Nie zostawiaj linków !!!

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, dlatego nie spamuj i nie zostawiaj linków !!! Każdy taki komentarz nie będzie przeze mnie akceptowany.

niedziela, 30 października 2016

Joanna Tradycyjna Receptura Szampon chmiel i drożdże

Joanna Tradycyjna Receptura Szampon chmiel i drożdże
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj opowiem wam o szamponie z Joanny, który na pewno znacie z ulubieńców miesiąca oraz niedawnego projektu denko.  Kosmetyk trafił do mnie przypadkowo podczas wrześniowych promocji w Biedronce na pielęgnację włosów itp. Jako,że sama znalazłam o nim bardzo niewiele opinii w internecie postanowiłam dorzucić swoją recenzję do tego grona. A teraz nie przedłużając już bardziej zapraszam do dalszej części.



NAZWA: JOANNA TRADYCYJNA RECEPTURA SZAMPON NORMALIZUJĄCY CHMIEL I DROŻDŻE
POJEMNOŚĆ:300ML
CENA: 5,99ZŁ (tyle zapłaciłam w Biedronce za niego, ale jak na szampony Joanny podejrzewam,że nie jest wiele droższy w drogeriach czy innych miejscach)
DOSTĘPNOŚĆ: prawdopodobnie dostaniecie go w supermarketach typu Kaufland, Biedronka itp oraz w małych drogeriach dobrze zaopatrzonych w kosmetyki Joanny.


piątek, 28 października 2016

W denkowej torbie-październik

W denkowej torbie-październik
Witajcie w kolejnym wpisie. Dzisiaj jak widzicie po tytule zajrzymy do mojej denkowej torby i sprawdzimy ile kosmetyków udało mi się zużyć w październiku. Dodam jeszcze, że chyba wróciłam w tym miesiącu do standardowej liczby w miarę, a teraz nie przedłużając zapraszam do dalszej części :)




BEBEAUTY:


NORMALIZUJĄCY ŻEL-PEELING- uwielbiany przez moją siostrę i na pewno jeszcze powróci.

KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC LODY PISTACJOWE- pięknie pachniał, miał dużą pojemność i był mega wydajny. Uwielbiałam go i na pewno jeszcze wypróbuję inne żele z Bebeauty.


2XPŁATKI KOSMETYCZNE- o ile się nie rozwarstwiały o tyle lubiły się rozciągać i były strasznie cienkie. Mam nadzieję,że uda mi się jeszcze trafić na trójkpak tych płatków, bo akurat tamte o dziwo są świetne.



ALTERRA:
WINOGRONO I BIAŁA HERBATA KREM NA DZIEŃ-uwielbiam ten krem. Cudownie nawilża moją buzię i jest świetny pod makijaż, tak samo jak w zwykły dzień kiedy go nie mam. Uwielbiam go i na pewno kupię ponownie.


TONIK KWIAT LOTOSU I OCZAR WIRGINIJSKI- ten tonik jak wiecie jest moim ulubieńcem od zimy. Świetnie tonizuje, a przy tym walczy z niedoskonałościami, które mi się pojawiają raz w miesiącu. Kolejne opakowanie już mam w użyciu.

LADY SPEED STICK:
5IN1- to jeden z bardziej udanych antyperspirantów w żelu z Lady Speed Stick właśnie. Używam go już dość długo i nawet teraz kiedy jest chłodniej na razie nie zawodzi. Mam już kolejne opakowanie.


GARNIER:
FRUCTIS VITAMIN FORCE FRESH- to już stały bywalce moich projektów denko. Nie będę się rozpisywać po prostu świetny i mam już kolejne opakowanie.

JOANNA:

NATURIA PEELING MYJĄCY Z GREJFRUTEM- uwielbiam te małe peelingi z Joanny. Grejfrut to jedna z moich ulubionych wersji tego peelingu obok pomarańczy czy truskawki i żurawiny. Na pewno jeszcze do niego wrócę.

TRADYCYJNA RECEPTURA CHMIEL I DROŻDŻE PIWNE SZAMPON NORMALIZUJĄCY- całkiem lubiłam ten kosmetyk. Szampon był mocno oczyszczający i co mi odpowiadało lubię taki efekt czasem. Obowiązkowa była po nim odżywka, a same włosy potem były lekkie, gładkie i miękkie. Ja jestem na tak i jak znów na niego trafię chętnie zakupię, mimo zapachu, który nie do końca przypadł mi do gustu, jednak na szczęście nie utrzymywał się na włosach.

 TANITA:

 ŻEL DO GOLENIA DLA KOBIET Z ALOESEM- ten żel to mój ulubieniec. Wytwarza sztywną pianę, która dobrze przyczepia się do skóry i ułatwia golenie maszynce. Na pewno jeszcze do niego wrócę.

GREEN PHARMACY:
PŁYN MICELARNY 3W1 RUMIANKOWY- ten płyn to mój ulubieniec ostatnich miesięcy jak dobrze wiecie. Świetnie zmywa makijaż twarzy oraz oczu. Jeśli chodzi o oczy nie podrażnia ich nawet jeśli odrobina dostanie się do oka przez przypadek. Jest również całkowicie bezzapachowy. Obecnie w kwestii demakijażu testuję słynnego już wszędzie różowego Garniera i mam wielką ochotę porównać ze sobą oba te płyny.

LAZELL PERFUMS:
NIGHT FRAGRANCE- te perfumy bardzo lubiłam kiedy było ciepło, tak samo jak i obecnie kiedy jest już chłodniej. To zapach świeży, lekki, na co dzień. Ja osobiście oszalałam na jego punkcie i sądzę,że sprawię sobie jego kolejną buteleczkę.


SORAYA:
CLINIC CLEAN ODŚWIEŻAJĄCY ŻEL DO MYCIA TWARZY- zużyłam dwa lub trzy opakowania tego cudaka i bardzo go lubię. Świetnie zmywa resztki makijażu pozostawiając buzię odświeżoną, mięciutką i nawilżoną, w sposób, który faktycznie czuć. Obecnie zastąpił go żel z zieloną herbatą z Green Pharmacy.

RIMMEL:

STAY MATT LIQUID MOUSSE FOUNDATION NR 100 IVORY- ten podkład bardzo lubię, ale w wersji jaśniejszej czyli w kolorze 103. Tutaj kolor pozostawiał wiele do życzenia, ponieważ był praktycznie pomarańczowy i szybko ciemniał. Na tego gagatka  nie skuszę się więcej.


MY SECRET NATURAL BEAUTY:

SMOKY NUDES- bardzo lubiłam tę paletkę jednak rozsypała mi się w drobny mak na podłogę i wszystkie cienie poszły w siną dal. Został mi tylko kolorowy pyłek, który nadawał się do kosza, więc tam wylądował. I tak jak na mnie paletka długo wytrzymała :D. Dlatego też stwierdziłam,że kupię sobie większa paletkę cieni w kolorystyce nude, czyli słynną białą czekoladę z Make Up Revolution.

LOVELY:

EYELINER W KREDCE Z TEMPERÓWKĄ-sam eyeliner świetnie malował, a kredka była naprawdę mega długa na samym początku. Utrzymywał się również całkiem nieźle. Wadą jest tylko temperówka, która jest średnio ostra i szybko się zapycha kredką.


BELL:
MULTI MINERAL ANTI AGE NR 1 JASNY- ten korektor ogólnie sprawdzał się świetnie. Bardzo dobrze przykrywał cienie pod oczami oraz rozświetlał. Niestety przy nakładaniu powodował pieczenie, nie mam pojęcia od czego to zależało. Obecnie zastąpił go korektor z Eveline 2w1 o tych samych właściwościach, tylko bez pieczenia przy aplikacji co ważne.

GLAMOUR:
GUMKA SPRĘŻYNKA- bardzo polubiłam tę gumkę muszę wam powiedzieć. Kilka razy udało mi się ją uratować kiedy się rozciągnęła. Świetnie utrzymywała koka na włosach oraz ich nie wyrywała. Kupię ponownie na pewno w większej ilości.


I tak oto prezentuje się dwudziestu zdenkowanych w tym miesiącu. Nie jest źle uważam i jak na razie nie znalazły się tutaj żadne buble, a same sprawdzone i dobre kosmetyki. Zobaczymy jak będzie w przyszłym miesiącu i czy wyjmę z mojej denkowej torby mniej produktów niż tym razem, A może będzie więcej? Przekonamy się w listopadzie :)



Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:*:*:*

środa, 26 października 2016

Faworyci Października

Faworyci Października
Witajcie w kolejnym wpisie. Dzisiaj przyszedł czas na przedstawienie wam moich  faworytów tego miesiąca, czyli kosmetyków, które towarzyszyły mi w ostatnim czasie naprawdę często, a dodatkowo sprawdziły się  świetnie.  Jeśli ciekawi was co podbiło moje serce tym razem zapraszam do dalszej części.



poniedziałek, 24 października 2016

Isana young nowa wersja korektora Synergen. Lepszy czy taki sam?

Isana young nowa wersja korektora Synergen. Lepszy czy taki sam?
Witajcie w kolejnym wpisie. Nie wiem czy pamiętacie słynny korektor antybakteryjny w sztyfcie marki Synergen, o którym swego czasu pisałam TU? Jeśli nie to koniecznie tam zajrzyjcie. Natomiast te z was, które kojarzą tamten korektor na pewno zauważyły,że jakiś czas temu zniknęła stara wersja tego korektora, a pojawiła się nowa pod szyldem Isana Young.  Obecnie go posiadam i jeśli ciekawi was co myślę o ulepszonej wersji tego korektora w sztyfcie zapraszam do dalszej części.


NAZWA: ISANA YOUNG ACTIVE CLEAR KOREKTOR MATUJĄCY
POJEMNOŚĆ: 4g
CENA 7,99ZŁ
KOLOR: NR 4 JASNY


Obietnice producenta:

"W prosty sposób możesz zamaskować zaczerwienienia, wypryski i niedoskonałości. Jednocześnie specjalne substancje zwężają pory i wysuszają wypryski. Korektor zapobiega tworzeniu się nowych wyprysków.
Wyjątkową cechą korektora jest jego specjalny rdzeń. Zawiera on substancje czynne działające antybakteryjnie, witaminy E, B5, C oraz naturalne ekstrakty skutecznie zwalczające wypryski i przyspieszające ich znikanie. "

Skład: 
CI 77891, Octyldodecanol, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Cera Alba, Propylheptyl Caprylate, Silica, Di-C12-13 Alkyl Malate, CI 77492, Copernicia Cerifera Cera, Talc, Candelilla Cera, C30-50 Alcohols, Tocopheryl Acetate, CI 77491, Silica (nano), Ethylene Brassylate, CI 77499, Sucrose Acetate Isobutyrate, Melia Azadirachta Seed Oil, Ammonium Glycyrrhizate, Panthenyl Ethyl Ether, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Ascorbyl Palmitate, Salicylic Acid, Caprylyl Glycol, Melia Azadirachta Leaf Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, Tocopherol, Lecithin, Bisabolol, Glyceryl Stearate, Retinyl Palmitate, Glyceryl Oleate, Limonene, Citric Acid, Chamomilla Recutita Flower Extract, Cucumis Sativus Fruit Extract, Benzyl Alcohol, Linalool.

Wygląd: 





Moja opinia:



Opakowanie: Plastikowy sztyft opakowany w kartonik średniej jakości. Sam sztyft na chwilę obecną chyba jest wykonany z trochę lepszego plastiku, ponieważ w pierwszej wersji tego kosmetyku szybko połamałam opakowanie, a tutaj mimo upadków wszystko jest w najlepszym porządku. Na opakowaniu zajdziemy również informację o kolorze, pojemności i czasie w jakim powinniśmy zużyć produkt, a mamy na to 2 lata.
  

Kolor: Tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń. Jest odpowiedni i idealnie dopasowuje się do cery.  Nie ciemnieje w ciągu dnia. Tak samo jak samo jak przy poprzednim opakowaniu .



Zapach: Jest dokładnie taki sam jak w wersji poprzedniej czyli lekko  mentolowy, ale nie nachalny, mocny i długo wyczuwalny. Nic takiego nie ma miejsca, a wręcz przeciwnie pachnie tylko z opakowania.
  

Krycie: Moim zdaniem jest świetne tak samo jak w poprzedniej wersji. Potrzeba niewiele aby pokryć naszego nieprzyjaciela, wystarczy tylko delikatnie rozklepać produkt na skórze i gotowe. Nie ważne czy jest koloru czerwonego czy fioletowego w fazie zanikania i gojenia.  Można go również nałożyć w niewielkiej ilości na cienie pod oczami lub na powieki jako bazę pod cienie.
  


Konsystencja: Gęsty, w postaci stałej. Pod wpływem ciepła palców da się go idealnie rozprowadzić po skórze.
  

Działanie: Jak pisałam wyżej korektor kryje wszelkie niedoskonałości, tak samo jak zasinienia pod oczami. Nadaje się również jako baza pod cienie utrzymując je w nienagannym stanie przez cały dzień. Tak jak pisałam o kolorze nie ciemnieje. Korektor nie migruje również po twarzy i nie zbiera się nigdzie w załamaniach.
  

Wydajność: Ta również jest na plus, ponieważ korektor mam od zimy, a do końca jeszcze zostało go dość dużo.

Podsumowując: Jeśli o mnie chodzi to jak najbardziej nowy korektor Isany nie odbiega jakością od poprzednika pod szyldem Synergena. Co więcej uważam,że  jest równie świetny jak poprzednik i jeśli zastanawiałyście się nad jego zakupem (co zauważyłam przez fakt często wyszukiwania informacji na blogu o nim) polecam jak najbardziej.

  
A wy miałyście już do czynienia z tym korektorem w nowej wersji? A może zaciekawił was na tyle, aby zdecydować się na jego zakup? Koniecznie dajcie znać.

Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:*:*

PS. Mam nadzieję,że widzicie tekst normalnej wielkości zamiast maleńkich literek bo znów miałam problem czcionką podczas pisania posta.  

sobota, 22 października 2016

Co nowego w wannie/ pod prysznicem? Lody pistacjowe.

Co nowego w wannie/ pod prysznicem? Lody pistacjowe.
Witajcie w kolejnym wpisie. Tytuł może wiele wam nie powie. Zapewne zastanawiacie się co mają wspólnego lody pistacjowe z wanną lub prysznicem? Otóż w tym wypadku mają bardzo wiele wspólnego ze sobą, ponieważ zauroczył mnie ostatnio pewien żel pod prysznic o takim zapachu. Jeśli ciekawi was jaki kosmetyk dokładnie mam na myśli i dlaczego akurat lody pistacjowe zagrały tutaj główną rolę zapraszam serdecznie do dalszej części.


NAZWA: Bebeauty Creme Kremowy żel pod prysznic o zapachu lodów pistacjowych
POJEMNOŚĆ: 750ml
CENA: 7,99zł
DOSTĘPNOŚĆ: Biedronka



Co mówi producent: 





Skład:


Wygląd:



Moja opinia: 

Opakowanie : Kosmetyk jest opakowany w wielką butlę o pojemności 750ml wyposażoną w pompkę. Jest to bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ mamy szansę wydobyć produkt do ostatniej kropli.
 Pompka nie zacina się i nie sprawia żadnych kłopotów przy użytkowaniu. Oczywiście w razie potrzeby aby ją zamknąć wystarczy przekręcić.Szata graficzna jest naprawdę kusząca w tym wypadku bo lody pistacjowe są apetyczne.

Działanie: Żel bardzo dobrze się pieni i oczyszcza ciało z wszelkiego brudu. Nie pozostawia po sobie uczucia wysuszenia ani żadnej innej warstwy, która byłaby dla nas niekomfortowa w jakiś sposób.  Raczej delikatnie nawilża, skóra nie woła od razu po balsam, a wiem co o tym bo z balsamem się nie lubię za bardzo i stosuję go co drugi dzień z wielką męką.

Konsystencja: Kremowa, nie spływająca z rąk ani z ciała. Ma lekko zielonkawy kolor. 

Zapach: Tutaj początkowo z opakowania czuć ewidentnie marcepanem. Dalej jest jeszcze lepiej,bo wkrada się nutka słodyczy. I to połączenie bardzo mi się podoba, jak nie lubię marcepanu np w słodyczach, tak zapach  tego żelu jak najbardziej przypadł mi do gustu. Unosi się po kąpieli w całej łazience. Niestety na skórze nie jest długo wyczuwalny, ale za to mogę się nim rozkoszować codziennie.

Wydajność: Do  umycia używam 2-3 pompek i to mi w zupełności wystarcza. Obecnie niestety żel został już przeze mnie zdenkowany ( właściwie nie tylko przeze mnie, inni domownicy też się włączyli :))

Podsumowując: Jeśli lubicie jedzeniowe zapachy, te żele co jakiś czas pojawiają się w Biedronce na różnych gazetkach kosmetycznych, więc warto dorwać sobie jakiś.  To moja druga butla po wcześniejszej wersji melon i kokos, która też mi się podobała i nie jestem zawiedziona. Zachęcająca jest również jego cena oraz duża pojemność. Jak tylko znów pojawią się te żele w Biedronce lecę po kolejny :)



A wy miałyście już któryś z tych żeli? A może kiedy znów pojawią się w Biedronce wybierzecie się na małe polowanie?




Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:*:*:*


czwartek, 20 października 2016

Bielenda CC Magic Nails Repair Extreme- czy pomogła moim paznokciom?

Bielenda CC Magic Nails Repair Extreme- czy pomogła moim paznokciom?
Witajcie w kolejnym wpisie. Ostatnimi czasy na blogu rzadko opisuje produkty paznokciowe, bo zwykle nie znajduje nic odkrywczego.  Przestałam mieć problemy z paznokciami jako takie, ważne abym tylko regularnie używała jakiejś odżywki, aby utrzymać je w dobrej kondycji. Jeśli ciekawi was jak poradziła sobie w tej kwestii odżywka z Bielendy zapraszam do dalszej części :)



NAZWA: BIELENDA CC MAGIC NAILS REPAIR EXTREME MULTIFUNKCYJNA REGENERUJĄCA ODŻYWKA-SERUM DO PAZNOKCI Z WITAMINAMI
 POJEMNOŚĆ: 11ML
CENA:  12,59zł, ja swój egzemplarz dorwałam na promocji za ok 10zł
 DOSTĘPNOŚĆ: DROGERIE ROSSMANN, NATURA I INNE.


Co obiecuje producent: 



  Skład:  




 Wygląd: 








Moja opinia:



 Opakowanie: Na początku to złoty kartonik z ładną grafiką i wszystkimi potrzebnymi informacjami na temat produktu.  W środku znajduje się mała buteleczka z nazwą odżywki. Ogólnie całość ładna. 


Aplikator: To zwykły pędzelek jak w każdym lakierze do paznokci. W tym przypadku jest wąski, ale o dziwo wygodnie się nim maluje, mimo,że ja wąskich pędzelków bardzo nie lubię. 



Działanie czyli jak 10 obietnic producenta ma się do rzeczywistości: 

1. Regeneruje płytkę- tutaj trochę muszę się zgodzić bo paznokcie przy regularnym używaniu nie rozdwajają się  już tak często i nawet ładnie wyglądają. 
2.Odżywia paznokcie- jak wyżej 
3.Zwiększa nawilżenie i elastyczność- nie wiem co oznacza w tym przypadku nawilżenie, ale elastyczność paznokcia faktycznie jest lepsza. 
4. Zwiększa odporność na uszkodzenia- tutaj też się zgodzę, bo umówmy się zdarza mi się złamać paznokcia np z powodu uderzenia gdzieś, teraz jest dużo lepiej i paznokcie są mocniejsze.
 5.Zmniejsza podatność na pękanie, rozdwajanie i łamliwość: nie zgadzam się akurat z tym, szczególnie,że  przetestowała to moja mama i wpływ jest bardzo mały, więc zrezygnowała wtedy z jej używania. Resztę sprawdzałam głównie na sobie.
6. Poprawia wytrzymałość płytki- mam wrażenie,że to dokładnie to samo co punkt nr 4 
7. Nadaje piękny, naturalny połysk- jak najbardziej  tak 
8.Efekt wyrównania i wygładzenia płytki- jak wyżej 
9. Przywraca witalność i zdrowy wygląd paznokci- zgadzam się, paznokcie wyglądają dużo lepiej
10. Łatwo się aplikuje i szybko schnie- powiedziałabym,że nawet ekspresowo schnie i co bardzo ważne również ona naprawdę wysycha i nic się potem na paznokciach nie odbija.


Podsumowując: Większość obietnic producenta nawet  została spełniona, a nie za bardzo chciało mi się w to wierzyć na samym początku, bo myślałam,że jak coś jest do wszystkiego (czytaj 10 obietnic producenta i więcej) to jest tak naprawdę do niczego.  Najbardziej jednak nie zgadzam się z tym,że odżywka wzmacnia paznokcie i zmniejsza ich podatność na złamania, nie u każdego ta obietnica może się sprawdzić. Mimo wszystko jednak pozytywnie odbieram inne działania odżywki na paznokcie. Nakładam ją właściwie pod każdy lakier i nie ma problemu z utrzymywaniem, chyba,że jest to matowy lakier z Golden Rose to tutaj
 należy uważać, bo ten lakier akurat nie lubi odżywki.


A wy miałyście już tę odżywkę z Bielendy? A może polubiłyście inne jej warianty? Koniecznie dajcie znać.



Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:*:*

wtorek, 18 października 2016

Aktulizacja kolorówki-co się zmieniło ?

Aktulizacja kolorówki-co się zmieniło ?
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj zrobię małą aktualizację tego, co obecnie znajduje się w mojej kosmetyczce w kwestii kolorówki. Trochę się pozmieniało od ostatniego tego typu wpisu. Jeśli jesteście ciekawe co nowego przybyło i ile ubyło zapraszam do dalszej części.  

CIENIE DO POWIEK:
Jak widzicie w moich zbiorach obecnie znajdują się trzy palety. Nie widzicie tutaj małej paletki z My Secret Smoky Nudes,ponieważ moim cieniom stała się krzywda i nie dało się niestety ich uratować. Poszły w drobny mak na podłogę. No nie jestem z tego powodu zadowolona, gdyż bardzo lubiłam tę malutką paletkę, ale jest to też powód dla którego chcę zainwestować w większa paletę, bo tych akurat nie uszkadzam jakimś cudem, więc jest to niewątpliwy plus :)


PODKŁADY:


W tej kategorii posiadam obecnie dwa kosmetyki: podkład Bielendy z serii MAKE UP ACADEMIE kryjący, który idealnie do mnie pasuje w porze letniej oraz podkład na resztę pór roku, kiedy jestem blada czyli MAYBELLINE SUPER STAY w kolorze 05 Light Beige. Obydwu przyjemniaczków bardzo lubię, pierwszy z nich ładnie wytrzymuje kilka godzin, potem się świeci i wystarczy zebrać sebum i można iść do ludzi. Natomiast drugi jest niezniszczalny na mojej twarzy, nie straszny mu nawet deszcz, a schodzi z niej dopiero wtedy kiedy ja tego chcę przy wieczornym demakijażu. Bywa,że się świeci, ale jest to do opanowania wystarczy tylko jedno przyłożenie bibułki matującej,(na którą z resztą się nie transferuje) i mogę w nim spokojnie chodzić do końca dnia o nic się nie martwiąc. 



PUDRY/ PRODUKTY UTRWALAJĄCE MAKIJAŻ:

W przypadku takich produktów na chwilę obecną posiadam dwa. Puder WIBO FIXING POWDER oraz MGIEŁKĘ UTRWALAJĄCĄ od Bielendy. Pudru używam przy codziennym makijażu i sprawdza się świetnie dając mi pewność,że wszystko jest utrwalone ładnie i na kilka godzin. Mgiełka sprawdza się w sytuacjach kiedy chcę,aby mój makijaż wyglądał nienagannie przez długie godziny w jakiś bardzo ważnych sytuacjach. Jak dotąd jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Daje radę również w małej ilości do ściągania pudrowości z twarzy.


RÓŻE DO POLICZKÓW:
Jeśli o ten kosmetyk chodzi posiadam dwa róże w swojej kolekcji. Pierwszy z nich to róż marki SENSIQUE SENSIQUE MATT ROUGE NR 204 czyli piękny, lekko ceglasty różowy kolor i co najważniejsze bez żadnych drobinek. Bardzo ładnie i naturalnie wygląda na policzkach. Drugim kosmetykiem jest cień do powiek ESSENCE NR 07 PINK ME UP!, który świetnie nadaje się właśnie jako róż do policzków z delikatnym rozświetleniem. Cudownie wygląda wiosną i latem, dodaje świeżości. 


 BAZA POD CIENIE:


 Jeśli o bazy pod cienie chodzi posiadam tylko WIBO EYESHADOW BASE, która jest jednym z moich odkryć tego roku. Sprawdza mi się świetnie przy każdych cieniach, które posiadam. Wszystko trzyma się ładnie do  samego wieczora bez żadnego uszczerbku. 


KOREKTORY:

W mojej kosmetyczce na ten moment znajdują się trzy korektory. Dwa z nich czyli ISANA YOUNG korektor w sztyfcie antybakteryjny oraz RIMMEL LASTING FINISH (01 PORCELAIN) sprawdzają się świetnie na niedoskonałości maści wszelkiej(nawet te dość duże wulkany, co miałam kiedyś okazję sprawdzić niestety). Faktem jest również to,że mieszając korektor z Rimmela razem z jakimś płynnym można uzyskać większe krycie jak macie duże cienie pod oczami, a co równie ważne nic się wtedy pod oczami nie warzy ani nie wchodzi w załamania skóry, tworząc nieistniejące zmarszczki, co dzieje się gdy nałożymy Rimmela solo. Ostatnim kosmetykiem tego typu jest KOREKTOR BELL MULTIMINERALktóry owszem lubię za krycie i ładne rozświetlenie, ale nie podoba mi się to, o czym pisałam wam w jego recenzji czyli to dziwne pieczenie. 

TUSZE DO RZĘS:


Tusz Lovely CURLING PUMP UP MASCARA to mój wielki ulubieniec, którego zmieniam tylko opakowania na nowe i zawsze mam jakieś na zapasie. Daje mi ładne wydłużenie i podkręcenie rzęs. Maskara z MISS SPORTY PUMP UP BOOSTER 100% ROCK to mój najnowszy nabytek i muszę wam powiedzieć po kilku użyciach,że robi konkurencję dla żółtego tuszu Lovely. 




EYELINERY:


Na chwilę obecną posiadam w swojej kolekcji dwa eyelinery. Jeden z nich to eyeliner  w pisaku
MY SECRET WATERPROOF EYELINER prawie wodoodporny, ponieważ zmywa się trochę ciężej niż zwykły pisak, ale nie jest odporny na łzawienie oka niestety, nie wiem dlaczego, ale mimo to lubię go nakładać np na kredkę bo to daje mu lepszą trwałość.
Automatyczna kredka z MISS SPORTY to jedna z moich pierwszych kredek, oprócz tego,że mam do niej sentyment to bardzo się lubimy.  Łatwo się nią rysuje kreski dla takiego laika jak ja to jest istotne. Równie ważne jest , to iż jest ona wysuwana, a nie temperowana co wpływa na jej wydajność. Obecny egzemplarz to moje druga lub trzecia sztuka. Ubyła z tej kolekcji kredka z Lovely,którą zużyłam.

USTA:


W tej kategorii dołączyło do mojej kosmetyczki od ostatniego razu dwie konturówki Essence oraz jedna z My Secret. Co do pomadek widzicie aż trzy sztuki na plus czyli matową płynną pomadkę Eveline, płynny pomadko-błyszczyk z Essence oraz najbardziej maltretowaną złotą pomadkę tej samej firmy co mój płynny mat. Więcej o nich wszystkich przeczytacie TUTAJ


ROZŚWIETLACZE:


W tej kategorii niezmiennie od samego początku rządzi LOVELY GOLD HIGHLIGHTER. Mimo,że oglądam często inne tego typu produkty, to nadal mnie nie kuszą, bo mam swoim zbiorku kosmetycznym to złotko.  Choć nigdy nie mów nigdy i może dam się w końcu skusić :).Daje bardzo ładny efekt tafli na skórze bez grama drobinek, a jednocześnie nie jest to błysk nachalny co bardzo mi się podoba. 


BRWI:
W tej kwestii zmieniło się to,że zaczęłam jakoś ujarzmiać swoje brwi, o czym nie myślałam jeszcze kilka miesięcy temu. Obecnie pomaga mi z tym WIBO EYEBROW FIXER,który odkryłam jakiś czas temu.


Ostatnie dwa produkty to moje zupełne nowości. Zaczynam je dopiero testować. Pierwszą z nich jest trio do konturowania EVELINE CONTOUR SENSATION 01 PINK BEIGE oraz KOREKTOR 2W1 KRYJĄCO-ROZŚWIETLAJĄCY  również marki Eveline. Pierwsze wrażenia o nich mam pozytywne i mam nadzieję,że dalej tak będzie i będę mogła wam te produkty polecić w przyszłości.
Bliżej pokazywałam je TU



I tak prezentuje się mój obecny kolorówkowy zbiór. Jak same widzicie trochę z niego ubyło,szczególnie w kwestii produktów do ust czy pudrów. Nie wiem czy ten zbiór jest objętościowo mały czy duży. Same ocenicie.

Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:*:*




niedziela, 16 października 2016

Co nowego w kosmetyczce? Część II. Częściowe spełnienie wishlisty i nie tylko...

Co nowego w kosmetyczce? Część II.  Częściowe spełnienie wishlisty i nie tylko...
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was drugą część nowości z tego miesiąca. Tym razem będzie ciekawie, ponieważ udało mi się spełnić kolejne dwa punkty z mojej jesiennej wishlisty oraz skusiłam się na jeden kultowy już produkt, przed którym broniłam się rękami i nogami. A teraz jeśli ciekawi was co nowego przybyło w moim zbiorze kosmetycznym zapraszam :) 

piątek, 14 października 2016

6 najlepszych za +/- 10zł cz V.

 6 najlepszych za +/- 10zł cz V.
Witajcie w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was 6 produktów za +/- 10zł, które ostatnimi czasy zwojowały moją kosmetyczkę.  Jeśli ciekawi was jakie to kosmetyki to zapraszam do dalszej części.Może podpatrzycie coś ciekawego dla siebie :)






wtorek, 11 października 2016

Isana professional bezacetonowy zmywacz do paznokci

Isana professional bezacetonowy zmywacz do paznokci
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć wam o zmywaczu do paznokci marki Isana. Jak wiecie po przygodzie z ich zielonym zmywaczem testowałam wiele innych i wszystkie były ok. Jednak kiedy wpadłam na bezacetonowy zmywacz bez wahania porwałam go z półki i muszę powiedzieć,że jest między nami przyjaźń. Jeśli jesteście ciekawe czym owy zmywacz mnie "kupił" zapraszam do dalszej części.




 NAZWA: ISANA PROFESSIONAL BEZACETONOWY ZMYWACZ DO PAZNOKCI
POJEMNOŚĆ: 175ML
CENA: 6,99 ZŁ
DOSTĘPNOŚĆ: ROSSMANN

niedziela, 9 października 2016

Co nowego w kosmetyczce- lovely, miss sporty, alterra, joanna, wibo, isana, essence

Co nowego w kosmetyczce- lovely, miss sporty, alterra, joanna, wibo, isana, essence
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Jeśli pamiętacie poprzedni to wiecie,że mam swoją kosmetyczna wishlistę na jesień i powoli ją spełniam, dlatego też pokażę wam dzisiaj co nowego dotarło niedawno do mojej kosmetyczki. Kto jest ciekawy zapraszam :)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dziękuję za wszystkie komentarze. Proszę nie zostawiać spamu. Sama was znajdę, to proste :). Obsługiwane przez usługę Blogger.
Copyright © 2016 Początkująco kosmetycznie , Blogger