Avon Supershock Volume| Mój hit wśród tuszy do rzęs

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was recenzję mojego ulubionego tuszu do rzęs. Nie mam pojęcia, dlaczego tak późno ten wpis się pojawia, mimo że kosmetyk wylądował już nawet w makijażowych ulubieńcach poprzedniego roku. Nie mniej jednak, wreszcie przyszedł czas na to, aby miał solo swoje pięć minut. 









Co, gdzie jak i za ile? 

Avon Supershock Volume| Cena i dostępność 

Tusz Avon Supershock Volume dostaniecie zarówno w internecie, jak i w katalogu Avon. Cena regularna to ok. 40 zł, aczkolwiek najczęściej kupuję go za 15 zł i mniej na promkach w katalogu. Nigdy nie zdarzyło mi się kupić go w regularnej cenie. 






Moja opinia + opis producenta 




Kultowa objętość w jednym ruchu. Duża syntetyczna szczoteczka z elastycznymi włoskami pokrywa i rozdziela rzęsy jednym ruchem bez efektu sklejania. 


Producent nie serwuje nam giga opisu, jeśli chodzi o ten tusz, aczkolwiek będę wam opowiadać z autopsji bardziej. Po pierwsze formuła tuszu jak w niewielu przypadkach do razu jest odpowiednia do malowania rzęs.  Po czasie owszem starzeje się, ale nie sprawia problemów do samego końca i nie sypie się pod okiem, tworząc pandę. Przede wszystkim też nie skleja tych rzęs w pajęcze nóżki, jak obiecuje producent, a czego osobiście bardzo nie lubię, bo potem mam problem z rozdzieleniem takich rzęs i to dość spory. Trudno nie zgodzić się też z tym, że rzęsy maluje się tą szczoteczką bardzo szybko właściwie, bo bardzo ładnie łapie włoski i jest w stanie dotrzeć nawet do tych najmniejszych, dając wydłużenie i pogrubienie. Początkowo myślałam, że się nie polubię z tym typem szczoteczki w tuszu, w końcu to silikonowa wersja i obawiałam się, że będzie drapać lub powodować inny dyskomfort, jednak od pierwszego użycia kompletnie nie czuję tego ani w poprzedniej wersji tuszu, a właściwie opakowania, ani obecnie, kiedy mam nową buteleczkę w innym designie, ale na szczęście z taką samą zawartością. 



Stare opakowanie i szczoteczka vs nowa wersja 


Avon supershock volume|starsza wersja vs nowe opakowanie 



Opakowania różnią tylko designem w tym momencie. Na szczęście szczoteczka ani sam tusz nie uległy zmianie. Buteleczka jak zawsze czarna ze srebrnym napisem. 


Efekt na rzęsach 


Avon Supershock volume| efekt na rzęsach 


Jak same widzicie na moich prostych jak u krowy rzęsach, tusz wygląda super. Dzisiaj tylko mocniej użyłam zalotki, ale to nie ma wielkiego wpływu na tusz, bardziej chciałam, żeby udało wam się dostrzec moje proste jak druty rzęsy trochę bardziej. Moim zdaniem efekt jest genialny na oku. 




TWARZ: baza biolaven krem do twarzy z lawendą i winogronem, podkład Ingrid Cosmetics Ideal Matt No 300, korektor Revolution Conceal& Define C2, Puder Bell 2 Skin Pocket Powder 042+ Bell Shimmering Powder, Choco Bronzer z palety Wibo Pro Countour Palette+ the grand tan z palety Beauty Legacy, rozświetlacz sensique highlighting powder.


OCZY: baza revolution conceal& define C2, na górnej powiece: cień petal z palety beauty legacy+ cień koralowy z palety sensique trendy eyeshadow coffee& toffee, na dolnej powiece cień orchid z palety beauty legacy przyklejony na liquid fixer my secret, w wewnętrznym kąciku błyszczy rozświetlacz sensique,  tusz do rzęs Avon supershock volume. 

USTA: Pomadka Sensique Matte Fits Perfectly nr 404 




Podsumowując: Tusz Avon Supershock Volume po wielu zużytych opakowaniach wreszcie doczekał się solowego wpisu na moim blogu. Sama nie wierzę w to, że tak późno, ale jednak. Uwielbiam go za to, że z moich prostych jak u krowy  rzęs potrafi wyczarować wachlarz, który jest wystarczająco pogrubiony i wydłużony, a ja nie muszę machać szczoteczką w nieskończoność, aby osiągnąć jakikolwiek efekt. Nie osypuje się w ciągu dnia i nie tworzy mi grudek na rzęsach. Jest po prostu świetny i zawsze do niego wracam. 




10 komentarzy:

  1. Miałam starą wersję i był to jedyny tusz do rzęs z tej marki, który się u mnie sprawdzał. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja go jeszce nigdy nie miałam, to jest szok! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że jesteś z niego zadowolona :) ja nie miałam dawno tuszu z Avonu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też recenzuję niektórych ulubieńców ze sporym opóźnieniem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety nie mam dobrych relacji z tuszami z Avonu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie wydłuża :D Dawno nie miałam tuszu z Avon ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś kupowałam tusze z Avonu i byłam z nich zadowolona, ale tego chyba nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam chyba nigdy żadnego tuszu Avon..

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję :) To zawsze motywuje do dalszego pisania :) Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, więc nie zostawiaj linków do swojego bloga, bo i tak usunę ten komentarz. Sama Cię znajdę, to proste. Nie wyrażam również zgody na kopiowanie moich zdjęć i tekstów bez pytania.

Obsługiwane przez usługę Blogger.