Nie zostawiaj linków !!!

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, dlatego nie spamuj i nie zostawiaj linków !!! Każdy taki komentarz nie będzie przeze mnie akceptowany.

piątek, 26 maja 2017

Eveline Cosmetics Ideal Stay All Day baza pod cienie

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was recenzję bazy pod cienie, którą pokazałam w ulubieńcach i ewidentnie skradła ona moje serce.  Używam jej przy każdym makijażu, w końcu dobra baza pod cienie to podstawa. Jeśli ciekawi was moja opinia na temat tego kosmetyku, zapraszam do dalszej części wpisu.




Co, gdzie i za ile?





Bazę Eveline Cosmetics Ideal Stay All Day 8w1 bez problemu dostaniecie w Rossmannie. Za tubkę o pojemności 12 ml zapłacimy ok. 16 zł. Choć warto też polować na promocje. Mnie udało się ją kupić podczas promocji na kolorówkę. 



Obietnice producenta:




Najważniejsze obietnice:

*wzmacnia intensywność koloru cieni do powiek 
*ekstremalnie przedłuża trwałość makijażu do 24 godzin
*zapobiega osypywaniu cieni oraz zbijaniu się ich w załamaniu powieki
* receptura bazy bogata jest w składniki odżywcze ( witaminy A, E, i F , kwas hialuronowy, wyciąg z jedwabiu, wyciąg ze świetlika), które zapewniają optymalne nawilżenie
*uodparnia makijaż na działanie wilgoci
*cienie nie tracą koloru
*napina
*regeneruje i wygładza zmarszczki



I jak to wygląda w praktyce? W wypadku tej bazy zgadzam się aż z pięcioma obietnicami producenta, co zaznaczyłam czerwonymi gwiazdkami powyżej. Uważam, że są to jak najbardziej realne obietnice, mające swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości, czyli sama powieka, dzięki cielistemu kolorowi bazy jest wyrównana, o czym producent co prawda nie wspomina, ale jest to jedna z rzeczy, na których mi zależało w tym przypadku. Prawdziwe są również obietnice o wzmocnieniu koloru cieni do powiek, przedłużeniu trwałości, o niezbieraniu się ich w załamaniu powiek, o nieblednięciu koloru w ciągu dnia oraz odporności na wilgoć. Co do osypywania to prawda jest taka, że najczęściej delikatnie osypują mi się cienie z błyskiem, ale zawsze da się to naprawić, w każdym razie nie jest to ekstremalne osypywanie, więc może w jakiś sposób to działa. Odnosząc się do obietnic pielęgnacyjnych, to nie wiążę z tym żadnych nadziei, ale nie powiem też, żeby baza mi kiedykolwiek przesuszyła powieki. 



Skład:




Opakowanie:



Początkowo baza zapakowana jest w kartonik, na którym umieszczone są wszystkie obietnice producenta oraz sposób użytkowania i skład kosmetyku. W środku kartonowego pudełeczka znajduje się mała złota tubka o pojemności 12 ml. Przypomina mi ona w 100% opakowanie kremu pod oczy, które swoją drogą są bardzo higieniczne i można z nich bezpośrednio nałożyć kosmetyk. W tym wypadku z racji dość leistej konsystencji bazy, wolę najpierw nałożyć odrobinę na palec, a potem wklepać w powiekę, ponieważ kiedy naciśniemy tubkę zbyt mocno, wydobywa się za duża ilość bazy, więc trzeba to kontrolować. 



Kolor/Konsystencja/Zapach:





Baza jak wspomniałam wcześniej, ma cielisty kolor, a więc idealnie nadaje się do wyrównania powieki, szczególnie jeśli tak jak ja, macie widocznie żyłki na niej i zależy wam, aby je ukryć, a nie eksponować. Kosmetyk ma dość leistą konsystencję, ale spokojnie można to opanować, bo z powieki nie spływa, a daje się dobrze zaaplikować. Jeśli chodzi o zapach, jak dla mnie nie ma ona żadnego zapachu. 



Efekty: ( na dłoni)






Na oku:


Czego użyłam w makijażu:

OCZY: baza pod cienie Eveline,  Wibo Neutral Eyeshadow Palette cienie: Naked look na całą powiekę, w załamaniu secret eye, peach cream oraz summer breeze, w kąciku zewnętrznym warm soil, eyeliner Miss Sporty Studio Lash Designer Gel  001 Black Designer, tusz Miss Sporty Pump Up Booster 100% Rock + Miss Sporty Pump Up Booster Waterproof mascara. 

TWARZ: Podkład Maybelline Super Stay w kolorze 005 Light Beige, Korektor Catrice Liquid Camufalge High Coverage Concealer 005 Light Natural, puder Wibo Rice Powder.




Podsumowując: Jak same widzicie, baza daje radę przy makijażu. I wszystko wygląda ładnie. Cienie łatwo się rozcierają, nie bledną w ciągu dnia ani nie zbierają się w załamaniu powieki. Nie można jej zarzucić również tego, że nie podbija słabszych kolorów. A najważniejsze jest też to, że jeśli borykacie się na przykład z żyłkami na powiece, baza spokojnie to ukryje, z racji swojego cielistego i dobrze kryjącego koloru. 


A wy znacie tę bazę? Miałyście okazję jej używać? A może macie jakąś inną ulubioną? Koniecznie dajcie znać :)

środa, 24 maja 2017

Hity maja ❤❤

Witam was kochane serdecznie w kolejnym wpisie. Dzisiaj, jak każdego miesiąca mam dla was wpis o kosmetykach, które w tym miesiącu naprawdę polubiłam. Powiem szczerze, że ten miesiąc zdominowały produkty makijażowe zdecydowanie, pielęgnacji jest, jak na lekarstwo. Jeśli ciekawi was, jakie kosmetyki w tym miesiącu skradły moje serce, zapraszam do dalszej części.






RIMMEL LASTING FINISH PRIMER& MAYBELLINE SUPER STAY- z tego duetu na pewno świetnie znacie już podkład Maybelline. Natomiast nowością jest baza marki Rimmel. Muszę wam powiedzieć, że bardzo się z nią polubiłam. Nie dość, że świetnie utrzymuje makijaż w duecie z podkładem, to daje przy tym trwałość i świeżość na naprawdę długie godziny. Niewielka ilość tej bazy sprawdza się też idealnie pod oczami, kiedy chcemy, aby korektor nie wchodził w załamania  i żeby skóra w tym miejscu nie była ściągnięta i ewidentnie ten trik mi się podoba. Zdecydowanie ten duet towarzyszył mi w tym miesiącu przy każdym makijażu, jak również w kilku ważnych sytuacjach, kiedy musiałam wyglądać nienagannie przez bardzo długi czas. Zdecydowanie polecam tę dwójkę.

Maybelline Super Stay



Kolejny ulubieniec to WIBO PRO CONTOUR PALETTE CREAM& POWDER SHADES przyznam się wam, że paleta jest naprawdę godna polecenia. Używałam jej naprawdę namiętnie w tym miesiącu i jestem z niej zadowolona. Produkty kremowe mają świetną pigmentację, przez co nie trzeba nakładać ich wiele, aby uzyskać dobre krycie. Podobnie jest z produktami pudrowymi, które również nie zawodzą pod tym względem, a ich kolor można stopniować w zależności od potrzeb. Jedyną wadą tej paletki może być cena, więc warto polować na nią na promocjach.

Jedna marka- Wibo- kosmetyki warte uwagi



Następnym ulubionym produktem tego miesiąca jest baza pod cienie EVELINE COSMETICS ALL DAY IDEAL STAY. Tę bazę tak, jak poprzednie kosmetyki zakupiłam podczas promocji -49%/55% i nie żałuję tego zakupu. Przede wszystkim ma ona cielisty kolor, co bardzo ułatwia ukrywanie żyłek na moich powiekach, które umówmy się widać i nie jest to fajne. Baza bardzo fajnie również podbija kolory cieni. Nie ma również problemów z ich rozcieraniem, ale to już pokażę wam w osobnym wpisie o tej bazie :)




Korektory CATRICE LIQUID CAMOUFLAGE są wam na pewno dobrze znane i przez większość lubiane. Moja przygoda zaczęła się od koloru 020 Light Beige. Później,  kiedy usłyszałam, że do sprzedaży wszedł kolor 005 LIGHT NATURAL zapragnęłam go mieć i również jestem zadowolona. Tak samo dobrze kryje, jak 020, ale kolorek ma już jaśniejszy. Mimo że nie pokazałam wam go w żadnych zakupach, to bardzo przypadł mi do gustu. I jeśli tylko uda wam się dorwać gdzieś ten kolor zdecydowanie polecam.




Ten ulubieniec również ma związek ze strefą pod oczami, a jest to opisywany przeze mnie niedawno krem marki RIVAL DE LOOP REVITAL Z KOENZYMEM Q10. Muszę powiedzieć, że jako jedyny kosmetyk nielubianej przeze mnie marki RdL właśnie zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Przyjemnie nawilża skórę pod oczami,  delikatnie uelastycznia, koi po całym dniu noszenia makijażu, a przede wszystkim nie podrażnia tych delikatnych okolic, bo o innych kosmetykach tej marki, z którymi miałam do czynienia, że są delikatne, powiedzieć nie można. Jeśli lubicie tę markę, a jeszcze nie próbowałyście tego kremu, polecam jak najbardziej, bo sama będę do niego wracać, jako jedynego kosmetyku tej marki.


Rival de Loop

#Paznokcie miesiąca



Przez dłuższy czas nie pokazywałam wam w ulubieńcach moich paznokci. Nie oznacza to oczywiście, że porzuciłam hybrydy na dobre. Co to, to nie. Ani mi się to śni. Wracając jednak do samych paznokci, na ten miesiąc wybrałam SEMILAC NR 153 RED MAGNAT. To piękna, elegancka czerwień z delikatnymi drobinkami. Wszystko okrasiłam małymi diamencikami, które niestety później odpadły, ale najważniejsze, że kiedy miały zdobić paznokcie, nie zawiodły mnie. Czerwień to był zdecydowanie mój kolor w tym miesiącu, przynajmniej na paznokciach :) 

I tak oto prezentują się wszyscy moi ulubieńcy w tym miesiącu, A co skradło wasze serce w maju? A może macie, któryś z pokazanych przeze mnie kosmetyków? Koniecznie dajcie znać :)




poniedziałek, 22 maja 2017

Urodowe DYI- Domowa maska węglowa

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Jak wiecie, wpisy z serii DYI nie pojawiają się tutaj często, gdyż nie mam talentu do takich spraw. Jednak kilka miesięcy temu znalazłam w czeluściach internetu prosty przepis na domową maskę węglową, której wykonanie jest ekspresowe, a efekty bardzo przyjemne. Jeśli ciekawi was, jak stworzyć taką maskę w zaciszu domowy, zapraszam do dalszej części wpisu.





# Krok 1 Czego potrzebujemy do wykonania maski?



Do wykonania maski potrzebujmy dwóch składników, które każda z nas ma w domu. Jeden znajduje się w kosmetyczce, drugi w apteczce z lekami.


Otóż mam na myśli:

* Ulubiony krem na dzień ok. 2 łyżeczek, ja akurat wybrałam Alterrę winogrono& biała herbata, gdyż ten krem znam i używam codziennie.

*Węgiel aktywny w kapsułkach, mogą to być też tabletki, które łatwo rozgnieść, ja wzięłam kaspułkę, bo tę też również łatwo otworzyć i wydobyć zawartość ze środka.



#Krok 2


Obydwa składniki, czyli nasz krem oraz zawartość kapsułki z węglem aktywnym umieszczamy w miseczce i mieszamy  przez 2-3 minuty do uzyskania gęstej masy w ciemnoszarym kolorze. Gotową maskę nakładamy na buzię. Pamiętajcie, aby przy  pierwszym użyciu maseczki trzymać ją przez standardowe 15 minut, z każdym kolejnym razem zwiększając ten czas o 5 minut.


#Krok 3 Efekt końcowy



W końcowym efekcie uzyskujemy właśnie takie coś, jak widzicie na mojej twarzy. Jestem prawie jak panda XD. Natomiast jeśli chodzi o, dobroci płynące z takiej maski to przede wszystkim to, że buzia jest po takim zabiegu ładnie oczyszczona, rozświetlona i nawilżona.  Sprawia również to, iż pory są bardziej zwężone. Dodatkowo podoba mi się, że nie byłam czerwona po tej maseczce, choć delikatnie szczypała na początku, jednak potem wszystko minęło. Jeżeli  mowa o zasychaniu maski, to owszem zasycha, ale nie na kamień, jak na przykład maski z glinką, które też lubię.



Podsumowując: Maska jest tania, prosta oraz szybka w wykonaniu. Produkty potrzebne do jej wykonania każda z nas ma w domu, więc nie ma z tym problemu. Efekty jej stosowania również są bardzo zadowalające. 


A wy lubicie takie domowe maseczkowanie? Macie ochotę wypróbować coś takiego? Koniecznie dajcie znać :)


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋


sobota, 20 maja 2017

Rival de Loop krem pod oczy wygładzający z Q10

Witam was kochane w kolejnym wpisie. Jak dobrze pamiętacie moją relację z rossmannowską marką RdL to fajerwerków nie było, a powiem więcej była jedna, wielka, katastrofa. Po bardzo długim czasie zrobiłam podejście numer trzy do tej marki i postanowiłam kupić jeden kosmetyk, konkretnie krem pod oczy. Jeśli jesteście ciekawe, jak się u mnie sprawdził i czy stała się jakaś katastrofa podczas użytkowania, zapraszam do dalszej części posta.







Co, gdzie i za ile?





Rival de Loop krem wygładzający pod oczy z koenzymem Q10 dostaniecie w Rossmannie w cenie 7,49 zł za 15 ml. Często też można znaleźć te produkty na promocji, aczkolwiek regularna cena też zachęca do zakupu. 



#Co obiecuje producent?



Co obiecuje producent w skrócie: 

*koenzym Q10 tworzy na skórze warstwę chroniącą ją przez wolnymi rodnikami i zapobiega skutkom starzenia się skóry pod wpływem światła
* podstawę zawartego w kremie trójpepetydu stanowi peptyd, który został opracowany w celu redukcji zmarszczek. Dzięki niemu skóra wygląda młodziej. 
*Masło shea, olej winogronowy i olej makadamia pielęgnują sprawiając, że skóra staje się miękka i chronią ją przed wysuszeniem. 
*panthenol łagodzi podrażnienia skóry i wspomaga proces jej odnowy
* Witamina E chroni przed przedwczesnym starzeniem się skóry pod wpływem światła. 

I jak to wygląda w praktyce?  Otóż pierwszą rzeczą, jaka byłam dla mnie ważna przy tym kremie, to fakt, żeby nie podrażniał. Po poprzednich doświadczeniach muszę wam powiedzieć, że bałam się tego bardzo, że znowu wtopię i bd krzywda. A tu nic złego się nie stało. Jeśli chodzi o inne wrażenia z użytkowania kremu, to przyznam, że podoba mi się on. Przede wszystkim chciałam, aby dobrze nawilżał okolice pod oczami i to dostałam, a dodatkowo skóra stała się bardziej miękka i elastyczna w tej okolicy oraz gładka. I faktycznie dużo mniej się przesusza, szczególnie po cięższych korektorach, których zdarza mi się używać przy makijażu. 

#Skład:



W składzie kremu tak, jak obiecuje producent, znajdziemy olejek makadamia, olejek  winogronowy, olej z kiełków kukurydzy, panthenol oraz masło shea. Moim zdaniem całkiem przyjemnie, niestety tylko ten najważniejszy składnik wspomniany trójpeptyd znajduje się na końcu składu, aczkolwiek dla mnie to nie problem, ponieważ mam inne oczekiwania od tego kremu umówmy się. 


Opakowanie:


Na samym początku dostajemy krem opakowany w kartonik ze wszystkimi niezbędnymi informacjami dotyczącymi działania oraz użytkowania kremu. Po wydobyciu z kartonika ukazuje nam się tubka o pojemności 15 ml zakończona dzióbkiem, który jest też higienicznym aplikatorem pozwalającym na bezpośrednią aplikację kremu pod oczy. 





Zapach/konsystencja/kolor:


Krem co jest bardzo ważne dla delikatnej okolicy pod oczami nie pachnie, więc nie podrażnia w tym miejscu. Konsystencję ma gęstą i treściwą, ale szybko wchłania, co ciekawe. Kolor ma biały, jak większość kremów. 



Podsumowując: Z kremu marki Rival de Loop jestem naprawdę zadowolona. Piszę to po raz pierwszy, a jednocześnie cieszę się, że krem działa. Nawilża i wygładza okolice pod oczami, zdarza się też, że przyjemnie koi zmęczoną makijażem skórę pod oczami. Osobiście jestem z niego zadowolona i jest on nie tylko moim ulubieńcem tego miesiąca, ale i kremem godnym polecenia, szczególnie w wieczornej pielęgnacji, bo tam właśnie wylądował w moim wypadku. 



A jeśli chcecie wiedzieć, co warto zakupić podczas promocji 2+2 w Rossmannie, zajrzyjcie tutaj: 

Moja Alterra i pamiętajcie również o tym kremie, który był bohaterem dzisiejszego wpisu. 


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄

środa, 17 maja 2017

Trzy ulubione eyelinery| Miss Sporty| My Secret| Małe zestawienie

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Jak dobrze wiecie, mamy na rynku wiele eyelinerów w różnych formach i kolorach. Jeśli chodzi o kolorystkę, postawiłam raczej na klasykę, z odrobiną szaleństwa, w formie najbardziej polubiłam kredkę oraz pisak. Mam swoich trzech ulubieńców w tej kategorii. O każdym pojawiło się kilka słów, ale nie doczekały się jeszcze osobnego wpisu oprócz jednego. Jeśli jesteście ciekawe, jakie kosmetyki polubiłam w tej kategorii, zapraszam do dalszej części. 
PS. Przepraszam, że ostatnio rzadziej odwiedzam wasze blogi, jutro postaram się nadrobić to oraz odpisywanie na komentarze. 

poniedziałek, 15 maja 2017

Jedna marka-Wibo- kosmetyki warte uwagi

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj postanowiłam, że będzie post o kolorówce. Wpadłam na pomysł, że pokażę wam jedną z marek kosmetycznych, której kosmetyków mam u siebie najwięcej, a myślę tutaj o kolorówce Wibo. Prawie o każdym produkcie pojawiło się na blogu już kilka słów, ale są też takie, o których nie wspomniałam jeszcze. Jeśli ciekawi was, jakie kosmetyki znajdą się w tym wpisie, jako godne uwagi, zapraszam do dalszej części.



#PALETA



O tej palecie słyszałyście już na pewno wszędzie. Jest bardzo znana i często polecana. Ja WIBO NEUTRAL EYESHADOW PALETTE dostałam w prezencie urodzinowym i katowałam przez dobre ponad pół roku. Jest to w moim odczuciu najprzyjemniejsza paletka w neutralnych barwach. W ostatnim czasie często do niej wracam, solo lub w połączeniu z MUR Beyond Flawless.

⏩⏩WIBO NEUTRAL EYESHADOW PALETTE

#BAZA POD CIENIE




Baza WIBO EYESHADOW BASE też jest wam znana. U mnie gościła przez dobre kilka miesięcy, dając cieniom nienaganny wygląd przez długie godziny. Jeśli nie macie tłustych powiek, to polecam wam ją serdecznie, sprawdza się przy każdym makijażu.

⏩⏩WIBO EYESHADOW BASE


#PUDER


Te dwa pudry to również moi ulubieńcy. RICE POWDER to odkrycie ostatnich miesięcy. Jest świetny, kiedy potrzebuję matowej cery przez kilka długich godzin. FIXING POWDER to bardziej codzienny puder daje mniejszy mat, ale równie dobrze, jak jego brat utrwala makijaż. I jest on też moim stałym ulubieńcem.
⏩⏩WIBO RICE POWDER
⏩⏩WIBO FIXING POWDER

#BRWI


Jak wiecie, nie znalazłam dla siebie jeszcze kolorowego kosmetyku, idealnie dobranego kolorem do moich brwi.  Dlatego też, kiedy chcę podkreślić brwi używam do tego EYEBROW FIXER, który utrwala włoski i nie sprawia, że są przesadnie sztywne.
⏩⏩WIBO EYEBROW FIXER

#TWARZ


Jednym z moich najnowszych odkryć jest PRO CONTOUR PALETTE CREAM& POWDER SHADES. Muszę przyznać, że palecie nie można odmówić pigmentacji oraz fajnej trwałości. Jeżeli chodzi o, produkty kremowe, to wystarczy naprawdę niewielka ilość, natomiast produktami suchymi, a mam tu na myśli głównie brązer oraz róż można budować kolor i zapewniam was, że nawet jeśli 
macie ciężką rękę do konturowania nie zrobicie sobie nimi krzywdy. 


#USTA



W kategorii ust również znalazł się produkt, na który trafiłam podczas promocji w Rossmannie, a mam tu na myśli kredkę NUDE LIPS NR 4. Ostatnio namiętnie jej używam przy codziennym makijażu, nawet tym bardzo minimalistycznym. Ma cudowny, dzienny kolor. To połączenie brudnego różu z delikatną nutką brązu. Prezentuje się naprawdę zacnie. Trwałość jest również fajna, choć wiadomo, że cięższego posiłku konturówka nie jest w stanie przetrwać. 

#PAZNOKCIE





Ostatnim kosmetykiem godnym uwagi jest NAIL SPA SERUM Z MIODEM & KERATYNĄ. Odkąd poznałam to serum, udało mi się zużyć chyba z dwa opakowania, a obecnie kończę trzecie. Jest świetne do smarowania skórek wokół paznokci. Dzięki temu nie są one suche, a paznokcie ładniej się prezentują. To szczególnie ważne przy robieniu manicure hybrydowego, co praktykuję z resztą od jesieni. 

WIBO NAIL SPA

I tak oto prezentuje się 8 kosmetyków marki Wibo, które godne są uwagi. Właściwie mogę powiedzieć, że mocno dominują w mojej kosmetyczce w kategorii kolorówki. Uważam, że marka, choć posiada w swoim asortymencie tanie kosmetyki, to są one naprawdę świetne i goszczą w mojej kosmetyczce już długo, a wszystkie te perełki kupiłam sama, więc tym bardziej jestem zadowolona, że udało mi się złowić takie cudeńka. A wy lubicie tę markę? Jakie kosmetyki marki Wibo skradły wasze serce? Koniecznie dajcie znać :) 


sobota, 13 maja 2017

Moje TOP 4 żeli do mycia twarzy

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dziś mam dla was wpis na temat moich 4 ulubionych żeli do twarzy. Jeśli czytacie mojego bloga od dłuższego czasu, dobrze wiecie, że mam cerę mieszaną, ze skłonnością do lekkiego przetłuszczania, zapychania oraz przesuszania. I właśnie ten ostatni czynnik, czyli przesuszanie, zawsze jest z tyłu mojej głowy, kiedy wybieram kosmetyk, który będzie mi towarzyszył podczas codziennego mycia buzi rano i wieczorem. Oczywiście poranny kosmetyk, nie musi zmywać makijażu, ale ten wieczorny powinien sobie z nim radzić, a przy tym być dla mojej cery delikatnym. Jeśli ciekawi was, jakie kosmetyki w tej materii, okazały się dla mnie najlepsze, zapraszam do dalszej części wpisu.





#1 GREEN PHARMACY żel aloesowy


Pierwszy żel, który wam pokazuję, to GREEN PHARMACY DELIKATNY ŻEL DO MYCIA TWARZY WERSJA ALOESOWA. To był jeden z pierwszych odkrytych przeze mnie żeli, który ma na tyle delikatny i skuteczny skład, że moja buzia nie doznaje krzywdy po umyciu nim twarzy, czyli nie jest ściągnięta i przesuszona. A co równie ważne ten żel faktycznie nadaje się do zmywania makijażu wieczorem, bo robi to skutecznie i żadne resztki nie zostają.

⏩⏩Green pharmacy żel aloesowy

#2 GREEN PHARMACY żel z zieloną herbatą



Pozostając jeszcze na chwilę przy marce GREEN PHARMACY postanowiłam też po jakimś czasie wypróbować wersję z zieloną herbatą dla cery mieszanej. Ten kosmetyk również bardzo polubiłam, jest tak samo delikatny, jak jego brat w aloesowej wersji. I tak samo świetnie radzi sobie ze zwykłym myciem buzi, jak i z kolejnym etapem demakijażu zaraz po płynie micelarnym, tej samej marki nawiasem mówiąc. Dodam jeszcze, że jak poprzednik wyżej, delikatnie i świeżo pachnie, ale nie drażni tym zapachem. Obydwa żele nie robią również krzywdy oczom.


#3 FARMONA DERMISS



Kolejny kosmetyk to kremowy olejek do demakijażu marki FARMONA Z SERII DERMISS. Sam kosmetyk już zdenkowałam jakiś czas temu, ale postanowiłam go tutaj przypomnieć. Otóż z olejkiem do demakijażu miałam styczność po raz pierwszy. Nie wiedziałam jak to będzie działać, ale w skrócie przypomnę tylko, że kosmetyk dobrze się spisuje. Dokładnie zmywa makijaż twarzy i oczu.
Zostawia na buzi delikatny film, ale ja znalazłam na to sposób zmywając go delikatnym żelem i wszystko było w porządku. Trochę jakbym zmywała resztki zwykłego oleju do demakijażu.

⏩⏩Farmona Dermiss kremowy olejek


#4 BE BEAUTY DELIKATNY ŻEL -KREM



Wisienką na torcie tego zestawienia uczyniłam żel BE BEAUTY z biedronki w wersji SENSITIVE.  Muszę przyznać, że odkąd do niego wróciłam, przypomniałam sobie, co dobrego potrafi zdziałac. Podobnie jak poprzednicy jest delikatny dla mojej cery, nawet przy stałym stosowaniu kolejnych opakowań. Sprawdza się zarówno rano, kiedy chcę zmyć z buzi resztki kosmetyków, które nałożyłam oraz wieczorem,  gdy używam go do drugiego etapu demakijażu.


Podsumowując: Wszystkie przedstawione przeze mnie kosmetyki łączy delikatność oraz skuteczność w spełnianiu swoich zadań. Jeśli tak jak ja, nie lubicie, kiedy wasza cera po demakijażu czy zwyczajnym porannym myciu żelem jest przesuszona i poszukujecie kosmetyku, który będzie delikatny, może coś  z mojej TOP czwórki wpadnie wam w oko i z chęcią wypróbujecie to na własnej skórze.




czwartek, 11 maja 2017

Alterra kremowy peeling kiwi&żurawina

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was post o kosmetyku, który na pewno już wam tutaj śmignął, choćby we wpisie, o mojej ulubionej marce pielęgnacyjnej, a mam tu na myśli Alterrę. Sam produkt zdążył też trafić do ulubieńców poprzedniego miesiąca. Jeśli ciekawi was, moja bliższa opinia o peelingu żurawina& kiwi, zapraszam do dalszej części.







Gdzie i za ile:


Peeling marki Alterra, dostaniecie w Rossmannie w cenie ok.  9 zł za 50 ml  kosmetyku. Jednak często możemy znaleźć na te produkty promocje, więc można je dostać jeszcze taniej, a szczególnie że niedługo zbliża się promocja 2+2, więc powinnyście móc go złapać wtedy.


Co obiecuje producent:


W skrócie:
*zawiera wysoko wartościową witaminę E
*ziarenka zawarte w kremowy peelingu dogłębnie oczyszczają pory i usuwają obumarły naskórek
* olej oliwkowy i masło shea znajdujące się w peelingu pielęgnują i nawilżają skórę




A jak to wygląda w praktyce? Ten peeling zauważyłam kiedyś, jako nowość na półce w drogerii i muszę przyznać, że zainteresował mnie i to mocno, ponieważ markę bardzo lubię i wszystkie kosmetyki, które posiadam, uwielbiam i zmieniam tylko opakowania na nowe. Przechodząc jednak do samego peelingu, to faktycznie dobrze zdziera. Drobinki zatopione w kremie, w tym wypadku są dobrze wyczuwalne i nie ma wątpliwości, że mają moc i działają, zdzierając martwy naskórek i ładnie oczyszczając ją dzięki temu zabiegowi. Jeśli chodzi o, nawilżenie po tym peelingu, to jest jak najbardziej, może nie jakieś spektakularne, aby zrezygnować z wieczornej pielęgnacji, ale nie mogę powiedzieć, że cera jest potem wysuszona w jakikolwiek sposób, bo nic takiego nie ma miejsca. A sama buzia jest naprawdę przyjemna w dotyku. Nie zauważyłam też żadnego zapychania, co przy mojej mieszanej cerze jest świetną wiadomością.


Opakowanie:

Opakowanie naszego peelingu, jak już wspomniałam, stanowi tubka zamykana na klik o pojemności 50 ml. Grafika na opakowaniu jest przyjemnie owocowa i kojarzy mi się właśnie z zapachem tego peelingu. 


Skład:

W składzie znajdziemy wspomniany już olej oliwkowy, masło shea, witaminę E, olejek ze słonecznika, ekstrakt z pestek kiwi, ekstrakt z owoców żurawiny, ekstrakt z liści rozmarynu. I sądzę, że jest to bardzo przyjemna mieszanka. 


Konsystencja/Kolor/Zapach:

Peeling jak widzicie, ma gęstą i kremową konsystencję, a w jej środku zatopione są drobiny peelingujące, które odpowiadają za zdzieranie martwego naskórka. Całość ma kolor biały, zarówno krem, jak i drobinki zdzierające martwy naskórek. Jeżeli mowa o, zapachu, to jest on przyjemny, owocowy. Ja głównie czuje w nim żurawinę, kiwi jest gdzieś z tyłu bardziej. 




Podsumowując: Kosmetyk polecam wam serdecznie. Jak dla mnie jest świetny. Bardzo dobrze zdziera martwy naskórek, buzia jest po nim gładka i przyjemna w dotyku. Na uwagę zasługuje też fakt, że nie wysusza ani nie zapycha mojej mieszanej cery. Jest to kolejny genialny kosmetyk marki Alterra, którą po raz kolejny nie jestem zawiedziona. Ze swojej strony polecam serdecznie. 

Pozdrawiam do następnego wpisu. Buziaki 👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄

wtorek, 9 maja 2017

3 produkty i 2 sposoby na pranie pędzli | Baby Dream| For Your Beauty| Natura Accessories.

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was wpis o tym, jak piorę swoje pędzle. Będą dwa sposoby z wykorzystaniem, aż trzech produktów. Jak wiecie mam ich sporą kolekcję, więc było na czym testować. Jeden z kosmetyków, które pokażę, wzbudził wasze niemałe zainteresowanie, więc mam nadzieję, że wpis wam się spodoba. A teraz nie przedłużając już bardziej, zapraszam was do dalszej części wpisu :)




SPOSÓB #1 SZAMPON: 


Baby Dream szampon dla dzieci z rumiankiem i panthenolem

Zapewne kosmetyk, który widzicie, na zdjęciu jest wam dobrze, jeśli posiadacie dzieci lub z tej prostej przyczyny, że nadaje się on też do mycia włosów dorosłych, natomiast ja znam trzecie jego zastosowanie, czyli pranie pędzli. SZAMPON BABY DREAM, o którym tu właśnie mowa postanowiłam wykorzystać właśnie w taki sposób. Prałam nim wszystkie moje chińskie puchacze i włosie  nadal jest mięciutkie, jak na początku, mimo iż traktowałam je na samym początku zwykłym mydłem. Dodatkowo szampon świetnie usuwa każde zabrudzenie, nawet trwały podkład jest dobrze wymyty z pędzla i nic tam nie zostaje.  Nawet jeśli spóźnię się jeden dzień z praniem. Dodatkowo pędzelki delikatnie pachną po tym szamponie, co bardzo mi się podoba. Piorę nim również swoje gąbeczki do makijażu i tutaj podobnie nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Można go znaleźć w Rossmannie za 6,49 zł.

For Your Beauty szampon do pędzli

Drugim szamponem, którego używam do prania pędzli jest posiadany przeze mnie od niedawna szampon marki FOR YOUR BEAUTY.  Skusiłam się na niego podczas promocji -49% na kolorówkę w Rossmannie i przyniosłam do domu razem z innymi zdobyczami. Pędzle pierze bardzo dobrze i całkiem fajnie pachnie przy tym, ale ciężko mi ten zapach z czymś skojarzyć, mimo że jest jakby znajomy. Małym mankamentem opakowania jest fakt, że jest dosyć twarde i jak chcę wycisnąć z niego odrobinę produktu, potrafi "wciągnąć" go do środka z powrotem, ale jakoś udało mi się do tego przyzwyczaić. Producent obiecuje, że szampon pierze również gąbki do makijażu, ale z tym się raczej nie zgodzę, ponieważ na moje coś słabo podziałał i nie chciał ich wyprać. Dostaniecie go w Rossmannie w cenie 12,99 zł.


SPOSÓB #2 SPRAY


Natura Accessories płyn do czyszczenia pędzli kosmetycznych

Ten produkt już na pewno dobrze znacie z mojego bloga, ponieważ  przewija się dość często. Dla przypomnienia powiem tylko, że jest to spray marki NATURA ACCESSORIES służący do oczyszczania pędzli kosmetycznych. To moja deska ratunkowa, w momencie, gdy się spieszę, a potrzebuję na szybko oczyścić jakiś pędzel, radzi sobie zarówno z dużymi pędzlami, jak i z tymi małymi do oczu. Szybko wysychają i znów są gotowe do akcji. Oczywiście też ładnie pachną jak w przypadku dwóch poprzednich produktów. Pisałam na jego temat więcej, w recenzji, którą podlinkuję niżej. W naturze dostaniecie go za ok. 5 zł.


⏩⏩Natura Accessories Spray do oczyszczania pędzli




Podsumowując: Obydwa sposoby prania pędzli są godne polecenia. Osobiście polecam wszystkie trzy produkty szampon BD, jeśli lubicie coś delikatnego i skutecznego, co dopierze i pędzle i gąbeczki do makijażu również, szampon stricte przeznaczony do pędzli marki FYB (pamiętajcie o tym, aby nie prać w nim gąbek, bo tutaj raczej polegnie), a jeśli szukacie też szybkiej opcji do codziennego odświeżania pędzla, który w danej chwili jest potrzebny, warto sięgnąć po płyn z Natury.



Znacie bliżej któryś z produktów? A może same macie ochotę coś wypróbować z wyżej przedstawionych? Koniecznie dajcie znać. Pozdrawiam serdecznie do następnego wpisu. Buziaki👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄👄


Instagram