Maski peel off| Pilaten| Avon Clearskin| Avon Purifying| Która najlepsza?

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was recenzję trzech masek peel off. Jak dobrze wiecie, w ostatnim czasie mam małego hopla na tym punkcie i ciekawią mnie takie produkty. Czy warto w ogóle ich używać ? Czy może jednak tradycyjne glinkowe maski robią o wiele więcej? Odpowiedź na te pytania znajdziecie niżej :)




PILATEN BLACK MASK 


Pilaten black mask 

PILATEN BLACK MASK
CENA: OK 20 ZŁ


Opis producenta:
Pilaten Suction Black Mask - czarna maska z aktywnym węglem z bambusa. Usuwa zaskórniki, martwy naskórek i inne zanieczyszczenia, zmniejsza pory, wygładza. Maskę nakładamy na całą twarz (omijając okolicę oczu i ust, bądź tylko na strefę T (czoło, nos, broda).źródło


To moja pierwsza maska w całej historii zastygających maseczek. Na nią postawiłam jako na swój pierwszy egzemplarz i jest tak naprawdę jedną z droższych z całego dzisiejszego zestawienia. 
Jak widzicie na załączonym obrazku, maska jest gęsta, przypomina swoją konsystencją i kolorem smołę tak właściwie. Jednak łatwo tę smołę rozprowadzić na twarzy, a ewentualne prześwity, które powstają w niektórych miejscach, daje się spokojnie przykryć. Maska według producenta ma zastygać 30-40 minut. U mnie o dziwo zastyga w połowę tego czasu, czyli 20 minut. Bałam się przy pierwszej aplikacji, że będzie wysychać w nieskończoność tak naprawdę, ale im grubsza warstwa, tym lepiej zastyga i łatwiej się ja odrywa z twarzy razem z brudem z zatkanych porów, a buzia przy okazji jest przyjemnie gładka i miękka. Wszelkie pozostałości łatwo można zmyć wodą, podobnie jak świeżą maskę z dłoni po aplikacji. Jestem pozytywnie zaskoczona. I całkiem lubię ten produkt. Całość jest całkowicie bezzapachowa oczywiście. Niżej wkleję wam skład, bo niestety na opakowaniu nie napisano po polsku tylko po chińsku :D 


 Skład : Water, Polyvinyl Alcohol, The Daily Dye, Glycerol, Propylene Glycol, The Diazonium Imidazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butyl Carbamateźródło



Avon clearskin plaster w żelu 

 AVON CLEARSKIN PROFESSIONAL PLASTER W ŻELU 
CENA: 15 ZŁ w promocji i szczerze powiedziawszy dokładnie tyle jest warta moim zdaniem  


Opis producenta:
Stworzyliśmy żelowe plastry, które błyskawicznie usuną z Twojej cery zaskórniki. Wzmocnione kwasem salicylowym, wnikają w głąb porów, skutecznie je oczyszczając. Likwidują blokujące je zanieczyszczenia i zmniejszają widoczność zaskórników. Mile zaskoczy Cię łatwość aplikacji plastrów i łatwość dostosowania do twarzy. Aż 89% kobiet użytkujących ten kosmetyk potwierdza, że strefa T zostaje natychmiast oczyszczona.*
źródło

Z tym plastrem wiązałam spore nadzieję z tej okazji, że fajnie sprawdził mi się clearskin w czyściku z glinką. Jednak tutaj sprawa ma się o wiele gorzej. Po pierwsze ten żel ciężko się nakłada, a do tego strasznie się ciągnie, przez co ten transfer na twarz jest utrudniony. Jednak jak już przebrnę przez nakładanie, to zastyga cholernie długo, a dodatkowo w trakcie to wysychanie czuć, gdzie przy masce pilaten nie mam kompletnie takiego uczucia,  to tak jakby was ktoś ciągną za skórę. Masakra. Przy ściąganiu zwykle okazuje się, że są niezastygnięte resztki, które paskudnie się rolują. Zapach jest świeży i dość ładny.  Samo działanie tego cudaka  jednak jest żadne, a trzeba po nim porządnie myć twarz, bo czujecie dziwną warstwę, która jednak przeszkadza.  Zdecydowanie wam nie polecam tej maski. 





Avon purifying drzewo herbaciane& ogórek 


AVON PURIFYING DRZEWO HERBACIANE & OGÓREK MASKA PEEL OFF
CENA: 17 ZŁ, ja złapałam na promo za 6 zł 

Opis producenta:
Skutecznie oczyść swoją cerę i popraw jej kondycję dzięki odświeżającej maseczce do twarzy Avon.
  • nawilżająca maseczka do twarzy
  • poprawia kondycję skóry
  • doskonale oczyszcza i odświeża
  • maseczka do twarzy z ekstraktem z drzewa herbacianego i ogórka


Ogólnie rzecz biorąc  maska pachnie jak dla mnie głównie tym olejkiem herbacianym, niestety ogórka nie czuć. Tutaj w przeciwieństwie do dwóch pozostałych masek konsystencja jest bardziej płynna, aczkolwiek nakłada się to w miarę dobrze na twarz, choć z ilością akurat trzeba uważać, bo potrafi spłynąć z twarzy, nim zacznie zastygać. Wysychanie w tym wypadku trwa 20 minut. Maska całkiem łatwo odchodzi z twarzy i na szczęście nie zostają na niej resztki trudne do usunięcia, chyba że nie zaschnie miejscami do końca, albo nałożycie jej za dużo i zwyczajnie spada z twarzy, jak pisałam wyzej.  Działa tak sobie, można powiedzieć, że coś tam wyciąga ze skóry, ale niewiele. Mam wrażenie, że prawie nic się po niej nie zmienia oprócz uczucia miękkości cery przez kilka chwil. Po prostu nic wybitnego, za czym warto by się rozglądać. 



Podsumowując: Jak dla mnie najlepsza z tej trójki okazała się maska Pilaten. Ani Avon clearskin, ani ogórkowy z olejkiem herbacianym nie dały rady w przeciwieństwie do czarnej maski, która nie ma nawet tak tragicznego składu, a działanie jest zadowalające na tyle, że najczęściej to jej używam z całej tej trójki. I buzia po niej najlepiej jest oczyszczona i całe zło wyciągnięte. Ze swojej strony avonowych wytworów nie polecam, lepiej zainwestować w czarna maskę w ogólnym rozrachunku. 


A jak jest u was? Używacie masek peel off? Lubicie tego typu produkty? Koniecznie dajcie znać :) 


11 komentarzy:

  1. Pilaten miałam, szału nie było i średnio rozumiem fenomen tego produktu :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Pilaten u mnie sie nie sprawdzil.

    OdpowiedzUsuń
  3. Żadnej z nich nie miałam, choć Pilaten popularny;)

    OdpowiedzUsuń
  4. u mnie pilaten się całkowicie nie sprawdził :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam pilaten, używam od czasu do czasu ale sprawdza się średnio i muszę mu pomagać innymi kosmetykami :) Za to nie przepadam za kosmetykami z avonu, może dlatego że przez kilka lat byłam konsultantką. Avon niestety testuje na zwierzętach :(
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
  6. Pilaten to porażka wg mnie, ale jeśli chodzi o czarne maski to polecam z biedronki w podwójnych saszetkach ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Pilaten ponoć albo się kocha, albo nienawidzi xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Maseczkę Pilaten mam w zapasie, ale w jednorazowej saszetce :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubie maski peel-off ale raczej sięgam po te saszetkowe.

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję :) To zawsze motywuje do dalszego pisania :) Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, więc nie zostawiaj linków do swojego bloga, bo i tak usunę ten komentarz. Sama Cię znajdę, to proste. Nie wyrażam również zgody na kopiowanie moich zdjęć i tekstów bez pytania.

Obsługiwane przez usługę Blogger.