Makijaż i pielęgnacja cery mieszanej, jak się u mnie zmieniły?| Co warto wiedzieć.

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiejszy wpis inspirowany jest waszymi wyszukiwaniami licznymi dotyczącymi makijażu cery mieszanej. Postanowiłam wam więc nieco o tym opowiedzieć, jak przygotowuję buzię pod makijaż oraz jak przez lata się zmieniła moja cera i moje upodobania makijażowe.









Zacznę od tego, że mam mieszaną cerę ze skłonnością do przetłuszczania się, którego doświadczam w tym momencie tylko letnią porą w spore upały, a zimą w sezonie grzewczym potrzebuję większej dawki nawilżenia, aby skóra nie była przesuszona. Dodatkową atrakcją, jak na pewno wiecie, jest skłonność do zapychania, przez co muszę unikać pewnych składników w kosmetykach do twarzy, a najlepiej wybierać te niekomedogenne lub naturalne. Wcześniej  było tak, że buzia tłuściła mi się cały rok, może nie nad wyraz mocno, ale jednak było to zauważalne. Z wiekiem prawdopodobnie mi to przeszło samo, bo nie robiłam nic specjalnego, aczkolwiek wcześniej nie obce mi były kryjące i gęste podkłady typu Rimmel Stay Matte choćby żeby było wesoło, a na to oczywiście nic innego jak puder matujący najczęściej. I czas słuchajcie. A ten czas nietłuszczenia wynosił jakieś 4-5 godzin potem standardowo potrzebna była bibułka matująca lub chusteczka do odciśnięcia nadmiaru sebum. Próbowałam na różne sposoby to zmniejszyć, ale wtedy nie miałam świadomości, czego tak naprawdę moja cera potrzebuje, jakbym jej zupełnie nie znała.  Dzisiaj o wiele lepiej potrafię zarówno czytać składy kosmetyków, które kupuję, szczególnie jeśli chodzi o pielęgnację twarzy, a także dobierać sobie wśród makijażu te, które wiem, że nie zaszkodzą cerze. Niżej opowiem wam, jakie produkty do pielęgnacji obecnie wybieram, nim zrobię makijaż, a potem pokażę parę perełek do makijażu, który o dziwo w obecnej chwili jest totalnie lekki.





CZĘŚĆ PIELĘGNACYJNA



Biolaven naturalny płyn micelarny| Beaute Marrakech hydrolat z kwiatu pomarańczy| Biolaven krem na dzień i na noc| Vianek normalizujący peeling do twarzy ze spiruliną, szałwią i miętą| Biolaven żel myjący do twarzy


Pierwszym ważnym krokiem jest demakijaż. Dzisiaj najczęściej do tego celu używam naturalnego płynu micelarnego Biolaven, który super mi się sprawdza, jak pisałam w wam recenzji tych produktów. Potem na buzi codziennie gości żel do twarzy, zarówno rano, jak i wieczorem niezależnie od tego, czy mam makijaż danego dnia, czy też nie. Następnie idzie hydrolat oraz krem na noc/ dzień ewentualnie olejek, który stosuję wieczorem najczęściej ze względu na dłuższy czas wchłaniania.
 Ważnym aspektem okazała się też zmiana zwykłego toniku na hydrolat w tej roli. Zupełnie inaczej moja buzia się czuje i ja też. Właściwie już 3 miesiąc z rzędu moim nieodłącznym przyjacielem stał się peeling z korundem, spiruliną, szałwią oraz miętą i widzę efekty tej przyjaźni, bardzo pozytywne. Przede wszystkim to, że martwy naskórek jest faktycznie usunięty, a na buzi zostaje przyjemny nawilżający film. Dodatkowo cera po takim porządnym zabiegu dużo lepiej przyjmuje kolejne składniki odżywcze, a mam wrażenie, że przed nie było w tej kwestii, tak świetnie jak teraz. Kiedy mam już dobrze przygotowaną buzię mogę zrobić lekki makijaż. Najważniejszym odkryciem parę lat temu był dla mnie w pielęgnacji krem pod oczy. Wcześniej nie przepadałam za takimi kosmetykami, nie znałam ich prawie. Obecnie nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez takiego kremu. Owszem zabrakło go na zdjęciu, które prawie przypomina reklamę biolaven, ale uwierzcie mi, że to nie reklama, bo każdy produkt kupiłam sama :) Zresztą w ostatnich miesiącach w ogóle stawiam na naturalniejszą pielęgnację i przyznam się wam, że coraz bardziej mi się to podoba i chcę to wdrażać na stałe. Przekonałam się też do masek w płachcie, które dają przyjemną chwilę relaksu i nawilżenie cerze, bo to jest główne ich zadanie, choć od oczyszczających maseczek czy właśnie nawilżających w tubkach też nie stronię. 



CZĘŚĆ MAKIJAŻOWA



Paleta DIY z produktami Bell do twarzy| Sesnique ultra shiny lips błyszczyk dusty rose| Sensique Highlighting powder| Maybelline instant anti age eraser| Wet n wild photofocus foundation| Freedoom make up pro secret rose palette 


 W makijażu najfajniejsza jest moim zdaniem zasada im mniej, tym lepiej i lżej. Obecnie prawie nie używam już baz pod makijaż oprócz jednej jedynej bazy Bell perfect skin, która mnie nie zapycha, a jest głównie nawilżająca tak naprawdę i bardzo lekka. Niestety wcześniejsze produkty tego typu z perspektywy czasu jednak mi nie służyły i musiałam z nich zrezygnować, żeby moja cera wróciła do siebie. A najlepiej w tej kwestii używa mi się ulubionego kremu na dzień. I zwykle nim kupię krem, zwracam uwagę na ten aspekt, bo to jednak ważne, a nie każdy lubi takie produkty. Dalej warto nałożyć podkład.Najczęściej używam podkładu Wet n wild photofocus lub Bell royal matt skin camouflage nakładając cienką warstwę gąbeczką do makijażu.  W ogóle przez ostatni rok nauczyłam się używać lżejszych podkładów, co widzę, że naprawdę wyszło mi na dobre. Następnie ląduje korektor czasem używam mieszanki z kółka Bell częściej jednak to korektor Maybelline,  który ma lżejsza konsystencję i dobrze kryje.  Staram się też nie pudrować tej okolicy, bo dzięki temu nie mam nieistniejących zmarszczek oraz nic nie włazi mi w załamania skóry.  Resztę twarzy pudruję mieszanką pudru i rozświetlacza Bell, która daje mi przepiękny rozświetlony efekt na buzi. Kropką nad i są brązer i rozświetlacz Sensique oczywiście co by tego glow dopełnić. Na oczach gości ostatnio delikatny makijaż paletką freedom pro secret rose, a na ustach mój ulubiony błyszczyk. Oczywiście latem jedynie używam mocniej matującego pudru, ponieważ tylko wtedy go potrzebuję i ma u mnie rację bytu, bo nie wygląda sucho, a buzia produkuje o wiele więcej sebum. 



WAŻNE!


 Cały klucz jest w tym, żeby wiedzieć, jakie wasza mieszana cera ma potrzeby. A każda z nas jest w tej kwestii inna i o tym warto pamiętać. U mnie mocno to się zmieniło szczerze, powiedziawszy. Co prawda skłonność do zapychania nie znikła, ale udało mi się ją zminimalizować, a większe wypryski pojawiają się tylko w kobiece dni. Pojawiła się za to suchość w okresie grzewczym, kiedy muszę stosować treściwsze kosmetyki, niż wiosną i latem, inaczej nabawiam się sporego przesuszenia. Zmniejszyła się za to skłonność do przetłuszczania cery, której doświadczam o dziwo tylko latem, gdzie kiedyś to było nie do pomyślenia. Nie znikły również widoczne pory, aczkolwiek mam takie szczęście, że podkłady mi w nie nie włażą, więc właściwie nie walczę z nimi inaczej, jak za pomocą pielęgnacji.  Z wiekiem chyba moja buzia normalnieje w pewnych aspektach. 



 Wnioski: 


* mieszana cera potrzebuje nie tylko oczyszczenia, ale też nawilżania, nawilżania i jeszcze raz NAWILŻANIA, nie można jej przesuszać mocno, bo będzie produkować coraz więcej sebum, czego zrozumienie zajęło mi troszkę czasu jednak. 

* nie można przesadzać z tłustością kremów nawilżających, bo nie kończy się to dobrze. Nie chcemy w końcu świecić się jak kula dyskotekowa w ciągu dnia :D 

* im lżejszy podkład i bardziej naturalnie rozświetlający, kiedy nie macie mocno przetłuszczającej się cery, tym lepiej i przyjemniej, a lżejsze krycie nadrabiam korektorem, jeśli jest konieczność ukrycia niedoskonałości. 

* stosowanie naturalnej pielęgnacji cery to bardzo dobry krok, a na to też potrzebowałam czasu, ponieważ jak naturalna pielęgnacja miała swój największy boom, ja nie byłam zainteresowana tym tematem i czytaniem składów tego, co kładę na twarz. Wiem, że to był duży błąd, ale dzisiaj jestem w tej kwestii troszkę bardziej świadoma. I nim coś kupię sprawdzam różne składniki, które mnie niepokoją. 


Od czasu kiedy zrozumiałam te podstawowe zasady moja buzia ma się dużo lepiej. I odwdzięcza się ładnym wyglądem. Co prawda jeszcze sporo pracy przede mną w tej kwestii na przyszłość, ale bez makijażu spokojnie wychodzę z domu i nie wstydzę się, że jestem sauté. 





18 komentarzy:

  1. Też mam cerę mieszaną i zgadzam się z tym co piszesz, że taka cera nie potrzebuje tylko oczyszczania ale i nawilżenia! :) Ten peeling normalizujący Vianek mnie kusi podobnie jak korektor z Maybelline :) Ogólnie to nic nie znam z twojego zestawienia :O

    OdpowiedzUsuń
  2. sama mam mieszaną cerę chyba ze wszystkimi możliwymi problemami i jest ciężka aby ją ogarnąć niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że bywa ciężko, ale nie warto się poddawać ;)

      Usuń
  3. Też mam cerę mieszaną i w swojej pielęgnacji stawiam przede wszystkim na nawilżenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też stawiam na bardziej naturalną pielęgnację - może nie jest w 100% naturalna, ale na pewno lepsza niż kiedyś :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo przyjemny post z mnóstwem informacji Ci wyszedł. Muszę przysiąść nad nim na spokojnie i przeanalizować moja pielęgnacje i makijaz właśnie tak jak Ty, pod kątem mojej cery.

    OdpowiedzUsuń
  6. Każdy typ skóry potrzebuje równowagi pomiędzy oczyszczaniem, nawilżaniem a odżywaniem, ale masz racje przy skórze mieszanej wyjątkowo ciężko to skoordynować ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Każda cera potrzebuje nawilżenia. :-) Ja mam raczej suchą, więc lubię "tłuściochy", ale równoważę to sobie makijażem: stosuję sypkie kosmetyki mineralne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też mam cerę mieszaną i zawsze dbam o jej nawilżenie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam cerę mieszaną ale naturalne produkty lubią mnie zapychac . Więc stosuję pół na pół. No i nawilżam ją a pomimo tego cos zawsze mi wyskoczy .

    OdpowiedzUsuń
  10. Biolaven miałam i uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Polecam domowy peeling kawitacyjny ;)

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję :) To zawsze motywuje do dalszego pisania :) Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, więc nie zostawiaj linków do swojego bloga, bo i tak usunę ten komentarz. Sama Cię znajdę, to proste. Nie wyrażam również zgody na kopiowanie moich zdjęć i tekstów bez pytania.

Obsługiwane przez usługę Blogger.