Co nowego w kosmetyczce?| Styczeń| Pierwszy haul zakupowy w 2019 roku

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj przychodzę z pierwszym w tym roku haulem zakupowym. Na wstępie powiem tylko, że będzie w nim królowała zdecydowanie pielęgnacja, bo sporo produktów skończyłam w ostatnim czasie. Jeśli ciekawi was, co u mnie nowego, zapraszam do lektury :) 





Beaute Marrakech woda z kwiatu pomarańczy 



Na pierwszy ogień idzie moja ulubiona woda z kwiatu pomarańczy marki Beaute Marrakech. Cały poprzedni rok te wody gościły w mojej kosmetyczce i z powodzeniem zastępowały tonik w porannej i wieczornej pielęgnacji cery. Kolejne opakowanie to zawsze kwestia czasu, a moje trzy ulubione warianty to róża, kwiat pomarańczy i bergamotka, którą skończyłam w tym miesiącu. Kosztowała ok. 11 zł.



Pilaten black mask 

Ostatni produkt do twarzy w dzisiejszym haulu to czarna maska peel off Pilaten. Kosmetyk jest dość kontrowersyjny, aczkolwiek ciekawił mnie już dość długo, więc skusiłam się na własne opakowanie. Zobaczymy, czy da radę z zaskórnikami w cenie 20 zł za 60 g.


Avon naturals balsam do ciała granat&mango| Wanilia& drzewo sandałowe 

Dobrze wiecie, że balsam do ciała to nie jest może stały bywalec w mojej kosmetyczce, ale w poprzednim roku robiłam, ile się dało, aby nie wysuszać mocno skóry i jak najczęściej używać takich kosmetyków. Byłam, co prawda monotonna dość w tej kwestii i nie znalazłam żadnego stałego ulubieńca, nie mniej jednak próbuję nowości czasem i tym razem padło na dwa balsamy z Avonu. Jeden o zapachu mango& granatu, a drugi wanilii& drzewa sandałowego. Do owocowego co prawda już się dorwałam, ale i na ten drugi przyjdzie czas.


Avon granat& mango| Citrus Zing| Heaven Harmony


W kategorii myjadeł nie mogło zabraknąć kolejnych żeli pod prysznic z Avonu. Jak zawsze zdecydowałam się na trzy sztuki. Pierwszy to mango& granat, który pachnie tak samo bosko, jak mgiełka do ciała, kolejny to mandarynkowy citrus zing, a na końcu konwaliowo& jabłkowy heaven harmony, do którego wróciłam. Zrobiło mi się lato w zimie w tych myjadłach, ale ja uwielbiam takie wonie, nawet zimą.


Bielenda Twoja pielęgnacja cukrowy peeling do ciała bambus& zielona herbata 

W sam nowy rok udało mi się wykończyć peeling tutti frutti z farmony, więc wróciłam znów do swojego ulubieńca, czyli cukrowego peelingu marki Bielenda z bambusem& zieloną herbatą. To naprawdę świetny zdzierak i mój ulubieniec. Znalazłam go na promocji za 9,99 zł.


Sensique high coverage liquid concealer 03 sand beige 

Z kosmetyków do makijażu przybył mi jedynie korektor Sensique High Coverage liquid concealer w kolorze 03. Testuję go od niedawna i pierwsze wrażenia mam naprawdę dobre, wiec wyczekujcie, go w jakimś wpisie.  Kosztował ok. 12 zł w promocji.


od lewej 7516 kwiat wiśni| 7518 aleja gwiazd| 7566 czerwone szpilki


Poszalałam za to w kwestii hybryd. Na promocji w Naturze skusiłam się na aż trzy kolory lakierów neess, które zobaczycie poniżej na wzornikach. Są  to 7516 kwiat wiśni, 7518 aleja gwiazd oraz 7566 czerwone szpilki. Wszystkie trzy są CUDOWNE. Mani ze zdjęcia mam wykonane czerwonymi szpilkami oraz aleją gwiazd. Co prawda, trochę czasu już minęło i spory odrost, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Kosztowały 15 zł za sztukę. 


Od lewej: 7516 kwiat wiśni, 7518 aleja gwiazd, 7566 czerwone szpilki w macie 





Neess Glossyneess effect

Zupełnie ostatnią rzeczą na dzisiaj jest pyłek neess glossyneess effect. Cudownie się mieni na zielono i różowo głównie, choć podejrzewam, że jego barwy będą też zależeć od koloru, na jaki się go nałoży. Z pewnością będę z nim eksperymentować. Kosztował ok. 8 zł na wyprzedaży ostatnich sztuk.




I tym akcentem kończymy styczniowy haul. Dajcie znać, co najbardziej was interesuje ze wszystkich moich  nowości. Ja przyznam szczerze, że najbardziej jestem zachwycona hybrydami Neess, bo przyznam szczerze, że do tej pory Semilac nie miał wielkiej konkurencji w mojej kosmetyczce :) 

14 komentarzy:

  1. Maseczkę Pilaten wspominam miło, aczkolwiek bolało jej ściąganie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś byłam konsultantką firmy AVON, dlatego testowałam sporo ich kosmetyków. Niestety w większości mi się nie sprawdziły.. :( Daj znać, jak to będzie u Ciebie. Pierwszy raz słyszę o tym `toniku`, moze sama się skuszę.. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie kosmetyki z Avonu się sprawdzają, jak do tej pory. Najczęściej kupuję żele pod prysznic, aczkolwiek każdemu sprawdza się coś innego :)

      Usuń
  3. Sporo się tego nazbierało :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lakiery w obłędnych kolorach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze się rok nie zaczął, a Ty już zdążyłaś zrobić zakupy! :o używam tego hydrolatu pomarańczowego, ma cudowny zapach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość zakupiłam jeszcze w starym roku, więc czuję się usprawiedliwiona w pełni :D A w nowym roku kupiłam tylko hydrolat, którego zapach również bardzo lubię oraz peeling do ciała, więc jeszcze nie nagrzeszyłam mocno zakupowo tak naprawdę :))

      Usuń
  6. U mnie maska Pilaten się nie sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czarna maska muszę spróbować jej:)
    Wszystkiego dobrego w 2019 roku

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam żadnego z tych kosmetyków. Chciałam kupić korektor z Sensique, ale najjaśniejszy kolor był dla mnie wciąż za ciemny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hybrydki piękne, a ta maska czarna u mnie nie dała rady, jestem ciekawa, czy Ciebie zawiedzie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pamiętam te produkty z Avonu, używałam ich jako nastolatka:) Dziwne, że od tego czasu nie zmienili szaty graficznej:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Korektor Sensique uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję :) To zawsze motywuje do dalszego pisania :) Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, więc nie zostawiaj linków do swojego bloga, bo i tak usunę ten komentarz. Sama Cię znajdę, to proste. Nie wyrażam również zgody na kopiowanie moich zdjęć i tekstów bez pytania.

Obsługiwane przez usługę Blogger.