Jedna marka| Catrice i Kobo| Co warto kupić?

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was wpis z jedną marką. Jakiś czas się nie pojawiał, ponieważ nie miałam pomysłu co by w nim ująć. Podglądając jednak troszkę hasła wyszukiwania w statystykach, wpadłam na pomysł, że tym razem weźmiemy na tapetę marki Kobo i Catrice. Jeśli jesteście ciekawe, które kosmetyki warte są uwagi, zapraszam do dalszej części wpisu.


KOBO PROFESSIONAL


Kobo Professional Perfect Gel Eyeliner 



Na pierwszy ogień idzie eyeliner w żelu marki Kobo. Powiem wam szczerze, że na samym początku myślałam, że nie dam sobie rady z namalowaniem kreski takim eyelinerem, ale okazało się, to proste, nawet dla takiego laika, jak ja, który wcześniej nie robił czegoś takiego. Wystarczyło jedynie złapać za pędzel do brwi i malować kreskę. Sam produkt jest trwały i intensywnie czarny. Jeśli lubicie takie eyelinery, to serdecznie polecam. Koszt takiego słoiczka to ok. 17 zł, ale zdarzają się promocje, a szczególnie w Naturze, więc na pewno kupicie go taniej.


Kobo Professional mono eyeshadow 

Jeśli o markę Kobo chodzi, nie można nie wspomnieć o cieniach do powiek. Ja jak dotąd mam jeden egzemplarz, ale bardzo go lubię za pigmentację i łatwość pracy. Kolor, który wam pokazuję to nr 142 Russet, co prawda jest on jesiennym odcieniem, ale w ofercie marki na pewno znajdziecie inne kolory, które przypadną wam do gustu. U mnie ten cień gościł bardzo często na oku jesienią właśnie i naprawdę bardzo go lubię. Oczywiście cień jest matowy.




CATRICE


Catrice Liquid Camouflage 005 Light Natural 

Jeśli mowa o tej marce, nie sposób nie wspomnieć na sam początek o płynnym kamuflażu tej marki, który jest osławionym kosmetykiem. Jedni go bardziej lubią, drudzy mnie, ale tak chyba jest z każdym kultowym produktem. U mnie praktycznie się sprawdza, ale jest jedno, ale w tym wszystkim. Przypudrowany w pewnym momencie zaczął wyglądać pod oczami po prostu koszmarnie, nie ukrywam, że chodzi mi głównie o to, że podkreślał mi załamania skóry i wyglądałam jakbym była o wiele starsza, niż jestem w rzeczywistości. Skończyłam pierwsze opakowanie tego cudaka i odstawiłam go na dobre kilka miesięcy, nie kusząc się na nową sztukę. Godnie zastąpił go inny korektor May to be Cosmetics, a na sam koniec ideał z Maybelline. Ostatnio do niego wróciłam z powodu opalenizny, ale postanowiłam, że nie będę go pudrować i niech się dzieje co chce, dałam mu po prostu kolejną szansą i tym razem się nie zawiodłam, bo wygląda o wiele lepiej i lżej pod oczami bez pudru niżeli pociągnięty choćby odrobiną jakiegokolwiek tego typu specyfiku. Nic nie wygląda sucho ani nie wchodzi w załamania, podkreślając je maksymalnie.
 Kosztuje ok. 15 zł.





Catrice Cream Camouflage Wake UP Effect


Klasycznego kamuflażu w kremie marki Catrice, nigdy nie miałam, ale trafiłam kiedyś na różowy, który neutralizuje zasinienia pod oczami. I faktycznie daje sobie z nimi radę. Nie trzeba go nakładać wiele, aby uzyskać naprawdę przyjemny efekt. Zwykle nakładam na niego jeszcze odrobinę zwykłego korektora, aczkolwiek można go też nosić solo i nie wygląda to źle o dziwo, czego sama się obawiałam, bo przecież jest różowy. Koszt tego malucha to ok. 10-15 zł.



Catrice Made to Stay Inside Eye Pencil 010 

Ostatnim kosmetykiem jest automatyczna cielista kredka Made to Stay Inside Eye Pencil, która co prawda ma najkrótszy staż w mojej kosmetyczce, ze wszystkich pokazanych wyżej produktów, nie ujmuje jej to jednak w żadnym względzie. Przede wszystkim dobrze maluje i jest naprawdę trwała, bo wytrzymuje na linii wodnej praktycznie cały dzień. O czym warto wiedzieć, jest to dość twarda kredka, jednak nie na tyle, aby przeszkadzało to w malowaniu. Do kredki dołączona jest również temperówka, która znajduje się na końcu, co jest bardzo praktyczne, bo kiedy kredka się zetrze, można ją zaostrzyć ponownie bez żadnego problemu. Kolor jest naprawdę dobry, bo ładnie się dopasowuje i odświeża spojrzenie, nie wybijając się mocno nad kolor skóry.

I tak  prezentują się wszystkie kosmetyki marek Kobo i Catrice, które posiadam i są godne uwagi. Dajcie znać, czy macie któryś z tych produktów i jak się u was sprawuje :)



10 komentarzy:

  1. Korektor catrice to mój ulubieniec - mówię o tym 'w pędzelku', bo w słoiczku z kolei u mnie wygląda beznadziejnie :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię ten korektor z Catrice w słoiczku :) Bardzo fajnie się u mnie sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam cienie KOBO, mam ich małą kolekcję ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniecznie muszę spróbować tego korektora którego dziewczyny tak wychwalaja ❤️ obserwuje i zapraszam do siebie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam okazji używać tego produktu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. z catrice wielbię ten korektor;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Korektory Catrice są bardzo popularne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie korektor Catrice się nie sprawdza, bardzo mnie przesusza :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam chyba pomadkę z Kobo (nie jestem pewna, bo jej nie używam :D) oraz pisak do brwi z Catrice, który szczerze polecam;) kosmetyków, które opisujesz, nie znam

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję :) To zawsze motywuje do dalszego pisania :) Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, więc nie zostawiaj linków do swojego bloga, bo i tak usunę ten komentarz. Sama Cię znajdę, to proste. Nie wyrażam również zgody na kopiowanie moich zdjęć i tekstów bez pytania.

Obsługiwane przez usługę Blogger.