Nie zostawiaj linków !!!

Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, dlatego nie spamuj i nie zostawiaj linków !!! Każdy taki komentarz nie będzie przeze mnie akceptowany. Szanuj moją pracę! Uprasza się również o nie kopiowanie zamieszczonych tu tekstów oraz zdjęć. Wszystkie należą do mnie.

czwartek, 29 czerwca 2017

TOP 3 za +/- 20zł| Podkład| Żel| Baza Cz. II

Witajcie :) W dzisiejszym wpisie mam dla was małe zestawienie trzech kosmetyków w kategorii cenowej +/- 10 zł . Będą dwa kosmetyki z kolorówki oraz jeden pielęgnacyjny. Dodam tylko, że o każdym napisałam już tutaj parę słów, ale jeden osobnej recenzji jeszcze się nie doczekał. Jeśli ciekawi was, jakie kosmetyki umieściłam w tym zestawieniu zapraszam do dalszej części wpisu.




#1


NEUTROGENA VISIBLY CLEAR ŻEL DO MYCIA TWARZY MANDARYNKA& LIMONKA- żel idealnie sprawdza się w mojej porannej pielęgnacji. Świetnie oczyszcza cerę z resztek nałożonych kosmetyków oraz sebum nagromadzonego przez noc. A dodatkowo orzeźwiająco pachnie, dzięki czemu już od rana mam przyjemnego pobudzającego kopa. Jego żelowa formuła powoduje, że jest bardzo wydajny i nie trzeba go wiele, aby umyć całą buzię. W drogerii zapłacicie za niego ok. 20 zł. Uważam, że jest wart każdej tej złotówki. 

Moja poranna pielęgnacja
#2



RIMMEL LASTING FINISH PRIMER BAZA POD MAKIJAŻ- tej bazy używam od maja. Bardzo dobrze daje radę z przedłużeniem trwałości makijażu, kiedy musimy wyglądać nienagannie. Świetnie daje radę również w momencie, gdy mamy problem z rolującym się korektorem pod oczami, lub -co gorsza- sucho wyglądającym. Baza sprawia, że wszystko wygląda lepiej i nic się nie roluje i nie wygląda dziwnie sucho. Jak dla mnie ekstra. W regularnej cenie baza kosztuje ok. 28 zł, ale zapewne można znaleźć ją jeszcze taniej na jakiejś promocji na przykład. 

#3


MAYBELLINE SUPER STAY O5 LIGHT BEIGE- ten podkład to można powiedzieć mój prawdziwy pewniak.Kiedy wiem, że będę przebywać poza domem ponad 12 godzin sprawia się rewelacyjnie i długo utrzymuje przyjemny mat na buzi. Właściwie ściera się w minimalnych ilościach, u mnie odrobinę na nosie i brodzie. Króluje u mnie najczęściej zimą i wiosną, kiedy nie jestem opalona, natomiast latem wracam do jego brata Affinitona, bo lepiej pasuje, kiedy jestem opalona. Za podkład zapłacicie w drogerii lekko ponad 40 zł, ale warto polować na promocje, choć uważam, że nawet w regularnej cenie jest wart każdej wydanej złotówki :)

 #Maybelline Super Stay



I tak prezentuje się moja top trójka najlepszych kosmetyków w tej kategorii cenowej. Wszystkie trzy sprawdzają się świetnie i godne są uwagi podczas zakupów w drogerii. 

 Koniecznie dajcie znać, czy macie któryś z kosmetyków lub chcecie się na jakiś skusić:) 

wtorek, 27 czerwca 2017

Bielenda Multi Essence 4w1 Cera Mieszana

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was post o kosmetyku, który pojawił się w niedawnym artykule dotyczącym hitów czerwca. Pokazałam wam tam esencję do cery mieszanej  marki Bielenda, która zagościła ostatnio w mojej wieczornej pielęgnacji. Jeśli ciekawi was, co o niej myślę bliżej, zapraszam do dalszej części wpisu.





#Co, gdzie i za ile?




Esencję marki Bielenda do cery mieszanej można kupić w Rossmannie za ok. 15 zł. Pojemność produktu to 200 ml. 







#Co mówi producent?

W skrócie:
*zwiększa poziom nawilżenia skóry, poprawia sprężystość i elastyczność, rewitalizuje, dodaje skórze witalności.
*kwas glikolowy złuszcza naskórek stymulując procesy naprawcze skóry, zapobiega powstawaniu wyprysków, wygładza i ujednolica koloryt cery
*Witamina B3 redukuje wydzielanie sebum i matuje cerę
*prowitamina B5 łagodzi podrażnienia i redukuje zaczerwienienia
*kwas hialuronowy intensywnie i długotrwale nawilża 


I jak wygląda to w praktyce? Z pierwszą obietnicą producenta średnio się zgadzam, bo nic takiego u siebie nie zauważyłam, przynajmniej nie widocznego gołym okiem i od razu. 
Jeśli chodzi o złuszczanie naskórka to faktycznie jakieś delikatne oznaki tego widać, wyprysków nie mam zbyt wielu również, a cera ładnie wygląda. Z trzema ostatnimi obietnicami producenta zgadzam się w 100% i nie ma tutaj żadnych zastrzeżeń, oprócz tego, że jakiegoś super długotrwałego nawilżenia nie czuję. Esencja sprawdza się w mojej wieczornej pielęgnacji właśnie jako tonik, który koi, delikatnie nawilża oraz przywraca cerze odpowiednie pH. Dodatkowym atutem jest fakt, że esencja się nie klei, a tym samym każdy kolejny nałożony na nią kosmetyk pielęgnacyjny od serum po krem. 


#skład



#Opakowanie


Opakowanie kosmetyku to jak wspomniałam wcześniej, plastikowa butelka o pojemności 200 ml. Buteleczka zamykana jest na płaski klik z odpowiednim otworem, który ułatwia dozowanie kosmetyku. 



#Zapach/ Konsystencja/Kolor:


Zapach kosmetyku z całości najmniej mi się podobał, ale od początku użytkowania, tak się do niego przyzwyczaiłam, że w tym momencie mogę powiedzieć, że go zwyczajnie lubię. Kolor produktu jest przezroczysty, a konsystencja wodnista. 


Podsumowując: Esencja do cery mieszanej Bielendy świetnie sprawdza się w mojej wieczornej pielęgnacji, jako tonik, który koi cerę, przywraca jej odpowiednie pH oraz delikatnie nawilża i złuszcza martwy naskórek. A dodatkowo się nie klei, tak samo, jak każdy nałożony na nią potem kosmetyk. Osobiście jestem na tak i chętnie będę wracać do tej esencji. 

A wy znacie już tę esencję? Lubicie? Koniecznie dajcie znać :) 

sobota, 24 czerwca 2017

w denkowym pudełku- czerwiec 2017

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj, jak na koniec każdego miesiąca przyszedł czas na rozliczenie się z pustych opakowań, które udało mi się uzbierać. Muszę przyznać, że ten miesiąc był obfity zużycia wszelkiej maści, a zakupy dokonane przeze mnie dużo mniejsze niż projekt denko. Jeśli jesteście ciekawe, jakie produkty tym razem wylądowały w koszu, zapraszam do dalszej części wpisu.



#ALTERRA






SERUM DO INTENSYWNEJ PIELĘGNACJI GRANAT BIO- to serum jak dobrze wiecie, jest moim pielęgnacyjnym ulubieńcem, Odkryłam je poprzedniej jesieni i od tego czasu jestem szczerze zakochana w tym kosmetyku. Świetnie działa na cerę i daje jej porządnego kopa nawilżającego, a to jest coś, czego mi trzeba. Mam już kolejne opakowanie.

#Alterra serum z granatem

#BEBEAUTY


MALINA& WANILIA- lubiłam ten żel, bo bardzo przyjemnie pachniał malinową mambą oraz nutką wanilii, aczkolwiek ten zapach pod koniec mocno mi się znudził i męczyłam ten żel, aby go wykończyć. Krzywdy nie robił w postaci wysuszenia, czy innych podrażnień, ale do tej wersji zapachowej nie wrócę, choć sam żel zły nie jest.


#4 kosmetyczne hity z Biedronki


NORMALIZUJĄCY ŻEL-PEELING- to ulubieniec mojej siostry. Ja sama testowałam wersję niebieską oraz różową. Natomiast, jak napisałam wyżej tego gagatka lubi moja siostra, nawet do codziennego mycia buzi, bo sprawdza się super, dlatego też jest w projekcie denko.

#BIELENDA


CC NAILS REPIAR EXTREME ODŻYWKA DO PAZNOKCI 10W1- była ok, ale nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Coś tam dała paznokciom, ale efekt żaden spektakularny. Ot przeciętna odżywka, która niestety już zgęstniała. Obecnie mam o wiele lepszą Sally Hansen Maxium Shield.

Bielenda CC Magic Nails


DONNA LA RIVE


PERFUMY I DEZODORANT- ulubiony zestaw mojej mamy, a także mój pośrednio. Zapach lekki, świeży i cytrusowy. Świetny o każdej porze roku, a w cieplejsze dni wręcz idealny. Kolejne opakowanie w użyciu.


#DOVE



DEEPLY NOURISHING ŻEL POD PRYSZNIC- mogę spokojnie o nim powiedzieć, że to mój żelowy ideał. Jest cudownie kremowy, pięknie pachnie typowym zapachem dove, świetnie myje i oczyszcza skórę, a dodatkowo nawilża ją na tyle fajnie, że jest potem super gładka i mięciutka. I w sumie, gdy mam dzień lenia, mogę spokojnie dzięki niemu odpuścić balsamowanie. Na pewno kupię ponownie.

4 kosmetyczne hity z Biedronki



MLECZKO DO CIAŁA DEEP CARE COMPLEX DO SKÓRY SUCHEJ- to mleczko pamiętacie na pewno z ulubieńców. Już w tamtym wpisie wspomniałam wam, że kosmetyk świetnie nawilża skórę, nawet te moje najbardziej suche partie typu łokcie czy łydki, ale też szybciutko się wchłania. Nawet następnego dnia skóra jest aksamitnie gładka po tym mleczku. I już teraz zapowiadam, że nie skończę na tym opakowaniu i kupię je ponownie na pewno.





#EDITT COSMETICS



COLOR DEL SOL MALINOWA CZERWIEŃ& NEONOWA ŻÓŁĆ- kolory bardzo ładne i dość żywe, choć z żółtym był ten problem, że trzeba było około 3 warstw, aby uzyskać dobre nasycenie koloru.  Trwałość nie była szałowa, ledwie 3 dniowa. Niestety jakoś szybko zgęstniały i już do niczego się nie nadają, więc lądują w koszu bez żalu.



#FA 


FLORAL FRESH- całkiem ok, nawet w cieplejsze dni, ale szału nie ma. Obecnie znalazłam coś dużo lepszego. Powrotu raczej nie planuję.

#GARNIER



FRUCTIS FRESH- ten szampon na pewno znacie już z poprzedniego projektu denko oraz z osobnej recenzji. I na pewno wiecie też to, że stał się on moim hitem, ponieważ świetnie oczyszcza, odświeża i ładnie odbija włosy od nasady. Jestem zdecydowanie na tak i kolejne opakowanie mam już w łazience w użyciu.

Garnier Fructis Fresh


#ISANA



BAZYLIA& LIMONKA- był przyjemną odmianą po wykończeniu malinowego żelu z Biedronki. Uwielbiam go za to, że ma cudowny orzeźwiający zapach, szczególnie, teraz gdy nastało już praktycznie lato. Nie wysuszał i nie podrażniał skóry. Kupię jeszcze ponownie na pewno.


#INTIMELLE




PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ ODŚWIEŻAJĄCY Z EKSTRAKTEM Z RUMIANKU- sprawdzał się bardzo dobrze w swojej roli. Był delikatny, ale bardzo dobrze oczyszczał intymną strefę. Zapach tego płynu również jest przyjemny i nienachalny. Ze swojej strony polecam wam go serdecznie, podobnie jak Ziaję oliwkową, którą też swoją drogą bardzo lubię. Nawiasem mówiąc, bardzo lubię też wkładki higieniczne tej marki dostępne w Naturze.  Oczywiście mam na myśli Intimelle.


#LOVELY


NUDE NAIL POLISH NR 3- był to mój ulubiony nudziak mocno katowany, zanim zaczęłam przygodę z hybrydami. Niestety mocno mi już zgęstniał i do niczego się nie nadaje, nie mniej jednak polecam wam go serdecznie. Ma bardzo ładny odcień nude z lekkim fioletowym połyskiem, który widać w słońcu oraz bardzo fajną trwałość 5-6 dni, jeśli dobrze pamiętam.

Lovely Nude Nail Polish

#LE PETIT MARSEILIAS


ŻEL POD PRYSZNIC BIAŁA BRZOSKWINIA I NEKTARYNKA- cudowny, cudowny i jeszcze raz cudowny. Jestem chyba ostatnią osobą, która testowała te  żele i przyznam, że żałuję, iż wcześniej nie kupiłam. Nie dość, że jest delikatne dla skóry, to jeszcze pięknie pachnie. Na szczęście mam jeszcze jeden w zapasie :) 

#PAOLA BEAUTY


CZARNY LAKIER- niby dobry kolor, ale trwałość marna i to bardzo. Więcej nie kupię. Ląduje w koszu, bo jest już mocno po dacie.



#SENSIQUE


 STRONG & TRENDY NAILS NR 144.163, 165- z tymi lakierami jest różnie. W zależności od numeru, tak naprawdę. Obydwie czerwienie, czyli nr 144 oraz 165 miały ładne, żywe kolory  na paznokciach. Natomiast nr 163 był średni. Trzeba się było trochę namęczyć, żeby uzyskać ładny kolor  spod którego nie widać paznokcia. Ogólnie z trwałością tych lakierów nie było powalająco, wystarczyło gdzieś zaczepić i można je  było odrywać płatami. Z racji tego, że są już po dacie mocno, lądują w koszu, w ramach porządków.


#ZIAJA



LIŚCIE ZIELONEJ OLIWKI OLIWKOWY TONIK Z WIT. C- ten tonik jest piekielnie wydajny, ale wcale mi się przez to nie znudził. Używam go zarówno w podstawowej roli do odświeżania i tonizowania cery, aby przygotować ją rano do dalszej pielęgnacji, jak również w roli mgiełki do twarzy scalającej makijaż i ściągającej pudrowość z twarzy. Jak dla mnie ekstra i mam już kolejne opakowanie w użyciu.

Ziaja liście zielonej oliwki tonik




I  tak prezentuje się ponad 20 zużytych przeze mnie kosmetyków w tym miesiącu. Niektóre wylądowały w denku z racji czystek w kosmetyczce, których powinnam dokonać już dawno temu tak naprawdę, ale jestem z siebie zadowolona, że denkowanie kosmetyków tak dobrze mi idzie, bo to oznacza, że fraktycznie używam tego, co posiadam w swoich zbiorach. 

A u was jak to będzie w czerwcu? Duże zakupy i małe denko, czy wręcz odwrotnie? Koniecznie dajcie znać. 

PS. Przepraszam, że ostatnio rzadko odwiedzam wasze blogi, ale  jest sesja, a to zło :D 





czwartek, 22 czerwca 2017

Hity czerwca

Witam was kochane w kolejnym wpisie :)
Dzisiaj przyszedł czas na coś w rodzaju kosmetycznego podsumowania, czyli hitów, które niepodzielnie rządziły w tym miesiącu w mojej kosmetyczce. Będzie to głównie pielęgnacja, ale też nie byłabym sobą z drugiej strony, jakby nie pojawił się choć jeden produkt z kolorówki. Wszystkie produkty, które pokażę, są dla mnie odkryciami tego miesiąca i zasługują na miano ulubieńców z różnych powodów. A teraz nie przedłużając już, zapraszam na hity czerwca :)









VIANEK ODŻYWCZY KREM POD OCZY Z EKSTRAKTEM Z SZYSZEK CHMIELU- nie powiem, żebym wcześniej o marce Vianek i serii odżywczej nie słyszała choćby z blogów. Naczytałam się wiele naprawdę pozytywnych opinii o tych kosmetykach i w momencie, kiedy nadarzyła się promocja w Naturze na tę markę, spojrzałam przychylnie na krem pod oczy. Muszę powiedzieć, że się nie zawiodłam. Po pierwsze świetnie nawilża okolice pod oczami, otula je taką przyjemną kołderką, a jednocześnie nie jest tłusty i nadaje się świetnie pod makijaż. Co warte uwagi to również to fakt, że nawet delikatnie spłyciło mi takie dziwne załamanie pod oczami, troszkę rozjaśniło te okolicę. Same pozytywy widzę i mam nadzieję, że jak będę pisać dla was recenzję tego kremu za jakiś czas, to będzie jeszcze lepiej. Najmniej podoba mi się zapach tego kosmetyku, ale utrzymuje się tak krótko, że zwykle zdążę zapomnieć, że był, aczkolwiek najważniejsze jest działanie, które naprawdę mnie zachwyca.


ZIAJA LIŚCIE MANUKA PASTA DO GŁĘBOKIEGO OCZYSZCZANIA TWARZY- jak dobrze wiecie, z marką Ziaja mam relacje różne, aczkolwiek ostatnio nie zapeszając mamy dobrą passę i odkrywam wśród ich asortymentu perełki. Zaczęło się od kremu z bławatkiem, który bardzo polubiłam, po drodze zdarzył się tonik z witaminą C, którego mam już kolejne opakowanie, a na końcu właśnie ta pasta do oczyszczania. Traktuję ją jak swego rodzaju peeling i sprawdza się genialnie. Solidnie zdziera martwy naskórek i pozbywa się zanieczyszczeń. Cera jest potem bardzo przyjemna w dotyku, gładka, super miękka oraz odświeżona i dobrze oczyszczona. Jestem zachwycona tym kosmetykiem i mam nadzieję, że zostanie ze mną na dłużej.



BIELENDA MULTI ESSENCE 4W1 CERA MIESZANA- ta esencja to dla mnie zupełna nowość. Słyszałam o niej kilka razy na blogach. Podczas wizyty w Rossmannie złapałam ją zamiast ulubionego toniku od Alterry i w ten sposób esencja znalazła się w mojej wieczornej pielęgnacji. Muszę przyznać, że świetnie radzi sobie, jako tonik, ale też w roli delikatnego nawilżacza i produktu przygotowującego cerę do dalszej pielęgnacji, Fajne w tej esencji jest też to, że bardzo dobrze się wchłania i nie lepi. Cera po niej wcale nie jest lepiąca, tak samo, jak każdy kolejny produkt na nią nałożony. Jak dla mnie to petarda.




DOVE MLECZKO DO CIAŁA DEEP CARE COMPLEX SKÓRA SUCHA- to mleczko od jakiegoś czasu kupowałam w Biedronce, ale nie dla siebie akurat, tylko dla mamy i siostry, które je uwielbiają. Przyznam, że jakiś czas temu podkradłam trochę siostrze i się zakochałam w tym kosmetyku. Mleczko jest naprawdę lekkie i nietłuste, a jednocześnie świetnie nawilżające. Skóra nawet następnego dnia rano jest aksamitna w dotyku bez jakichkolwiek oznak suchości. A największą zaletą tego kosmetyku jest fakt, że wchłania się ekspresowo. Nie mija kilka chwil i można założyć ubranie. I na tym jednym opakowaniu, które zostało w obecnej chwili już zdenkowane, nie skończę na pewno.




GOLDEN ROSE MATTE LIPSTICK CRAYON NR 10- ta kredka to obok całej pielęgnacji w tym miesiącu, również mój wielki ulubieniec. Gościła na moich ustach w każdym makijażu, który robiłam. Zdecydowanie nie można jej odmówić trwałości oraz komfortu noszenia. Kompletnie jej nie czuć na ustach, a jednocześnie po kilku godzinach noszenia nie są one wysuszone, Na koniec nadmienię tylko, że uwielbiam jej kolor.


I tak prezentuje się  moje 5 hitów czerwca. Tym razem zdecydowanie królowała pielęgnacja, zsuwając kolorówkę praktycznie na dalszy plan, no może oprócz kredki Golden Rose, która w makijażu była na pierwszym planie :) 

A jak u was z ulubieńcami w czerwcu? Królowała pielęgnacja czy kolorówka? A może obie kategorie?Koniecznie dajcie znać :) 

wtorek, 20 czerwca 2017

Wieczorna pielęgnacja- Bielenda |Rival de Loop| Alterra| Bebeauty| - czego teraz używam

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiejszy post poświęcę na małą aktualizację mojej wieczornej pielęgnacji. Znalazły się w niej pewne nowości, więc postanowiłam pokazać wam, czego obecnie używam. Jeśli ciekawi was, co nowego zagościło w mojej wieczornej pielęgnacji i jak się sprawdzają te produkty, zapraszam do dalszej części wpisu. 





#DUET ŻEL I PŁYN MICELARNY


BEBEAUTY DELIKATNY ŻEL KREM&NAWILŻAJĄCY PŁYN MICELARNY- tego duetu używam zawsze na początku wieczornego rytuału. Jeśli mam na sobie makijaż używam ich razem, jeśli nie bohaterem wieczoru jest tylko żel, którym myje buzię z resztek porannej pielęgnacji oraz innych rzeczy, które nagromadziły się przez długi dzień. 

Bebeauty żel krem 

MOJE TOP3 płynów do demakijażu
# TONIK



BIELENDA MULTI ESSENCE 4W1 CERA MIESZANA- ta esencja gości u mnie od niedawna. Wcześniej znałam ją tylko z blogów. I bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie dość, że super przygotowuje skórę pod dalszą wieczorną pielęgnację, odświeżając i tonizując, to jeszcze się nie lepi i dodatkowo sprawia, że każdy kolejny nałożony na nią produkt, również nie ma takiej tendencji. 



#PEELING I SERUM




ALTERRA KREMOWY PEELING ŻURAWINA&KIWI, SERUM GRANAT BIO , ZIAJA LIŚCIE MANUKA PASTA DO GŁĘBOKIEGO OCZYSZCZANIA- jeżeli chodzi o peeling, mam aż dwie opcje. Alterry używam, kiedy nie mam ochoty na mocne zdzieranie i katowanie cery, natomiast pasta z Ziai wkracza do akcji, gdy chcę głębiej oczyścić i bardziej zetrzeć martwy naskórek, do czego mimo swojej konsystencji z niby delikatnymi drobinkami, sprawdza się rewelacyjnie. Serum to krok niezależny od peelingu i tutaj od kilku miesięcy gości właśnie produkt Alterry, który uwielbiam. I jeśli macie okazję kupić je w jakimś Rossmannie, serdecznie polecam. 

Alterra kremowy peeling

Alterra serum


#KREM NA NOC I POD OCZY







ALTERRA GRANAT BIO KREM NA DZIEŃ/NA NOC& RIVAL DE LOOP KREM POD OCZY Z Q10- to dwa ostatnie kroki. Okolica pod oczami jest ważnym krokiem w mojej pielęgnacji  od dwóch lat i nie wyobrażam sobie nie mieć nawilżającego i lekkiego przede wszystkim kremu, jakim jest obecnie Rival de Loop. Przyjemnie mi się go używa i zdecydowanie się lubimy, mimo moich niezbyt dobrych doświadczeń z marką. Ostatnim obowiązkowym krokiem jest krem na noc. Tego niby można używać na dzień, aczkolwiek nie pasuje mi on w dziennej pielęgnacji. W duecie z serum jest naprawdę idealny, choć solo też daje radę na mojej mieszanej cerze. 

Alterra granat bio krem

Krem pod oczy Rival de loop z Q10


#KROK DODATKOWY=MASKA




W tej kategorii mam do wyboru trzy opcje. Jeśli mam ochotę na porządną maskę glinkową zawsze sięgam po BABUSZKĘ AGAFIĘ W WERSJI DZIEGCIOWEJ, jeżeli jednak chcę mniejszego hardkoru na twarzy ląduje maska węglowa BEAUTY FORMULAS lub ta DOMOWO ROBIONA.

Babuszka Agafia

Beauty Formulas

Domowa maska węglowa



Podsumowując: Jak same widzicie i w wieczornej pielęgnacji przywędrowało parę nowości, choć są też stali ulubieńcy, których w wieczornym rytualne absolutnie zabraknąć nie może. 

A jak jest u was? Są elementy obowiązkowe, czy jednak lubicie całkowicie zmieniać pielęgnację i ciągle próbować nowych rzeczy? Koniecznie dajcie znać :) 

Pozdrawiam was serdecznie. Buziaki 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋


sobota, 17 czerwca 2017

Ulubione lakiery Semilac + dwie nowości

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj pokażę wam kilka moich ulubionych lakierów marki Semilac. Będą to kolory, które w mojej kolekcji najbardziej podbiły moje serce oraz dwie nowości, które posiadam od niedawna. Jeśli ciekawią was moi paznokciowi ulubieńcy, zapraszam do dalszej części :)





007 PINK ROCK



To pierwszy z moich ulubieńców. Był dołączony do zestawu startowego marki Semilac. Jest cudownym, nasyconym i bardzo nieoczywistym różem. Raz jest bardziej  fuksjowy, a raz  malinowy.
Teraz kiedy idzie lato, będzie idealny do różnych połączeń. Marzy mi się na przykład w duecie z miętą.


153 RED MAGNAT


Kolejnym ulubieńcem jest czerwień. Bardzo nietypowa. Niby zwykła, ale w słońcu mieni się cudownymi drobinkami, które mimo wszystko nie są nachalne. Świetnie komponuje się ze złotem w świątecznym manicure, ale solo też daje radę na przykład z kilkoma diamencikami na paznokciach. Istne cudo. Gościła na moich paznokciach w poprzednim miesiącu :)



130 SLEEPING BEAUTY



Sleeping Beauty bardzo często gościł na moich paznokciach, kiedy przyszła wiosna. Solo lub w połączeniu ze złotym Gold Disco. Tak samo, jak poprzednicy nie jest kolorem oczywistym. W świetle dziennym wpada  w pastelową pomarańcz, albo w pomarańcz z domieszką różu. Jest tak bardzo nieoczywisty, jak jego nazwa. Mimo to bardzo mi się spodobał i nie potrafiłam się z nim rozstać dłuższy czas.


032 BISCUIT



 Biscuit to już właściwie klasyka.  Uwielbiam ten kolor dosłownie i w przenośni. Miałam kiedyś bardzo podobny lakier  marki Golden Rose z serii Rich Color nr 052. Uwielbiałam go, tak samo, jak kocham Biscuit. Oczywiście lakier GR musiałam niestety wyrzucić po jakimś czasie, ponieważ zgęstniał, tak Biscuit jeszcze nie został przeze mnie zdenkowany i nadal mogę się cieszyć cudownym kolorem w delikatnej pudrowo-różowej tonacji. Pasuje świetnie właściwie do każdego innego koloru, nosiłam go już z Pink Rock, z Cinnamon Coffe, czy Gold Disco.




A na koniec dwa moje najnowsze kolory:




022 MINT oraz 031 BLACK DIAMOND. Mięta będzie idealna na lato, a klasyczna czerń bardzo się przyda w mojej kolekcji, którą zamierzam jeszcze powiększyć, skoro zbliża się lato :)


I tak prezentują się moi ulubieńcy, w na razie skromnej kolekcji lakierów, którą powoli powiększam o nowe kolory. Sądzę, że są to kolory naprawdę godne uwagi. Wielowymiarowe i nieoczywiste. Odkąd noszę hybrydy coraz częściej łapie się na tym, że zwracam uwagę na kolor na pazurkach, siedzę i patrzę na te małe cuda. 

A wy jakie kolory lubicie najbardziej? Koniecznie dajcie znać : )



Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋

czwartek, 15 czerwca 2017

Wibo Pro Contour Palette Cream & Powder Shades

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Temat konturowania jest, jak rzeka. Każdy lubi inne produkty, wykończenia, konsystencje. Obecnie na rynku mamy dostępne produkty kremowe oraz pudrowe. Dzisiaj pokażę wam połączenie tych dwóch formuł, w jednej palecie mojej ulubionej marki kosmetycznej. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii na jej temat, zapraszam do dalszej części wpisu :) 




#Co, gdzie i za ile? 


Paletę WIBO PRO CONTOUR PALETTE CREAM& POWDER SHADE w odcieniu LIGHT dostaniecie w Rossmannie. Cena za całość bez promocji wynosi 46,99 zł, aczkolwiek warto w jej przypadku polować na wszelkie promocje typu 55%.


Co mówi producent:

"Zestaw zawiera kremowe podkłady, które nadadzą skórze gładkości i zakryją niedoskonałości. Podkłady posiadają bardzo dobrą pigmentację i łatwo się blendują, dzięki temu konturowanie jest trwałe i wyraźne. Prasowany róż i bronzer, zawarty w palecie podkreśli i wykończy efekt kontouring, natomiast transparentny fikser utrwali i zmatowi cerę.
Przy pomocy palety Pro Contour stworzysz iluzje idealnych kości policzkowych, kształtu nosa, złagodzisz linię żuchwy, kierując się zasadą – ciemny odcień chowa i zmniejsza, natomiast jasny powiększa i uwypukla można nadać wyrazistych kształtów swoim rysom twarzy.
Modelowanie twarzy uwielbiane przez wielkie gwiazdy, może być wykorzystywane na wielkie wyjścia jak i również na co dzień.
Paleta dostępna w dwóch wariantach kolorystycznych light i dark."




I jak to wygląda w praktyce? Otóż w palecie, jak już widzicie powyżej, znajdziemy sześć kolorów, czyli trzy kolory kremowe oraz trzy pudrowe. Moim zdaniem można uznać tę paletę za wielofunkcyjną oraz przyjazną do podróżowania. Z racji jej wielkości, mamy wszystko w jednym i nie ma potrzeby zabierania osobno korektora, pudru, różu, brązera etc. W kwestii nakładania produktów nie mam jej też nic do zarzucenia. Kremowe są dosłownie jak masełko, ale nie można im odmówić tego, że naprawdę niewielka ilość wystarczy, aby cieszyć się ich świetną pigmentacją. Jeśli chodzi o, produkty pudrowe, tutaj sprawa wygląda tak, że możemy stopniować kolory, więc nie ma obaw, że zrobimy sobie krzywdę i nabierzemy zbyt dużo produktu na pędzel. Do trwałości również nie mogę się przyczepić. Paleta sprawdzi się zarówno do pełnego makijażu na przykład wieczorowego, jak i do lekkiego dziennego, kiedy np. mamy ochotę użyć tylko różu i brązera w małych ilościach.

#Skład

Odcienie Kremowe/ Cream Shades: Ethylhexyl Palmitate, Polyethylene, Mica, Polymethyl Methacrylate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Silica, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, [+/-]: CI 77891, CI 77499, CI 77492, CI 77491.
Odcienie prasowane/ Pressed Shades: Mica, Talc, Boron Nitride, Silica, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, [+/-]: CI 77891, CI 77491, CI 77499, CI 77492, CI 15850.




#Opakowanie:



Na samym początku dostajemy paletę zapakowaną w przezroczyste, sztywne pudełko. Po odpakowaniu naszym oczom ukazuje się kartonowa paletka (podobnie jak w przypadku palety cieni). W środku zabezpieczona jest folią. 


#Kolory/ Pigmentacja:

Odcienie kremowe:



Jak widzicie, na zdjęciu pigmentacja kremowych odcieni jest świetna. Wystarczy jedno pociągnięcie palca i mamy naprawdę nasycony kolor, więc warto nabierać małe ilości. Pierwsze dwa odcienie są dla mnie jak najbardziej na tak, aczkolwiek ten trzeci, jak dla mnie jest rudy po prostu i boję się go nałożyć na twarz, więc jako jedyny jest pominięty zawsze. 

Odcienie pudrowe:


Odcienie pudrowe to już trochę inna bajka. Łatwiej je obsługiwać, ponieważ pigmentację możemy stopniować, a co za tym idzie tutaj już łatwiej wszystko się rozciera i trudniej sobie zrobić krzywdę. Z tej trójki polubiłam zarówno róż, jak i fixer oraz brązer w przyjemnym neutralnym kolorze. Oczywiście z fixerem warto uważać, bo jest biały, więc wystarczy minimalna ilość, w końcu nie chcemy wyglądać jak córki młynarza. Produkty wytrzymują nawet w dość ciepłe dni, przez 8 godzin w dobrym stanie. 



Podsumowując: Ze swojej strony polecam wam tę paletę serdecznie. Nie jestem nią zawiedziona na żadnym etapie. Kolory i pigmentacja, jak dla mnie są bardzo na tak. Na plus jest także, to, iż paletka jest bardzo dobra do podróżowania, w końcu mamy w niej kilka produktów w jednym i nie musimy zabierać tego wszystkiego osobno. (czytaj korektor, puder, brązer, róż etc.). Jedyną wadą może być jej regularna cena, ale warto polować na wszelkiego rodzaju promocje i kupić ją taniej. Mnie udało się upolować to cudo na promocji -55% w Rossmannie, więc jak widać warto czasem się skusić, na coś, czego się nie zna. A przyznam się wam, że bardzo lubię markę Wibo i mam kilka jej kosmetyków, z których jestem naprawdę zadowolona, więc to również zdecydowało o zakupie :)

A wy znacie już tę paletę? A może skusicie się na nią w przyszłości? Koniecznie dajcie znać :) 


Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki 💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋💋

Instagram