Najlepsze kosmetyki miesiąca-STYCZEŃ| Pielęgnacja i kolorówka

Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj powracam do was z najlepszymi kosmetykami Stycznia. W tym miesiącu nazbierało się sporo produktów i będzie zarówno pielęgnacja, jak i kosmetyki kolorowe. Jeśli ciekawi was, co zdobyło moje serce w ostatnim czasie, zapraszam serdecznie do dalszej części wpisu 😉




Natura Care hydrolat aloesowy 

Pierwszy ulubieniec to hydrolat aloesowy natura care, który upolowałam w Naturze. Muszę przyznać, że świetnie sprawdza się w roli toniku do twarzy, ponieważ daje cerze ukojenie i nawilżenie przygotowując ją pod dalsze kroki pielęgnacyjne. Sprawdziłam go również do nawilżania maski z glinką i tutaj także nie zawiódł. Jedyna rzecz, która mi w nim przeszkadza to aplikator, który pryska jak prysznic na twarz, więc jeśli macie możliwość go wymienić na inny warto to zrobić, bo jest to odrobinę uciążliwe podczas aplikacji na cerę.



Nivea olejek w balsamie kakao & makadamia 

Drugi kosmetyk godny polecenia to olejek w balsamie kakao & makadamia marki Nivea. Produkt ma niezwykle lekką konsystencję, ale naprawdę dobrze nawilża skórę, pozostawiając ją gładką i aksamitną w dotyku .  Jego wielką zaletą jest również fakt, że bardzo szybko się wchłania i praktycznie po chwili można się ubrać bez obawy, że ubrania się pobrudzą. Tej zimy dzięki balsamowi w olejku nie doświadczyłam przesuszenia skóry, co jest dużym plusem, bo sezon grzewczy nie jest dla mnie zbyt łaskawy zwykle.



Revolution Flawless Decadent 

Kolejny warty uwagi kosmetyk to paleta cieni Revolution Flawless Decadent, która doczekała się również osobnej recenzji na blogu całkiem niedawno, a to dlatego, że zawładnęła moim makijażem jeszcze w grudniu. Pigmentacja i praca z cieniami to czysta przyjemność. Uwielbiam tworzyć nią makijaże zarówno matowymi kolorami, jak i błyskotkami, które po prostu uwielbiam. I w tym miesiącu, ilekroć robiłam makijaż, tyle razy po nią sięgałam, a mam przeczucie, że jeszcze długo się nie rozstaniemy. 


Bell Glitter Primer 

Jeśli mowa o cieniach do powiek nie mogło zabraknąć też bazy Bell Glitter Primer, która jest odkryciem tego miesiąca. Po raz pierwszy mam w swojej kosmetyczce tego typu produkt i jestem bardzo zadowolona z działania. Dzięki niemu błyszczące cienie do powiek wyglądają jeszcze piękniej, a te sypkie przyklejają się do powiek o wiele łatwiej. Trwałość również jest na wielki plus, ponieważ cienie trzymają się cały dzień bez robienia niespodzianek.  Jeśli jeszcze dostaniecie w biedronce tę bazę, polecam w ciemno.



Bell Professional eye liner pencil 6. 


Tę kredkę marki Bell Professional eye liner pencil kupiłam z myślą o tym, żeby robić nią kreski oraz zagęszczać linię rzęs. Kolor to 6. czyli ciemny brąz, który nadaje się do tego celu idealnie, kiedy akurat nie mam ochoty na czarną kreskę. Najbardziej obawiałam się jednak jej trwałości, ponieważ często tańsze kredki, które nie są żelowe i zastygające bardzo lubią odbijać się na moich powiekach. W tym przypadku nic takiego nie ma miejsca o dziwo. Kredka jest trwała i nigdzie nie migruje. Bardzo ją polubiłam i nie rozstajemy się w ostatnich tygodniach.

Top choice pędzel do rozświetlacza seria glitter| Killys Pastelove Blush& Bronzer 02 

W tym miesiącu w ulubieńcach postanowiłam pokazać wam też dwa pędzle do makijażu. Pierwszy to top choice pędzel do rozświetlacza, który najpierw kupił mnie wyglądem, a umówmy się, jest prześliczny, ale nie tylko wygląd jest jego zaletą, a to, że świetnie radzi sobie z rozświetlaczem, który zawsze jest pięknie nałożony.  Drugi pędzel godny uwagi to Killys Pastelove pędzel do brązera i różu, który w moim przypadku akurat służy do nakładania jedynie brązera, ponieważ różu nie używam. Niemniej jednak bardzo dobrze nabiera i rozciera produkt na twarzy bez plam i smug. Wszystko wygląda spójnie. Oba pędzle są bardzo miękkie i mizianie nimi twarzy jest bardzo przyjemne. Piorą się również bez najmniejszego problemu.


Marion mgiełka termoochronna 

Nie mogłam w tym wpisie zapomnieć również o mgiełce termoochronnej marki Marion, która fajnie sprawdza mi się do utrwalania fryzury, a przy tym nie obciąża włosów i nie powoduje szybszego przetłuszczania. Bardzo lubię używać jej na mokre jeszcze włosy i delikatnie wmasować. Fryzura dzięki temu dobrze się trzyma, a włosy się nie puszą, choć na noszenie czapki w zimniejsze dni nie są odporne dzięki temu. Nie sprawdzałam jej co prawda jeszcze z suszarką, ale to kwestia czasu.


Natura Accessories płyn do czyszczenia pędzli kosmetycznych 

Ostatnim ulubieńcem jest produkt, który dość dawno nie gościł w mojej kosmetyczce, a bardzo go lubię. A mowa jest o płynie do czyszczenia pędzli Natura Accessories, który świetnie daje radę, kiedy chce szybko wyczyścić pędzle do oczu choćby i użyć ich do makijażu a przy okazji trochę zdezynfekowac, kiedy nie czas jeszcze na ich pranie. Płyn czyści świetnie wszelkie zabrudzenia od cieni po korektor, a do tego ładnie pachnie i kosztuje niewiele. Żałuję tylko, że ma tak małą pojemność, uważam, że powinien być sprzedawany w większych buteleczkach.


I tym przyjemny akcentem kończę dzisiejszy wpis. Koniecznie dajcie znać, czy jakieś produkty ciekawią was bliżej. A może macie już jakiś kosmetyk? Pochwalcie się zatem, czy się sprawdza :) 

14 komentarzy:

  1. Mialam te kredke i u mnie ona wlasnie sie odbijala, ale moze mam za tluste powieki. Cienie cudne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładna ta paleta MUR :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ostatnio miałam wziąć ten olejek w balsamie Nivea, nie wiem dlaczego go nie kupiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Te pędzle z serii Pastelove świetne są i wizualnie mnie kupują :). Mam zestaw do blendowania i ten do różu też bym przygarnęła :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna kolorystycznie jest ta paletka - idealnie moje kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie znam nic z Twoich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skusiłabym się na ten hydrolat gdyby nie linijka o aplikatorze. Nic mi tak nie psuje wrażenia o toniku jak efekt prysznica :D. Nivea ma fajne balsamy. Moja mama korzysta z nich od x lat przez co i ja czasem jakiś wypróbuję ;). Paleta dalej kradnie moje serce kolorystyką. Piękna! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam żadnego z tych produków :) Paletka ma fajne kolorki. Zainteresował mnie też płyn do mycia pędzli, nawet nie wiedziałam, że Natura ma taki w swojej ofercie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam ten płyn do czyszczenia pędzli z Natury, ale pędzle strasznie po nim śmierdziały, więc jak dla mnie to mały koszmarek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak nigdy nie było przy używaniu tego płynu z Natury, a przy domowej samoróbce po jakimś czasie pędzle śmierdziały tak dziwnie, więc wolę ten po prostu 😉

      Usuń
  10. Bardzo lubię te balsamy w olejku z Nivea :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam żadnego z tych kosmetyków, ale bardzo zaciekawił mnie hydrolat aloesowy

    OdpowiedzUsuń
  12. Hydrolat miałam kupić jak byłam w NAturze, ale wybrałam tonik, no nic co sie odwlecze to eni ucieknie, zapisuję na listę zakupową.

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję :) To zawsze motywuje do dalszego pisania :) Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, więc nie zostawiaj linków do swojego bloga, bo i tak usunę ten komentarz. Sama Cię znajdę, to proste. Nie wyrażam również zgody na kopiowanie moich zdjęć i tekstów bez pytania.

Obsługiwane przez usługę Blogger.