Nie zostawiaj linków !!!

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, dlatego nie spamuj i nie zostawiaj linków !!! Każdy taki komentarz nie będzie przeze mnie akceptowany.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Jak przemyciłam kolor w makijażu? Cz II

Jak przemyciłam kolor w makijażu? Cz II
Witajcie kochane w kolejnej części wpisu pt. Jak przemyciłam kolor w makijażu. Poprzednim razem pokazałam wam, co potrafi na oku mój ulubiony cień marki Kobo Professional o numerze 142. Dzisiaj pokażę  nieco żywszy kolorek. Na tapetę weźmiemy sobie matowy róż marki Sensique, który świetnie nadaje się nie tylko na policzki :) Kto jest ciekawy, co zmalowałam na oku za pomocą tego różu, zapraszam do dalszej części bez zbędnego przedłużania.




Bohaterem tego wpisu, jak mówiłam wyżej będzie matowy róż marki SENSIQUE. Jest to numer 404.  Można go oczywiście wykorzystywać jedynie jako róż, ale ja postanowiłam też nałożyć go na powiekę, Kolor kosmetyku jest całkiem przyjemny, bo to mieszanka, samego różu właśnie plus odrobina pomarańczu, takiej brzoskwinki. Bardzo przyjemna wizualnie mieszanka.


 Wspomniany róż dostaniecie w Drogerii Natura w bardzo niskiej cenie, jak za przyjemną jakość i fakt, że kosmetyk dobrze utrzymuje się na policzkach i ładnie wygląda.


A tak z bliska prezentuje się sam kolor i jak same widzicie, nie jest on do końca oczywisty, ale bardzo ładny i świeży, przez co dodaje też świeżości samej cerze.


A sam makijaż oka z tym cieniem w roli głównej prezentuje się tak:
Do makijażu użyłam:
OCZY: baza Wibo Eyshadow Base, Sensique Matt Rouge, paleta Makeup Revolution Beyond Flawless cień Cocoa, Miss Sporty Studio Lash Designer żelowa kredka nr 001 Lash Designer, korektor Eveline Cosmetics 04, w kąciku rozświetlacz w z trio Eveline Cosmetics Contour Sensation, tusz Miss Sporty Pump Up Booster 100% Rock.
TWARZ: Podkład Maybelline Affinitone 03, Sensique Matt Rouge, Brązer z Trio Eveline Cosmetics.
USTA: Eveline Cosmetics Color Edition 703 Candy Angel.


I tak oto prezentuje się mój makijaż w roli głównej z różem, który stał się cieniem do powiek. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu, tak jak ten poprzedni, co bardzo mnie cieszy.


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄

sobota, 22 kwietnia 2017

Hity kwietnia

Hity kwietnia
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was 5 kosmetyków, które w tym miesiącu najczęściej były przeze mnie zużywane i warte są wspomnienia na blogu. Ten miesiąc pełen jest dla mnie przygotowań do licencjatu, ale znajduję również czas na to, aby pisać posty na blogu oraz testować nowe kosmetyki, które przyniosłam ze sobą z zakupów. Jeśli ciekawi was, jakie produkty polubiłam w kwietniu, zapraszam do dalszej części. 







ISANA STYLE 2 CREATE SUCHY SZAMPON BERRY MANIA- jak dobrze wiecie, z suchych szamponów najbardziej lubię słynny Batiste, ale czasem zdarzają się małe odstępstwa. W tym wypadku odstępstwo wyszło bardziej pozytywnie, niż myślałam. Otóż ten suchy szampon faktycznie świetnie odświeża fryzurę i nadaje włosom objętości. Nie wyglądają już jak przyklapnięte i oblizane przez krowę. Dodatkowym atutem według mnie jest jego zapach, bardzo przyjemny i owocowy. Najdłużej zostaje on na włosach, z atmosfery ulatnia się po kilku sekundach. Jak dla mnie ekstra.



MISS SPORTY STUDIO LASH DESIGNER NR 001 BLACK DESIGNER- o tej żelowej kredce zdążyłam wam już nieco wspomnieć we wpisie na temat tego, co warto kupić podczas promocji -49% w Rossmannie. Powtórzę tylko dla przypomnienia, że jest bardzo trwała, nie odbija się nigdzie, ma super czarny kolor oraz jest odpowiednio miękka podczas malowania kreski na oku.  W tym miesiącu zdecydowanie królowała w KAŻDYM moim makijażu, nie ważne czy bardziej skomplikowanym, czy minimalistycznym.




ALTERRA KREMOWY PEELING DO TWARZY KIWI& ŻURAWINA- ten peeling to mój kolejny kosmetyk marki Alterra pochodzący z ich nowej serii. Muszę powiedzieć, że jestem z niego naprawdę zadowolona. Świetnie radzi sobie z usuwaniem martwego naskórka z twarzy, a sama buzia jest potem gładka i bardzo przyjemna w dotyku. Bardzo się cieszę, że udało mi się go odkryć przy okazji zakupów w Rossmannie, bo dołączył do reszty kosmetyków wspomnianej marki, które posiadam i stale używam.



WELLNES& BEAUTY PEELING SOLNY Z OLEJEM Z PESTEK CYTRYN I WERBENĄ- dobrze wiecie, że w kwestii peelingów do ciała  brak mi stałości. Zmieniam je jak rękawiczki, ale w tym wypadku kompletnie nie mam ochoty tego czynić. Ten peeling rozkochał mnie w sobie totalnie. Cudownie zdziera martwy naskórek z całego ciała, pozostawiając na skórze przyjemną olejową otoczkę, która kompletnie nie przeszkadza i cudownie pachnie, a to wszystko z korzyścią dla ciała i dla nosa, bo ten zapach naprawdę się nie nudzi. I sądzę, że tym razem chyba znalazłam swój peelingowy ideał, którego nie zamierzam porzucać na rzecz innych.
.




CIEN SÓL DO KĄPIELI JAŚMIN I POMARAŃCZA- o tych solach przeczytałam wcześniej na blogu Chocolate i już wtedy zapragnęłam posiadać jakąś. Podczas wizyty w Lidlu padło na wersję z jaśminem i pomarańczą. I to również była miłość od pierwszego wejrzenia, tak samo,  jak w przypadku peelingu W&B. Zakochałam się w cudownym, relaksującym zapachu tej soli. No majstersztyk muszę wam powiedzieć, a co więcej mam ochotę dosypywać ją do swojej kąpieli codziennie, ale tego nie robię, bo nie zawsze mam czas się relaksować w wannie. Oczywiście oprócz przyjemnego zapachu są też przyjemne korzyści dla skóry. A kosztowała naprawdę grosze. 




I tak właśnie prezentują się moi ulubieńcy tego miesiąca. Przyznam, że przez cały miesiąc namiętnie testowałam te produkty, a to, że się znalazły w ulubieńcach, potwierdza moją sympatię do nich. 
A wy znacie jakiś produkt, który pokazałam? Koniecznie dajcie znać. 


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋





środa, 19 kwietnia 2017

Moja Alterra -kosmetyki, które lubię i polecam

Moja Alterra -kosmetyki, które lubię i polecam
Witam was kochane serdecznie w kolejnym wpisie. Jeśli śledzicie mnie od dłuższego czasu, to wiecie, że moją ulubioną marką w kwestii pielęgnacji twarzy, właściwie na każdym poziomie jest Alterra. O wielu kosmetykach już tutaj wspomniałam, bo cenię markę za przyjazne składy oraz fakt, że którego kosmetyku nie dotknę, to jest z tego miłość. A nie powiem, żeby moja cera nie była w przeszłości wybredna, tylko ja nie umiałam się  dostosować do jej potrzeb, ale obecnie nie mam zastrzeżeń i moja cera też nie. Dzisiaj przypomnę wam kilka kosmetyków, które lubię oraz napiszę trochę więcej o tych, które swojej recenzji tutaj nie mają. Bez zbędnego przedłużania, zapraszam do dalszej części wpisu.




Pierwszy kosmetyk na pewno bardzo dobrze znacie, ponieważ to mój ulubiony krem, który stosuję w wieczornej pielęgnacji mianowicie KREM Z GRANATEM BIO, kolejny obok kremu jest peeling z KIWI& ŻURAWINĄ. Peelingu używam od czasu zakupu i muszę powiedzieć, że jestem z niego zadowolona. Bardzo fajnie ściera martwy naskórek z buzi, pozostawiając ją gładką i przyjemnie nawilżoną, dzięki dużej ilości drobinek zatopionych w kremie. Ostatni kosmetyk to mój niezastąpiony krem z WINOGRONOWEJ SERII, który sprawdza się zarówno pod makijaż, jak i w codziennej pielęgnacji.



Jak pamiętacie, kiedyś nie byłam zwolenniczką używania toniku, powiem więcej, był ignorowany w mojej pielęgnacji. Wszystko zmieniło się w momencie, gdy ponad rok temu potrzebowałam czegoś na niedoskonałości i na mojej drodze pojawił się TONIK Z KWIATEM LOTOSU& OCZAREM WIRGINIJSKIM. Zaczęło się od jednego opakowania, a skończyło na wielu kolejnych, bo sam kosmetyk świetnie odświeża, delikatnie oczyszcza i działa na niedoskonałości. Stosunkową nowością jest u mnie OLEJEK Z GRANATEM. Początkowo używałam go zamiast serum w wieczornej pielęgnacji, jednak teraz jest odwrotnie, odkąd kupiłam kolejne opakowanie serum. Wracając jednak do olejku, świetnie używa się go w porannej pielęgnacji w połączeniu z kremem. Taka mieszanka świetnie nawilża cerę, a co równie ważne świetnie utrzymuje makijaż i nic dodatkowo się nie świeci na twarzy. Jak wspomniałam przed chwilą znów wróciłam do SERUM Z SERII Z GRANATEM BIO, które przez chwilę nie było dostępne w Rossmannie. Oczywiście sprawdziłam skład i właściwie zmiana jest symboliczna, a serum nadal sprawdza się świetnie w wieczornym nawilżaniu mojej mieszanej cery, której taka pielęgnacja, jak widać, mocno odpowiada.
Olejek granat bio
Alterra Serum do intensywnej pielęgnacji granat bio

Kolejna dwójka w tym wpisie to duet włosowy, czyli olejek oraz odżywka. OLEJEK Z PESTEK MORELI, najczęściej lądował na końcówkach moich włosów i nadal tak czynię, choć lubię go też mieszać z ODŻYWKĄ Z GRANATEM i używać tego duetu jak maski. Solo są świetne, a razem idealne dla moich włosów. Po takiej masce są sypkie, gładkie, leiste oraz nieobciążone, co najważniejsze. Mają również bardzo przyjemny zapach po takim zabiegu.
Alterra olejek z pestek moreli
Alterra odżywka aloes& granat
Ostatnim kosmetykiem marki Alterra w mojej kosmetyczce jest KREM DO CIAŁA Z MASŁEM SHEA& GRANATEM. Używam go do smarowania całego ciała i jestem bardzo zadowolona z tego, jak działa ten balsam. Przede wszystkim jest lekki, dobrze nawilża, skóra następnego dnia, nawet jeśli go nie użyję, nie woła o nawilżenie, a co najprzyjemniejsze cudownie pachnie granatem, tak samo, jak krem do twarzy, olejek oraz serum, o których przeczytałyście wyżej.


A wy macie jakąś ulubioną markę pielęgnacyjną? A może tak, jak ja jesteście maniaczkami Alterry? (bo u mnie to już chyba tak wygląda 😎) Chyba,że skusiłam was na jakiś kosmetyk z wyżej wymienionych? Koniecznie dajcie znać 😁




poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Tanie lakierowanie cz. II

Tanie lakierowanie cz. II
Witam was kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj tak, jak w poprzednim miesiącu mam dla was kolejną część tanich lakierów, które sprawdzają się świetnie. Tym razem w zestawieniu wprowadzimy też trochę letni kolorków. Jeśli jesteście ciekawe, jakie lakiery tym razem wam polecam, zapraszam do dalszej części. Wpis jest też dla tych z was, które hybryd nie używają i wolą częściej zmieniać kolory na paznokciach :) 










ESSENCE COLOUR&GO( DZIŚ THE GEL NAILS) NR 187 JUICY LOVE- ten odcień czerwieni jest naprawdę piękny. Elegancki, wyrazisty i pięknie błyszczący. Dobrze się go nosi na paznokciach i łatwo zmywa, ale trzeba uważać, ponieważ gdy gdzieś zahaczymy, potrafi mocno odprysnąć lub zejść płatami. W Naturze dostaniecie go za mniej niż 10zł.


GOLDEN ROSE MATTE NR 31- tę miętkę znalazłam kiedyś na stoisku Golden Rose. I przepadłam. To jedyny matowy lakier w mojej zwykłej kolekcji, ale jest naprawdę bardzo ładny. Szybko wysycha, dobrze kryje i ma piękny, miętowy kolor, który świetnie komponuje się z różem piaskowym lakierem w podobnej tonacji. Jeśli chodzi, o trwałość lakier nie odpryskuje tylko się ściera  po ok 5-6 dniach.


LOVELY BALTIC SAND NR 1- ten lakier niezaprzeczalnie kojarzy mi się z latem. Ma w sobie czerwień, pomarańcz i złoto. Jest naprawdę niezwykły. I te wszystkie kolory cudownie widać w słońcu, Trwałość  lakieru wynosi ok. 6 dni, potem widocznie się ściera na końcówkach, co jest bardzo dobrym wynikiem moim zdaniem. Nadal chyba można dostać te lakiery w Rossmannie, więc jak będziecie mieć okazję je dorwać, warto wypróbować. 




WIBO SUMMER MANICURE NR 2- prawdopodobnie była to limitowanka w szafie Wibo, ale jeśli jeszcze natkniecie się na nią warto spojrzeć przychylniejszym okiem. Lakier ma całkiem fajny, letni kolor. Przyjemnie komponuje się z pomarańczowym na przykład. Choć możecie kombinować dowolnie. Trwałość ma całkiem ok, ok 3-4 dni. 



I tak prezentują się kolejne 4 lakiery warte uwagi. Sądzę, że króluje tutaj już typowo wiosenno-letnia kolorystyka, więc dla każdego coś dobrego. Odsyłam was również do poprzedniego wpisu na ten temat. A wy znacie może któregoś z tych przyjemniaczków? Koniecznie dajcie znać. 

Tanie lakierowanie cz. I

Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋 I jeszcze raz Wesołych Świąt !



czwartek, 13 kwietnia 2017

4 kosmetyczne Hity z Biedronki

4 kosmetyczne Hity z Biedronki
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was 4 kosmetyczne hity pochodzące z Biedronki. Wiele już napisałam o tych kosmetykach tutaj, ale postanowiłam, że zbiorę to w całość. Zatem bez przedłużania, zapraszam do dalszej części.





ŁAGODZĄCY ŻEL-KREM- słyszałyście ode mnie o nim już naprawdę wiele razy. Dla przypomnienia powiem tylko, że świetnie oczyszcza twarz, jest delikatny i niewysuszający dla cery, co jest istotne przy codziennej pielęgnacji. Więcej szczegółów na jego temat znajdziecie w osobnej recenzji.
Bebeauty delikatny żel krem


DOVE  DEEPLY NOURISHING KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC- piszę o nim dlatego, że znalazłam go w Biedronce i raczej z dostępnością nie ma problemu, Od razu właściwie wylądował pod prysznicem razem z drugim żelem, o którym opowiem wam za chwilę, Wracając jednak do żelu Dove to jest dokładnie taki jak się spodziewałam, czyli przyjemnie kremowy, delikatnie nawilżający, niewysuszający oraz cudownie pachnący. I co ciekawe to nawilżenie, które on daje, jest  tyle przyjemne, że w leniwy dzień nie używam balsamu, a skóra nie jest tragicznie sucha.


BEBEAUTY KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC MALINA I WANILIA- ten żel razem z Dove króluje obecnie niedaleko mojej wanny. Tutaj głównym walorem jest przyjemny zapach malinowej mamby oraz fakt, że żel dobrze się pieni i oczyszcza ciało. Potrafi lekko wysuszać, ale tylko wtedy, kiedy  nie używam balsamu, a obecnie jestem raczej regularna w tej kwestii, więc nie doznałam od niego takiej krzywdy.

BEBEAUTY PŁATKI KOSMETYCZNE OWALNE- długo się zastanawiałam nad takimi, aż spotkałam je w biedronce. I muszę powiedzieć, że są o niebo lepsze od tych zwykłych okrągłych.  Po pierwsze są ekonomiczniejsze, bo do samego demakijażu wystarcza mi dwa takie duże płatki zamiast czterech mniejszych. A do tego są dobrze zszyte i nie rozwarstwiają się, czego w płatkach nienawidzę wręcz. Najlepsze jest też to, że nie troczą się podczas użytkowania, zostawiając na buzi resztki. Osobiście jestem na tak i mam też na zapasie kolejne tego typu płatki. 


A wy znacie któryś z pokazanych przeze mnie kosmetyków? A może coś was kusi i chętnie sięgniecie po to podczas wizyty w Biedronce? Koniecznie dajcie znać :) 



Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋

wtorek, 11 kwietnia 2017

Moje kolorówkowe hity z Rossmanna, czyli co warto kupić podczas najbliższej promocji -49%.

Moje kolorówkowe hity z Rossmanna, czyli co warto kupić podczas najbliższej promocji -49%.
Witam was kochane w kolejnym wpisie. Jak wiecie, wielkimi krokami zbliża się słynna promocja w Rossmannie -49%, z której wiele z nas korzysta. I zapewne wiele też poszukuje ciekawych kosmetyków z kolorówki, na które warto zwrócić uwagę. Jeśli jesteście ciekawe moich typów, zapraszam do dalszej części wpisu.




O tuszu MISS SPORTY PUMP UP BOOSTER 100% ROCK wspominałam wam już wiele razy. Odkąd go kupiłam na jesiennej promocji, rządzi niepodzielnie moimi rzęsami. Bardzo fajnie wydłuża, pogrubia i sprawia, że rzęsy mają fajną objętość.  Utrzymuje się na oku przez cały dzień nienagannie, bez osypywania. Warto zwrócić na niego uwagę podczas promocji, jeśli wyżej opisany przeze mnie efekt jest tym, czego poszukujecie.
Miss Sporty Pump Up Booster 100% Rock 



Jeśli jesteśmy przy temacie oczu, to warto wspomnieć tutaj o korektorze EVELINE COSMETICS ART SCENIC 04 LIGHT, który fajnie nadaje się do zakrywania cieni pod oczami, rozświetlając przy tym spojrzenie. Nie ciemnieje też przez cały dzień i nie wchodzi w załamania skóry. W regularnej cenie nie kosztuje wiele, a na promocji tym bardziej warto się skusić na niego.

EVELINE COSMETICS ART SCENIC 04 LIGHT





Ostatnim kosmetykiem w makijażu oczu, który jest godny uwagi jest moja ulubiona ostatnio kredka MISS SPORTY STUDIO LASH DESIGNER  w kolorze 001 BLACK DESIGNER. Jestem w niej totalnie zakochana. Uwielbiam ją  za to, że jest super czarna i nie blednie przez cały dzień noszenia jej na oku, łatwo się nią rysuje kreski oraz jest odpowiednio miękka. Ważne jest również to, że utrzymuje się genialnie na oku. Czy maluję kreskę na cieniach do powiek, czy też praktycznie nie nałożę cienia, tylko puder dla wyrównania powieki, ona pozostaje na swoim miejscu i nigdzie się nie odbija. A kosztowała mnie lekko ponad 10zł. I jeśli tak jak ja, macie ten problem, że wam się kredka odbija w załamaniu powieki, serdecznie polecam tę, na promocji wyjdzie za grosze.



Jeśli chodzi, o twarz to tutaj mam wam do polecenia również dwa kosmetyki. Pierwszy z nich to dobrze wam znana już trójka do konturowania marki EVELINE COSMETICS CONTOUR SENSATION 3IN1 nr 01 PINK BEIGE. Zestaw zawiera bronzer, róż oraz rozświetlacz. Jestem zadowolona z tej trójki, dzięki bronzerowi moja twarz nie jest bladym płótnem, ma jakąś definicję. Drugim moim ulubionym kosmetykiem z całej trójki jest rozświetlacz, który jest różowy. Uwielbiam podkreślać nim kości policzkowe oraz kąciki wewnętrzne. To on sprawił, że zakochałam się w takim kolorze rozświetlacza i mam ochotę na więcej. Różu używam najrzadziej tak naprawdę, ale on też ładnie wygląda na buzi, mimo że jest przeze mnie tak pokrzywdzony.  W cenie regularnej to trio kosztuje ponad 30zł, więc warto polować na nie na promocji.



Drugi kosmetyk w tej kategorii godny uwagi to również jedno z moich nowych odkryć, czyli WIBO RICE POWDER. Bardzo go lubię używać w dni, kiedy wiem, że będę od rana do popołudnia poza domem i potrzebuję matowej twarzy, a najbardziej strefy T.  Puder sprawdza się świetnie, nie wysusza twarzy i nie powoduje zapychania porów. W regularnej cenie kosztuje ok 17zł, a na promocji tym bardziej będzie wart uwagi.




Jak wiecie, jestem ostatnio wielką fanką matowych pomadek, więc nie mogło na tej liście zabraknąć mojej ulubionej LOVELY EXTRA LASTING w odcieniu nr 1. Ta pomadka jest niesamowita. Ma świetną pigmentację, wystarczy dosłownie jedna warstwa na pokrycie całych ust i nie ma żadnych prześwitów. Jej zaletą jest również trwałość, nie transferuje się na szklanki przy piciu na przykład, a wyciera się powoli i równomiernie z ust przy jedzeniu. Może delikatnie wysuszać  z racji swojej trwałości, więc warto o nie dbać, aby pomadka nie podkreślała suchych skórek. W regularnej cenie kosztuje ok. 10zł, a na promocji będzie jeszcze taniej.


I tak oto prezentuje 6  moich ulubionych kosmetyków godnych uwagi podczas najbliższej promocji -49%. Ja sama podczas tej promocji kupię niewiele kosmetyków, czaję się na bazę pod cienie i tusze do rzęs, więc prawdopodobnie skorzystam tylko na tym tygodniu promocji.

Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄


niedziela, 9 kwietnia 2017

Aktualizacja pędzlowa-Jak teraz wygląda moja kolekcja?

Aktualizacja pędzlowa-Jak teraz wygląda moja kolekcja?
Witajcie w kolejnym wpisie. W ostatnim czasie powiększyła się moja pędzlowa kolekcja i to znacznie. Warto więc  nieco zaktualizować wpis na temat moich pędzli, bo jest co tutaj pokazać. Jeśli ciekawi was, co nowego w trawie piszczy w tej kategorii, zapraszam do dalszej części :)






Jeśli o te maluchy chodzi, nadal służą mi świetnie od 3 dobrych lat właściwie. Te całkowicie czarne pochodzą z Biedronki, kupiłam je kiedyś przypadkowo w zestawie z innymi i bardzo polubiłam. Pędzle ze srebrnymi skuwkami to Ann Co i Top Choice, będące w mojej kosmetyczce równie długo, jak biedronkowe egzemplarze. Są często prane i używane. Dwustronny pędzel jest rossmannowskiej marki FYB i tak samo świetnie się sprawuje. Z prawie żadnego z powyższych egzemplarzy nie wypadło włosie, nie licząc pędzla kulkowego, który jest z naturalnego włosia, więc przez  krótki czas włosie wypadało.
Moja mini kolekcja pędzli


 Kolejne pędzle pochodzą z mojego pobliskiego chińczyka. To nieznana mi wcześniej marka JR i są to głównie pędzle do oczu. Powiem wam, że sprawdzają się fajnie. Znajdziemy tu zestaw idealny do codziennego makijażu, bo jest płaski pędzel do cieni, kulkowy do rozcierania, skośny do brwi lub eyelinera, mały płaski do dolnej powieki oraz taki z bardzo długim włosiem nie bardzo wiem jeszcze do czego. Przydają się przy codziennym makijażu i to bardzo, są też miękkie i ładnie ścięte, nic z nich nie wystaje, a nawet jakby tak było można to przyciąć i nie ma problemu. Sądzę również, że będą idealnym zestawem do podróżowania, gdy nie mam konieczności zabierania wszystkich pędzli.


 O pędzlach FAKEFACE PROFESSIONAL miałyście już okazję czytać na blogu, a wpis cieszył się waszym zainteresowaniem. Posiadam 4 duże pędzle do twarzy oraz dwa małe do oczu. Bardzo lubię tego puchacza do pudru, flat top do podkładu oraz te dwa maluchy do cieni.  Nowością jest pędzel z różowym włosiem, w którym najpierw zakochałam się ze względu na wygląd, ponieważ jest śliczny, ale ma również tę zaletę, że świetnie sprawdza się do aplikacji różu. Oczywiście wszystkie  widocznie na zdjęciu przyjemniaczki dobrze się piorą i nie wypada z nich włosie. 


FakeFace Professional




 Ostatnimi pędzlami w mojej kolekcji są znane wam już właściwie zewsząd CHIŃSKIE PUCHACZE. Mam je w swojej kolekcji już ponad rok i nadal jestem zadowolona. Pędzle dobrze się piorą, włosie nie wypada, a codzienny makijaż nie sprawia im trudności. Nadal są również przyjemne dla buzi i użyteczne w mojej kosmetyczce, co z resztą widzicie, ponieważ pędzel do konturowania to lekki brudasek, tak samo jak jeden z pędzli do oczu, aczkolwiek mam nadzieję, że mi to przebaczycie.

Chińskie puchacze
I tak oto prezentuje się całość. Jest to aż 26 sztuk. Szybko mi poszło zbieranie, ale jestem zadowolona z nich i to bardzo. Szczególnie cieszy mnie to, że moje najnowsze zdobycze, a mam tu na myśli np. pędzle z FakeFace choćby udało mi się zakupić stacjonarnie. Jednak wolę takie zakupy najbardziej, nie ważne, o jakich produktach jest mowa. 

A jak wasze kolekcje pędzlowe? Duże? Czy może mniejsze? Koniecznie dajcie znać :)

Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄



piątek, 7 kwietnia 2017

Wibo Rice Powder

Wibo Rice Powder
Witajcie w kolejnym wpisie. Jak wiecie, jestem fanką marki Wibo i  mam w swojej kosmetyczce kilka ich produktów, które bardzo lubię. Dzięki Wibo przekonałam się też do sypkiej formy pudrów, za sprawą mojego ulubionego Fixing Powder. Ostatnio dołączył do niego puder w wersji ryżowej, tejże marki. Wspomniałam o nim tutaj kilka razy, ale sądzę, że jest godzien również osobnej recenzji, a zatem nie przedłużając już, zapraszam do dalszej części wpisu.


NAZWA: WIBO RICE POWDER
CENA: OK 17ZŁ
DOSTĘPNOŚĆ: ROSSMANN
POJEMNOŚĆ: 5,5G




Co mówi producent:
" Transparenty puder sypki na bazie mączki ryżowej, dzięki któremu cera pozostanie na długo matowa i aksamitna. Idealnie wyrównuje koloryt skóry i perfekcyjnie kamufluje powiększone pory.
Nieodzowny przy wykończeniu zarówno dziennego, jak i wieczorowego makijażu. Nie blokuje porów i doskonale absorbuje nadmiar sebum ze skóry, pozostawiając skórę matową i odświeżoną przez cały dzień.
Polecany dla każdego typu cery."

W skrócie producent obiecuje:
*matową i aksamitną cerę na długo 
*wyrównanie kolorytu i kamuflowanie powiększonych porów
*nie blokuje porów i doskonale absorbuje sebum

I teraz zapytacie, jak to wygląda w praktyce? Przy mojej mieszanej cerze sprawdza się świetnie.  Po pierwsze faktycznie cera jest matowa na długie godziny, ale nie jest przez to wysuszona, co bardzo mi się podoba, ponieważ dodatkowe wysuszenie nie jest pożądane mimo wszystko.  Jeśli chodzi o wyrównanie kolorytu, to na dobrą sprawę nie wiem, jak by to miało wyglądać, gdyż moja cera nierówna w kolorze nie jest, raczej lekko zaczerwieniona, aczkolwiek nie jest to podkreślone w żaden sposób. Kamuflowanie powiększonych porów idzie mu całkiem nieźle, gdyż przyznaję, że są dni, kiedy faktycznie to widać, a dzięki pudrowi nie jest to widoczne już tak bardzo, jak bez makijażu. Z ostatnią obietnicą również się zgadzam, ponieważ kosmetyk nie blokuje porów, a sebum faktycznie nie jest wydzielane do samego wieczora właściwie, nie wiem, od jakich czynników może to zależeć, gdyż wieczorem podczas demakijażu, przy wcześniej używanych pudrach zawsze widziałam lekkie świecenie, a tutaj tego nie ma. Od siebie dodam jeszcze to, że bardzo dobrze współpracuje mu się z moimi podkładami, zarówno z Maybelline Super Stay, jak i z Affinitonem. 


 Skład:
 Oryza Sativa Starch, Magnesium Stearate, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Hexylene Glycol. 




Opakowanie: 
 To okrągłe pudełeczko ze srebrnym wieczkiem, na którym znajdują się napisy. Moim zdaniem całość prezentuje się estetycznie i elegancko. Napisy jak na razie się nie starły, a opakowanie nie porysowało.  Po odkręceniu ukazuje nam sitko, które jest zabezpieczone dodatkową naklejką.

Kolor/Zapach/Konsystencja:
 Kolor pudru jest biały, ale nie bieli skóry, powodując, że mamy cerę jak córka młynarza, co swoją drogą nie  byłoby dobre. Jeśli chodzi o zapach, to tutaj tak samo, jak przy fiksującej wersji pudru również się on pojawia, tym razem to wanilia. Oczywiście ten zapach nie jest drażniący i szybko się ulatnia. A na ten moment właściwie go nie czuję, jedynie podczas aplikacji delikatnie. 


Podsumowując:  Jeśli o mnie chodzi, pokochałam ten puder i nie żałuję zakupu. Sprawdza się u mnie równie świetnie, jak jego brat w fiksującej wersji. Świetnie matuje na długie godziny, nie zapycha i nie podkreśla porów.Jak dla mnie to ideał i to za naprawdę niewielkie pieniądze.  


A wy go znacie? Koniecznie napiszcie. Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄 

 

środa, 5 kwietnia 2017

Co nowego w kosmetyczce? Cz II Pielęgnacja

Co nowego w kosmetyczce? Cz II Pielęgnacja
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj tak, jak obiecałam ostatnio mam dla was kolejną część nowości z tego miesiąca. Tym razem skupimy się głównie na pielęgnacji. Większa część to produkty już dobrze mi znane, ale nie zabrakło też nowości. Jeśli jesteście ciekawe, co zagościło nowego w mojej pielęgnacji, zapraszam do dalszej części wpisu.






DOVE DEEPLY NOURISHING ŻEL POD PRYSZNIC-11,99ZŁ BIEDRONKA- jak wiecie, u mnie żeli pod prysznic nigdy za mało i w dodatku szybko się kończą, więc wyhaczyłam tego przyjemniaczka w biedronce, w bardzo niskiej cenie za 750ml. Żele Dove lubię, więc liczę, że będzie kremowy i cudownie pachnący oraz delikatnie nawilżający.


ZIAJA NATURALNY OLIWKOWY PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ-7,49zł-ROSSMANN- płyny do higieny intymnej Ziaja bardzo lubię, więc chętnie przygarnęłam kolejny egzemplarz oliwkowego, gdyż ostatnio lubię go najbardziej ze wszystkich płynów tej marki. A dodatkowo ma praktyczne opakowanie z pompką.


 ISANA STYLE 2 CREATE SUCHY SZAMPON BERRY MANIA-10,99ZŁ- ROSSMANN- jak wiecie bardzo lubię suchy szampon marki Batiste i przez ostatnie miesiące byłam mu wierna. Jednak podczas ostatnich zakupów w Rossmannie, moją uwagę swoich opakowaniem zwrócił ten o to suchy szampon. Pierwszy test wyszedł pozytywnie, ale zobaczymy, co będzie dalej.

ALTERRA TONIK KWIAT LOTOSU & OCZAR WIRGINIJSKI-9,99ZŁ-ROSSMANN- ten tonik bardzo lubię i jest moim must have w kosmetyczce. Świetnie odświeża oraz delikatnie działa na niedoskonałości. Wspominałam wam o nim wiele razy już. Doczekał się nawet osobnej recenzji.
⏩Alterra tonik kwiat lotosu& oczar wirginijski



 WELLNESS&BEAUTY PEELING SOLNY OLEJEK Z PESTEK CYTRYN& WERBENA-11,39ZŁ-ROSSMANN- po skończeniu poprzedniego peelingu z Lirene, miałam ochotę na małą odmianę. I tak w moje ręce trafił ten peeling. Pierwsze wrażenia mam bardzo pozytywne, ponieważ jest świetnym zdzierakiem oraz zostawia na skórze taką przyjemną warstwę, która potem sprawia, że jest ona przyjemnie miękka i CUDOWNIE pachnąca.

CIEN SÓL DO KĄPIELI JAŚMIN  & POMARAŃCZA-3,55ZŁ-LIDL- na tę sól skusiłam się po tym, jak zachwalała je Chocolade na swoim blogu. W oko wpadła mi pomarańcza i jaśmin. Wylądowała już w wannie i muszę powiedzieć, że zapach ma OBŁĘDNY,  a dla ciała też całkiem przyjemna.



I tak oto prezentuje się druga część nowości z tego miesiąca. Wszystkie produkty są już w użyciu, więc spodziewajcie się za jakiś czas wpisów na ich temat. A może coś szczególnie przykuło waszą uwagę? Koniecznie dajcie znać :)


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dziękuję za wszystkie komentarze. Proszę nie zostawiać spamu. Sama was znajdę, to proste :). Obsługiwane przez usługę Blogger.
Copyright © 2016 Początkująco kosmetycznie , Blogger