Nie zostawiaj linków !!!

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, dlatego nie spamuj i nie zostawiaj linków !!! Każdy taki komentarz nie będzie przeze mnie akceptowany. Szanuj moją pracę!

wtorek, 30 maja 2017

W denkowym pudełku maj

Witajcie :) Dzisiaj, jak co miesiąc przyszedł czas, na rozliczenie z pustakami, które udało mi się w tym miesiącu zużyć. Będą produkty, które lubię i często się znajdują w denku, ale będzie też kilka hitów, które zdobyły moje serce. Jeśli ciekawi was, jak tam moje zużycia się mają, zapraszam do dalszej części.








ALTERRA



TONIK KWIAT LOTOSU& OCZAR WIRGINIJSKI-ten tonik to stały bywalec mojej kosmetyczki i wielki ulubieniec. I to się nadal nie zmieniło, mimo że postanowiłam w zamian przetestować coś nowego. Kupię jeszcze ponownie na pewno.

Alterra tonik lotos i oczar wirgnijski

BE BEAUTY 


SENSITIVE ŁAGODZĄCY ŻEL KREM-ten cudak to od końcówki zimy stały bywalec w mojej kosmetyczce. Sprawdza się świetnie do codziennego mycia, jak i jako drugi etap  przy demakijażu twarzy. Znajdziecie go biedronce. Kolejne opakowanie mam już w użyciu.

Bebeauty łagodzący żel krem



PŁATKI KOSMETYCZNE OWALNE & KWADRATOWE-to zdecydowane odkrycie ostatniego czasu. Nie dość, że na cały demakijaż wystarcza mi dwa duże płatki, to jeszcze są odpowiednio miękkie i nie rozwarstwiają się, ponieważ są dobrze zszyte. Moim zdaniem płatki idealne i mam już następne opakowanie.




EVELINE


COSMETICS ART SCENIC KOREKTOR 2W1 KRYJĄCO-ROZŚWIETLAJĄCY-ten korektor gościł w mojej kosmetyczce od jesieni zeszłego roku. Przyjemnie krył lekkie sińce i rozświetlał okolice pod oczami. Bardzo go polubiłam i nie wykluczam powrotu w przyszłości. 

GARNIER



FRUCTIS VITAMIN FORCE FRESH-ten szampon pokazuje wam do obrzygania często, a dlatego, że bardzo  go lubię. Niestety w stacjonarnych drogeriach z tego, co widzę, nie można ich już dostać.  Nie mniej jednak znalazłam mu świetne zastępstwo, o którym przeczytacie niżej.

Garnier Fructis Vitamin Force Fresh



FRUCTIS FRESH-jest bardzo, ale to bardzo podobny w działaniu do poprzednika wyżej. Przede wszystkim świetnie myje i oczyszcza moje obecnie krótkie włosy, a co równie ważne fajnie odbija je od nasady i nie powoduje szybszego przetłuszczania się czupryny. Jest to hit tego denka i mam już kolejne opakowanie w łazience w użyciu oraz jedno w zapasie, co by mi nie zabrakło nowego ulubieńca.

FA

SOFT& CONTROL CARING LILA SCENT-lubiłam ten antyperspirant. Sprawdzał się w chłodniejsze dni, teraz gdy robi się cieplej, będę szukała czegoś nowego. 


GREEN PHARMACY


PŁYN MICELARNY 3W1 RUMIANEK-ten płyn to mój święty Graal. Nie żadne Garniery ani inne płyny, (oprócz biedronkowych, które też uważam za swoje hity), które miałam okazję testować. Ten okazał się jednym z najlepszych i jest w mojej TOP trójce na pierwszym miejscu. Jest przede wszystkim delikatny,  a jednocześnie skuteczny. I za to właśnie go uwielbiam :)

Green Pharmacy płyn micelarny 3w1 rumianek

ISANA



ZIMOWY ŻEL POD PRYSZNIC-mój ulubiony żel o zapachu krówek, No cudo. Dobrze mył i nie wysuszał skóry. Kiedy znów zrobi się chłodno, chętnie do niego wrócę. Teraz stawiam na świeże zapachy pod prysznicem.

Isana zimowy żel pod prysznic

SEMILAC



ZMYWACZ DO LAKIERU HYBRYDOWEGO-to kolejne zużyte przeze mnie i nie tylko opakowanie remover'a. Prawda jest taka, że nie tylko ja robię hybrydy w domu, ale też mama i siostra, więc siłą rzeczy takie produkty, jak remover czy cleaner wychodzą szybko, więc się nie dziwcie, że dość często pewnie będą tutaj lądowały :)

SORAYA


CLINIC CLEAN PEELING POTRÓJNIE ZŁUSZCZAJĄCY-muszę przyznać, że dobry był z niego zdzierak i to bardzo. Buzia była po takim porządnym peelingowaniu zdecydowanie oczyszczona, pory zmniejszone, martwy naskórek i suche skórki usunięte, a cera gładziutka. Bardzo mi się podobał i planuję powrót w przyszłości. 

Soraya Clinic Clean peeling potrójnie złuszczający

ZIAJA


NATURALNY OLIWKOWY PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ-bardzo lubię ten płyn z Ziai. Jest delikatny, dobrze myje wrażliwe okolice, nie podrażnia oraz przyjemnie pachnie i ma praktyczne opakowanie z pompką. Kupię jeszcze ponownie na pewno, ale teraz mam od niego małą przerwę.




KREM POD OCZY I NA POWIEKI Z BŁAWATKIEM- bardzo lubiłam tego malucha. Przyjemnie nawilżał okolice pod oczami oraz świetnie nadawał się pod makijaż. Był również lekki i szybko się wchłaniał, co jest dużym plusem. Na pewno jeszcze do niego wrócę.


Małe recenzje| Ziaja| Flos Lek| Cztery pory roku




I tak prezentuje się 14 zużytych przeze mnie produktów. Myślę, że denko wyszło całkiem fajne. Jak widzicie, kolorówki jak na lekarstwo, aczkolwiek ją akurat się używa, a nie zużywa, więc troszkę czasu trwa, zanim jakiś kolorowy kosmetyk zdenkuję, więc tym razem niezmiennie dominowała pielęgnacja.

Znacie może jakiś produkt z mojego denka? Jeśli jakiś produkt interesuje was bliżej, podlinkowałam pod każdym jego recenzję. Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄

niedziela, 28 maja 2017

Rimmel lasting finish baza pod makijaż

Witajcie w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was recenzję kolejnego kwietniowego ulubieńca, a będzie to baza pod makijaż Rimmel Lasting Finish. Jestem chyba ostatnią osobą na tym świecie, która będzie pisać o tej bazie. Lepiej późno niż wcale :) A teraz, jeśli ciekawi was, co myślę o tej bazie, zapraszam serdecznie do dalszej części wpisu.









#Co, gdzie i za ile?



Bazę Rimmel Lasting Finish o pojemności 30 ml kupicie w Rossmannie, Naturze i innych drogeriach, gdzie znajdują się szafy tej marki. Cena bazy to ok. 28 zł w drogeriach, ale w sieci można dostać ją taniej. Ja swój egzemplarz kupiłam podczas promocji na kolorówkę, płacąc o ponad połowę mniej.


#Co obiecuje producent:



 "Baza przedłużająca trwałość makijażu nawet do 8 godzin! Lekka formuła nie obciąża skóry, a dzięki zawartości witaminy E pielęgnuje ją, nadając uczucie komfortu. Zmniejsza widoczność porów i wyrównuje koloryt cery. "




W skrócie:

*przedłuża trwałość makijażu do 8 godzin
* nie obciąża skóry
*daje uczucie komfortu
*zmniejsza widoczność porów 
* wyrównuje koloryt cery


I jak to wygląda w praktyce?  Otóż zgodzę się prawie ze wszystkimi obietnicami producenta, oprócz wyrównania kolorytu cery, bo jakoś tego nie zauważyłam. Baza faktycznie jest lekka, tak jak krem do twarzy, a co więcej nie obciąża cery, tak jak mówi nam producent, przez co mamy ten komfort, że nie czujemy jej na buzi wcale. Jeśli chodzi o trwałość makijażu na tej bazie, to nie mam jej nic do zarzucenia. Przetestowałam tę trwałość podczas kilki ważnych wydarzeń rodzinnych, a makijaż spokojnie przetrwał 12 godzin nawet. Ostatnią obietnicą producenta, jest to, że baza zmniejsza widoczność porów. Nie jest to może jakieś spektakularne, aczkolwiek jakiś efekt jest. U mnie osobiście zadziałała też maska do twarzy, która dała mi ten efekt, więc po części była to też zasługa pielęgnacji. Na koniec dodam jeszcze, że nie odnotowałam zapchania cery przez tę bazę, co sobie chwalę jednak, bo różnie się to mogło skończyć. Testowałam ją z dwoma ulubionymi podkładami marki Maybelline (Affinitone i Super Stay), których używam zamiennie na co dzień i świetnie się z nimi dogadała nawet w cieplejsze dni. 





#Skład:





#Opakowanie:



Kosmetyk otrzymujemy w białej tubce o pojemności 30 ml z czerwonymi napisami. Tubka jest zakręcana, więc podczas podróży choćby, nie ma szans, że gdzieś się wyleje, a zawartość wszystko pobrudzi. 


#Konsystencja/ Zapach/ Kolor:





Baza ma konsystencję kremu do twarzy, jest lekka, ale niespływająca.  Nie ma żadnego zapachu, co jest jak najbardziej plusem. Ma biały kolor, raczej typowy dla wielu baz. Po rozsmarowaniu na buzi jest całkowicie przezroczysta i niewidoczna. 





Podsumowanie: Powiem wam całkowicie szczerze, że polubiłam się z tego rodzaju kosmetykiem, jakim jest baza. Przydała się nie tylko do przedłużenia trwałości makijażu  w ważnych sytuacjach, ale lubię  też na co dzień nałożyć  niewielką ilość tej bazy na buzię oraz pod oczy, aby korektor trzymał się na swoim miejscu i nie wchodził w załamania skóry. Wiem, że jestem prawdopodobnie ostatnią osobą, która polubiła tę bazę, nie mniej jednak, jeśli jeszcze jej nie próbowałyście, polecam serdecznie. 

A może któraś z was już próbowała tej bazy? Jakie są wasze wrażenia? Podobne do moich, czy skrajnie różne? Koniecznie dajcie znać :)

piątek, 26 maja 2017

Eveline Cosmetics Ideal Stay All Day baza pod cienie

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was recenzję bazy pod cienie, którą pokazałam w ulubieńcach i ewidentnie skradła ona moje serce.  Używam jej przy każdym makijażu, w końcu dobra baza pod cienie to podstawa. Jeśli ciekawi was moja opinia na temat tego kosmetyku, zapraszam do dalszej części wpisu.




Co, gdzie i za ile?





Bazę Eveline Cosmetics Ideal Stay All Day 8w1 bez problemu dostaniecie w Rossmannie. Za tubkę o pojemności 12 ml zapłacimy ok. 16 zł. Choć warto też polować na promocje. Mnie udało się ją kupić podczas promocji na kolorówkę. 



Obietnice producenta:




Najważniejsze obietnice:

*wzmacnia intensywność koloru cieni do powiek 
*ekstremalnie przedłuża trwałość makijażu do 24 godzin
*zapobiega osypywaniu cieni oraz zbijaniu się ich w załamaniu powieki
* receptura bazy bogata jest w składniki odżywcze ( witaminy A, E, i F , kwas hialuronowy, wyciąg z jedwabiu, wyciąg ze świetlika), które zapewniają optymalne nawilżenie
*uodparnia makijaż na działanie wilgoci
*cienie nie tracą koloru
*napina
*regeneruje i wygładza zmarszczki



I jak to wygląda w praktyce? W wypadku tej bazy zgadzam się aż z pięcioma obietnicami producenta, co zaznaczyłam czerwonymi gwiazdkami powyżej. Uważam, że są to jak najbardziej realne obietnice, mające swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości, czyli sama powieka, dzięki cielistemu kolorowi bazy jest wyrównana, o czym producent co prawda nie wspomina, ale jest to jedna z rzeczy, na których mi zależało w tym przypadku. Prawdziwe są również obietnice o wzmocnieniu koloru cieni do powiek, przedłużeniu trwałości, o niezbieraniu się ich w załamaniu powiek, o nieblednięciu koloru w ciągu dnia oraz odporności na wilgoć. Co do osypywania to prawda jest taka, że najczęściej delikatnie osypują mi się cienie z błyskiem, ale zawsze da się to naprawić, w każdym razie nie jest to ekstremalne osypywanie, więc może w jakiś sposób to działa. Odnosząc się do obietnic pielęgnacyjnych, to nie wiążę z tym żadnych nadziei, ale nie powiem też, żeby baza mi kiedykolwiek przesuszyła powieki. 



Skład:




Opakowanie:



Początkowo baza zapakowana jest w kartonik, na którym umieszczone są wszystkie obietnice producenta oraz sposób użytkowania i skład kosmetyku. W środku kartonowego pudełeczka znajduje się mała złota tubka o pojemności 12 ml. Przypomina mi ona w 100% opakowanie kremu pod oczy, które swoją drogą są bardzo higieniczne i można z nich bezpośrednio nałożyć kosmetyk. W tym wypadku z racji dość leistej konsystencji bazy, wolę najpierw nałożyć odrobinę na palec, a potem wklepać w powiekę, ponieważ kiedy naciśniemy tubkę zbyt mocno, wydobywa się za duża ilość bazy, więc trzeba to kontrolować. 



Kolor/Konsystencja/Zapach:





Baza jak wspomniałam wcześniej, ma cielisty kolor, a więc idealnie nadaje się do wyrównania powieki, szczególnie jeśli tak jak ja, macie widocznie żyłki na niej i zależy wam, aby je ukryć, a nie eksponować. Kosmetyk ma dość leistą konsystencję, ale spokojnie można to opanować, bo z powieki nie spływa, a daje się dobrze zaaplikować. Jeśli chodzi o zapach, jak dla mnie nie ma ona żadnego zapachu. 



Efekty: ( na dłoni)






Na oku:


Czego użyłam w makijażu:

OCZY: baza pod cienie Eveline,  Wibo Neutral Eyeshadow Palette cienie: Naked look na całą powiekę, w załamaniu secret eye, peach cream oraz summer breeze, w kąciku zewnętrznym warm soil, eyeliner Miss Sporty Studio Lash Designer Gel  001 Black Designer, tusz Miss Sporty Pump Up Booster 100% Rock + Miss Sporty Pump Up Booster Waterproof mascara. 

TWARZ: Podkład Maybelline Super Stay w kolorze 005 Light Beige, Korektor Catrice Liquid Camufalge High Coverage Concealer 005 Light Natural, puder Wibo Rice Powder.




Podsumowując: Jak same widzicie, baza daje radę przy makijażu. I wszystko wygląda ładnie. Cienie łatwo się rozcierają, nie bledną w ciągu dnia ani nie zbierają się w załamaniu powieki. Nie można jej zarzucić również tego, że nie podbija słabszych kolorów. A najważniejsze jest też to, że jeśli borykacie się na przykład z żyłkami na powiece, baza spokojnie to ukryje, z racji swojego cielistego i dobrze kryjącego koloru. 


A wy znacie tę bazę? Miałyście okazję jej używać? A może macie jakąś inną ulubioną? Koniecznie dajcie znać :)

środa, 24 maja 2017

Hity maja ❤❤

Witam was kochane serdecznie w kolejnym wpisie. Dzisiaj, jak każdego miesiąca mam dla was wpis o kosmetykach, które w tym miesiącu naprawdę polubiłam. Powiem szczerze, że ten miesiąc zdominowały produkty makijażowe zdecydowanie, pielęgnacji jest, jak na lekarstwo. Jeśli ciekawi was, jakie kosmetyki w tym miesiącu skradły moje serce, zapraszam do dalszej części.






RIMMEL LASTING FINISH PRIMER& MAYBELLINE SUPER STAY- z tego duetu na pewno świetnie znacie już podkład Maybelline. Natomiast nowością jest baza marki Rimmel. Muszę wam powiedzieć, że bardzo się z nią polubiłam. Nie dość, że świetnie utrzymuje makijaż w duecie z podkładem, to daje przy tym trwałość i świeżość na naprawdę długie godziny. Niewielka ilość tej bazy sprawdza się też idealnie pod oczami, kiedy chcemy, aby korektor nie wchodził w załamania  i żeby skóra w tym miejscu nie była ściągnięta i ewidentnie ten trik mi się podoba. Zdecydowanie ten duet towarzyszył mi w tym miesiącu przy każdym makijażu, jak również w kilku ważnych sytuacjach, kiedy musiałam wyglądać nienagannie przez bardzo długi czas. Zdecydowanie polecam tę dwójkę.

Maybelline Super Stay



Kolejny ulubieniec to WIBO PRO CONTOUR PALETTE CREAM& POWDER SHADES przyznam się wam, że paleta jest naprawdę godna polecenia. Używałam jej naprawdę namiętnie w tym miesiącu i jestem z niej zadowolona. Produkty kremowe mają świetną pigmentację, przez co nie trzeba nakładać ich wiele, aby uzyskać dobre krycie. Podobnie jest z produktami pudrowymi, które również nie zawodzą pod tym względem, a ich kolor można stopniować w zależności od potrzeb. Jedyną wadą tej paletki może być cena, więc warto polować na nią na promocjach.

Jedna marka- Wibo- kosmetyki warte uwagi



Następnym ulubionym produktem tego miesiąca jest baza pod cienie EVELINE COSMETICS ALL DAY IDEAL STAY. Tę bazę tak, jak poprzednie kosmetyki zakupiłam podczas promocji -49%/55% i nie żałuję tego zakupu. Przede wszystkim ma ona cielisty kolor, co bardzo ułatwia ukrywanie żyłek na moich powiekach, które umówmy się widać i nie jest to fajne. Baza bardzo fajnie również podbija kolory cieni. Nie ma również problemów z ich rozcieraniem, ale to już pokażę wam w osobnym wpisie o tej bazie :)




Korektory CATRICE LIQUID CAMOUFLAGE są wam na pewno dobrze znane i przez większość lubiane. Moja przygoda zaczęła się od koloru 020 Light Beige. Później,  kiedy usłyszałam, że do sprzedaży wszedł kolor 005 LIGHT NATURAL zapragnęłam go mieć i również jestem zadowolona. Tak samo dobrze kryje, jak 020, ale kolorek ma już jaśniejszy. Mimo że nie pokazałam wam go w żadnych zakupach, to bardzo przypadł mi do gustu. I jeśli tylko uda wam się dorwać gdzieś ten kolor zdecydowanie polecam.




Ten ulubieniec również ma związek ze strefą pod oczami, a jest to opisywany przeze mnie niedawno krem marki RIVAL DE LOOP REVITAL Z KOENZYMEM Q10. Muszę powiedzieć, że jako jedyny kosmetyk nielubianej przeze mnie marki RdL właśnie zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Przyjemnie nawilża skórę pod oczami,  delikatnie uelastycznia, koi po całym dniu noszenia makijażu, a przede wszystkim nie podrażnia tych delikatnych okolic, bo o innych kosmetykach tej marki, z którymi miałam do czynienia, że są delikatne, powiedzieć nie można. Jeśli lubicie tę markę, a jeszcze nie próbowałyście tego kremu, polecam jak najbardziej, bo sama będę do niego wracać, jako jedynego kosmetyku tej marki.


Rival de Loop

#Paznokcie miesiąca



Przez dłuższy czas nie pokazywałam wam w ulubieńcach moich paznokci. Nie oznacza to oczywiście, że porzuciłam hybrydy na dobre. Co to, to nie. Ani mi się to śni. Wracając jednak do samych paznokci, na ten miesiąc wybrałam SEMILAC NR 153 RED MAGNAT. To piękna, elegancka czerwień z delikatnymi drobinkami. Wszystko okrasiłam małymi diamencikami, które niestety później odpadły, ale najważniejsze, że kiedy miały zdobić paznokcie, nie zawiodły mnie. Czerwień to był zdecydowanie mój kolor w tym miesiącu, przynajmniej na paznokciach :) 

I tak oto prezentują się wszyscy moi ulubieńcy w tym miesiącu, A co skradło wasze serce w maju? A może macie, któryś z pokazanych przeze mnie kosmetyków? Koniecznie dajcie znać :)




poniedziałek, 22 maja 2017

Urodowe DYI- Domowa maska węglowa

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Jak wiecie, wpisy z serii DYI nie pojawiają się tutaj często, gdyż nie mam talentu do takich spraw. Jednak kilka miesięcy temu znalazłam w czeluściach internetu prosty przepis na domową maskę węglową, której wykonanie jest ekspresowe, a efekty bardzo przyjemne. Jeśli ciekawi was, jak stworzyć taką maskę w zaciszu domowy, zapraszam do dalszej części wpisu.





# Krok 1 Czego potrzebujemy do wykonania maski?



Do wykonania maski potrzebujmy dwóch składników, które każda z nas ma w domu. Jeden znajduje się w kosmetyczce, drugi w apteczce z lekami.


Otóż mam na myśli:

* Ulubiony krem na dzień ok. 2 łyżeczek, ja akurat wybrałam Alterrę winogrono& biała herbata, gdyż ten krem znam i używam codziennie.

*Węgiel aktywny w kapsułkach, mogą to być też tabletki, które łatwo rozgnieść, ja wzięłam kaspułkę, bo tę też również łatwo otworzyć i wydobyć zawartość ze środka.



#Krok 2


Obydwa składniki, czyli nasz krem oraz zawartość kapsułki z węglem aktywnym umieszczamy w miseczce i mieszamy  przez 2-3 minuty do uzyskania gęstej masy w ciemnoszarym kolorze. Gotową maskę nakładamy na buzię. Pamiętajcie, aby przy  pierwszym użyciu maseczki trzymać ją przez standardowe 15 minut, z każdym kolejnym razem zwiększając ten czas o 5 minut.


#Krok 3 Efekt końcowy



W końcowym efekcie uzyskujemy właśnie takie coś, jak widzicie na mojej twarzy. Jestem prawie jak panda XD. Natomiast jeśli chodzi o, dobroci płynące z takiej maski to przede wszystkim to, że buzia jest po takim zabiegu ładnie oczyszczona, rozświetlona i nawilżona.  Sprawia również to, iż pory są bardziej zwężone. Dodatkowo podoba mi się, że nie byłam czerwona po tej maseczce, choć delikatnie szczypała na początku, jednak potem wszystko minęło. Jeżeli  mowa o zasychaniu maski, to owszem zasycha, ale nie na kamień, jak na przykład maski z glinką, które też lubię.



Podsumowując: Maska jest tania, prosta oraz szybka w wykonaniu. Produkty potrzebne do jej wykonania każda z nas ma w domu, więc nie ma z tym problemu. Efekty jej stosowania również są bardzo zadowalające. 


A wy lubicie takie domowe maseczkowanie? Macie ochotę wypróbować coś takiego? Koniecznie dajcie znać :)


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋


sobota, 20 maja 2017

Rival de Loop krem pod oczy wygładzający z Q10

Witam was kochane w kolejnym wpisie. Jak dobrze pamiętacie moją relację z rossmannowską marką RdL to fajerwerków nie było, a powiem więcej była jedna, wielka, katastrofa. Po bardzo długim czasie zrobiłam podejście numer trzy do tej marki i postanowiłam kupić jeden kosmetyk, konkretnie krem pod oczy. Jeśli jesteście ciekawe, jak się u mnie sprawdził i czy stała się jakaś katastrofa podczas użytkowania, zapraszam do dalszej części posta.







Co, gdzie i za ile?





Rival de Loop krem wygładzający pod oczy z koenzymem Q10 dostaniecie w Rossmannie w cenie 7,49 zł za 15 ml. Często też można znaleźć te produkty na promocji, aczkolwiek regularna cena też zachęca do zakupu. 



#Co obiecuje producent?



Co obiecuje producent w skrócie: 

*koenzym Q10 tworzy na skórze warstwę chroniącą ją przez wolnymi rodnikami i zapobiega skutkom starzenia się skóry pod wpływem światła
* podstawę zawartego w kremie trójpepetydu stanowi peptyd, który został opracowany w celu redukcji zmarszczek. Dzięki niemu skóra wygląda młodziej. 
*Masło shea, olej winogronowy i olej makadamia pielęgnują sprawiając, że skóra staje się miękka i chronią ją przed wysuszeniem. 
*panthenol łagodzi podrażnienia skóry i wspomaga proces jej odnowy
* Witamina E chroni przed przedwczesnym starzeniem się skóry pod wpływem światła. 

I jak to wygląda w praktyce?  Otóż pierwszą rzeczą, jaka byłam dla mnie ważna przy tym kremie, to fakt, żeby nie podrażniał. Po poprzednich doświadczeniach muszę wam powiedzieć, że bałam się tego bardzo, że znowu wtopię i bd krzywda. A tu nic złego się nie stało. Jeśli chodzi o inne wrażenia z użytkowania kremu, to przyznam, że podoba mi się on. Przede wszystkim chciałam, aby dobrze nawilżał okolice pod oczami i to dostałam, a dodatkowo skóra stała się bardziej miękka i elastyczna w tej okolicy oraz gładka. I faktycznie dużo mniej się przesusza, szczególnie po cięższych korektorach, których zdarza mi się używać przy makijażu. 

#Skład:



W składzie kremu tak, jak obiecuje producent, znajdziemy olejek makadamia, olejek  winogronowy, olej z kiełków kukurydzy, panthenol oraz masło shea. Moim zdaniem całkiem przyjemnie, niestety tylko ten najważniejszy składnik wspomniany trójpeptyd znajduje się na końcu składu, aczkolwiek dla mnie to nie problem, ponieważ mam inne oczekiwania od tego kremu umówmy się. 


Opakowanie:


Na samym początku dostajemy krem opakowany w kartonik ze wszystkimi niezbędnymi informacjami dotyczącymi działania oraz użytkowania kremu. Po wydobyciu z kartonika ukazuje nam się tubka o pojemności 15 ml zakończona dzióbkiem, który jest też higienicznym aplikatorem pozwalającym na bezpośrednią aplikację kremu pod oczy. 





Zapach/konsystencja/kolor:


Krem co jest bardzo ważne dla delikatnej okolicy pod oczami nie pachnie, więc nie podrażnia w tym miejscu. Konsystencję ma gęstą i treściwą, ale szybko wchłania, co ciekawe. Kolor ma biały, jak większość kremów. 



Podsumowując: Z kremu marki Rival de Loop jestem naprawdę zadowolona. Piszę to po raz pierwszy, a jednocześnie cieszę się, że krem działa. Nawilża i wygładza okolice pod oczami, zdarza się też, że przyjemnie koi zmęczoną makijażem skórę pod oczami. Osobiście jestem z niego zadowolona i jest on nie tylko moim ulubieńcem tego miesiąca, ale i kremem godnym polecenia, szczególnie w wieczornej pielęgnacji, bo tam właśnie wylądował w moim wypadku. 



A jeśli chcecie wiedzieć, co warto zakupić podczas promocji 2+2 w Rossmannie, zajrzyjcie tutaj: 

Moja Alterra i pamiętajcie również o tym kremie, który był bohaterem dzisiejszego wpisu. 


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄

środa, 17 maja 2017

Trzy ulubione eyelinery| Miss Sporty| My Secret| Małe zestawienie

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Jak dobrze wiecie, mamy na rynku wiele eyelinerów w różnych formach i kolorach. Jeśli chodzi o kolorystkę, postawiłam raczej na klasykę, z odrobiną szaleństwa, w formie najbardziej polubiłam kredkę oraz pisak. Mam swoich trzech ulubieńców w tej kategorii. O każdym pojawiło się kilka słów, ale nie doczekały się jeszcze osobnego wpisu oprócz jednego. Jeśli jesteście ciekawe, jakie kosmetyki polubiłam w tej kategorii, zapraszam do dalszej części. 
PS. Przepraszam, że ostatnio rzadziej odwiedzam wasze blogi, jutro postaram się nadrobić to oraz odpisywanie na komentarze. 

poniedziałek, 15 maja 2017

Jedna marka-Wibo- kosmetyki warte uwagi

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj postanowiłam, że będzie post o kolorówce. Wpadłam na pomysł, że pokażę wam jedną z marek kosmetycznych, której kosmetyków mam u siebie najwięcej, a myślę tutaj o kolorówce Wibo. Prawie o każdym produkcie pojawiło się na blogu już kilka słów, ale są też takie, o których nie wspomniałam jeszcze. Jeśli ciekawi was, jakie kosmetyki znajdą się w tym wpisie, jako godne uwagi, zapraszam do dalszej części.



#PALETA



O tej palecie słyszałyście już na pewno wszędzie. Jest bardzo znana i często polecana. Ja WIBO NEUTRAL EYESHADOW PALETTE dostałam w prezencie urodzinowym i katowałam przez dobre ponad pół roku. Jest to w moim odczuciu najprzyjemniejsza paletka w neutralnych barwach. W ostatnim czasie często do niej wracam, solo lub w połączeniu z MUR Beyond Flawless.

⏩⏩WIBO NEUTRAL EYESHADOW PALETTE

#BAZA POD CIENIE




Baza WIBO EYESHADOW BASE też jest wam znana. U mnie gościła przez dobre kilka miesięcy, dając cieniom nienaganny wygląd przez długie godziny. Jeśli nie macie tłustych powiek, to polecam wam ją serdecznie, sprawdza się przy każdym makijażu.

⏩⏩WIBO EYESHADOW BASE


#PUDER


Te dwa pudry to również moi ulubieńcy. RICE POWDER to odkrycie ostatnich miesięcy. Jest świetny, kiedy potrzebuję matowej cery przez kilka długich godzin. FIXING POWDER to bardziej codzienny puder daje mniejszy mat, ale równie dobrze, jak jego brat utrwala makijaż. I jest on też moim stałym ulubieńcem.
⏩⏩WIBO RICE POWDER
⏩⏩WIBO FIXING POWDER

#BRWI


Jak wiecie, nie znalazłam dla siebie jeszcze kolorowego kosmetyku, idealnie dobranego kolorem do moich brwi.  Dlatego też, kiedy chcę podkreślić brwi używam do tego EYEBROW FIXER, który utrwala włoski i nie sprawia, że są przesadnie sztywne.
⏩⏩WIBO EYEBROW FIXER

#TWARZ


Jednym z moich najnowszych odkryć jest PRO CONTOUR PALETTE CREAM& POWDER SHADES. Muszę przyznać, że palecie nie można odmówić pigmentacji oraz fajnej trwałości. Jeżeli chodzi o, produkty kremowe, to wystarczy naprawdę niewielka ilość, natomiast produktami suchymi, a mam tu na myśli głównie brązer oraz róż można budować kolor i zapewniam was, że nawet jeśli 
macie ciężką rękę do konturowania nie zrobicie sobie nimi krzywdy. 


#USTA



W kategorii ust również znalazł się produkt, na który trafiłam podczas promocji w Rossmannie, a mam tu na myśli kredkę NUDE LIPS NR 4. Ostatnio namiętnie jej używam przy codziennym makijażu, nawet tym bardzo minimalistycznym. Ma cudowny, dzienny kolor. To połączenie brudnego różu z delikatną nutką brązu. Prezentuje się naprawdę zacnie. Trwałość jest również fajna, choć wiadomo, że cięższego posiłku konturówka nie jest w stanie przetrwać. 

#PAZNOKCIE





Ostatnim kosmetykiem godnym uwagi jest NAIL SPA SERUM Z MIODEM & KERATYNĄ. Odkąd poznałam to serum, udało mi się zużyć chyba z dwa opakowania, a obecnie kończę trzecie. Jest świetne do smarowania skórek wokół paznokci. Dzięki temu nie są one suche, a paznokcie ładniej się prezentują. To szczególnie ważne przy robieniu manicure hybrydowego, co praktykuję z resztą od jesieni. 

WIBO NAIL SPA

I tak oto prezentuje się 8 kosmetyków marki Wibo, które godne są uwagi. Właściwie mogę powiedzieć, że mocno dominują w mojej kosmetyczce w kategorii kolorówki. Uważam, że marka, choć posiada w swoim asortymencie tanie kosmetyki, to są one naprawdę świetne i goszczą w mojej kosmetyczce już długo, a wszystkie te perełki kupiłam sama, więc tym bardziej jestem zadowolona, że udało mi się złowić takie cudeńka. A wy lubicie tę markę? Jakie kosmetyki marki Wibo skradły wasze serce? Koniecznie dajcie znać :) 


Instagram