnia. Na koniec powiem,że zapowiada się z niego mój wielki ulubieniec również w przyszłości.

8.ISANA HELLO SPRING ŻEL POD PRYSZNIC- ten przyjemniaczek niedość,że ma cudne opakowanie to przepięknie pachnie brzoskwiniami i skradł moje serce w tym miesiącu na amen. Swoją podstawową funkcję mycia i oczyszczania ciała spełnia również bardzo dobrze, nie wysuszając przy tym ciała. I sądzę,że jak będę miała okazję zrobię sobie zapasik tego żelu :)



A  co skradło wasze serce w tym miesiącu? A może znacie, któregoś z moich ulubieńców? Koniecznie dajcie znać.


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:* Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej), jeśli tylko wam się tutaj spodoba. Zapraszam was również na mojego fb i instagrama, które znajdziecie po prawej stronie na pasku

niedziela, 22 maja 2016

Moje ulubione lakiery do paznokci na wiosnę

Witajcie w kolejnym wpisie. Jako,że za oknem mamy co raz piękniejszą pogodę, a co najważniejsze wiosenną postanowiłam pokazać wam co w najbliższych ciepłych miesiącach zamierzam nosić na swoich pazurkach . Jeśli ciekawi was jakie kolory lubię najbardziej  o tej porze roku zapraszam do dalszej części :)







Pierwsza piątka to kolejno:
ESSENCE THE GEL NAIL POLISH 40 PLAY WITH MY MINT
GOLDEN ROSE 
GOLDEN ROSE MATTE NR 31 
RIMMEL 60 SEC SUPER SHINE NR 405 ROSE LIBERTINE 
WIBO HELLO SUMMER NR 8

I jak same widzicie to odcienie różu i mięty, które latem kocham najbardziej. Zapewne powiecie,że coś ze mną jest nie tak,ale uwierzcie mi ja naprawdę jestem maniakiem tych kolorów i zapewne długo z moich paznokci nie zejdą :))



Kolejny lakier jak widzicie to znany wam już GOLDEN ROSE RICH COLOR NR 51 , katowany przeze mnie na wszystkie sposoby i przez cały rok, a szczególnie w cieplejsze miesiące. Jest naprawdę piękny.

Następne iście letnie kolorki to
ESSENCE THE GEL NAIL POLISH NR 20 WHISPER OF SPRING 
SALLY HANSEN EXTREME WEAR NR 320 FUCHSIA POWER
MISS SPORTY  LASTING COLOUR GEL NAL POLISH NR 585 

Ta trójca to ulubieńcy ostatniego  czasu w pięknych wiosenno-letnich kolorach. Całą trójkę miałam okazję już mieć na paznokciach i wyglądają naprawdę cudnie. Aż czuć wiosnę wokół.




A wy jakie szalone kolory będziecie nosić tej wiosny i lata? Róże, niebieskości, fiolety a może coś bardziej szalonego?


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:* Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej), jeśli tylko wam się tutaj spodoba. Zapraszam was również na mojego fb i instagrama, które znajdziecie po prawej stronie na pasku




czwartek, 19 maja 2016

7 najlepszych za +/- 10zł Cz II

Witajcie :) Dzisiaj mam dla was drugą część wpisu na temat kosmetyków za +/-10zł, które bardzo dobrze mi się sprawdzają. I nie są drogie. Jeśli ciekawi was jakie produkty znalazły się tym razem w zestawieniu zapraszam do dalszej części :)






 1. WIBO FIXING POWDER- ten puder jak same wiecie stał się moim hitem i przekonał mnie skutecznie do używania sypkich pudrów. Matuje ładnie buzię na kilka dobrych godzin , nie bieli ani nie powoduje efektu maski na twarzy, a co najciekawsze bardzo ładnie kwiatowo pachnie. W Rossmannie dostaniecie go za ok 10zł. Więcej o nim znajdziecie TUTAJ



2.PALETA ESSENCE ALL ABOUT NUDES - ta paleta trafiła do mnie ze względu na kolory, w codziennym makijażu jestem zwolenniczką właśnie takich odcieni nude, więc nie mogłam przejść koło niej obojętnie szukając takich kolorów właśnie. Jeśli lubicie takie połączenia jak najbardziej warto się skusić. . Dodam jeszcze,że cienie całkiem fajnie wytrzymują przez cały dzień na powiece i nie sprawiają żadnych problemów. W Naturze znajdziecie ją za ok 18zł. Paleta ma jeszcze inne wersje kolorystyczne: All About Bronze, All About Greys i All About Rose, więc dla każdego coś dobrego jeśli niekoniecznie lubicie nude.
Więcej o palecie przeczytacie TUTAJ





3.ISANA YOUNG ŻEL DO MYCIA TWARZY I OCZU- jeśli poszukujecie delikatnego żelu do twarzy,który zmyje albo cały makijaż albo jego resztki bez podrażniania i pieczenia  twarzy i oczu warto skierować swój wzrok w kierunku tego kosmetyku. Nie jest drogi, ale bardzo skuteczny w tym co ma robić. Rozpuszcza makijaż w mginieniu oka, od podkładu po tusz,cienie i eyeliner. Jeśli kusił was ten żel z czystym sumieniem mogę go polecić.Więcej o tym przyjemniaczku pisałam TUTAJ


4. ISANA PROFESSIONAL OIL CARE - ta maska do włosów wielkiego komentarza nie wymaga, ponieważ nadrabia to swoim działaniem na włosach, które nawilża, sprawia,że są miękkie, gładkie, leiste i się nie puszą. Wystarczy jej tylko 15min aby tego cudu dokonać, dobrze dogaduje się również z oliwką z Baby Dream, jeśli chcę użyć obydwu kosmetyków, bo mam dzień eksperymentów z włosami. Koszt maski to ok 5zł, a czyni naprawdę cuda. Dodam jeszcze,że nie wpływa na szybsze przetłuszczanie się włosów, co jest na pewno ważną informacją dla tych z was, które posiadają takie włosy, zaliczając również mnie do tego grona.
Więcej o tej masce znajdziecie TUTAJ



5.MASECZKA DZIEGCIOWA BANIA AGAFII- o tej maseczce na pewno miałyście okazję słyszeć w ulubieńcach kwietnia. Jak dla mnie maska to prawdziwa petarda. Świetnie radzi sobie z oczyszczaniem twarzy,tonizowaniem, nawilżaniem,odświeżaniem, a przede wszystkim zmniejsza pory trochę. Buzia po tej masce aż piszczy, wymaga tylko kremu na noc i gotowe. Polecam wam ją serdecznie jeśli jeszcze nie próbowałyście :) Więcej o tej genialnej maseczce pisałam TUTAJ.




6.GREEN PHARMACY PŁYN MICELARNY 3W1 RUMIANEK- o tym płynie miałyście na pewno okazję usłyszeć w ulubieńcach kwietnia. I wiecie,że naprawdę go polubiłam. Jest delikatny dla cery, dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia oczu ani twarzy, nie rozmazuje makijażu dookoła. Jest bezzapachowy. Muszę wam powiedzieć,że chyba zdetronizował mojego ulubieńca z Biedronki, ponieważ jest mega wydajny w tej pojemności. Co prawda ma delikatną wadę, ponieważ buzia lekko się po nim lepi, aczkolwiek i tak używam potem żelu do twarzy aby mieć pewność,że moja buzia jest naprawdę czysta, więc mnie to nie przeszkadza.
Więcej o tym przyjemniaczku TUTAJ





6.ESSENCE LIQUID LISPTIC 01 COLOUR PARTY- ten kolor zdecydowanie często gościł na moich ustach również w kwietniu. Opakowanie wyglądem przypomina  troszkę Boroujois Rouge Edition Velvet, ale nie jest to produkt matowy. Jeśli o mnie chodzi to jestem w tej pomadce zakochana, ślicznie wygląda w połączeniu z moją ulubioną konturówką również z Essence, w kolorze 12 Wish me a rose, na punkcie której mam obsesję dosłownie i jak tak dalej pójdzie zakupię kolejny egzemplarz :) Ściera się równomiernie podczas jedzenia i picia, a co jest w niej ciekawe to fakt, iż pachnie budyniowo i jest lekko słodka w smaku, choć jednak nie polecam wam jej jeść, a nosić na ustach. Dostępna jest w kilku kolorach: 01 colour party, 02 beauty secret, 03 almost real, 04 show off,  05 peach party, 06 make a statement. Mnie kusi jeszcze kolor 05 peach party, ale muszę mu się bliżej przyjrzeć jak wygląda np na zdjęciach w internecie.



I tak oto prezentuje się druga część listy moich ulubionych kosmetyków za +/- 10zł, które naprawdę polubiłam. A wy znacie któryś z nich? A może zachęciłam was do przetestowania jakiegoś?



Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:* Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej), jeśli tylko wam się tutaj spodoba. Zapraszam was również na mojego fb i instagrama, które znajdziecie po prawej stronie na pasku

niedziela, 15 maja 2016

W różanym ogrodzie z Seyo....

Witajcie w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam coś dla maniaczek dużej ilości piany w wannie i relaksującego zapachu ogrodu różanego. Jak dobrze wiecie ten przyjemniaczek pojawił się już na moim blogu w poście z ulubieńcami, ale nie miał jeszcze solo swoich pięciu minut. Zapraszam więc do dalszej części na parę słów o żelu pod prysznic marki Seyo.








 NAZWA: SEYO PLEASURES ORIENTALNA RÓŻA ZMYSŁOWY ŻEL POD PRYSZNIC
POJEMNOŚĆ: 500ML
CENA: 4,99ZŁ
DOSTĘPNOŚĆ: DROGERIE NATURA





 Obietnice producenta:






 Skład:




 Wygląd:







Moja opinia:


Opakowanie: Żel zamknięty jest w przezroczystej butelce z grafiką w białym kolorze. Jej pojemność to 500ml, a zamykana jest na płaski klik, więc można wydobyć produkt do ostatniej kropli. Otwór przez, który wydobywamy kosmetyk jest odpowiedniej wielkości, nic się nie marnuje. 


Działanie: Pod tym względem nie mam mu również nic do zarzucenia. Sprawdza się świetnie w roli płynu do kąpieli. Dodany do ciepłej wody tworzy naprawdę zacną pianę,którą nie tak łatwo zniszczyć nawet jeśli do wanny wpadnie nam mydło, a wiem bo próbowałam się pozbyć tej piany w ten sposób i moje próby spełzły na niczym. Piana pozostawała nie wzruszona. Kosmetyk po kąpieli nie przesusza skóry ani jej nie podrażania.

Zapach: Jeśli o tą kwestię chodzi to tutaj nie mam się naprawdę do czego przyczepić. Jest naprawdę świetny. Różany to fakt, ale bardzo przyjemny, może jest w nim faktycznie ta nuta orientalna, której początkowo nie mogłam się doszukać. Nie mniej jednak ten aromat bardzo przyjemnie relaksuje po długim dniu.


Konsystencja:  Typowa dla żeli pod prysznic, płynna, żelowa, nie ucieka z rąk.


Wydajność: całkiem dobra,  używam go ok 2 razy w tygodniu kiedy mam ochotę na kąpiel z pianą i domowe spa. Jak dotąd nie doszłam jeszcze do połowy opakowania, a jest ono wielkie bo ma aż 400ml.


Podsumowując: Jeśli jesteście miłośniczkami różanego zapachu z nutą orientu, długich kąpieli  z zacną ilością piany czy szybkich pryszniców i potrzebujecie żelu w mega pojemności, który do tego jest tani polecam serdecznie Seyo.



A wy miałyście już do czynienia z którymś żelem marki Seyo? Polecacie jakiś szczególnie?






Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:* Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej), jeśli tylko wam się tutaj spodoba. Zapraszam was również na mojego fb i instagrama, które znajdziecie po prawej stronie na pasku







































czwartek, 12 maja 2016

Mini haul Rossmann -49% III tura usta i paznokcie, Natura -30%

Witajcie :) Dzisiaj po trochę dłuższym czasie pokazuję wam ostatni wpis z serii tego, co kupiłam w Ross na osławionej promocji -49%, tym razem będzie to już ostatnia część czyli usta i paznokcie. Muszę powiedzieć,że trafiło do mnie parę fajnych kolorów lakierów oraz coś do ust. Jeśli was ciekawi co jeszcze nowego będę testować zapraszam :)







1.RIMMEL 60 SEC. SUPER SHINE 405 ROSE LIBERTINE 5,54ZŁ- ten lakier był przeze mnie eksploatowany całe poprzednie lato baaaardzo często, co zaowocowało jego dużym zużyciem i zgęstnieniem resztek, więc zakupiłam nowy egzemplarz bo uwielbiam ten kolor. Idealnie pasuje do mięty :)

2. RIMMEL RITA ORA 806 GIVE IT SOME WELLY 5,54ZŁ- lakierów z tej serii jeszcze nie miałam nigdy, a ten przyciągną mój wzrok idealną szarością bez fioletowych tonów, więc wrócił ze mną. Zapłaciłam za niego groszowe sprawy, a kolor jest naprawdę ładny.


3.MISS SPORTY LASTING COLOUR GEL SHINE NR 585 3,43ZŁ- kolejny kolorek, którego nie mam swojej kolekcji jeszcze, a przyciągnął bardzo mocno mój wzrok, bo jest pięknym odcieniem niebieskości, który ładnie kontrastuje z szarością lakieru Rimmel, co z resztą na pewno widziałyście na insta jak umieściłam zdjęcie tej kombinacji na moich paznokciach.


4.SALLY HANSEN EXTREME WEAR NR 320 FUCHSIA POWER 7,54ZŁ-nad  lakierami Sally Hansen zastanawiałam się już jakiś czas, a konkretnie przy zapowiedzi tej promocji w gazetce Rossmanna, więc siłą ciekawości powędrowałam do szafy z rzeczonymi lakierami i wyłowiłam takie cudeńko właśnie. Na lato będzie jak znalazł.




5.POMADKA EVELINE COLOUR EDITION 703 CANDY ANGEL 8,08ZŁ- ta pomadka urzekła mnie nie tylko pięknym kolorem, ale opakowaniem, które wygląda naprawdę luksusowo jak dla mnie a sam produkt nie kosztuje majątek. Pomadki używam z powodzeniem codziennie i mam o niej jak dotąd naprawdę pozytywne zdanie i oby tak dalej.





6.MYBELLINE SUPER STAY 24H 05 LIGHT BEIGE 27,99Z NA PROMO -30%,REGULARNIE 39,99ZŁ- na tego przyjemniaczka skusiłam się z tego powodu,że o zgrozo skończyłam już praktycznie całe opakowanie lubianego przeze mnie Affinitona. Sama nie wiem gdzie się rozpłynęło tak naprawdę, ale pół roku to i tak dobry wynik moim zdaniem.  Miałam już okazję nosić ten podkład raz i jest nieźle. Sam produkt jest nowością podobno. Jeśli naprawdę się polubimy, to może więcej opowiem o nim w ulubieńcach miesiąca :)





I tak prezentuje się druga i ostatnia tura moich zdobyczy kolorówkowych. Mam zapasy chyba na wieczność tak naprawdę. Teraz pewnie będzie już tylko pielęgnacja w zakupach, a kolorówki na lekarstwo.


A wy znacie może któryś z tych kosmetyków? Jakieś wrażenia pozytywne mniej lub bardziej? Koniecznie dajcie znać :)


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:* Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej), jeśli tylko wam się tutaj spodoba. Zapraszam was również na mojego fb i instagrama, które znajdziecie po prawej stronie na pasku






niedziela, 8 maja 2016

Green Pharmacy płyn micelarny 3w1 Rumianek


Witajcie :) Jak wiecie po pewnych przygodach z testowaniem innego płynu micelarnego niż ten, który lubię najbardziej obiecałam wam i sobie,że więcej nie będę eksperymentować i wracam do swojego ulubieńca z BeBeauty. I na tym moje obietnice niestety się skończyły, ponieważ pokusiło mnie aby przetestować płyn micelarny z GP, żel z tej samej firmy okazał się u mnie sukcesem, więc kusiło trochę. Zachęciły mnie też pozytywne opinie w internecie, tak samo jak cena i pojemność tego produktu, bo jest naprawdę gigantyczna. Miałyście również okazję widzieć go w ulubieńcach kwietnia, więc co nieco już zdradziłam. Jeśli ciekawi was jak u mnie sprawdził się rumiankowy płyn do GP nie przedłużając zapraszam do dalszej części :)










 NAZWA: GREEN PHARMACY PŁYN MICELARNY 3W1
POJEMNOŚĆ: 400ML
CENA: OK 12-13ZŁ
DOSTĘPNOŚĆ: DROGERIE NATURA



Obietnice producenta:






 Skład:




 Wygląd:




                                                               Jak radzi sobie z makijażem: 









Moja opinia: 
Opakowanie:
 Kosmetyk zamknięty jest w butelce o pojemności 400ml, szata graficzna charakterystyczna dla GP, kojarząca się z kosmetykami w miarę naturalnymi (biorąc pod uwagę etykietę), jednocześnie jest bardzo minimalistyczna. Butelka zamykana jest na typowy klik, który jest bardzo szczelny, oczywiście jest to tak skonstruowane, że nie połamiemy paznokci przy otwieraniu, czego się trochę obawiałam początkowo.  Oczywiście opakowanie jest przezroczyste i możemy kontrolować zużycie produktu. 

Aplikator:  przez otwór  zawsze wylewa się odpowiednia ilość produktu,więc  jest on dobrych rozmiarów.

Działanie:
 Płyn bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem właściwie każdego makijażu jaki sobie zrobię. Czy są to kolory ciut ciemniejsze typu brązy czy zwykły dzienny makijaż. Nie ma to znaczenia, wszystko od podkładu do cieni i tuszu zmywa się bezproblemowo. Delikatny problem stanowi wodoodporny eyeliner, ale zauważyłam,że jak przytrzymam ciut dłużej płatek to i on się poddaje po drugim przemyciu bez zbędnego pocierania, co jak same wiecie przyjemne nie jest. Ewentualne mikro resztki zawsze domywam żelem do twarzy. Nie czuję potem ściągnięcia ani przesuszenia, może odrobinkę twarz jest lepka, ale to się nie zdarza zbyt często tak naprawdę. Nie podrażnia również oczu, ich okolic ani samej twarzy.

Zapach: jest on całkowicie niewyczuwalny, ani z opakowania ani na waciku tak naprawdę. Nie czuć w nim również żadnej podejrzanej nuty zapachowej, tak jak miało to miejsce w przypadku mineralnego płynu micelarnego z Perfecty, który trącał metalem. 


Wydajność:  Tę oceniam również bardzo dobrze. Płyn jest naprawdę wydajny. W chwili obecnej nie zużyłam jeszcze połowy opakowania, a makijaż zmywam przynajmniej 4-5 razy w tygodniu, nie żałując sobie kosmetyku. 



Podsumowując: Jeśli szukacie dobrego kosmetyku, w niskiej cenie, który poradzi sobie z waszym makijażem, a jednocześnie wolicie aby był całkowicie bezzapachowy ten jest strzałem w 10. Cena i wydajność jak najbardziej przemawiają za nim.


A wy miałyście okazję testować ten płyn? Jakie są wasze odczucia?



Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:* Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej), jeśli tylko wam się tutaj spodoba. Zapraszam was również na mojego fb i instagrama, które znajdziecie po prawej stronie na pasku


czwartek, 5 maja 2016

Bania Agafii Dziegciowa maseczka

Witajcie w kolejnym wpisie. Jak wiecie poszukiwanie idealnej maseczki, w niskiej cenie o dużej pojemności graniczy właściwie z cudem tak naprawdę. Kilka masek przetestowałam i najbardziej lubiłam ziaję z szarą glinką i nuno jak pamiętacie. Jednak kiedy odkryłam w drogerii niedaleko mojego domu maseczki Babuszki  Agafii wiedziałam,że muszę jakąś przetestować od razu padło na dziegciową. Pojawiła się już w ulubieńcach kwietnia i wtedy też zdradziłam już nieco na jej temat. Jeśli jesteście ciekawe za co tak bardzo ją lubię zapraszam do dalszej części :)




 NAZWA: BANIA AGAFII MASKA DO TWARZY DZIEGCIOWA OCZYSZCZAJĄCA
POJEMNOŚĆ: 100ML
CENA: 5,90ZŁ
DOSTĘPNOŚĆ: INTERNET





 Obietnice producenta:





 Skład:




 Wygląd:




Moja opinia: 


Opakowanie: To saszetka o pojemności 100ml. Po odkręceniu zakrętki naszym oczom ukazuje się "dzióbek", przez który wychodzi nasza rzeczona maseczka i nie ma z tym najmniejszego problemu, mimo,że jest bardzo gęsta.  I w zupełności mi nie przeszkadza,że to saszetka co najciekawsze, bo ta pojemność wynagradza wszystko.

Działanie: W tym aspekcie również maseczka nas nie zawodzi, ponieważ działa genialnie. Wystarczy nałożyć ją dokładnie na 10minut. Przez ten czas działa sobie spokojnie, potem można mieć uczucie ściągnięcia, ponieważ glinka zasycha więc to się dzieje siłą rzeczy. Co ważne maska spłukuje się z buzi bezproblemowo. A efekty potem są naprawdę świetne. Twarz jest oczyszczona, gładka, nawilżona, pory są w znaczący sposób zamknięte, czuć nawet ten efekt stonizowania, więc nie ma potrzeby użycia po niej toniku, (buzia aż  piszczy w tym naprawdę pozytywnym znaczeniu) wystarczy ulubiony krem na noc(gdyż zwykle robię tą maseczkę wieczorem) i gotowe. Jak dla mnie ta maska to cudo naprawdę i nie wiem jak mogłam bez niej żyć wcześniej. 



Konsystencja: Maseczka to bardzo gęsta pasta, najlepiej aplikować ją na nieco wilgotną buzię wtedy jest to dużo łatwiejsze i lepiej się ona trzyma. 

Zapach:  Tutaj intuicyjnie spodziewałam się jakiegoś ziołowego zapachu, ale zaskoczył mnie on również pozytywnie. Zdecydowanie czuje w nim zapach lasu iglastego i czegoś jeszcze bardzo przyjemnego, ale tej nuty nie umiem zidentyfikować tak naprawdę. Woń ta oczywiście nie męczy nosa ani jest uciążliwa, a wręcz przeciwnie umila nam proces maseczkowania. 


Wydajność: Kosmetyk jest naprawdę  wydajny, nie doszłam jeszcze nawet do połowy opakowania, a i do tego jeszcze daleko, co bardzo mnie zaskakuje muszę powiedzieć, ale domyślam się iż ma na to wpływ jej konsystencja. 



Podsumowując: Jeśli o mnie chodzi nie żałuję ani złotówki wydanej na tą maskę bo jest GENIALNA. Cieszę się,że udało mi się wreszcie dorwać ją w swoje łapki.  W tej cenie 100ml to naprawdę świetna inwestycja i jak pisałam wyżej cudne działanie. Jeśli jeszcze nie miałyście okazji testować tej maseczki koniecznie to nadróbcie.Ja ze swojej strony uważam,że jest naprawdę godna polecenia :)



Miałyście okazje testować tą maseczkę, a może znacie inne godne polecenia maski z Bani Agafii?



Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:* Zostawiajcie swoje opinie i komentarze. Nowe czytelniczki zapraszam do subskrypcji bloga(przemyślanej), jeśli tylko wam się tutaj spodoba. Zapraszam was również na mojego fb i instagrama, które znajdziecie po prawej stronie na pasku



Instagram